Audycja dotyczy fenomenów związanych z jasnowidzeniem Krzysztofa Jackowskiego oraz jego współpracy z policją w sprawach kryminalnych. Widzowie dzielą się osobistymi doświadczeniami, w których Jackowski pomógł w odnalezieniu zaginionych osób lub rozwiązaniu spraw kryminalnych.
0:00
[Muzyka] Nie popełnię modnego głupstwa polegającego na traktowaniu wszystkiego, czego nie mogę wyjaśnić jako oszustwa. Karl Gustaw Jung. [Muzyka] Ah. [Muzyka]
1:20
Urzędowej zgromadzonej przez pana Jackowskiego, z której wynika, że jego pomoc wielokrotnie okazywała się przydatna. [Muzyka] Jakiś czas temu prowadziłem badania spraw kryminalnych rozwiązanych przez policję dzięki Krzysztofowi Jackowskiemu. Z moich badań wynikało, że faktycznie istnieje wiele spraw kryminalnych lub poszukiwawczych, w których informacje uzyskane od pana Jackowskiego przyczyniły się do tego, że można było daną sprawę rozwiązać lub też znaleźć osobę zaginioną lub ukrywającą się przed organami ścigania. Współczesna nauka już wielokrotnie pokazała nam, że umiejętności, którymi posługuje się pan Jackowski są w zupełności realne. Podsumowując współpracę z panem Krzysztofem Jackowskim mogę powiedzieć, że konkretnie w moim przypadku, bo tylko na temat przypadek się mogę powoływać, zdecydowanie pomógł nam w rozwiązaniu tej sprawy, a już na pewno przyspieszył
2:35
jej realizację i tą skuteczną realizację. Mówię o sprawie mojego ojca i tutaj jestem w stanie w 100% powiedzieć, że odnalezienie ciała mojego ojca zawdzięczam Krzysztofowi Jackowskiemu. I wszystko co powiedział nam Jackowski spełnięło się w 100% i jak nagle krzyczął, że jest ciało i wszystko się sprawdziło tak jak pan Jackowski powiedział i ten facet właśnie co god taki ryban napakowany rozpłakał się żywnymi łzami i mówi ja panią przepraszam jego ale dlaczego bo jak pani pokazała te mapy to j się w duchu z pani śmiałą panasowski przekazał mapę któą dokładnie podał lokalizację ciała mojego ojca. Rano pamiętam to była niedziela, niebieskie niebo, piękna pogoda, słońce świeciło, no i na policja i że wznawomy, poprosilimy o wznowienie poszukiwań. No oni sami potwierdzili, że gdyby nie ta
3:50
mapa, nie wizja pana Jackowskiego, to ciało by nie zostało odnalezione nigdy. To co zrobił pan Jackowski to jest coś bezcennego, bo nie ma nic straszniejszego jakby blisko osoba się panu straciła i ta niewiedza co z nią się dzieje po tym wydarzeniu otworzył mi się otworzyły mi się oczy otworzył mi się mózg na na to, że mogą być jeszcze osoby, które mają coś więcej jak normalni ludzie, że jest możliwość jasnowidzenia, przewidywania może przyszłości, że są rzeczy, które zwyczajnym ludziom się po prostu nie śniły. [Muzyka] Gdy pracowałem w sekcji kryminalnej, prowadziłem sprawy operacyjne. Przy pierwszej wizji to co on powiedział, to się potwierdziło. Te ślady zostały ujawnione tam, gdzie on wskazał. To jest
5:07
niewykluczalne. No bo myśmy jeszcze dwa razy u niego byli przy dwóch następnych jeszcze zabójstwach. Ja też początkowo tam w ogóle całkowicie nie wierzyłem w takie coś, że to że że to coś może wyjść z tego. No. No ale po sprawdzeniu okazało się, że jednak coś jest. No mogę potwierdzić, że bez pana Jackowskiego nie znaleźlibyśmy tego ciała. Jakby powiedział, żeby przeszukać tą wodę, ja zadzwoniłam na policję i powiedziałam właśnie, żebyśmy przeszukali tą wodę. Wtedy zostali ściągnięci płet ponurkowie z Giżycka i przeszukali tą wodę. I no i okazało się, że znaleźliśmy mojego męża właśnie w tym stawie. [Muzyka] [śmiech]
6:34
Nie znam takiego przypadku, żeby jasnowidze pomogli policji w odnalezieniu zwłok czy też odnalezieniu osób zaginionych. Oczywiście bardzo mnie dziwi podejście niektórych tam rzeczników nie komendy, a komendanta, bo to jest różnica. Komendanta czy tam głównego, no przede wszystkim komendanta głównego policji, taki dystans co do pana Jackowskiego. Już kiedyś powiedziałem, że no na pewno najłatwiej, najfajniej w świetle tam Jupiterów sprzedać sprawę, że wykryło ją się dzięki tam zaangażowaniu, siłom i środkom, wsparciu i tak dalej. Może wstydź się przyznać do Jackowskiego, no ale tu myślę, że nie wstyd. Tak jak mówiłem wcześniej, każda sprawa jest warta. Czy to jest włamanie do piwnicy, do altanki, do komórki na zabójstwie, czyli najbardziej paskudnym przestępstwie kończąc, no dla policjanta jest najważniejsze, żeby doprowadzić sprawcę przez wymiar sprawiedliwości, a na tym się rola policjanta kończy. rzecznik prasowy, tak jak mówię, nie komendy, a komendanta mówi to, co może powiedzieć i musi. No być może by tam boi się narać na śmieszność, czy tam głosy niedowiarków, nie wiem czym się sugeruje. Nie rzecznik prasowy, bo
