Audycja dotyczy przyszłości, w tym prognoz pogodowych oraz sytuacji politycznej w Polsce i na świecie. Krzysztof Jackowski omawia swoje doświadczenia jako jasnowidz oraz przewiduje nadchodzące wydarzenia związane z wyborami i sytuacją geopolityczną.
0:00
Dobry wieczór. Pewien pan o ksywie Jakoj, 40 bodajże, napisał ciekawe, czym dzisiaj będzie się chwalił. Pozdrawiam Cię, Jakoj. I chcę Ci powiedzieć jedną rzecz przeciem. Nie chce mi się chwalić. Oto są wiele spraw, o których opowiadam sprzed lat. Coś mi ta lampka nie pasuje. I przyjacielu Jakoj, teraz sobie to ustawię, przepraszam. Nie ma się czym chwalić, co już było wiele lat temu. Ja Wam chcę uświadamiać, że poza doczesnością istnieje coś więcej. A przy okazji chcę sobie jakąś nadzieję wpoić w siebie. Bo jestem już w takim wieku, że się boję śmierci, bo na czyha gdzieś tam za plecami. Że coś dalej jest. Czy to jest chwalenie? Nie. To jest opowiadanie o rzeczach, które w pewnym sensie po latach, aż mi się samemu nie chce wierzyć.
1:18
Że potrafiłem to zrobić. Że to tak wygląda. Więc nie traktujcie tego jako przechwałki. Bo jeszcze raz mówię, nie ma się czym chwalić. Chociaż jestem dumny z tych swoich, powiedzmy, różnych osiągnięć. Ale inaczej ta audycja by nie miała sensu, jeżeli bym Wam nie opowiadał o tym właśnie. Bo przecież de facto wszyscy tutaj jesteście, za co Wam bardzo serdecznie dziękuję za zainteresowanie. Tylko dlatego, że właśnie się czymś takim zajmuję. Ja jako sam człowiek w sobie nie jestem ciekawym człowiekiem, żebym mógł o sobie opowiadać. Widzisz? Ok. Japonia. Żeby dokończyć Japonię... A, tutaj chcę jeszcze na wstępie. Wiele osób mnie pytało, dlaczego pokasowałem różne filmiki. Ja mam masę materiałów filmowych, które bardzo chętnie bym chciał na ten kanał wrzucać. Niewykluczone, że tak będzie. Ale mój przyjaciel ostrzegł mnie, ja wrzuciłem trochę tych filmów i z Japonii, i z różnych tam archiwalnych swoich, jakichś zbiorów.
2:40
One są ciekawe, bo są z różnego okresu. Są też tam jakieś wystąpienia na uniwersytetach, są jakieś ciekawe reportaże ze mną. Ale właśnie mój przyjaciel ze studia, twórca studia VTV, przez który właściwie w tym roku byłem, w ubiegłym roku byłem nagrodzony, to jest Krzysztof Jackowski, Jasnowic roku 2018. Nagroda studia VTV, Wrocław 2018 rok. Tak, przy okazji, ale to nie jest dziękczynienie jeden drugiemu, tylko przy okazji polecam wam kanał Studio VTV, dlatego że... Przepraszam, tam mój piesek poszczekuje na coś, ale to za chwilę się uspokoi. Polecam wam Studio VTV, kto nie był, niech zajrzy, dlatego że znam osobiście twórcę tego studia i jest to w ogóle wszechstronny człowiek. Ja co jakiś czas odkrywam w nim coś nowego, bo raz śpiewa piękne piosenki, co możecie dojrzeć w internecie, a raz, ale sam kanał jest prowadzony rzetelnie, sumiennie.
3:57
Znam człowieka i wiem, że jest uczciwym człowiekiem, a do zagadnień, które poruszane jest w Studio VTV, zresztą dotykających bardzo mocno parapsychologii, są to robione programy bardzo rzetelnie. Także polecam wam ten kanał i zainteresowanie się tym człowiekiem, który jest twórcą tego, ponieważ mam go za człowieka wszechstronnego, bardzo do życia pokornego i bardzo uczciwego, ale to tak na marginesie. Żeby dokończyć Japonię, aha, przepraszam, on mnie ostrzegł, widzicie, mój chaos cały czas, ale ten pan właśnie ze Studio VTV zadzwonił do mnie i ostrzegł mnie, że powinienem uważać, bo mogą mi zablokować ten kanał, jeżeli będą zgłoszenia, że naruszam czyjeś prawa autorskie, a rzeczywiście to w jakiś sposób mogłoby wyglądać, że naruszam, ponieważ bez zgody tutaj coś wrzuciłem, no co niestety, zaraz po rozmowie z nim wieczorem, zdjąłem to wszystko, co nie było przeze mnie nagrane, tylko tkwiło w moim archiwum i de facto, no na razie jestem w takim, doszukuję się w internecie prawnych możliwości, jak, czy niektóre z tych programów, chociażby tą Japonię, ale też wiele innych z tych uniwersytetów, czy będę mógł to wrzucać.
5:25
Na razie nie wiem, więc nie chcę, żeby mi zablokowano ten kanał, więc nie chciałbym tutaj ryzykować, dlatego bardzo przepraszam, że zdjąłem to, ale mówię, no nie chcę też być tutaj nie w porządku, Wszak mówię, no mówię, to są cudze prawa autorskie i ja się zapomniałem o robocie Japonii. Więc tak, jeżeli chodzi o Noriko, to co mówiłem w poprzednich dwóch odcinkach, Ciało Noriko zostało znalezione w takim zalewie przy rzece, tam gdzie i te obuwie i szczątki ubrań. Sprawa zabójstwa czteroosobowej rodziny, sprawa, która chyba największą sławę mi wtedy w Japonii przez tą telewizję dała, ja tam nie ustalałem sprawcy. Tutaj właśnie w ogóle cały schemat tego konkursu jasnowidzów był taki, że jasnowidz miał za zadanie odtworzyć przebieg zdarzeń.
