Archiwum Wizji rejestr przepowiedni
5 grudnia 2018

Sny, wizje, a rzeczywistość

· 54 min · napisy YouTube (PL) · obejrzyj na YouTube ↗

Audycja dotyczy wizji jasnowidzenia Krzysztofa Jackowskiego oraz jego doświadczeń związanych z interpretacją snów i impulsów psychicznych. Jackowski dzieli się historią o zaginionym złocie, które udało mu się odnaleźć dzięki wizji, a także omawia znaczenie snów i intuicji w codziennym życiu.

Przepowiednie z tej audycji · 5
niezweryfikowane · Francja

„Czy we Francji będzie rewolucja?”

39:12
niezweryfikowane · Europa

„To jest tylko kwestia czasu, kiedy niepokoje w Europie nastąpią.”

48:16
niezweryfikowane · Ukraina

„Uważam, że Putin zachowuje się bardzo dojrzale.”

41:47
niezweryfikowane · Antychryst

„Czy Antychryst istnieje? Nie.”

43:05
niezweryfikowane · Polska

„Co nam zgutuje PiS? Poczekajmy.”

47:00

Pełny transkrypt · 42 fragmentów

0:00

Dobry wieczór, witam, dziękuję tym wszystkim, którzy czekali na audycję, 117 osób, bardzo Państwa pozdrawiam. Muszę powiedzieć jedną rzecz na samym początku, pozwoliście, że chyba zrobię jaśniej światełko, chyba tak będzie lepiej, przepraszam, o i ta koszula, co za psty, przepraszam, człowiek roztargniony. Muszę na początku powiedzieć jedną kwestię, że top chatu nie recenzuję w żaden sposób, ale tu się ktoś taki pokazał jak naczelny sceptyk i tak mnie ten gość w jakiś sposób zdenerwało lekko, że zablokowałem go. Pozdrawiam go. Kolego, na mojej stronie www.krysztofmyślnikjackowski.info są dokumenty policyjne, materiały prasowe z wielu spraw, które wyjaśniłem w swoim życiu.

1:15

Przywołuję Cię tam, a jeżeli czytać nie potrafisz, albo nie chce Ci się czytać, to Ty masz wodę, brać się w mózgu i nic więcej. Żeby coś o czymś sądzić, trzeba czytać, myśleć, a nie wzdurzyć. To wszystko. Przepraszam, że tak trochę ad hoc, ale uważam, że będzie ciekawie. Słuchajcie, dzisiaj taka sprawa wydawać by się mogło trochę nietypowa. Jeszcze telefon przyjdzie się trochę nietypowa. Dlaczego? Bo na ogół, jeżeli mówię o jakichś sprawach z jasnowidzeniem związanych, to są to kwestie załóżmy zwłok ludzkich, jakiegoś morderstwa. A tutaj kubeczek, zobaczcie, kubeczek autentyczny. Z tego kubeczka wykonywałem wizję, o której zaraz powiem. Kubeczek pewnej starszej pani z Warszawy. Oto, nie pamiętam, z dwa lata temu, może trzy lata temu, kiedy byłem w Warszawie pewnej niedzieli, i ta pani, tą panią przywiózł syn jej. To była starsza, bardzo rezolutna kobieta. I ta kobieta przyszła z kilkoma takimi kubeczkami. Są kubeczki na jajeczka ugotowane.

2:34

I powiedziała do mnie, że zginęło jej złoto z tego kubeczka. To po jej mamie jeszcze złoto było. W kilku tych kubeczkach miała złoto i znikło ono. Ja to pokrótce opowiem, bo chodzi o analizę i to, czym dysponujemy. To jest bardzo ważny przypadek. No i oto wyobraźcie sobie, że ona mi położyła na biurku i powiedziała, wie pan, ja wiem, kto to ukradł, to złoto. I opowiedziała mi historię. Historia pokrótce brzmiała w taki sposób, że ta starsza pani miała obłożnie chorego męża. On był częściowo sparaliżowany, leżał w łóżku. Za dnia przychodziła pielęgniarka, opiekowała się nim. No ale w którymś momencie ta pani dostała propozycję wyjazdu do sanatorium. Lekarz jej to zaproponował. Wahała się, w końcu się zdecydowała pojechać do tego sanatorium. Bardzo się przed tym wyjazdem denerwowała. W którymś momencie pomyślała, że właśnie w kuchni, w tych kubeczkach, bo jej, przepraszam, muszę telefon włączyć. W którymś momencie pomyślała, że to złoto przed wyjazdem schowa. Zwłaszcza, że miała przyjść druga pielęgniarka na ten czas jej nieobecności.

3:51

Jedna miała dużo roba dziwdzień, druga w nocy, tak się miały wymieniać. Bała się, że to zginie. W końcu powiedziała, że zapomniała to schować. Jak wróciła z tego sanatorium? Wyobraźcie sobie, że pierwsze, co zrobiła, to zajrzała w te kubeczki i o dziwo złota nie ma. Pani zrobiła larum, rozmawiała z jedną opiekunką, z drugą opiekunką, czyli z tą starą, której ufała, z tą nową, ale potem zaczęła mieć wątpliwości, bo mówi tak. Może ta nowa wzięła, a może wcale ta nowa nie wzięła, tylko ta stara, wykorzystując to, że jest nowa i będzie na nią. Przecież stara ta pani, pielęgniarka, która tam dłużej przychodziła, wiedziała być może, że może robiąc herbatę temu panu albo coś, zauważyła, że tam jest złoto. No i tragedia, bo którą oskarżyć? Nie ulegało wątpliwości w głowie tej pani, że któraś to zrobiła z nich, która? Tylko takie było pytanie. Kazałem tej pani zostawić te kubeczki i kazałem jej wyjść do poczekarni. Ona wyszła. Dla mnie to było też oczywiste po tym, co ona mi powiedziała,