7:49
rzecznik prasowy jest tylko głosem, a komendant główny. Ale z drugiej strony, no patrząc na choćby ostatnie strony książki dotyczącej współpracy pana Jackowskiego z policją, no to jest mało wiarygodne, bo tam jest gro podziękowań od komendantów powiatowych z całej Polski za pomoc w sprawie. Ja ja jestem najlepszym tego przykładem, że to uważam, że pomógł i to znacznie pomógł i ja się z tego bardzo cieszę. [Muzyka] Nie znam takiej sytuacji, w którejkolwiek tego typu osoba pomogłaby szukaniu czy odnalezieniu osób zaginionych. Jeśli chodzi o rzecznika prasowego, to co było reprezentowanie polskiej policji, tak to też będzie podobne, bo tu wyznacza nam kierunek działania nic innego, ale decyzja komendanta głównego ówczesnego, wicekomendanta Rapackiego, który podpisał dokument wytyczny, gdzie są także wytyczne dla służb prasowych.
9:05
Bardzo wyraźnie tego nikt nie odwołał, więc jesteśmy w formacji mundurowej. Jeden z wniosków, który jest to mówi się, że powinno się nie współpracować z różnego rodzaju bioenergoterapeutami, jasnowidzami i innego tego rodzaju osobami. Jeżeli chodzi o dokument, to bardzo dobrze pamiętam, biuro służby kryminalnej by pracowało coś takiego. Jeszcze pan dyrektor Nęcki wtedy to podpisał, bo ja też to dostałem od biura kryminalnego z komendy głównej, gdzie są wytyczne i są zalecenia dla rzeczników, dla służb prasowych polskiej policji wtedy i w oparciu o te zalecenia. Tam są wyraźne założenia dla policji. No konkretne są imiona, nazwiska i konkretne sprawy, które tutaj są. Na przykład jedynie pana Krzysztofa Jacowskiego, to ile jego przypadków bają tutaj tego nie ma nazwiska imienia. Proponuje się przygotowanie informacji dla zespołu pracowego komendanta głównego policji celem z rozpowszechnienia w środkach masowego przekazu danych o braku efektów uzyskiwanych przez policję o w poszukiwaniu osób zaginionych w wyniku sprawdzania informacji jasnowidizach oraz o olbrzymich kosztach ponoszonych przez policję. To jest wyraźnie jedno z zaleceń, które jest dla służb prasowych
10:06
i tych zaleceń jest sporo, więc jako rzecznika prasowego mnie ten dokument obowiązuje. W takim razie wzięła właśnie dokumentację zgromadzona. Trudno mi powiedzieć, dlaczego w ogóle jaki charakter ma tego mają tego rodzaju dokumenty i to co się tam pojawia. Może się mylę, może nie. Ja powiem tak osobiście przy sprawach przez te 10 lat będąc rzecznikiem i przy sprawach różnych tych najgłośniejszych, tu gdzie wiem gdzie się pojawiali jasnowidze, ja nie spotkałem się z tym i policja się przyznaje. było w policjantów to nie policja powiem tak to co by dotyczyło i tam mówił to komendant chyba z Katowic tak między innymi że że że korzysta tak no tak jak panu powiedziałem jesteśmy częścią społeczeństwa będzie to ileś procent ludzi którzy wierzą ale tam po konkretną sprawę w której pomógł ja nie znam takiej sprawy osobiście powiem tak nie też rozmawiałem z generałem Rapatckim który twierdzi że też no zgłaszali się do niego policjanci którzy twierdzili że pan Jackowski nie pomógł co mam powiedzieć w tym momencie proszę wybaczyć ale ja na taką informację ale na takich ludzi nie trafiłem może miałem pecha że nie trafiłem służbowo obowiązuje mnie to pismo, którym pan,
11:09
które panu czytałem. Nikt go nie odwołał, nikt go nie zmienił, a jestem funkcjonariuszem polizji. To są rzeczy, które mogą być przydatne w pracy policji i z tego co przedstawia sam Krzysztof Jackowski takich przykładów on ma sporo, w których pomógł. Jeżeli chociaż byłoby kilka takich przykładów pozytywnych, to uważam, że nie wolno się bronić przed czymś, czego czasami nie potrafimy logicznie wytłumaczyć. A więc nie powinna się bronić przed nowościami różnymi mniej lub bardziej wytłumaczalnymi metodami pracy, a korzystać z tych metod, bo o ile one doprowadzą do jakiegoś celu, to trzeba z nich korzystać. Znam wiele przypadków, gdzie osoby o szczególnych własnościach parapsychicznych były wykorzystywane i przez policję tych krajów do szeregu czynności także rekonstrukcyjnych i odnajdywania zwłok. Tam twierdzono, że że te działania były skuteczne, że były pozytywne, że były potrzebne, że one właściwie dopiero wprowadziły nowy element, który pozwolił przełamać impas w toczącym się postępowaniu.