6:40
Było to porównywane, tam w studiu było dwóch policjantów, jak ci co oglądali, widzieli, oni po środku siedzieli, to byli dwóch detektywów, którzy relacjonowali, na przykład moim zadaniem, jeżeli chodzi o zabójstwo czteroosobowej rodziny, było takie, żebym ja opisał przebieg zbrodni, wszystko co sprawca robił. No, muszę wam powiedzieć, że i samego mnie to zszokowało, jeżeli, tak jak mówię, w studio było pokazane najpierw symulacja komputerowa tego, co policja miała ustalone, a potem była symulacja komputerowa moja, więc ja myślałem, że oni to powtarzają, a to było dokładnie to samo, przebieg zbrodni. I właściwie moje zwycięstwo w tym konkursie jasnowidzów to głównie ta sprawa związana z zabójstwem czteroosobowej rodziny, to było bardzo duże osiągnięcie. Chcę wam powiedzieć jeszcze jedną rzecz bardzo istotną, mianowicie John Monty, amerykański jasnowidz, który był moim konkurentem głównym, miał dużą ułatwioną sprawę u siebie. Dlaczego? Dlatego, że, jak mówię, każdym jasnowidzem zajmowała się inna ekipa telewizyjna i grupa ludzi i ci jasnowidze, my nie mieliśmy z sobą kontaktu.
8:00
My nawet nie mieliśmy świadomości, że w tym samym czasie inny jasnowidz próbuje rozwiązać inne sprawy. Ja dopiero w studiu się dowiedziałem, że moim konkurentem był John Monty, Amerykanin i on działał na takiej sytuacji. Znaczy, ekipa telewizyjna dostosowywała się do wymóg jasnowidza. Czyli ja z tego jestem znany od lat, że nie pytam. Nie pytam o sprawę. Ja dostaję rzeczy, oczywiście dostaję temat sprawy. Nie żyje rodzina, powiedzmy, mąż, żona albo ojciec, matka, syn, córka. Cała reszta jest już ode mnie zależna. Ja muszę do tego dojść. Pan John Monty, z tego co mi wiadomo, potrzebował wiedzy. Czyli on potrzebował wiedzy, dużo pytań zadawał, a potem z tego skupiał się i starał się odtwarzać jakieś dodatkowe wrażenia. Nie będę oceniał mojego konkurenta. Fakt, że przegrał ze mną ten konkurs.
9:15
Konkurs składał się z trzech etapów. Więc tak, sprawa Noriko i sprawa czteroosobowej rodziny, zabójstwa. To był pierwszy etap. Wróciłem do Polski. Po czym po mniej więcej trzech, czterech tygodniach otrzymałem następną propozycję wyjazdu, wylotu. Oczywiście zgodziłem się, uważając to za świetną przygodę. I razem z panem tłumaczem przyleciał po mnie, już jedna osoba przyleciała, pan Chiba, szef programowy. No przyleciał, nie musiał, przecież mogliśmy sami polecieć, ale przyleciał po nas. Śmieszna historia się z tym moim drugim wylotem kojarzy. I opowiem Państwu taką śmieszną historyjkę. Ale zanim to opowiem, tylko czy ja w pierwszym odcinku tego nie opowiadałem? Chyba nie. No właśnie, zanim Wam to opowiem, to jeszcze muszę w daleką przeszłość się cofnąć. Śmieszna historyjka, jeżeli się powtarzam, przepraszam. Ale może ktoś tego nie słyszał, to warto, że to jeszcze raz opowiem.
10:31
Otóż była taka sytuacja wiele lat temu, to była bodajże końcówka lat 90. Nie, źle mówię, źle mówię. 2001, 2001, czyli powiedzmy sprzed trzech lat, zanim to, o co mi teraz chodzi. Słuchajcie, jestem w pociągu, jadę z synem do Warszawy. Jest to pociąg relacji nocnej, czyli wyruszyliśmy chyba ze Starogardu Gdańskiego, Przepraszam, Strzewa, o 21.00, no i pociąg zasuwał do Warszawy. Mój syn wtedy miał, był to młody chłopaczek, Adrian. I wiesz, jak wsiedliśmy w ten pociąg, tak z pół godziny ujechaliśmy, on mówi, że jest głodny. No, był w tym pociągu Wars. Więc, to śmieszne będzie, ale słuchajcie. Więc zaproponowałem, że pójdziemy do Warsu i on coś zje. Wybrał jakąś zupkę z proszkiem, taką z torebki sypiącą się w tym Warsie.
11:47
No i pan mu tam podgrzał tą wodę, wsypał to, rozmieszał, no i on tą zupkę je. Siedzieliśmy przy stoliku, najbliżej tego, gdzie się zamawia tam miejsca. I właściwie w tym Warsie nikogo nie było, oprócz jednej osoby, która na samym końcu w rogu tego wagonu, gdzie się jadło, siedział taki stulony trochę szczupły facet. Syn siedział twarzą do bufetu, a ja siedziałem twarzą do tego mężczyzny właśnie, do tego wagonu. Wyobraźcie sobie, że w pewnym momencie patrząc tak w ten róg, ja mówię, synu, nie uwierzysz. Wiesz, kto tam siedzi? Kto na to? Ja mówię, Cezary Pazura, ten z psów. Ja mówię, synu, ja idę do niego uścicnąć mu rękę. A syn był mój wtedy tak bardzo nieśmiały. Mówi, tata, nie idź, nie przeszkadzaj, on coś je, nie przeszkadzaj. Ja mówię, synu, ja sobie nie odpuszczę takiej okazji, żeby Pazury, być blisko pana Pazury i nie uścicnąć mu. Chłonij! Stałem i idę. Okazało się, że syn miał rację. Pan Pazura nie miał dobrego humoru, jak widać było, przynajmniej tak jak spostrzegłem.