5:07

ale w którymś momencie poczułem, że absolutnie nie, że to złoto w ogóle nie zginęło. Słuchajcie, poczułem, że jest ciemno, że jestem w środku jakiegoś mebla. Miałem wrażenie, że na dole tej szafy stoi stara maszyna do szycia i jakieś palta wiszą. Jakieś zimowe kurtki pal tak płaszczą. Wyobraźcie sobie, ja to wszystko spisałem, a i powiedziałem, że to złoto jest w czymś jak sakiewka i to dynda. Ok, wszystko to zapisałem, dla mnie to było niezrozumiałe, ale tak to poczułem, tak to zapisałem, no i podałem tej pani. To pani nie zgodziłaby się od razu z moją wizją, gdyby nie jedna kwestia. Otóż okazało się, że ta pani dysponuje dwiema maszynami do szycia. Jedna aktywna w mieszkaniu, a druga nieaktywna, właśnie stara, która stoi w szafie męża i tam rzeczywiście wiszą płaszcze. Powiedziała, proszę pana, ja jestem pewna, że z tych kubeczków z kuchni nie zabierają tego złota, ale i nie chowałem nigdzie, ale jak pan już to powiedział i tam jest rzeczywiście maszyna do szycia stara, to ja to sprawdzę.

6:31

Jeszcze tego samego dnia dowiedziałem się, że po sprawdzeniu nic pani nie znalazła. Kubeczek ten jeden wziąłem z sobą tylko dlatego, żeby właśnie, gdyby było niepowodzenie tej wizji, żebym w domu powtórzył. Próbowałem przez kilka dni do czwartku, bo ja to robiłem w niedzielę, więc od poniedziałku próbowałem ustalić coś więcej. Ta pani dzwoniła po kilka razy dziennie, niestety nic więcej nie potrafiłem powiedzieć. Cały czas mówię, że mi się to samo kojarzy. W końcu czwartek, w czwartek już miałem dosyć dzwonienia tej pani, poczułem się w tej sprawie bezsilny i uznałem, że trzeba zrezygnować z tego, że poddać się trzeba. I takiej też przez telefon powiedziałem. To pani mnie zrozumiała i powiedziała, że nie będzie już dzwoniła, że nie liczy na moją pomoc. Trochę się z tego powodu ucieszyłem, chociaż nie byłem zadowolony, że nie byłem w stanie kobiecie pomóc. Słuchajcie, po tym telefonie doznałem ulgi, że już nie jestem obarczony obowiązkiem, żebym szukał tego złota tej pani i bym raczej go nie znalazł, uważałem. Po godzinie czasu, wyobraźcie sobie, że ponownie ta kobieta dzwoni.

7:51

Jak ja tylko spojrzałem na telefon, mówi, no szlak by trafił, no dzwoni, no nie da spokoju. Przecież powiedziałem, że rezygnuję, że nie dam rady. Jak tylko odebrałem, ja kierowałem samochodem w tym momencie, jak tylko odebrałem, przepraszam, jak tylko odebrałem ten telefon, ta pani zaczęła krzyczeć do mnie, zbawco, pan jesteś genialny. Ja mówię, ale o co chodzi? On mówi, proszę pana, znalazłam złoto. Ja mówię, gdzie? No w tej szafie. Ja mówię, jak to? Pani tyle razy szukała. A on mówi, proszę pana, po pana ostatnim telefonie pomyślałam, no nie znalazł mi. Nie spełniło się to. No ale coś tam widział, bo rzeczywiście jest szafa, w której jest stara maszyna do szycia. I pomyślałam sobie, nawet jak mi nie pomógł, to uczciwie postąpił ten Jackowski. Sprawdzę to jeszcze raz. I wtedy wyciągała te kurtki, to wszystko i obmacywała je. Okazało się, że w rękawie płaszcza poczuła coś twardego. Okazało się, że było to zawinięte w chusteczkę, jak sakiewka, owinięte wełną taką i sznurek z tej wełny o guzik był opleciony.

9:10

I to w rękawie sobie dędało. Wtedy sobie przypomniała, że ona to w ostatniej chwili zrobiła. Genialne. Naprawdę genialne. Ja powiem Państwu, że zdarzyło mi się tyle spraw wyjaśnić kryminalnych, głośnych. A taki kubeczek, ta sprawa, ten kubeczek, który zawsze od tego czasu stoi u mnie na biurku i nigdy go nie wyrzucę, ten kubeczek pokazuje, że wartość doświadczenia nie ma znaczenia, czego się szuka. Znaczenie jest, jak ta wizja powstaje i jak ona jest precyzyjna. I właśnie o co mi chodzi. Wiecie Państwo, nasza psychika. My staramy się cały czas myśleć logicznie i tu i teraz. Nasza psychika jest tak skonstruowana, że daje nam sygnały nie tylko z naszej jaźni i teraźniejszości, ale też daje nam sygnały z różnych innych pól czy wymiarów naszej rzeczywistości.