12:25
Policja może nie do końca się chwali tymi sprawami, w których wykorzystuje osoby o zdolnościach parapsychologicznych, ponieważ boją się przede wszystkim ośmieszenia w środowisku. To, że policja mówi dosyć tak pogardliwie o tych jego policja w sensie sama góra policji, tak? Oni też mówią tak, żeby nie mieć kłopotu, bo proszę pamiętać, to oznacza kłopoty, bo jasnowidzenie jest postrzegane w naszym katolickim kraju źle jako szalatanelia po prostu. Tak powiedzenie tak Jackowski pomógł, bo jest aktem ogromnej odwagi. Nie stać ludzi na coś takiego. Mogą stracić pracę, mogą mieć kłopoty. Wiele, wiele różnych elementów na to wpływa. Teraz jeżeli będziemy cały czas negować, że takich zjawisk nie ma, no to gdzie my jesteśmy? To stajemy się właśnie dogmatykami, zamkniętymi, zupełnie nieotwartymi ludźmi. Czy uznać coś za niebyłe, skoro nie potrafimy tego zmierzyć, zważyć, dostrzec, dotknąć, posmakować? No mamy
13:40
tych pięć zmysłów i to wszystko, prawda? Czy jeśli tymi zmysłami czegoś nie jesteśmy w stanie udowodnić, to możemy wprowadzić tezę, że tego czegoś nie ma? No niezupełnie nie do końca. [Muzyka] Są ludzie, którzy z założenia, którym nie pasuje to, co on mówi i to, co on robi. Proszę pamiętać, że w tej chwili w Polsce mamy dosyć nieoczekiwany moment, kiedy nieprawdopodobną siłę urosła grupa ateistów. Znaczy ludzie, którzy głoszą ateistyczne punkty widzenia na świat. Ci ludzie nie znoszą, kiedy Jaskowski mówi o duszy, a Jaskowski mówi, proszę zwrócić uwagę o duszy, o tym, że człowiek ma duszę non stop, tylko o tym mówi i ta grupa go nienawidzi i natychmiast to, cokolwiek on powie niszczy. A jest druga grupa ludzi, którzy owszem wierzą, że człowiek ma duszę. Są to ludzie religijni, bardzo katolicy, partii i tak dalej, którym on też nie odpowiada, bo zgodnie z doktryną chrześcijańską, nie wszelkiego rodzaju jasnowidzenia i jakieś widzenia przyszłości są jest są emanacją szatańskich sił. Jak się Biblię poczyta tak na taki sposób, no to rzeczywiście oni go też nienawidzą, tak? i negują go. Także on ma wrogów to on ma naprawdę sporo. On po prostu musi się liczyć z
14:57
tym, że już do końca życia będzie takim właśnie obiektem ataków tych ludzi. Tego się nie zmieni. Rozumie pan? Nie ma takiego momentu czy jakiejś wielkiej chwili, gdzie nagle powiedzą: "Tak, on ma rzeczywiście dar". Wie pan, są różne ścieżki dojścia do tego samego źródła. Nie trzeba zmieniać ścieżki, żeby dojść do źródła. Trzeba być tylko lepszym człowiekiem, lepszym buddystą, lepszym chrześcijaninem, lepszym ateistą. też, bo proszę pamiętać, że ateizm też jest ścieżką dojścia do Boga, dosyć osobliwą, błędną i związaną ze stratą czasu troszeczkę, ale też jest taką ścieżką. Także jak pan widzi, ja się tutaj podpisuję rękami i pod nogami pod tym, co mówi Krzysztof Jackowski. To byli ludzie, którzy nie wierzą tobie tak naprawdę inaczej. Oni nie mus nie mają prawa mi wierzyć. To są przedstawiciele nauki i ci ludzie mają obowiązek bronić nauki. Jeżeli ja wychodzę z punktu irracjonalnego, to ja nie mogę oczekiwać, a wręcz inaczej. Ja bym uznał, że ci państwo bezmyślnie przyznają mi rację. Nie badając tego. Ja domagam się na podstawie dokumentacji chociaż tej cząstki, którą rozdałem ludziom, to są sprawy publiczne, które
16:13
wyjaśniłem. Ja domagam się zbadania tego zjawiska. To jest różnica, ponieważ moja praktyka trwa 25 lat. Znalazłem kilkaset ludzi zwłok ludzkich. Mam na to dokumenty często policyjne, więc w tym wypadku wymagałoby to zbadania. Zjawisko niezrozumiałe w naturze, ale powtarzalne, nawet jeżeli jest powtarzalny nieregularnie, wymaga zbadania. To nie może być to, że ja to robię. To dla mnie się wydaje oczywiste. Mam dokumenty prawne, dokumenty państwowe na to i dalej jest to uważane jako guststwo. To to jest obrażające naukę. Jestem dylematem nauki. [Muzyka] Do wieku 27 lat w ogóle nie miałem z Jowidem nic wspólnego. Nie zastanawiałem się nad tym, nie interesowałem się tym, nie brałem tego pod uwagę. Z wyjątkiem może jednych rzeczy od dziecka, odkąd pamiętam, miałem dwie dziwne cechy.