13:05
Zajadał jakąś smażoną kiełbasę, zauważyłem, podeszłem i widziałem po jego minie, że ma dosyć, że nie chce, żeby ktoś ze niego pogodził, ale już sporo podeszłem. Ja mówię, przepraszam pana. Dojrzałem pana i chciałem panu uścicnąć mu. Pan Pazura tak mechanicznie tą rękę wyciągnął, ja mu tą rękę ścisnąłem, no i zrozumiałem, ścisnąłeś to sobie i idź. Nie mam absolutnie pretensji do pana Pazury, był na pewno zmęczony, był wieczór i była właśnie noc i jadł, więc może rzeczywiście nie było to dobrym moim krokiem, żebym ja tam poszedł i mu przeszkadzał, no ale to zrobiłem. I słuchajcie, co się stało śmiesznego, niezwykłego. Otóż, otóż, usiadłem do syna, potem no taki zmieszany trochę, bo tak to odebrałem, że to było trochę takie niemiłe. Syn zajada i za chwilę wchodzi w mundurze młody chłopak żołnierz tego warsu, o coś się tam pytał i już jak wszedł, zwrócił na mnie uwagę.
14:20
Ja tam w tamtym już czasie, w różnych reportażach uczestniczyłem, gazety o mnie pisały, jak tam gdzieś zwłoki znalazłem, więc czasami ktoś mnie rozpoznawał. I ten pan żołnierz, gdzie coś tam w tym bufecie sobie zabawiał, czy coś, odchodząc od bufetu, zatrzymał się przy nim i mówił, przepraszam, czy to pan ten jasnowidz, ten Jackowski? Ja mówię, tak. Uścisnął mi rękę i powiedział, fajnie pana było zobaczyć na żywo i poszedł. Chwila, może dwie, trzy minuty, za chwilę wpada z pięciu tych żołnierzy z jakimiś kartkami, z długopisem i każdy ode mnie chce autograf, więc ja piszę te autografy i poklepują mnie po plecach i podpisując w którymś momencie te autografy, zwróciłem uwagę na pana Pazury, który siedział tam w kącie tego wagonu, który dziwnie przestał jeść i się przygląda całej sytuacji. Oni oczywiście pana Pazury nie zauważyli, bo prawdopodobnie i na pewno, gdyby go zauważyli, to by tam zaraz pobiegli, żeby też otrzymać jakiś autograf.
15:40
Natomiast oni go nie dojrzeli. Wzięli te autografy i poszli. A ja pomyślałem sobie tak, co ten pan Pazura, Bóg sobie pomyśleć. Może pomyślał tak, cholera, czy ja już jestem tak słabny, że facet, który uścisnął mi dłoń, to teraz od niego biorą autografy. Oczywiście, to jest moja myśl i żart. Mam pana Pazurę za bardzo prawego, przyzwoitego aktora i człowieka, świetne wspomnienia z mojej młodości, z filmów, który grał. I pamiętam nie tylko filmów sensacyjnych, jak Psy, czy różnych komedii, ale też bodajże w takim serialu Pogenicze w ogniu. Świetny, to chyba był nawet jego debiut, taki poważniejszy, filmowy. To był serial bodajże. Tak. I słuchajcie, wracamy do drugiego wylotu do Japonii. Siedzimy na lotnisku. Aż się boję, żeby ci pisali, że się powtarzam. Okej. Siedzimy na lotnisku, w strefie bezsłuchowej. Siedzi pan Pindur, siedzi pan Chiba.
16:57
Czekamy na odlot do Kopenhagi, najpierw na samolot. Ja patrzę, siedzi Pazurę, zajada zupę. Stoją przy nim dwie reklamówki. Teraz sobie przypominam, że już to opowiadałem. Szlańby, skleroza u Jackowskiego. Dobra. Mówię do pana Pindura, że pójdę, podam rękę. Poszarnię. Podając mu rękę, pan Pazura trącił torbę foliową, która stała u niego. Potrzucił się 2-0-7 chyba John O'Walkery. Dalej nie będę opowiadał, filał znać, kiedy pan Pazura był w Chojnicach, chyba z rok albo dwa lata temu, na swoim beneficie, takim występie, świetnym zresztą, to po występie rozdawał autografy. Żona moja stała w kolejce, ja przy żonie. I kiedy doszliśmy jako prawie, że ostatni do niego, ja mu te dwa... Nie, źle mówię, ja mu o tych John O'Walkerach przypomniałem. On mówi, a to pan, a ja mówię, ja. A on mówi, ale chętnie pan odkupię. Nie, nie trzeba, kupiłem sobie tam drugie. No i tak to się skończyło. Dobra, chyba się znów powtarzam. Przepraszam, no wybaczcie.
18:15
Poleciałem do Japonii, już bardziej pewny siebie, już bardziej wiedząc, co za drugim razem będzie mnie tam czekać. Trafiłem na bardzo dziwnych konkurentów, jak się okazało, bo moimi konkurentami było dwóch Amerykanów, teraz już nie Monty, bo Monty odpad, ale było dwóch Amerykanów, jakiś blondyn i ciemny. Oni niby współpracowali razem jako jasnowidzowie i razem wyjaśniali sprawy. Dziwnie to wyglądało. Ja mówię to, ja się dowiedziałem o tym już później, bo zawsze było tak, robienie spraw przed kamerami, a jak już wszystkie materiały były zrobione, to wtedy w studio na żywo był taki dwugodzinny program na żywo. I wtedy widziałem to, co puszczano na temat konkurencyjnego jasnowidza, tu akurat w tym przypadku dwóch, którzy wspólnie współdziałali i mnie. Ja miałem za zadanie dwie rzeczy. Bardzo dziwne morderstwo młodej matki, młodej kobiety, którą zabito. Ta kobieta miała roczne czy półteroroczne dziecko. Zabito ją w domu nożem.