10:28

Na przykład, zwróćcie uwagę, sen, idziemy spać, miewamy sny. Nie każdy sen coś oznacza. Czasami bywa, że człowiek coś przeżyje, jakąś traumę czy coś wesołego i w tym temacie ma sen. Ale każdego z nas co jakiś czas sen rozbudza, ponieważ budzimy się rano i mówimy, dlaczego mi się to śniło? To jest jakiś znak, to jest jakaś podświadoma próba poinformowania nas o czymś. I nie należy tego zagłuszać i nie należy tego lekceważyć, tylko należy to próbować na swój sposób rozszyfrowywać. Nie przez sennik, nie przez kogoś, kto nam coś powie, tylko przez nas, ponieważ to nasza jaźń nam mówi, daje w symbolice jakiś sygnał, więc my go musimy naszą jaźnią rozszyfrować w logice. Wtedy dostaniemy odpowiedź. Sami sobie ją podnajdziemy w sobie. To jest jedno. Druga kwestia jest tak, wizje. Czym są wizje? Jeden z Was może sobie wyobrażać, że jasnowidzenie to jest długi proces, że to jest coś takiego, że powiedzmy, przychodzi kobieta, daje mi ten kubeczek, ja się nad nim zastanawiam, głęboko medytuję, trwa to nie wiadomo ile.

11:56

Nie, chwila, zostawiamy pani ten kubeczek, kładę go na biurku i co się dzieje? A to idę sobie zapalić papierosa do okna, a to robię coś, a to wyjdę, a to zerknę na internet, coś przeczytam. Co jakiś czas biorąc to, bach, to musi być moment, chwila i nagle jest to jedno poczucie. Jest to jedno poczucie i tym jest wizja. I teraz zobaczcie, wiele razy, kiedy żyjecie pędem dnia codziennego, coś Wam mówi, nie jedź tam, nie idź tam, nie zrób tego. Zrezygnuj z tego. I my to zagłuszamy. A są to pewne sygnały z naszej jaźni, do której nasza logika nie do końca ma wpływ, które w skrajnych momentach dają nam sygnały. I te sygnały powinniśmy nauczyć się odbierać, powinniśmy nauczyć się w jakiś sposób czytać.

13:15

Nie trzeba mieć na to żadnych właściwości, po prostu to tkwi w nas, to jest w nas. To taka krótka lekcja spowodowana tym kubeczkiem, że każda informacja jest do czytania, a informacje, które do nas dobiegają, każdego z nas, dobiegać nas mogą w każdej chwili z naszej jaźni. My myślimy powierzchownie bardzo. Natomiast na przykład zwróćcie uwagę, w psychice, w mózgu, no zobaczcie, ja teraz kompresuję, coś mówię, prowadzę monolog, aby mnie słuchać, ale przecież zwróćcie uwagę, że w mózgu jest chociażby coś takiego, jak układ przywspółczulny, czyli taki obszar w mózgu, który dba o to, żeby serce mi w tym momencie biło, żeby żołądek pracował, żeby wiele, setki, może tysiące funkcji w moim organizmie funkcjonowało w sposób naturalny, normalny, żeby się nic nie działo.

14:30

Przecież ja w tej chwili o tym nie myślę, w ogóle w ciągu dnia nie myślę, żeby to się działo w moim organizmie, to czy to, to. Zatem zawiadamia i kontroluje układ przywspółczulny. Może być, że jest w mózgu jakiś obszar, który nas pilnuje, który nam coś próbuje doradzać, tylko ma strasznie utrudnioną możliwość dotarcia do naszej jaźni, naszej powierzchowności, naszego ego, ponieważ to jest impuls, to jest tylko takie rzucenie poczucia naszej logice, a czy my mamy na tyle czasu w ciągu dnia i na tyle wiary w sobie, że powinniśmy tych elementów takich chwilowych poczuć, słuchać? Raczej nie, raczej to ignorujemy, uważamy, że jakaś głupota nam w głowę wskoczyła, a to tak nie jest. To chciałem na dzisiaj tak krótko, a trochę może poodpowiadam Wam na pytania. Kamil, Kamil, lajkujcie łapki w górę. Dziękuję.

15:46

Panie Krzysztofie, jak to możliwe, że nie mając daru jasnowidzenia, mogłam poczuć to, co się wydarzyło następnego dnia? A no właśnie to jest to, o czym ja mówię, że to są te impulsy, zrozumcie. Gdybym ja sobie postawił barierę teraz, logiczności, aha, Jackowski, jakim ty jesteś jasnowidzem, o co ci chodzi? No przecież jak to, bierzesz kogoś kapotę, bluzkę, koszulę, chusteczkę i mówisz, gdzie ta osoba jest? Taka logika mi nieraz po głowie chodzi, ona mi zabiera wiarę, ona mi zabiera wiarę w siebie. To tą wiarę odbudowuję tym, że czasami sobie przeglądam swoje dokumenty spraw przeszłych i mówię, nie, no ty to zrobiłeś. To było niemożliwe, żeby zrobiłeś, znalazłeś. Bo zwątpienie jest zawsze. Zrozumcie, że najtrudniej jest na ślepo w coś uwierzyć i to się też tyczy nas. Wszystko, co na zewnątrz, co możemy dotknąć, zobaczyć, to widzimy i jesteśmy tego pewni. Wszystko, co wpłynie do nas jako energia, jako poczucie, pokładamy to w wątpliwość i może nam się wydawać, że to jest tylko taka bzdura.

17:05

To nie jest bzdura. Mamy siebie słuchać. My musimy słuchać tych impulsów, bo on nas chroni. Gdzie można mnie spotkać i uścisać mi dłoń? W Człuchowie, zapraszam. Czy Kulczyk żyje? Robił pan taką wizję? Wiecie, że mam wątpliwości, czy Kulczyk rzeczywiście nie żyje? Mam takie wątpliwości. Kiedyś portal fakt24.pl pytał mnie na ten temat. Ja nie chciałem, to było krótko po śmierci, nie chciałem używać takich słów, ale targają mną wątpliwości. Oczywiście szanuję rodzinę, każdą, więc także państwa Kulczyków. I nie powiem nic więcej. Panie Krzysztofie, ale czy te impulsy w takim razie to czysta biologia? Słuchajcie, to jest właśnie skomplikowane, bo nasza dusza wzrasta i jest wtopiona w ciało.