17:31
Pierwsza to dzictwa. Wiele rzeczy mi się wydawało i się tym rzeczą podporządkowywałem. Jak słońce świeciło, to nie patrzyłem się na nie, ale je wdychałem. Uważałem, że oddychać trzeba energią słońca trzeba to trzeba wciągać do buzi słońce. Uwielbiałem kosmos. Tęskniłem za czymś w kosmosie, jakbym nie wiem był już tam i i nie rozumiałem tego. Była to starsza tęskota moja. A też miewałem pulsowanie czoła, a czasami mrowienie czoła. To takie napady były. Pamiętam raz taki przypadek, kiedy to człuchowie jako młode dzieciaki bawiliśmy się w chowanego. Były poniemieckie szalety miejskie. One były zburzone, takie ściany w kaflach białych i my w tych wzburzonych szaretach się w chowanego bawiliśmy. Ja za taki załą, taką przewróconą ścianę się schowałem i kucnęłem i nagle zaczęło mnie mocno mrowić czoło. Ale aż mnie zaniepokoiło. Tak mnie takie mrowienie czoła. Ja podnoszę głowę do góry, a nade mną wisiał taki wielki pająk. Ja stamtąd wyskoczyłem jak poparzony. Pomyślałem
18:46
sobie, dlaczego później jak się uspokoiłem, dlaczego czoło jakby mnie postrzegało przed czymś. Kiedy miałem 27 lat zaczęły się pierwsze wizje, wizje samoistne. Najczęściej przed snem. Wtedy nie wiedziałem, że to są wizje. Wtedy myślałem, że to jest jakaś nerwica. Tysiące razy opowiadałem przypadek o żółtej koparce, kiedy to pracowałem na dwa etaty, bo ciężko było i nie mogłem zasnąć. Musiałem 5:00 rano wstać do 1wze00 z prac i i i po prostu padłem w taką nerwicę, że nie mogłem zasnąć. 12: piw, p: P: ja się pocę, duszę, nie mogę zasnąć. I przy jednym z takich ataków nerwicy, nagle coś mnie powiedziało wewnątrz. Nabierz wody, wody nie będzie. Co za bzdury mi poieła, że oczywiście to uznałem za wynik natręc nerwicowych i nagle pych, pych, widokówka.
20:01
Na pewnej ulicy w Czuchowie blisko parku stoi żółta koparka, wielki wykopany dół i robotnicy coś robią. Dziura w szosie, w asfalcie. Krótko potem zasnąłem. Obudziłem się po 5:00 rano w biegu. Przygotowałem się do pracy, ale sprawdziłem czy jest woda. Jest. Kiedy wróciłem z pracy, a żona mówi mi: "Nie ugotowałem obiadu, obudziłem się o 8:00 rano i od tej pory nie ma wody w krwie. Wybiegłem z kamienicy, w której mieszkałem. Pobiegłem zresztą bardzo blisko w to miejsce miałem i stałem tam z pół godziny jak wryty patrząc na żółtą koparkę, wielką dziurę w asfalcie i kilku robotników naprawiających dużą rurę. Wtedy pół miasta nie miało wody przez chyba ponad dobę. Ta rura pękła po 7:00 rano. Mi się skojarzyło to wszystko wieczorem. Wtedy zrozumiałem ten przypadek. Wtedy zrozumiałem, że to coś co się dzieje w mojej głowie,
21:18
wtedy jeszcze tego nie nazywałem jasnowidzeniem, bo nie miałem o tym zielonego pojęcia, ale że jest to coś bardzo dziwnego. A potem różne zbiegi, okoliczności, różne przypadki spowodowały, że dzisiaj siedzę i mówię to do tej kamery. To jest bardzo złożone, dlatego że oczywiście standardowo rzecz, standardowo zdjęcie, ale mi się zdarzyło w życiu wykonać trochę wizji perfekcyjnie, kiedy to kiedy to powiedzmy nie miałem żadnej rzeczy, albo miałem tylko ksero czarno-białe zdjęcia lub jeden przypadek. w którym byłem wręcz pijany. Ja nie wiem czy ja miałem imieniny, czy ja miałem urodziny, czy to jakaś inna uroczystość. W każdym bądź razie tego dnia spodziewałem się gości, że
22:33