19:30
Małaś prawo wendety w Japonii. Tu się porozna sertykłania. Kiedy dotarłem do domu, w którym, to było w Tokio, do domu, w którym, nie, na Gano, na Gano taka miejscowość, kiedy dotarłem do domu, gdzie to morderstwo się stało, to znów weszliśmy do takiego wąskiego domu z wąskim korytarzykiem. Były tam jeszcze ślady krwi zabezpieczone w tym przedpokoju krwi tej matki, która tam straciła życie. Tu jest nawet taki mały kadr, to w książce, więc tam słabo będzie widać. Tutaj siedzi, o Jezus, w tle, pan Japończyk. To jest mąż tej kobiety. Jezus, słabo to widać. Mąż tej kobiety widzi tam w głębi atuja przy stole. Nie było krzeseł. Najczęściej się siedziało na poduszce albo w taki dziwny sposób. To trochę przeszkadzało mi, bo ja wtedy byłem gruby. Teraz też trochę jestem. I po prostu niezależnie się siedziało. A czasami trzeba było długo siedzieć przy takiej ławie na podłodze. Okej. W tej wizji sprawca, a właściwie dziwnie pokazała mi się sprawczyni,
20:48
ponieważ mówię, że ten mężczyzna wyszedł, zjadł śniadanie i pożegnał się z żoną, pożegnał się z dzieckiem w łóżeczku. E, to dziecko, co bym miało ze dwa lata. Pożegnał się z dzieckiem w łóżeczku i poszedł do pracy. Wyszedł. Dom obserwowała, tak mi wizję wychodził, dom obserwowała kobieta, starsza kobieta. Taka po pięćdziesiątce. Dom obserwowała kobieta. Kiedy on widziała, że on poszedł już do pracy, tak to mu tłumaczyło mi wizję, wówczas ta kobieta skradła się, tam się na zewnątrz wchodziło po schodach, czyli nie było klatki schodowej. Ten dom składał się jakby, miał dwóch właścicieli. Na dole, na parterze i na piętrze. Ci państwo mieszkali na piętrze tego domu, czyli taki bliźniak, ale piętrowy. Nie u nas, jak się tak po bokach, czyli dwie rodziny mieszkają w jednym bliźniaku, tylko właśnie połowę. To jest, parter ma jeden właściciel, piętro ma drugi właściciel. I na to piętro się wchodziło po takich metalowych schodach na zewnątrz.
22:04
I się wchodziło do drzwi też na zewnątrz. Słuchajcie, ta kobieta wchodzi po tych schodach, puka do drzwi, otwiera jej żona, tego pana, który wyszedł do pracy, czyli ofiara. Ta kobieta wpada na nią. Nawet szamotanina nie wynikła, mówię w tej wizji, ponieważ miała przygotowany nóż i zaczęła ją dźgać nożem. Dała kilka ciosów. Ta młoda matka tego dziecka osunęła się na podłogę, konając. A więc powiedziałem, że ta starsza pani nie uciekła od razu. Nic też nie kradła. Wleciała do pokoju, z tego przedpokoju, czyli wbiegła do mieszkania po dokonaniu morderstwa. Stanęła przy łóżeczku dziecka, które płakało i plunęła na to dziecko. I uciekło. I wtedy zbiegła. Ekipa pana Chibi już więcej nie chciała ode mnie żadnych informacji i powtórki z wizji. Choćby się to trwało długo, to trwało parę godzin, to co ja wam teraz opisałem, jak ja to wykonywałem.
23:19
I już w programie na żywo dowiedziałem się, że sprawczyni tego zajścia była, tego morderstwa była już dawno ujęta. Po prostu mi przypadła taka sprawa, już właściwie wyjaśniona, a chciano wiedzieć, czy ja potrafię to odczytać. Okazało się, że odczytałem tą sprawę bezbłędnie, dlatego, że w kwestii tej chodziło o to, że także mąż tej kobiety wcześniej, kiedy przed ślubem, kiedy jeszcze nie znał swojej żony, był zaręczony z inną kobietą. I on ją zostawił, ale on ją właściwie zostawił dla tej, która zwinęła. I to była zemsta niedoszłej dyściowej. To była zemsta, zemsta coś jak vendetta. Właśnie za to, że on zostawił tą swoją pierwszą zaręczoną kobietę. Tak to wyglądało bezbłędnie. Mało tego, policja potwierdziła, że właśnie przynajmniej oni nie wiedzieli,
24:40
czy ona plunęła w to dziecko, ale na pewno weszła po morderstwie jeszcze do mieszkania, do domu, a nic tam nie zginęło, zaznaczam. Nasz tref, która była, to ślad na bucie był jeszcze, że żona po tej krwi musiała tepnąć i jeszcze wejść do domu, czyli faktycznie weszła do domu. Po co, trudno powiedzieć, nic nie zginęło. Być może i to było prawdziwe, że podeszła plunęła na to dziecko. Jeżeli to była zemsta za godność jej córki, bo on ją zostawił dla tej kobiety, to może w taki sposób ta kobieta chciała zaafiszować to sama dla siebie, nie wiem. Kobieta była już osądzona, a tak tą sprawę ja zrobiłem. Okej, i jeszcze jedna sprawa. No właśnie, w tym czasie dostałem jeszcze jedną sprawę, kiedy to był zaginiony. To był pan, który był, jak to się nazywa u nas, agent ubezpieczeniowy. Czyli to był człowiek, który mieszkał w takiej małej miejscowości, gdzieś w Japonii,
25:59
który był agentem ubezpieczeniowym, dość dobrze, że prosperujących, mających dobrych klientów i tak dalej. Ten człowiek został zamordowany. Tu też opisałem, że morderstwo dokonała kobieta z mężczyzną, para w konkubinacie albo małżeństwo wręcz. Byli u niego w domu w sprawach jakichś umów, być może ubezpieczeniowych. Powiedziałem, że w domu, no niestety tam jest bardzo dużo morders z użyciem noża. Przynajmniej mi takie przypadały do sprawy i tam powiedziałem, że w domu został zamordowany. Niestety w tym domu, w którym byłem też później było widać krew. To jest bardzo istotne, że dopóki sprawa nie jest wyjaśniona, to śladów się na ogół nie zaciera. Mimo, że miały już swoją ekspertyzę, fotografię, te ślady zostają. No trochę inaczej tam się podchodzi do takich spraw prawnie jak u nas. Wiadomo było dwie rzeczy, że został zamordowany w domu, bo tam była krew i że został wywieziony jego własnym samochodem, czyli sprawcy wywieźli w bagażniku.