18:25

Dopóki jest w ciele, jest z nim powiązana. Jeżeli mózg jest pośrednikiem, czyli między ego, jaźnią, a ciałem, to wiadomo, że to są impulsy i biologiczne, i impulsy. Ja dałam wam prosty przykład. Kiedyś właśnie też tutaj, notabene będąc w Warszawie, z żoną moją, mieliśmy bardzo takie nieprzyjemne zdarzenie. Otóż pewien człowiek wyszedł z więzienia, pochodzący z Warszawy. Przed pójściem do więzienia był niebezpiecznym człowiekiem. Wydaje mi się, że po wyjściu też z tego więzienia siedział kilka lat za przestępstwa. I ten człowiek w Warszawie, w miejscu, gdzie ja tam czasami spotykam się z ludźmi, on mnie tam odwiedził. Odwiedził mnie z takimi dwoma dziwnymi typami. Bardzo się zaniepokoiłem, nie chciałem. Ja go znałem z przeszłości tego człowieka, to nie był mój kolega, przyjaciel, ale w jakichś okolicznościach go poznałem.

19:40

Ta wizyta jego bardzo dziwna mi się wydała. Ja tą wizytę skróciłem, pokazując mu, że nie mam ochoty rozmawiać z nim. No i tak to się skończyło, poszedł sobie. Wieczorem, może źle mówię, późnym popołudniem, przed wyjazdem do domu zaprosiłem żonę, żebyśmy coś zjedli w tej Warszawie. Byliśmy w centrum Warszawy, więc poszliśmy na złote terasy coś zjeść. Wyobraźcie sobie, żona moja jako zdrowa osoba, organizm ma, nic się ze mną nie działo, nic jej nie działała się żadna choroba, nic. Wyobraźcie sobie taką sytuację, że staliśmy w kolejce, żeby jakieś tam jedzenie kupić na najwyższym piętrze w złotych terasach. I już byliśmy bardzo blisko kasy, a żona powiedziała, że stała się bardzo blada, co zauważyłem, i powiedziała, że się fatalnie czuję, że chyba zaraz zemgleję. Myśmy odeszli od tej kasy, nie zamawialiśmy jedzenia, tylko poprosiłem, żeby żona usiadła przy pobliskim stoliku.

20:56

Usiadłem obok niej i mówię, oddychaj głęboko, a on mówi, że strasznie się czuję. No i tak siedząc, siedząc, żona w pewnym momencie mówi, słuchaj, spójrz tam do przodu. Parastolików od nas siedziało dwóch mężczyzn. To byli ci mężczyźni, którzy rano przyjdzili tam do mojego gabinetu z tym człowiekiem, którego się obawiałem, który wyszedł z więzienia. Ci mężczyźni siedzieli, nie uznałem tego za przypadek, uznałem to, to nie był przypadek, oni nas obserwowali. Zresztą ja nie pokazałem im, że ich widzę, ale kątem oka zerkałem i widziałem wyraźnie, że zwracają na nas uwagę, czyli nas obserwowali. Wstałem od stolika, podeszłem do nich i powiedziałem, że nie uważam tego za przypadek. Oni nawet nie kryli zdziwienia, że ja to powiedziałem. Odeszłem, poprosiłem żonę, żeby poszła ze mną i poszliśmy do samochodu i natychmiast pojechaliśmy do domu.

22:12

Chcę powiedzieć, że ja nie chcę głębiej może Państwu tłumaczyć, ale niebezpieczeństwo mogło być ze strony tego człowieka, którego się obawiałem. Nie mógł mieć jakiś żal o to, co zrobiłem w przeszłości. Nie chcę Państwu opowiadać nic głębiej. Obawiam się, że ci mężczyźni mogli czyhać, czy na mnie, czy na żonę. Zostali w jakiś sposób zdemaskowani. Ale już jak wracaliśmy do domu, żona nie czuła się źle w tym momencie. To się zda. Zwróćcie uwagę, że ja nie uważam tego za przypadek. Jej organizm w tym momencie, to wpadł impuls. To jej organizm cały spanikował podświadomie. Bo groziło nam niebezpieczeństwo. Ktoś nas obserwował, to mógł mieć w stosunku do mnie lub do żony lub nas obydwóch złe zamiary. Tak to działa, ale trzeba to umieć czytać. Ok? A no właśnie, to ktoś pyta, jak to jest ze snami, że łudzimy się, one są wyraziste, a potem je szybko zapominamy.

23:33

No właśnie, mnie to też bardzo dziwi. Ja miałem nieraz bardzo dziwne, niesamowite, z przekazem jakieś sny, a bardzo szybko one potem wlekną. To też jest pewien, to też jest, właśnie, to jest ciekawostka, słuchajcie. Okazuje się, że ten sen, to nie jest takie doświadczenie jak w jaźni, że cokolwiek, nawet błahą rzecz, którą przeżyjemy, ona nam się utrwala w pamięci, mniej lub bardziej, ale ona jest utrwiona w pamięci. Okazuje się, że sen, nawet taki jakiś straszny, traumatyczny, gdzie budzimy się rano spoceni i zlęknięci, okazuje się, że ten sen, który wywiera w pierwszych godzinach na nas niesamowitą presję, jakieś lęk, obawy, on później szybko bleknie i przestajemy go pamiętać. To też jest dziwne, bo już tak była informacja spoza naszej psychiki, która ma działać tylko chwilę, bo to jest tylko właśnie ten impuls, on nie ma nam się utrwalić w pamięci, tylko to jest impuls, tak? Na zdrowie się nie uważa, o zdrowie się dba. Prawda.