ktoś przyjdzie z życzeniami trochę znajomych, przyjaciół mam, że ktoś przyjdzie do mnie z życzeniami, że usiądę, że wypijemy sobie po kieliszku whisky. Jak przyszło późne popołudnie i nikt do mnie nie zadzwonił, uznałem, że nikt mnie nie pamięta i pomyślałem sobie, może to taki pęd życia i wypiłem sobie drinka. Potem wypiłem sobie drugiego drinka i zacząłem mieć humor. I potem raptownie moja córka wchodzi do pokoju i mówi do salonu i mówi: "Tato, jacyś ludzie przyjechali w sprawie zaginionej babci". Ja mówię: "Monika, jest dzisiaj moja uroczystość. Wypiłem drinka i ja nie przyjmę tych ludzi". Córka poszła im odmówić, ale oni mówią, że sprawa poważna, bo godziny jakiej nie ma, a ona jest chora na cukrzycę. Jak nie weźmie insuliny, to umrze. Wtedy powiedziałem, żeby Monika wzięła te rzeczy do domu od nich, żeby kazała im poczekać. Na zewnątrz w samochodzie
23:50
wykonałem tą wizję. Kobieta zaginęła w małej wsi pod miejscowością Turek i tam jest rzeka, nazywa się Kiełbaska. Przechodzi też przez tą wieś. I proszę soie wyobrazić, że powiedziałem, że ona jest w konkretnym miejscu utopiona w rzece Kiełbaska. O tyle rodzinie się od razu to wydało niedorzeczne, jak Monika zaniosła tą ten mój rysunek, to wszystko opis, bo powiedzieli: "Proszę panią, my znamy tą rzekę, bo tam mieszkamy, ta rzeka w najgłębszych miejscach ma wody do kolan. mało prawdopodobne, żeby się ktoś tam utopił, ale jeżeli już by się tam utopiła, to by była dawno widoczna, bo nie nawet woda by całego ciała nie zakryła. Na drugi dzień, kiedy oni pojechali z tą mapą, na drugi dzień okazało się, że dokładnie w miejscu, w którym ja wskazałem zwłoki, bobry miały zrobione żeremiie tak zwane i tam było spiętrzenie wody i właśnie w tym spiętrzeniu wody było ciało tej kobiety. Zwróćmy uwagę, może przedmiot, on na pewno jest pomocny, ale może przedmiot jest tylko pretekstem logicznego
25:05
wytłumaczenia wizji. Uważam, że jasnowidzenie nie podlega jakimś regułom. Jest jedna reguła bardzo ważna. Energia zdarzenia. Energia energia pamięci. Zwróćmy uwagę, jeżeli mamy do czynienia z morderstwem, to jest morderca, jest ofiara. Więc tutaj możemy czytać z dwóch źródeł wizję. Jednym źródłem jest pamięć ofiary, a drugim źródłem jest pamięć mordercy. Żyją, morderca żyje, ofiara nie żyje. Jeżeli zaginął człowiek, na przykład popełnił samobójstwo, to w tym przypadku jest tylko pamięć ofiary. Wydaje mi się, że żyjemy w takim biologicznym internecie. Wszystko co o czym myślimy jest w jakiś sposób w tej przestrzeni zapisywa zapisane nie tylko w naszej pamięci w naszych mózgach. No przecież osoba, która fizycznie nie żyje, nie jest w stanie mi wskazać danego punktu, gdzie jest jej ciało. Co przeczy temu, że pamięć
26:21
nie istnie, znaczy, że pamięć umiera razem z umarciem mózgu. Znalazłam bardzo wiele osób utopionych i zwróćmy uwagę, że osoba utopiona na przykład w rzece to jest osoba, która się topi w konkretnym punkcie Y. Tak? Jeżeli jest to jakakolwiek pamięć dokonana, to ja powinienem stwierdzać, gdzie gdzie się to gdzie ktoś się utopił. I to powiedzmy robiłbym bezbłędnie, ale jak później pamięć ofiary może zarejestrować punkt, gdzie i to ciało się zaczepiło i na przykład zaczepiło się one 7,5 km od miejsca zag utopienia. Wskazuje to na to, że obserwacja, czyli zmysły dalej istnieją, że osoba, która nie żyje, jest w stanie utożsamić się z miejscem, w którym w danym momencie ciało jest, mimo że ta osoba już od wielu godzin lub dni nie żyje. Świadczy to moim zdaniem, ja mam zresztą szereg innych dowodów na to, ale świadczy to o tym, że my po śmierci zaraz dalej żyjemy, tylko po prostu bez ciała. Dalej jesteśmy, dalej sobie zdajemy sprawę.
