21 maja 2018
Czym jest jasnowidzenie Krzysztof Jackowski cz. 1
Audycja dotyczy jasnowidzenia, jego definicji oraz możliwości, jakie każdy człowiek ma w sobie, aby stać się jasnowidzem. Krzysztof Jackowski dzieli się swoimi doświadczeniami oraz przemyśleniami na temat duchowości i parapsychologii, a także zachęca słuchaczy do odkrywania własnych zdolności jasnowidzenia.
Przepowiednie z tej audycji · 2
„Kiedy rodzina przyjechała do mnie i ja powiedziałem, że ten człowiek leży na Polanie, w pewnej odległości od ich wsi, wskazałem na mapie punkt.”
„Jasnowidzenie pokazuje nam bez pychy, że za siebie jesteśmy odpowiedzialni sami.”
Pełny transkrypt · 13 fragmentów
Ta audycja nie ma znaczników czasu (transkrypcja Whisper) — linki prowadzą do początku nagrania.
—
Fragment 1
Dzień dobry, Krzysztof Jackowski. Zaczynam dzisiaj taką cykliczną audycję. Dzisiaj nazwałem, czym jest jasnowidzenie. W najbliższych odcinkach postaram się Państwu bardzo realnie przedstawić, czym w moim mniemaniu jest jasnowidzenie, jak je odróżniać, jak traktować, czy my sami możemy nauczyć się jasnowidzenia, czy my sami potrafimy być jasnowidzami. Na te pytania w następnych odcinkach Państwu odpowiem. Dzisiaj wstępem powiem krótko coś o sobie, o swoim życiu. Bardzo krótko, ściśle, względem właśnie jasnowidzenia. Otóż, drodzy Państwo, urodziłem się 1 czerwca 1963 roku. W wielodzietnej rodzinie miałem dwóch braci, dwie siostry. Mam to dzisiaj, żyją wszyscy. Ojciec był robotnikiem fizycznym, matka też fizycznie pracowała. Miałem bardzo dobrych rodziców. Jako dziecko niczym szczególnym się nie wyróżniałem. Absolutnie nie podejrzewam siebie, że posiadałem jako dziecko dar jasnowidzenia. Chociaż uważam, że pewne jakieś moje zachowania z tamtych lat, z dziecinnych lat na pewno, teraz z perspektywy czasu, wielu lat, myślę, że dziwnym człowiekiem byłem od dziecka. —
Fragment 2
Otóż pamiętam, że mieszkaliśmy nad jeziorem, tu w Czułchowie, przy ulicy Szczecińskiej, w starej kamienicy i ja lubiałem bardzo często chodzić nad jezioro, być sam. Mimo, że powiedzmy były wakacje, młodzież grała w piłkę, bawili się wszyscy wspólnie, ja lubiłem samotność, chodzię nad jezioro, rozmawiałem sam z sobą. Nawet polubiłem te rozmowy sam z sobą. Nigdy nie zapomnę bardzo dziwnego upodobania mojego z dziecinnych lat. Otóż często wieczorem, będąc nad jeziorem, kiedy były gwiazdy na niebie, kiedy księżyc było widać, patrzyłem w to niebo z taką niekrytą i prawdziwą tęsknotą. Uważałem, że tam jest mój dom, gdzieś tam. Tego nie rozumiałem, przecież dom miałem niedaleko jeziora, gdzie była cała moja liczna rodzina, którą kochałem. A tym bardziej nie zrozumiała dla mnie tęsknota za czymś, co w kosmosie. Miałem wrażenie, że stamtąd pochodzę i tutaj z jakąś kary przybyłem. Wiem, że to może brzmieć naiwnie, ale ja pamiętam jako dziecko, jak głęboka była ta tęsknota. Nie zrozumiała wtedy dla mnie. Tęskniąc, bardzo się dziwiłem. Dlaczego tęsknię za czymś, czego nie znam? Przecież kosmos jest czymś takim nieosiągalnym. —
Fragment 3