27:15
Ponieważ samochód znaleziono gdzieś chyba z 20 kilometrów od miejsca zamieszkania jego. I wyobraźcie sobie, że w bagażniku było pełno jego krwi, czyli nie uległo wątpliwości, że on został zamordowany. I jeszcze to było morderstwo przygotowane, bo ukryte ciało. Tu jest miejsce stawu, gdzie po obijane w folii ciało wyciągnęli nurkowie. To był też taki duży mój sukces. Najgorszy był mój trzeci wyjazd, ponieważ miałem tylko jedną sprawę w trzecim wyjeździe, której nie zdołałem wyjaśnić, ale przyczyna tego niewyjaśnienia leży chyba w samej ofierze, ponieważ przypadło mi do wyjaśnienia sprawa, gdzie w bardzo małej miejscowości, nie pamiętam nazwy, w Japonii, w takiej górskiej miejscowości,
28:32
pamiętam jak jechaliśmy z Tokio, to było ciepło, a tam jak dojechaliśmy, to był śnieg. I chociaż nie wszędzie, ale w takich wyższych miejscach był śnieg. I w tej miejscowości starsze małżeństwo, mąż z żoną, od wielu lat prowadzili taką małą restauracyjkę, zresztą pyszne jedzenie, bo tylko tam pojechaliśmy, to zostaliśmy ugoszczeni wspaniałym japońskim jedzeniem. No i właśnie ten pan poszukiwał swojej żony, ponieważ ta jego żona źle się czuła, już była starszą kobietą, taką około 70 lat. No i on sam podejrzewał, że ona po prostu poszła w góry po to, żeby dokończyć żywota swojego. Nie chciała się męczyć. On właściwie był na to przygotowany i wiedział, że tak się stało. Szanowni Państwo, próbowałem na różne sposoby ją poszukać. Fakt, że teren był rozległy, czas mieliśmy bardzo ograniczony, ale w poszukiwaniach przeszkodziła mi żmija. Naprawdę. Oto ja określiłem teren do poszukiwań. Mało tego zdecydowałem, że tam pójdę. Na swoje poczucie będę chciał sam szukać.
29:50
Było to takie miejsce, bardzo z takimi stromymi skarpami, kamieniste, leśne, że bardzo ciężko było się ekipie z kamerami tam przyzostawać, więc w którymś momencie panowie z ekipy powiedzieli, że oni zostaną, nie zostawią samego sprzętu, bo to jest dość drogi sprzęt. I powiedzieli, że ja tam sam poszedł. Nawet się nie kwapił pan tłumacz. I słuchajcie, ja się zdecydowałem pójść. Ja musiałem wejść na taką wyżynę, ale musiałem przejść przez takie właśnie jakieś dziwne kaniony kamieniste. I nieporęcznie, ale tam szedłem. Słuchajcie, kiedy już wyszedłem na tą wyżynkę, las, tam nie było śniegu. Nie było też tak zimno, bo mówię, tam gdzie był śnieg, było blisko zera, ale tam gdzie nie było śniegu, od razu temperatura na tych miejscach była znacznie wyższa powiedzmy. Pięć, dziesięć stopni, no wszystkiego się można było spojrzeć, ale nie żmij. Słuchajcie, idąc, w pewnym momencie mało nie depnęłem, ale to duże było coś. Ja nie wiem co to, to była żmija, zwinięta w kłębek, ale wielka. Ona była gdzieś taka w zwinięciu i dość gruba, ciemnobrązowa.
31:05
Jak ja to zobaczyłem, słuchajcie, ja odskoczyłem od tego miejsca. Najpierw ze strachu biegłem, a potem stanąłem i zacząłem sobie wyobrażać, że tych żmij to może być przy co drugim drzewie. Ja pierdzielę, jestem osaczony. Boję się pająków, boję się żmij. Fatalnie. Słuchajcie, w miejsce, gdzie była ekipa, bo już dalej niczego nie szukałem, w miejsce, gdzie była ekipa wracałem. Jak tam dochodziłem może 20 minut, to wracałem z półtorej godziny. Każdy krok, zanim zrobiłem to na pole mojej widzenia, w każde miejsce miałem przepaczane, czy nie ma następnej żmiji. I wielce przestraszonych wróciłem, bo powiedziałem mimo tej żmiji. Podobno, pan tłumacz powiedział, że one są takie duże, ale one są w ogóle nieszkodliwe. Nie uwierzyłbym nawet, gdyby mi to profesor, doktor nauk wszelkich powiedział. Tak się boję. No i sama ekipa, tam się już robił później wieczór i zrezygnowaliśmy z poszukiwania tej pandemii. Były plany, że wrócimy tam, ale nie wróciliśmy.