27:38
Z tego, co nas otacza, to, co się z nami dzieje, to, co się dzieje z naszym martwym ciałem, jesteśmy w stanie dalej obserwować otoczenie, czyli w pewnym sensie zmysłowo dalej żyjemy. I uważam, że to jest główny czynnik do uzyskania wizji. Odbiór cudzej pamięci, połączenie się z tą osobą. I tu ktoś powiedział, dobrze, no to to są właściwości medialne, ale ja nie mam siebie za medium, ponieważ zdarzyło mi się też na tym tle odnaleźć i żywe osoby. Więc w tym przypadku to nie jest tylko kontakt z duchami, a jest to kontakt telepatyczny. Uważam, że życie biologiczne na naszej planecie posiada swój własny biologiczny internet, tak jak my go tworzymy w sztucznej inteligencji, maszynach, które stworzyliśmy. Podobnie ten internet jest w naszym życiu. To co tworzymy technologicznie jest bardzo podobne do tego, w czym sami tkwimy. Ah.
28:56
[Muzyka] Ja mam kontakt z chłopakiem, który zabił człowieka. w Poznaniu. Zabił go wtedy, kiedy miał 20 kilka lat. był studentem w Poznaniu, studiował prawo. Yyy to była przypadkowa osoba. W biały dzień na ruchliwym deptaku doszło do scysji, w której ten chłopak brał, znaczy pokłócił się z jakimś obcym sobie chłopakiem i przez szarpaninę, stłuczenie butelki z piwem i bicie mu czy przecięcie mu aorty szyjnej, chłopak zginął na miejscu, można powiedzieć. Ciekawostka jest taka, że ja gdy ten chłopak miał 15 lat, byłem z pewną wizytą u mamy tego chłopaka w pewnej miejscowości. Ten chłopak wszedł, ja powiedziałem: "Niech pani bardzo". A to chłopak o tym nie słyszał. Ja to powiedziałem w tajemnicy. Ona mu tego nigdy nie powtórzyła. Po zdarzeniu mu to powiedziała, kiedy już siedział w więzieniu. Ja powiedziałem: "Niech pani
30:11
uważa na syna, żeby on w złe środowisko nie popadł, bo on będzie z jakimś kolegą i zabije człowieka i to mu zmarnuje życie". O dziwo, on był z drugim studentem, który nie brał udziału w tej sesji. Ten jeden przypadek pokazuje, że życie jest zdeterminowane. Dziwnie to brzmi, ale ja uważam, że wykonujemy pewien ścisły scenariusz, tak jakbyśmy uczestniczyli w grze. I tak i nie. Obserwuję taki przejaw, że kto wpadnie na pomysł, że jest jasnowidzem, to sam sobie wmawia, że nim jest. Zwróćmy uwagę na pewną rzecz. Ja tu muszę być surowy w ocenie, ponieważ przez lata pracy mniej bardziej doskonałej wyrobiłem swój charakter i też swoją faktografię. Więc daje mi to taki paszport moralności w tym jasnowidzeniu. Ja nie nazwałbym jasnowidzem człowieka,
31:28
który nie skalał się w swojej praktyce, w sprawach kryminalnych. Wielu z nich twierdzi, że to są złe energie, dlatego oni tego nie dotykają. I są to różni przepowiadacze, zapowiadacze. Są to ludzie, którzy często mówią o jakiś rzeczach, istotach nie z tej ziemi i nazywają się jasnowidzami. Coraz więcej jest ludzi, którzy się nazywa jasnowid jasnowidzem. Otóż jasnowidzenie musi spełniać pewne kryteria. Oczywiście mi się też zdarza nieraz coś mówić, przepowiadać, tylko ja to robię z bagażem wielu spraw, które udowodniłem, że miały one miejsce. Więc czy każdy się może tego nauczyć? Ja powiem trochę to przewrotnie. Każdy, kto nie jest cwaniakiem i kretynem jest w stanie się tego nauczyć. Ale niestety bardzo dużo ludzi wyobraża sobie, że jasnowidzenie to jest taka fajna zabawa, że na podstawie prawd i półprawd można przewidywać. To nie jest jasnowidzenie.