A czułem dobitnie, że ja stamtąd, to znaczy, że chyba my wszyscy stamtąd przybyliśmy tutaj na chwilę. Czym jest jasnowidzenie? Walką z samym sobą. Każdy z nas jest jasnowidzem. Każdy ma w sobie ten talent. Oczywiście musimy teraz odróżnić tutaj kilka bardzo ważnych rzeczy. Otóż od wielu lat, a właściwie zawsze, parapsychologia jako paranauka miała swoją popularność. Były wzloty i upadki w historii, nawet nowożytnej, ale ta parapsychologia, mimo kształcenie się pokoleń, mimo doskonałości cywilizacyjnej i technologii, jednak zwróćmy uwagę, że ta parapsychologia wlecze się za nami i jest cały czas przy nas, jest cały czas oczywista. Oczywiście realnie mówimy, że to bóstwa, ale każdy z nas zastanawia się nad tym, ciągnie go coś do tego i jest to dla nas swoistą zagadką. Parapsychologia, przynajmniej jasnowidzenie, istnieje. Drodzy Państwo, oczywiście żyjemy teraz w epoce medialnej takiej, gdzie telewizja w momentach swoich programów nocnych, kiedy nie mają czego puszczać w telewizji, te kanały najczęściej zapełniają wróżki, wróżbici i temu podobne postacie. —
Fragment 4
Nie będę wnikał, tak jak powiedziałem, ludzie uważam, że każdy z nas ma w sobie i co będę w następnych audycjach starał się pokazać i udowodnić na was, każdy ma możliwości jasnowidzenia, czy innymi słowy możliwości telepatyczne, poczucia kogoś, poczucia różnych rzeczy. Działamy jak radar i możemy robić bardzo realne rzeczy dzięki jasnowidzeniu, ale nie wzorujmy się w jasnowidzeniu na ludziach, którzy stali w pewnym sensie owiani legendą, a tak naprawdę poza owianiem legendą nic nie dokonali. Ja bywam czasami nudny, zdaję sobie z tego sprawę, nawet w tych filmikach, jeżeli powiedzmy opowiadam o jakichś sprawach, które wyjaśniłem, to są bardzo ważne rzeczy. Jasnowidz musi dokumentować to, co robi, który wtedy jest w jakiś sposób wiarygodny, a to jest właśnie zmaganie się z samym sobą. Drodzy Państwo, walka o dowody, kłócenie się z samym sobą, bitwa z samym sobą, że po raz następny chce znaleźć zwłoki, po raz następny chce udowodnić sam sobie jasnowidzenie, po raz następny chce krzyczeć na cały świat, zobaczcie, znalazłem trupa. —
Fragment 5
Tak z tym jest, zobaczcie, wielu ludzi mówi tak ekspercko, wręcz są świetnymi ekspertami właśnie od spraw duchowych, o jakichś tam czakramów, ja nie przeczę, że tego nie ma. Ja uważam, że ja mówię tylko o sensie wiarygodności ludzi. Musicie zrozumieć Państwo, że, ja mówię to ze swojej perspektywy, nie ma w niczym pewnika. Nigdy w jasnowidzeniu parapsychologii nie można być pewny następnego eksperymentu, tylko zachowując taką pokorę, możemy próbować coś zrobić i ta próba jest rzetelna i zgodna z naszym sumieniem. Jeżeli słyszymy, że jest człowiek czy kobieta, którzy mówią, że tak, że tam, niezaprzeczalne to, że wszystko 100% co powie, tak myślę sobie, że ci ludzie nie wiedzą co mówią, dlatego że jest to widzenie bardzo zjada wnętrze, ambicjonalnie zjada wnętrze człowieka. Człowiek jest zmuszony do pokory w takim zjawisku. Pozdrawiam przy okazji mojego wieloletniego przyjaciela, szefa Fundacji Nautilius, badających zjawiska paranormalne. —
Fragment 6
Zachęcam do zaglądania na tę stronę, ponieważ jest to człowiek Robert Bernatowicz, który zachował przez wiele, wiele lat twardy kręgosłup w parapsychologii i bardzo rzeczowo do tego zjawiska podchodzi, czy pod względem UFO, czy pod względem innych zjawisk. Pozdrawiam go i jego fundację, robicie kawał dobrej roboty. Ale właśnie tu chcę przytoczyć pewne rzecz. Właśnie u Roberta Bernatowicza jest mowa o niekim panu Wolf Messing. Od jakiegoś czasu pojawiają się wiadomości, że pan Wolf Messing współpracował powiedzmy z Stalinem, tam z innymi politykami tamtego okresu przedwojennego i tak dalej. Wolf Messing właściwie przykrył aureole, która przez wiele lat błyszczała nad Stefanem Osobieckim. Myślę, że bardzo niesprawiedliwie, bo po śmierci takim ludziom można przypisać bardzo wiele różnych legend, które przez niemożliwość właściwie weryfikacji tych test, tych twierdzeń stają się takim niepisanym faktem i wtedy można z człowieka okrutnego zrobić wręcz świętego. Ale psychologia musi być weryfikalna. Musi ulegać weryfikacji. To bardzo trudne zadanie, ponieważ musi się bronić faktami. —