24:52

Czy myśli pan, że w snach żyjemy czymś z życiem? Nie. To znaczy, ja powiem tak, w pewnym sensie, w pewnym sensie sen, nocny sen, to jest jakaś nasza hibernacja. Odzyskujemy w tym momencie siły witalne, energię. I tak naprawdę można powiedzieć, każdego wieczora czy nocy umieramy w pewnym sensie logicznie, a rano się urodzimy. Ktoś tu pyta, panie Krzysztofie, czy pana zdaniem lampka, wina lub jakiś trunek jest w stanie osłabić wizję? Powiem państwu tak, że osobie, nie, Klimuszko, ksiądz Klimuszko napisał chyba w jednej z książek, że on nawet lubiał sobie wypić lampkę wina, kiedy to miał wykonać jakąś wizję. Ja powiem państwu, że nie, że w moim przypadku ja jestem przekonany, że do percepcji, do poczucia absolutnie alkohol nie jest wskazany.

26:07

I uważam, że nie powinno się w trakcie spożycia alkoholu, czy zaraz po spożyciu alkoholu, jakiejkolwiek ilości, nawet gdyby to było mało, tego alkoholu nie powinno się wykonywać wizji. Chociaż raz w życiu, wiele lat temu, to był dzień moich albo urodzin, albo imienin, w Turku zaginęła starsza kobieta. Ja byłem dużo młodszym człowiekiem i wtedy miałem uroczystość, mówię, swoich urodzin lub imienin i wypiłem chyba dwa drinki z Johnem Walkerem. I wyobraźcie sobie, że przyjechała rodzina zagimionej, moja córka odebrała rzeczy od tej zagimionej z miejscowości Turek. Ja wskazałem, że ona była utopiona w takiej rzece, która się nazywała Kiełbaska w okolicy Turku. To bardzo płytka rzeczka, ale ja określałem, że ona tam się utopiła. Ci ludzie byli zdziwieni, bo mówią, wie pan, ta rzeczka to ona ma najwyżej do kolan wody. Wyobraźcie sobie, że jak na drugi dzień rodzina zadzwoniła z tego miejsca i powiedziała, że znaleźli zwłoki, że ona była utopiona.

27:31

Ja mówię, no jak tam mówiliście, że było metr wody. Tak, ale w tym miejscu była taka tamka, bobry zrobiły żeremie i tam było głęboko. I w tym miejscu ta pani wpadła do wody i była utopiona. Byłem w szoku. Tak, Krzychu szlugi rzuć, błagam kolego, pomóż mi w tym. Staram się, palę mniej, ale dziadostwo, no wybaczcie. Czy Andrzej Leper sam się powiesił? Zdecydowanie nie. Słuchajcie, powiem wam ciekawostkę. Mogę? Film, autentyczny fakt, słuchajcie, film, który, o Jezus, służby specjalne? Chyba tak. W tym filmie też była fabuła, że zabijają Andrzeja Lepera. Przypominacie sobie taką scenę, zaraz kiedy to morderstwo na Leperze dokonano, to była sytuacja, że ktoś tam do kogoś dzwoni i mówi: Jedźcie do wróżki, do której jeździł Leper, w fotelu ma podsłuch, wyjmijcie. Słuchajcie, chociaż może nie, kiedy ja się wprowadziłem do tego bardzo ładnego mieszkania w starej kamienicy, w którym mieszkam,

28:54

to mieszkanie było pięć lat temu kompletnie zrujnowane, kompletnie, tutaj trzydzieści lat, nic nie było robione w tym mieszkaniu, nawet malowane. Własnymi siłami, ja i żona, i pewien pan, który jest z mojej rodziny, własnymi siłami przez prawie rok czasu doprowadzaliśmy to mieszkanie do jakiegoś ładu. W trakcie, jak był remont, jak już tu mieszkałem w tym remoncie, odwiedził mnie pewien pan wyższy rangą z Policji z Czuchowa. Nie powiem celowo stopnia, Czuchów to jest mała miejscowość, chcę zaznaczyć, że ten pan nigdy mnie nie odwiedzał, znałem go, ale nigdy nie odwiedził mnie w moim mieszkaniu, gdziekolwiek ja mieszkałem w Czuchowie. Odwiedził mnie i powiedział, że ma ładne mieszkanie, że jakbyśmy chcieli okrągły stół dębowy, to on ma taki i mi go użyć... Ucieszyłem się, bo rzeczywiście to jest kilka pokoi i brakowało takiego stołu, ja powiedziałem, że jeżeli pan ma na zwycię, to bardzo chętnie przyjmę go. No i on mi ten stół podarował. Na drugi dzień już ten stół był u mnie przywieziony, trzeba było tylko nogi skręcić, rzeczywiście fajny, okrągły, duży stół.

30:18

Słuchajcie, ten stół tu stał, trochę czasu stał. Na pewno ten stół stał tu jeszcze, kleper zginął. Jakiś czas później kupiłem inny stół, stary stół. Lubię stare rzeczy, więc kupiłem stary stół i postanowiłem ten okrągły stół skręcić, rozkręcić i zanieść na strych. Tak też zrobiłem, doobraźcie sobie, że kilka dni po tym fakcie, ten stół już był na strychu, puka pewna osoba do mnie, kobieta, mówi, że jest z rodziny tego pana policjanta i mówi, pan Jaskowski, pan otrzymał od niego stół, czy pan go używa, czy nie? Ja mówię, właśnie od niedawna, nie, jest na strychu, oj, to czy ja bym mogła go wziąć, bo mi by się przydał. Myślę sobie, kobieta Jasnowicz, czy co? Stół przestał spełniać swoją rolę, był na strychu. Ok.