32:43
To jest inteligentna gra słów. Jeżeli ktoś się para jasnowidzeniem i robi to, chcąc to zjawisko sobie, głównie sobie udowodnić, to to się jest narzędziem jasnowidzenia. Człowiek jest rozbity, rozszarpany, innymi słowy rozpierdolony każdego dnia, niepewny, znerwicowany. zapominający o realiach, popadających nieraz w deprechy. Jednego dnia ma się z kimś chęć spotkać i gadać, a drugiego dnia ma się wszystkiego dosyć i na wszystko by się człowiek wyżygał. Dlaczego? Dlatego, że cały czas gwałcimy własną psychikę. Jak ja widzę uśmiechniętych jasnowidzów i jasnowicki, które tak o anielskim świecie pięknie mówią i z którym prawie z Panem Bogiem na herbatkią i i dyskutują. To też mi się chce rzygać. Wydaje mi się, że Osowieckiemu też by się chciało rzygać na widok takich ludzi, którzy tak błacho traktują
33:58
zjawisko, które jest genialne w naszej psychice. Uważam, że każdy z nas jest w stanie posiąść jasnowidzenie. W każdym z nas ten zarodek jest w tym psie też, w kurze, w kocie, w szczurze. Natomiast do jasnowidzenia trzeba rozsądku. i pewnej samodyscypliny. Ja kiedyś kiedyś czytałem książkę bardzo rzetelnie rzetelną książkę Katarzyny Boruń i Krzysztofa Boruń Jagodzińskich Zagadki jasnowidzenia. Tam był dość spory rozdział poświęcony Osowieckiemu. Był taki człowiek nazywał się Jacyna który bardzo pasjonował się w pewnym momencie życia Osowieckiego Osowieckim. Kiedy trafił do mieszkania Osowieckiego, zaproszony przez kogo znaczy ktoś znajomy Osowieckiego zaprosił tego pana Jacynę do domu osobowickiego, co było dla niego przeżyciem, to dowiedział się to to to do tej do tej książki użył takich stwierdzeń. Osowiecki wydawał mi się genialnym człowiekiem, dopóki go nie znałem. A jak go poznałem, to kojarzył mi się ze
35:14
starym, zdziwaczałym krawcem. Brakowało mu tylko centymetra na szyi. I dalej było napisane: "O Sowiecki potrafił się umawiać z kilkoma osobami w różnych miejscach. Ba, w żadne z nich nie dotarł i dziwił się, jak mu mówiono: "Czemu pan nie przyszedł, skoro się panu mówił?" A czy ja pamiętałem? Ten obraz akurat pasuje jak ulał do mnie. Dlaczego? dlatego, że gryzie się cały czas realność tego, co nam się wszystkim wydaje nierealne. Z naszą realnością jest się zakładnikiem tego, jest się takim miszmasz. Dlatego ktoś taki jak ja będzie zawsze ponury. Ja też jestem wesoły. Ja lubię pożartować. Ja siebie wypożyczałem wielu zmarłym, wielu też żywym. Bo trzeba tą energię poczuć. Ile ja poczułem morderstw, ile samobójstw.
36:30
To mi specjalnie nie przeszkadza. Ale gdzieś to we mnie gnieździ. Iluż ja ludzi poznałem po ich śmierci. Ewa Serafin z Krosna Odrzeńskiego. Przej za życia nie znałem, a znam każdy centymetr jej śmierci, tych dwóch chłopaków. To, że jeden ją gwałcił, to, że się broniła. Nieraz się zastanawiam, mimo że to już tyle lat, lata 90. A gdyby się nie broniła, dałaby się zgwałcić, może by żyła do dziś, ale się broniła, a spokojna była. Takich f serafin dużo znam. A Józef Lipina, Józef Lipina z Rudy Śląskiej. Ostatnia ofiara mazurskiego szwału. Toż to człowieka nie widziałem na oczy za życia, ale jest mi bliski. A siostra zakonna z Olsztyna, Uberman, jakiś czas jak ją znalazłem, to odnosiłem wrażenie, że ona jest przy mnie. Była bardzo miła, dobra. Czułem z niej
37:45
dobro. Nigdy nie zapomnę. Córka Kasi, mojej żony, wtedy była małą dziewczynką, teraz już ma 21 lat. Wtedy miała może z 10, 11. I szedłem z nią, a ona mówi do mnie: "To był wieczór, pamiętam szliśmy do tam, gdzie Kasia mieszkała w Debrznie wsi. A ona mówi do mnie: "Mogę coś ci powiedzieć?" Ja mówię: "Co ja mam cały czas wrażenie, że ta siostra zakonna chodzi za tobą i cię obserwuje i ona jest dla ciebie dobra". Ja jej nic nie powiedziałem. Ja miałem to samo wrażenie odkąd ją znalazłem. Najbardziej niezwykła historia z tą siostrą była taka, że byłem zaproszony kiedyś do Olsztyna. wtedy już jak znalazłem chłopaka tego w Łynie siostrę zakonną jednego roku i policjanta jeszcze tego samego roku, kiedy byłem w Olsztynie miałem wywiad w telewizji Olsztyn.