Fragment 7
Nawet jeżeli one tyczą jakichś jednych zagadnień, jak na przykład odnalezienie zwłok ludzkich, to musi to być dokument udokumentowany. Ptaka fotografia ma prawo się bronić przed sceptycyzmem. No cóż, powiem tak. Drodzy Państwo, to co w następnych audycjach tego cyklu będę Was próbował nauczyć, a raczej obudzić Was samych, tą możliwość, którą każdy z nas dysponuje, mało tego zwierzęta tym dysponują i niejednokrotnie uważam, że zwierzęta doskonale potrafią to wykorzystywać, na co my nie zwracamy uwagi, kiedy obserwujemy zwierzątkę. Tak, zobaczcie. To polega nad czołą, zapach. Dwa czynniki, które powodują, że zapachem i ściąganiem odpowiednim, ściąganiem czołem jak gdyby pewnych fluidów z tej rzeczy powoduje, że skażam się energią człowieka poszukiwanego. Pozwalam tym fluidom wejść we mnie, robię to przez chwilę, by po krótkim czasie takiej próby odłożyć tą rzecz, zająć się całkiem czymś innym. Nigdy nie wykonuję od razu wizji, chociaż czasami wizje od razu się u mnie zaczynają, ale odpycham to, odpycham. To musi przyjść samo. Dzieje się w tym czasie pewien proces w mojej głowie. Świadomy. Pomyślcie. Akceptacja. To jest tak jak z fizycznością u nas. —
Fragment 8
Jeżeli ktoś by wam dał swoją koszulę, ładną, ale zdjąłby ją ze swego ciała, bo akurat by ją nosił i dałby wam i powiedział załóż ją, jest podoba ci się, jest twoja. Jeżeli ktokolwiek by się odważył założyć ją, to by się poczuł nieswoją. Nie ten zapach, potu. A nie, on przed chwilą w tym był. Ona jest ciepła od jego ciała. Razi mnie to. To jest niehigieniczne. Fluidy to nie tylko zapach, ale fluidy to też coś więcej. To coś, co płynie z zapachu. Podobnie czuje się mózg, jeżeli wciągamy cudze fluidy do siebie. Co bardzo ważne, musimy wszystko zaakceptować. W pewnym sensie nasz mózg, czy nasza wola przed doświadczeniem musi być uległa, albo podległa osobie, której nie znamy fizycznie, ale na której temat chcemy wykonać wizję. Pomyślcie, jeżeli, a niejednokrotnie to robiłem, niejednokrotnie wskazałem sprawców, morderstw. Jeżeli szukacie mordercy, chcielibyście szukać tą metodą mordercy, to nie musicie podejść pod wizję w sposób taki, aha, on zabił, nie, zrobił okrutną rzecz. Nie. To strach o nim pomyśleć. Nie. Musicie zrobić o wiele gorszą rzecz. Pogodzić się z zabójcą. —
Fragment 9
Musimy uznać, że to co zrobił w jego pojęciu jest wytłumaczalne i było powodem, nawet psychopatycznym, ale było powodem. Musicie zaakceptować ten powód i tą osobowość, bo inaczej jej nie przyjmiecie do siebie. Nie poczujecie jej, więc nie wyciągniecie od tej osobowości żadnych informacji, które ona skrywa. To jest zmaganie się samym z sobą. Trzeba jednak ubrać psychicznie tą koszulę, którą zakładamy fizycznie, z cudzym potem i jeszcze mówić, że nic nam nie przeszkadza, że jest okej, że ten pot jest też fajny. A nie jest fajny. Do następnej audycji, bo one nie będą długie, żeby nie zanudzać, a żebyście państwo z tej krótkiej wypowiedzi zrozumieli pewien sens, który jest jak gdyby kluczem do obudzenia w nas trzeciego oka. Ja często zapowiadałem, że będę starał się wam to powiedzieć, jak to robię, a zarazem jak próbowałem, to taka chciwość we mnie następowała. Ta praktyka, ten schemat, który chcę wam wytłumaczyć, był mój. On jest przeze mnie wypracowany, zaobserwowany w wielu przypadkach, że robię to cyklicznie w taki sam sposób. —