32:21
Tak czy inaczej, z moich trzech pobytów w Japonii wyjaśniłem cztery sprawy. Cztery sprawy opisałem dokładnie i to dla mnie był wielki sukces, wielkie wyróżnienie. No i zostałem ogłoszony jasnowidzem numer jeden. To nie jest istotne. Jeden, dwa, pięć, siedem. Przygoda była niezwykła. I właśnie to, że to było możliwe, to było piękne. Tyle o Japonii. Oczywiście można by było tu więcej powagi w tych opowieściach, ale ja nie chcę tutaj opowiadać, robiąc z siebie jakiegoś takiego guru, kogoś. Po prostu chcę wam jakieś wątki z mojego życia opowiedzieć, które mogą być dla niektórych z was ciekawe, trochę śmieszne, a trochę zastanawiające. Dobrze. Ten odcinek się nazywał Przyszłość, dlatego że mamy mówić o przyszłości. Przyszłości, która powiedzmy, że nas czeka. Jaka ta przyszłość? Muszę wam powiedzieć, że bardzo często, kiedy mówię o przyszłości
33:43
i o czym pisze prasa, niestety jest to często zniekształcone. Ja nie mam na to wpływu, bo tak jak mówię, jak z tą zimą stulecia, no szanowni państwo, z moich ust nigdy nie padło słowo zima stulecia. Ja powiedziałem, jeszcze raz mówię, że zima w tym roku będzie, w tym roku będzie akurat śnieżna i mroźna, tak powiedziałem jesienią. Ona była, akurat może nie tu, gdzie ja mieszkam, bo tu nie było dużo śniegu. Nie było aż tak niesamowitego mrozu, ale w Polsce, przynajmniej w południowej części Polski, było bardzo dużo śniegu w pewnym okresie i były spore mrozy. Czyli była zima. Na wiosnę teraz czuję, że będzie bardzo szybko wiosna. Wiosna nas w tym roku zaskoczy swoją szybkością. Ja nie twierdzę, że teraz w połowie lutego zapłuka do nas już wiosna, chociaż te teraz dni są rzeczywiście fajne, ciepłe. Ale wiosna będzie w tym roku nietypowo szybka. Obawiam się lata, jeżeli chodzi o pogodę, podobnie ekstremalnego, z tym, że nie może tak suchego jak w ubiegłym roku
34:59
i może nie tak ciągle gorącego jak w ubiegłym roku, ale ono będzie też ekstremalne. Ja mam wrażenie, że to lato będzie miało duży charakter i susz, ale okresowych, a potem takich nagłych szarpań pogodowych, powiedzmy ulew silnych, oberwań chmur. Lato bardziej podchodzące pod tropik jak pod nasz rejon geograficzny. Dlatego ciepły okres mamy i starzy się podobieństwo ubiegłego roku. Ale wydaje mi się, że pogoda akurat na ten rok jest najmniej istotna. W tym roku mamy wybory, wybory do Parlamentu Europejskiego, wybory do naszego Parlamentu. Sytuacja jest bardzo dziwna w tej chwili, ponieważ rzeczywiście nagle zrodziła nam się nowa partia,
36:16
partia pana Biedronia, która się nazywa Wiosna. No i właśnie, partia, która wyrzuciła mnóstwo haseł, haseł bardzo poróżniających ludzi od haseł aborcyjnych, po ostre stanowisko względem Kościoła, a co najważniejsze, partia, która uznaje się, która sama się nazywa, że koniec z mitem wojny, podzielenia Polski między PO i PiS. Szanowni Państwo, w moim odczuciu, partia pana Biedronia popełniła bardzo istotny błąd, wyskakując wcześnie na taki populizm, na jaki sobie pozwoliła partia pana Biedronia, partia Wiosna, na taki populizm zadziałałby krótko przed wyborami, na przykład krótko przed wyborami,
37:32
ale bardzo krótko przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Wtedy mieliby szansę, powiedzmy, zdobyć te, dziesięć, te piętnaście, może czternaście punktów i przejść jakąś grupą do Parlamentu Europejskiego. Natomiast zbyt wcześnie to powstało i zachłyśnięciem się tymi hasłami i osłodzeniem jeszcze tym, że ani PO, ani PiS, my jesteśmy nowi i my tworzymy nową falę. Otóż nie, drodzy Państwo. Pan Biedroń wywodzi się z określonej grupy politycznej. Potem stał się prezydentem Słupska, gdzie? No w jakiś sposób musiał zrezygnować z przynależności partyjnej, ale wiadomo jest, jaki on kierunek ma obrany. Jaki jest dorobek Pana Biedronia polityczny? No, nie mogę się dopatrzyć. Chyba podobny jak Pana, może bardziej grzeczny,
38:47
jak Pana Palikota, jak Pana Petru. Zwróćmy uwagę, jak to działa nowoczesna i partia Pana Petru, wtedy, wtedy na początku, wypłynęła bardzo krótko przed wyborami. I tutaj właśnie przestrzegam przed błędem Pana Biedronia, ponieważ partia Pana Petru wyskoczyła w tym momencie, kiedy nikt nie był w stanie poznać tych ludzi. Tylko to była taka nagła powiew i dostali, zwróćcie uwagę, na tak krótki czas przed wyborami, kiedy powstaje jakaś partia, co się nazywa nowoczesna, dostaje, zwróćcie uwagę, jakie to jest podobieństwo. Ja pamiętam, ile billboardów było partii nowoczesnej, skąd taka partia, nagle, nowo powstała, dostaje taki kapitał od sponsorów, że stać ich na taką kampanię reklamową. Ja pamiętam w Człuchowie, w małym miasteczku, krótko przed wyborami, już ostatni tydzień, to jak jechałem główną ulicą, która ma kilka kilometrów,
40:02