31:36

Oglądam pana wideo. Czy my żyjemy w rzeczywistości lub jak w Matrixie? Tomasz Malicki. Panie Tomaszu, to nie jest rzeczywistość, w której my żyjemy. Czy nam się to podoba, czy nie? Czy ktoś się z tym zgodzi, co ja mówię, czy nie? Po moich obserwacjach trzydziestoletnich, jako Jasnowic, to nie jest rzeczywistość. To jest... Ja cały czas mam jedno wrażenie, wiecie? Że kiedyś, jak umrzemy, każdy z nas z osobna umrze, to natychmiast się ocknie. Wjaźni o wiele ciekawszej, o wiele rzeczywistej, jak ta, i powie, ja pierdziele. Gdzie? Ale ja tam błędów narobiłem. Ale ja tam się zachowałem. Ale ja byłem pyszny. Ale ja zrobiłem to nie... A to był tylko sen. Sen specyficzny. Jesteśmy uwięzieni w roli. To jest rola. Każdy z nas ma taką rolę.

32:52

Nie wiem tylko, czy my sobie sami ją narzucamy, czy ktoś nam ją narzuca. Mam nadzieję, że my sami. To nie jest rzeczywiste. Momencik. Czy pana wizje wyglądają jakby z perspektywy ofiary? Tak. Powiem wam, że ja nieraz robiąc wizję, wczuwam się albo w sprawce, albo w ofiarę. Jeżeli mówimy o morderstwach. Co jest istotne, żeby wykonać wizję... Zdarzenia. Nie można oceniać ról. Czyli jeżeli się chce skupić na sprawcy, muszę zaakceptować morderstwo, które on dokonał. Muszę być za nim. Muszę to uspawiedliwić. Nawet nie muszę właściwie tego uspawiedliwiać. Muszę to traktować jako... Tak, no zabił, bo miał zabić. Zabił, bo miał powód. Tutaj jest bardzo istotna bezstronność, żeby odczytać cudzą pamięć, człowiek musi być bezstronny, bo jeżeli ja się nastawię na sprawcę, ja to łot, a ten zrobię, ale to podły człowiek, to ja się grodzę przed nim.

34:09

Moja energia do niego już nie dojdzie, bo ja sam zrobiłem mur między nim. To musi być płynne. To jest już martwe. To, że on zabił, to jest martwy czyn. Czyli żeby odczytać film, no to podobnie jak macie film na przykład, nie wiem, z psami i Gajos zabija kolegę Lindy tam w tej scenie pod tym hotelem, bo zabija go i co? I ja drugi raz po ten film nie sięgnę, bo mówię, no nie, no nie będę oglądał Gajosa, który zabija człowieka. No przecież to jest tylko film. To, że ktoś w rzeczywistości komuś zrobił krzywdę, zabił nawet, to już jest tylko film. Trzeba do tego podejść bezstronnie. Zimno. Może Pan przybliżyć motyw Jeziora Łętowskiego. Jezioro Łętowskie, chyba koło Sławna, tak?

35:26

Jeżeli się nie mylę, to jedna z pierwszych moich wizji. Chyba tam dwoje tych chłopców znalazłem, ale to, czy warto emigrować do Australii? Czy warto emigrować do Australii? Powiem Wam coś takiego. Ja już jestem niemłody, ale zazdroszę wszystkim młodym ludziom, że mają otwarte granice, że mogą emigrować, że mogą ten świat zwiedzać. Wszędzie warto pojechać i przeżyć w innym klimacie, wśród innych ludzi, jakiś okres życia. Momenci. Świat jest teatrem, a człowiek aktorem wychodzi na sceny i ze sceny, no i tak dalej. Wiecie, jest taki stary zespół, poszukajcie sobie w internecie. RSC bodajże. Życie to teatr. Kolejny raz w teatrze tym zmieniano dekoracje na pustej scenie w świetle braw i tak dalej, i tak dalej. Świetna piosenka od młodych lat.

36:41

Uważam, że bardzo traktuję realistycznie, te słowa tej piosenki traktują nasze życie. Kolejny raz w teatrze tym zmieniają dekoracje. RSC. Życie to teatr. Polecam. Ktoś zapytał, czy ewolucja to fakt? Słuchajcie. Zawsze byłem człowiekiem w jakiś sposób wierzącym i przez to trochę nie lubiałem Darwina za tą jego teorię, ale powiem Wam tak. Myślę, że ewolucja to jest trochę nieporozumienie, ok, szympans. Weźmy szympansa sprzed kilku, kilkunastu albo kilkudziesięciu tysięcy lat. Ale powiedzmy kilkunastu tysięcy lat. Weźmy tego szympansa i powiedzcie mi, jak on ewoluował. On nie ewoluował. On jak był szympansem, tak jest szympansem. Człowiek w zbyt krótkim czasie

37:56

musiałby ewoluować do tej postaci. Chociażby tego, że nie mamy ogłosienia, a jesteśmy częścią szympansa. No ja wyjątkowo przypominam szympansa. Ok. Zobaczcie. To jest za krótki czas na taką ewolucję. Gdyby doganiały nas inne gatunki, nam trochę podobne fizycznie, uwierzyłbym w to. Nie. Musiał ktoś grzebać w naszej genetyce. Może my rzeczywiście pochodzimy od szympansa, ale w DNA musiał ktoś grzebać. Wtedy byłoby to fizycznie możliwe. A uważam, że taka ewolucja w tak krótkim czasie jest mało prawdopodobna. Milion lat to krótko. A jeżeli ci powiem, że miliard lat to krótko. 100 miliardów lat to krótko. I ci uzasadnię. Jeżeli umierasz, a nie ma nic, ale obiecane masz, że za 100 miliardów lat ktoś cię obudzi jako ego i będziesz żył. To umierając tracisz świadomość. Nie liczysz czasu i nie rozumiesz odległości czasu. Czyli umierasz i zaraz się budzisz