Fragment 10
To działa, więc trochę mi żal wyrzucać to na zewnątrz, ale z drugiej strony myślę sobie, że na tym polega jakaś pewna odkierczość w człowieku, że jednak człowiek musi przekazać to innym. Coś, co może wielu z was posłużyć. Zobaczcie. Pan Antoni, osiemdziesiąt dwa lata. We wsi Tymień leżał cztery doby w rowie. Nie mógł się ruszyć, był częściowo sparaliżowany. Wszyscy we wsi Tymień Zachodniopomorskie, koło Kołobrzegu, wszyscy byli pewni, że pan Antoni po tych czterech dniach na pewno już nie żyje. Kiedy rodzina przyjechała do mnie i ja powiedziałem, że ten człowiek leży na Polanie, w pewnej odległości od ich wsi, wskazałem na mapie punkt. Ta rodzina wychodząc do mnie z domu zadzwoniła do pozostałych rodzin we wsi Tymień i oni zorganizowali tam po sąsiadach jakąś grupę ludzi. Pojechali w to miejsce. Pierwszy doleciał do pana Antoniego pies, którego poszukiwacze wzięli z sobą i zaraz potem, bo oni chcieli, przewoływali tego psa, a ten pies nie chciał od pewnego miejsca odejść. I kiedy podeszli i zobaczyli pana Antoniego, ruszał ręką, żył, przeżył. Miałem kontakt jakiś czas później z tymi ludźmi. Był w stanie ciężkim, w szpitalu. Przeżył, żyje, w 82 lata. —
Fragment 11
Pozdrawiam pana Antoniego z Tymienia, któremu być może życie uratowałem. Jasno widzenie, jeżeli któremuś z was przyjdzie do głowy nazwaniem tego wspaniałego zjawiska, nie wiem, jakimś demonizmem, to ja nazwę tego kogoś kretynem, to właśnie takie zjawiska nam samym pokazują, że istnieje duchowość. To takie zjawiska nam samym pokazują, że jesteśmy przekaźnikiem i nadajnikiem, że jesteśmy osobowością duchową nawet w ciele. Więc ta audycja kierowana jest, te audycje, które będą kierowane są do osób, które nie są uwikłane w zabobony. Nie koszczą w swoich sercach zabobonnych, demonicznych postaci, tylko są otwarci umysłem na swoją duchowość. I dla tych, którzy wiedzą, że żyjemy na świecie w którym trzeba walczyć, o tym, żeby nasza dusza coś znaczyła i była wyjątkowa, nie w sensie pychy, a w sensie naszego ego, musimy walczyć, musimy przebiec stereotypy, musimy zrozumieć, że historycznie czy religii, czy polityce zawsze chodziło o jedno, o zastraszenie i zniewolenie jednostki. I tak polityka działa, i tak w pewnym sensie też działa religia. —
Fragment 12
Jasnowidzenie pokazuje nam bez pychy, że za siebie jesteśmy odpowiedzialni sami, że za wartość naszej duszy odpowiedzialna jest każda chwila i każda sekunda naszego życia, każda nawet myśl. Więc musimy się mieć na waczności, nie możemy się bać tego, czego nie znamy, musimy się bać tego, co znamy i wiemy, że to przynosi zło. Pytam się was, oprócz dla tych, którzy myślą, że to jest podstęp diabła, pomyślcie, co jest złego w tym, że tego człowieka w końcu rodzina znalazła. Co on musiał czuć? Gdzie leżał na łące cztery doby? Podobno robaki były pod nim. Tak mówiła rodzina. Co ten człowiek mógł czuć? Jak cierpiał? Jasnowidzenie. W tym przypadku równa się życie tego starszego, schorowanego pana. A jak umrze, to godnie w łóżku, w szpitalnym albo u siebie w domu, a nie na łące pod robakami. To niech będzie dla was klucz i dowód, że jasnowidzenie, to, co wam chcę przekazać, może być bardzo pożyteczną sprawą i dla was, i dla innych, i też dowodem i dla was, i dla innych, że dusza istnieje, jest w nas i funkcjonuje nawet teraz, kiedy jesteśmy w ciele. Możemy nią podróżować w czasie i przestrzeni. I nie jest to bajka, tak jak znalezienie tego człowieka przeze mnie też nie jest bajką. —