to co dwa metry był na palikach wbity plakat nowoczesna. całe miasto, to ja mówię, nie, na takie miasteczko, a to było tylko, bo tam było mnóstwo plakatów, innych rzeczy. Nowoczesna została wybrana tylko wtedy, zwróćcie uwagę, weszli do Sejmu i nie mieli, okazało się szybko, że nie mieli nawet programu wyborczego, oni nie mieli żadnego planu na swoje działanie. No jak to się skończyło, każdy to w tej chwili widzi. Podobnie jest z hasłami pana Biedronia. Bardzo łatwo w krótkim czasie przed wyborami wejść do Sejmu na zasadzie buntu na wszystko, czyli PiS jest zły, bo to, bo to, bo to, PO jest zło, bo to, bo to, bo to, bo to i teraz tak, zlikwidujemy to, ustalimy to, to, to, to, to i tak będzie. To działa na dwa, trzy tygodnie przed wyborami, ale już dwa, trzy miesiące przed wyborami raczej nie. ludzie z takich haseł szybko potrafią
41:17
ochłonąć i może się okazać, że tym razem ja nie odradzam nikomu głosować na tą partię, tylko może się okazać, że tym razem rzeczywiście warto byłoby się zastanowić, czy, czym jest program wyborczy rzeczywisty, a czym jest populizm. Zwróćmy też uwagę na to, że pan Petru z tego, co wiem, jako kiedy kandydował na prezydenta Słupska, między innymi obiecał darmowe, darmową przejazd autobusowy miejski, co się nie stało. Obiecał też zlikwidowanie Straży Miejskiej, co się też nie stało. Mało tego, widziałem program, w którym później, po czasie, kiedy był pytany, dlaczego nie spełnił tego postulatu, który obiecał mieszkańcom Słupska, że zlikwiduje Straż Miejską, wówczas powiedział, że on nie zlikwidował Straż Miejskiej, bo bardzo ją lubi. To są takie drobiazgi, które pokazują, że polityk, który tak powierzchownie,
42:33
ale tak głęboko rzuca hasła, można go porównać do polityka rangi pana Petru czy Palikota. Jedyne, co można przyznać panu Biedroniowi, to, że jest wyważony, zrównoważony i inteligentniejszy w mowie i w tym, co mówił, w relacjach między wyborcą a nim. Ale wybory to jest wybranie ludzi na cztery lata i to muszą być politycy, którzy naprawdę są rozsądni. Tak, dzisiaj mamy bardzo smutny dzień, ponieważ zmarł dzisiaj premier pan Olszewski. Nie wiem jak wy, kiedykolwiek cokolwiek oglądałem, jakąkolwiek wypowiedź z panem Olszewskim, to powiem państwu, że zawsze płynęło
43:48
z niego dobro. To był dobry człowiek i chyba nie ma nikogo, kto powiedziałby o nim, że był złym człowiekiem. Ja pamiętam, jak został odwołany przez nocną zmianę, przez pana Wałęsę, przez pana między innymi Tuska i wielu innych tak zwanych polityków, wtedy, kiedy chciał zrobić ilustrację, wiele lat temu, gdzie to było raczej konieczne, ponieważ mieliśmy żyć w prawdziwej demokracji. Został odwołany, pamiętam, kiedy on powiedział, schodząc z mównicy sejmowej, jako odwołany już premier powiedział, wracam do swojego miasta, w którym mam nadzieję, będę mógł chodzić dumnie i godnie ulicami i pozdrawiać swoich obywateli tego miasta. Jestem godny, odchodzę godny i to było piękne. Ja dzisiaj słuchałem, czytałem między innymi wypowiedź pana Tuska, powiedział, że odszedł wielki
45:03
działacz solidarnościowy, wielki człowiek i tak dalej i cały czas w czytaniu artykułu, co powiedział pan Tusk o panu Miłego, o panu Olszewskim, cały czas przypominały mi się słowa z Nocnej Zmiany, kiedy właśnie to pan Tusk mówi, no ale spieszmy się, trzeba policzyć głos, powiedział to u Wałęsy, tam w pokoju, żeby natychmiast odwołać pana Olszewskiego. Ja na miejscu pana Tuska powiedziałbym część jego pamięci i to by było godniejsze, jak mówienie teraz, że to był wielki człowiek i działacz. Został nieuczciwie zdjęty ze swojego stanowiska, a ilustracja była czymś bardzo uczciwym w tamtym okresie czasu. nie chcę politykować, ale to ma związek właśnie z tym. Słuchajcie, nie posądzajcie mnie o stronniczość. Ja Wam chcę mówić, jak ja to czuję. Jeszcze raz Wam mówię, co do partii pana Biedronia i wiosny, moje przeczucie na wybory, nawet do parlamentu, są takie, że balon, balon zbyt szybko,
46:18
balon parki wiosna zbyt szybko został maksymalnie napompowany, powstała euforia i uwaga, powietrze może i najprawdopodobniej będzie bardzo szybko schodzić z tego balonu. Tutaj chcę to nadmienić. Dobrze. Jest koło godziny. Odpowiem na parę Waszych pytań, a jutro dalszy ciąg tego, co chcę powiedzieć w ogóle o tym, co nas czeka. Czyli będę chciał powiedzieć o sytuacji, która mi się kojarzy, niebezpiecznej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Będę chciał Wam powiedzieć o tym, m.in. o tym, co pewne media mówią, że Rosja szykuje się na wojnę i moje odczucia w tym kierunku można to dwojako nazwać, to już dzisiaj Wam powiem, Rosja może się szykuje na wojnę, a może inaczej, a może Rosja szykuje się na to, że wojna gdzieś będzie. Propaganda robi swoje, a pewne działania
47:34
można nazwać dwojaką, albo i trojako, i dziesięciorako. Chodzi o to, że nie bałbym się Rosji, bałbym się zupełnie kogoś innego i jutro o tym porozmawiamy. Proponuję o 20.00 zero politykowania, z tym, że zaznaczam, mówimy o wyborach, podwójnych wyborach w tym roku, więc coś o polityce będzie. Dostanie się trochę PiSowi, dostanie się trochę Platformie i ok, drodzy Państwo, niezdrowo jest w naszym kraju rozmawiać o jakiejkolwiek polityce, zwłaszcza krajowej, ponieważ jak każdy z nas wie, jesteśmy podzieleni. Wbrew wielu tutaj komentarzy, które ja wiele Waszych komentarzy czytam i się z nimi liczę, na wiele też staram się odpowiedzieć prywatnie tutaj pod tym, ale nie macie racji ci, co mówicie, że ja jestem propisowski. Nie.