39:12

po 100 miliardów latach. Pomyśl, czas wtedy nie istnieje. Nie ma znaczenia. Jeżeli nawet w dogmacie naszej religii katolickiej mówi się, że ktoś, kto umiera przestaje żyć i nie ma ego, a jego ego budzi się przy sądzie ostatecznym, no to słuchajcie, to wy sobie wyobrażacie, no jak można nie istnieć teraz milion czy miliard lat. Okej. tylko dla tego, który nie żyje i który nie ma świadomości, nie istnieje czas. On umiera i już jest sąd ostateczny. Rozumiecie? To jest niezwykłe, że perspektywa czasu nie istnieje. więc czas tak czy inaczej jest tylko przeżyciem. Złuda inaczej. Czy we Francji będzie rewolucja? A, ciekawe. Mieliśmy na temat polityki dzisiaj uchodzili, ale powiem Wam, chociaż szykuję taką dość sporą dozę informacji Wam na ten temat i w najbliższych dniach to zrobię, co będzie w najbliższym okresie czasu, jak ja to czuję. Czy we Francji szykuje się rewolucja? Co to są za żółte czy tam różowe kamizelki? Co to jest? Nie widzicie, że to jest zorganizowane.

40:28

Palą taką ilość samochodów. Demolka totalna. A to jest przywyczajanie nas do tego, co będzie. A będzie już niedługo. Spokojnie. Panie Karolu. Krzysztofie. Co z tą Iwoną? Domyślam się, że chodzi o Iwonę Wieczorek. To, co jest? Ktoś napisał? Kruk. 4001. RSC. Życie to teatr. Tak, polecam. RSC. Życie to teatr. Posłuchajcie. Co z Ukrainą? Słuchajcie. Z Ukrainą jest prosta sprawa. Zbliżają się na Ukrainie wybory. Świat zapomniał o Ukrainie. I niestety rząd ukraiński robi i wojsko ukraińskie robią wszystko, by świat o nich sobie przypomniał. To są konsekwencje moich słów. Uważam, że Putin zachowuje się bardzo dojrzale. I ja powiem bezczelnie, ale ja uważam, że to, co się wydarzyło ostatnio na wodach ukraińskich, to jest konsekwencja tego,

41:47

a może inaczej. To jest następny akt dojrzałości Putina. Żyjemy w kraju, w którym propaganda każe nam nie lubić Putina. Więc nikt tego nie zrozumie, ale uważam, że Putin zachowuje się tutaj jak najbardziej odpowiedzialnie. Jeżeli chodzi o Rosję, to nie powinniśmy mieć obaw w stosunku do Ukrainy i swojego kraju. Już? W momencie, jak to szybko leci. Czy gram w lotto? Nie gram. Nie mam cierpliwości. Czy spotkamy kiedyś nasze zmarłe zwierzaki? Słuchajcie, jak kilka swoich już przyjaciół małych mam na tamtym świecie, jestem pewny, że to są też dusze, jak i my jesteśmy duszami. Ktoś pyta, czy będzie trzecia wojna światowa? Tkwijmy w niej. Bogu dziękujmy, że na razie jest spokojna, chociaż nie bezkrwawa, patrząc na Bliski Wschód. Spokojnie. Czy Antychryst istnieje? Nie.

43:05

Wiecie? Co to za Bóg? A może to monarcha, który ma aniołów i niektórzy mu się buntują. Ale nie tylko, że się buntują, to jeszcze tworzą swoje własne królestwo. Antychryst. Ktoś to pyta. Czy Antychryst istnieje? To Bogu chyba zależy na tym, żeby istniał. Wszak jest wszechmocny i ktoś, ktoś, kto się zbuntował przeciw niemu powinien być zgładzony, a nie jest. Wydaje mi się, że dobro i zło są do siebie zwarte, tak jak magnes, plus i minus. Inaczej to nie jest magnes, inaczej nie działa. My się składamy z dobra i zła. Ta walka, to jesteśmy właśnie my. Czasami w nas jest więcej zła, czasami więcej dobra, czasami jesteśmy pośredni, ale to my, więc dobro i zło to jest jedno.

44:21

A co jemy lub co pijemy z tego dobra i zła, to już jest nasza wola i nasza kwestia i tym jesteśmy, co pijemy i co jemy. Dobro lub zło. Czy to znaczy, że wszyscy zmarli i już przeżyli sąd ostateczny? Jakkolwiek ten dogmat istnieje, czy on jest prawdą, czy nie, to nie, bo my jesteśmy na to dowodem, że sąd ostateczny nie nastąpił, bo my żyjemy, a o żadnym sądzie ostatecznym nie słyszeliśmy z naszego życia. Wiesz, jest powiedziane, będzie sądził żywych i umarłych, okej, tylko dla nich, których nie ma, ja uważam, że dusza od razu żyje i jest, a dla nich, których nie ma, według tego dogmatu oni nie mają świadomości do sądu ostatecznego, więc czas, w którym my teraz żyjemy i inne czasy dla nich nie istnieją, więc perspektywa śmierci i obudzenia się jest w tej samej sekundzie. Nie wiem, czy się dobrze wyraziłem. Co nam zgutuje PiS? Będę zaraz posądzony o popisowskość, ale to już jest wasza sprawa, co niektórych,