48:50
Ja staram się być obiektywny. Histeria, ja zaznaczam, nie jestem propisowski, ale zwróćcie uwagę na jak PiS został wybrany, jaka się błyskawiczna histeria w kraju zrobiła KOD, RP, obywatele RP i bunty, krzyki, wręcz rewolucje. Zastanawiam się, dlaczego taka nerwowość opozycji? Czego się boją? O co się boją? Szanowni Państwo, na naszych oczach dzieje się walka o podział Polski, albo wręcz przeciwnie, o własność Polski. Musimy sobie z tego zdawać sprawę, ja to mówię jako patriota, że taka zażarta walka nie wygląda mi na walkę polityczną, a na walkę o wpływy na Polskę. Musimy bardzo mocno brać pod uwagę to, że zobaczcie, do jakiejś sytuacji
50:05
w tej chwili my jako obywatele w naszym kraju doszliśmy, zaczyna brakować fachowców w Polsce we wszystkim. Lekarzy, zwykłych rzemieślników, ludzi, znajomych naszych, którzy wszyscy w większości są za granicą. Dzieci naszych, którzy na przymus przez gospodarkę mają w pewnym sensie gospodarczą ojczyznę gdzie indziej. Zaczyna brakować rąk do pracy i zobaczcie, co się dzieje. Nie przyciąga się tych Polaków, którzy wyjechali tutaj, nie wiem, lepszymi zarodkami. Wpuszcza się tutaj inną narodowość. Mówię tutaj do osób, których nic nie mam, ale mówię tutaj na przykład o narodowości ukraińskiej. Bardzo dużo ukraińców możemy spotkać już nie tylko w Warszawie, ale w wielu miastach. To jest zalewanie znów pustki ludzi produktywnych, mądrych, wykształconych, rzemieślników, którzy wyjechali za chlebem gdzieś do Niemiec,
51:21
a do nas przychodzą inni. Jaki to ma sens? Więc powiem tak, okazuje się i możemy tutaj zobaczyć, że jest coś w ogóle w Europie z polityką i w ogóle na świecie z polityką ostatnich, nie wiem, dziesięciu, piętnastu lat coś nie tak, gdzie są masowe emigracje z krajów do krajów, całych mas, rzesz ludzi. to nie jest normalne, wszystko się miesza. Oczywiście ktoś powie tak, trzeba iść z duchem czasu. No nie, no to jest nieprawda. Oznacza to, że gospodarki nasze są źle prowadzone, oznacza to, że jest przez złe prowadzenie gospodarek, mieszanie na całym świecie, a zwłaszcza w Europie, mieszanie nacji kulturowych, religijnych, rasowych, społecznych. Z tego nie może być nic dobrego. O tym też jutro porozmawiamy, bo to,
52:37
że za oknem jest przedwiośnie, że mamy spokój, nie oznacza, że mamy go na własność. To, że nie mamy czasu myśleć perspektywicznie na temat, czy jesteśmy bezpieczni, czy nie. No właśnie, my powinniśmy na ten temat myśleć, my powinniśmy sobie zadawać pytania, o co jest ta wojna w Polsce, o co jest taka nerwówka. Przecież gdyby chodziło tylko o rządzenie, takie dla idei jednej czy drugiej opcji partyjnej, to by taka partia, która nie przeszła i nie tworzy rządu, ale jest w Sejmie, mówi spokojnie, przesiedzimy sobie te cztery lata w Sejmie, może następny kadencji nas wybiorą, a jeżeli nie, to następne cztery lata w Sejmie jest garza, mamy medialne wystąpienia, spokojnie, to oni teraz biorą odpowiedzialność za to, co robią. Tu nie chodzi o to. Zobaczcie ten pośpiech, zobaczcie tę walkę,
53:52
zobaczcie, że tu jest już na pięści. To świadczy o czymś, że uwłaszczenie przez coś Polski mogło już być bliskie, a stało się coś, co to uwłaszczenie przeszkodziło, ale to coś, które jest teraz, nie oznacza wcale, że też działa dla Polski, to jest cały problem. Oczywiście niech nikt nie myśli, że raptowny wyskok partii Wiosna to jest znów Polska, to są nowi Polacy. To też nie jest prawda, bo kto ich zafinansował z tak wielką pompą ekonomiczną, ktoś, kto ma wpływy, ktoś, kto widzi, że na przykład, dam taki przykład, Platforma może nie mieć aż tylu głosów, więc trzeba zrobić coś jako alternatywę, coś jak właśnie przed poprzednimi wyborami raptem powstała nowoczesna. Bardzo się udzielał tej nowoczesnej, z tego co pamiętam, pan Balcerowicz, udziela się do dzisiaj. No, okazało się, że politycznie
55:07
pan Petru okazał się niewypałem. Nie jest to urodzony i wytrawny polityk. i to upadło. Nie dajmy się oczarować hasłami. Patrzmy na to, że polityk musi wykazywać konsekwencje. Im większe hasła i odważniejsze, tym trudniej je zrealizować. Chodzi o to, że szybko można zawsze wygrać na populizmie w polityce. Tylko populizm musi być w porę puszczony, żeby ludzie nie ochłonęli. Nowoczesnej to wyszło, ale po wyborach się spalili. Uważam, że wiosna za szybko z nadmuchanym balonem wyskoczyła. jutro poważnie o polityce, o tym, co czuję, o tym, co na Bliskim Wschodzie, o Rosji, o świecie, o różnych rzeczach. To, co sobie ponotowałem,
56:23
dwudziesta i jutro tylko o przepowiedniach moich poczuciach na ten rok. Ciekawie mi się to wszystko kojarzy. Nie wiem, ile się z tego spełni. Pozdrawiam Państwa. Do jutra, do usłyszenia.