45:36

którzy tak będą myśleć. Powiedziałem wam kiedyś, jeżeli ktoś by wykupił reklamę i bębnił we wszystkich programach telewizyjnych kilka razy dziennie. Platon był idiotą, uwierzymy, że był idiotą i koniec rozmowy. Co nam zgutuje PiS? Poczekajmy. Ktoś nienawidzał lepiej PiS niż nowoczesna IPO? Drodzy Państwo, co do polityki społecznej, to my się tylko potrafimy już nienawidzieć. My nie rozważamy polityki inaczej i cel został usiągnięty. Cel propagandy. Wzięła ten stół. Ktoś pyta, czy wzięła ten stół? Tak, przyjechał jakiś pan z samochodem osobowym i na przyczepkę załadował ten stół. No i chyba się za bardzo... Przepraszam, spodu chwaliłem. Staram się być zawsze jakiś trochę dyplomatyczny, a teraz chyba taki się trochę za bardzo... Ok.

47:00

Tak. Ktoś pyta, czy kontakt, jeżeli się szuka osoby zaginionej, która ma Eitzhamera czy zaburzenia psychiczne. Tak, taki kontakt jest utrudniony. Wszak wizja jest taka, jaka jest psychika i jeżeli rzeczywiście człowiek ma zaniki pamięci, to te zaniki... No i ta świadomość, ja go nie piszę tego, nie zapisuję sobie w głowie tego, chociaż i tak się da znaleźć te osoby. Ja sporo takich osób znalazłem, które stwierdziło pamięć i potem gdzieś poszły i stwierdziło życie. Podróżował pan poza ciałem? Inny temat. Nie chcę o tym mówić. Jak pan uważa, czy podróże w czasie są, były lub będą możliwe? Ja jestem pewny. A to też jest na inny czas temat. Kiedy zrobi pan drugą część kursu? Niebawem. Czyli zamieszki we Francji przerodzą się w coś poważnego. Nie tylko we Francji.

48:16

To jest tylko kwestia czasu, kiedy niepokoje w Europie nastąpią. Jest to w planach Stanów Zjednoczonych, jest to w planach uwaga, nie Rosji, Ameryki, Izraela. Cierpliwości. Przepraszam, jeszcze chwilkę. To już jest właściwie późno. Ja was zanudzam tu. O Jezus Maria. Wiecie, ile was tu jest? Tysiąc sześćset osób na litości boskiej. Czterysta pięćdziesiąt łapek. Jestem zawstydzany. Okej. Słuchajcie, jeszcze tak powiem parę słów o sobie. Kwestia, kwestia mnie samego.

49:32

Jestem z natury bardzo wesołym człowiekiem. Dużo żartuję. Lubię bardziej się z ludźmi skromnymi spotykać. Prostymi tak jak ja. Nie lubię jakiegoś pluszu życiowego. Jestem prostym człowiekiem. No. Mam problemy. Zobaczcie. Chodzę dwa razy dziennie do piwnicy dokładać do pieca. Mam taki stary gwójść wbity ze starego młyna. Wielki. Kuty gwójść. Wiecie co już? Który się z kolei podnosząc jakiś chaczyk, żeby tam w tym piecu przemieszać. Uderzam się o ten gwójść. Widzicie? I mam problem. Żal mi go wyrwać, bo go sam tam wbiłem, a to jest zabytkowy gwójść. No i trudno. Mam nadzieję, że więcej się już w głowę nie uderzy. Okej. Arkadiusz Ciurkot. Warto pana słuchać, panie Jackowski. Słuchajcie, ja wam coś powiem. Ja jestem uwierzciem. Jestem bardzo mile zaskoczony i wielce usatysfakcjonowany tym,

50:50

że tylu też młodych ludzi, ale w ogóle wielu ludzi do mnie pisze, że nawet te jakieś takie proste moje wypowiedzi wpływały na myślenie tych ludzi. Mam dużo właśnie takich maili. To jest niezwykłe. I dziękuję za to. Małgorzata Kościółek. Panie Krzysztofie, właśnie jestem w piwnicy. Pozdrawiam. Też pani pali w piecu. Ja lubię palić w piecu, powiem wam szczerze. Fajnie otworzy. O dobra, nie będę się opowiadał. Ale okej. Ja mam w ogóle bardzo specyficzną piwicę, powiedzieć wam pod jakimś względem. Bardzo wiele rzeczy, które tu dostaję do wizji z morderstw, z zaginięć. Ja nie zawsze te rzeczy od razu wyrzucam. Ponieważ się zwłoki znajdą. Czy ta rzecz już jest niepotrzebna. I tak nie wiem, co z tym zrobić. I worki doładuję i niosę to do piwicy. I wiecie co? Nieraz mi się zdarza

52:05

iść tam bardzo późno, dołożyć do tego pieca. No i tak staję przy tych workach, gdzie są rzeczy różnych tragedii. I sami myślę, Boże. Przecież to jest mnóstwo tych... I nieraz mnie taka gęsia skórka przejdzie po mnie, bo... Nie tylko pani kościółek i Janę Milena. Ja też lubię palić świec. Okej. Tak. Już. O ja, ale szybko to leci. Już, już. Czy dusze mogą między sobą się kontaktować po śmierci? Nie mam wątpliwości. Zmarli. My jesteśmy dalej sobą, tylko poza ciałem. Tak.

53:25

Okej. Pozdrawiam Was. Postaję się już teraz wódmę, to trzeba przejwać. Jutro się odezwę i wymyślę jakiś ciekawy program i umówmy się, że jutro też o 20. Nie wiem program. Wszystkiego dobrego.