39:04
Ja tego chłopaka wskazałem przy ulicy radiowej w Łynie i tam dokładnie go znaleziono i wychodząc z tej telewizji to już był wieczór, ja mówię Kasia nie ma czasu, ale wiesz co, ja bym chciał pojechać na tą ulicę artyleryjską i stanąć w tym miejscu, gdzie siostrę wyciągnięto, bo to by było takie dopełnienie. Byłbym w tym miejscu jeszcze tego ciała, które znalazłem, ale nie było czasu. W centrum Olsztyna wbiliśmy sobie trasę na nawigację na Toruń. No i ruszyliśmy przez Olsztyn Toruń główną trasą. Nagle w trakcie jazdy nawigacja każe mi skręcić, żebym się przygotował, będzie skręt w prawo. Ja to zrobiłem, ale było mi dziwne, bo to była trasa na Toruń, główna trasa. No ale ja mówię, wiesz co, Kasia, coś nie tak jest, ale dobra, no może jakiś objazd może. No chyba nawigacja mądrzejsza od nas. No i skręciłem. Były takie stare kamienice, wysokie i ta droga szła w dół i w końcu znak drogowy T. Koniec drogi, droga zamknięta. Zdenerwowałem się i zacząłem, ja mówię [ __ ] mać, co to za nawigacja, gdzie ona nas to pociągnęła? Nie, a on mówi no musisz wycofać, bo tutaj dalej nie
40:19
pojedziesz, nie? I ja wąsko tam było. Ja próbuję robić manewr, a moja żona mówi: "Zobacz, zobacz, co to jest za ulica". A tam pisało: "Apartyleryjska". Czyżby siostra Uberman wpłynęła na nawigację? Powiedzie: "Chcesz odwiedzić, odwiedzisz". Przysięgam, że to było prawdą. znalazłem się tam, mimo że jechałem oczywistą terazą na toru. Magia mi jest dobrze z tym wszystkim, co przeżyłem. Mam w miarę czyste sumienie z tego, co przeżyłem i uważam, że dobrze wykonałem swoją pracę jasnowidzenia. ale też surową. Ja mam obowiązek być surowy do różnych ludzi, którzy chcieliby się bawić jasnowidzeniem bez ciężkiej pracy. Ja straciłem w życiu mnóstwo
41:36
psychicznej energii, mnóstwo spokoju. Ileż razy to ja byłem pilnowany przez policję. Ileż razy kazano mi wziąć rodzinę i wyjeżdżać w piździec, bo grozi mi jakieś niebezpieństwo z tego czy z innego powodu. Ile razy nigdy nie zapomnę sytuacji jak mieszkałem w bloku, a zajmowem się bardzo wieloma sprawami kryminalnymi. Miałem garaż niedaleko wieży ciśnień w Człuchowie murowany. To był szereg garażu. Tam było ciemno jak w dupie. Jak była noc lub wieczór i przejeżdżałem tam, to nie znajdziecie na świecie większego sprintera, który w ułamkach sekundych otwiera kótkę od garażu, wjeżdża samochodem, wyskakuje z niego, zamyka kłótkę i spierdziela z własnego garażu. Bo zawsze się bałem, że jak wjadę do tego garażu, to wpadnie dwóch, trzech i zrobi ze mną porządek. Raz miałem taką sytuację, to jest życie w lęku. Raz miałem taką sytuację, gdzie wpadam do tego garażu, jest ciemno, jest druga, nie wcześniej, może by w nocy, idzie człowiek, słyszę, wychodzę z samochodu i słyszę, że ktoś szybkim krokiem idzie między garażami do mnie. Ciemno jest. Ja mówię, ktokolwiek idzie, stój, mam broń
42:53
w ręku, będę strzelał. A ten ktoś idzie i nic nie mówi. Ja mówię, [ __ ] bałem się, [ __ ] stój, bo będę strzelał. Nie miałem żadnej broni w ręku. To był lęk. Podchodzi do mnie facet. Pan Eckowski. Ja mówię tak, zesrany ze strachu byłem. Jestem nauczycielem pana syna. Uczę go takiego i tam takiego przedmiotu. Pan Jackowski, nie masz pan brzeszczotu? Ja mówię: "Czego, panie, gdzieś klucze zgubiłem, nie mogę się do garażu dostać, a chcę samochód wstawić. Muszę przesiąć kłótkę." Ja mnie mam żadnego przeszczotu. Ja mówię: "Panie, ja pana bardzo przepraszam. Ja się po prostu bałem. Myślę, że ten człowiek mnie do dzisiaj nie rozumiał, dlaczego ja tak krzyczałem, bo mi się wydawało, że ktoś chce mnie zabić. Różni ludzie mieli różne powody. Nieraz miałem groźby. To jest cena tego, co robiłem całe życie. Mam nadzieję, że jeszcze trochę to będę robił, że jeszcze Bóg łaskawie da mi trochę się pomęczyć na tym świecie. No wcale się nie męczę. Fajnie jest. censtnieją
44:17
[Muzyka] siły, które próbują zataić, do czego naprawdę jesteśmy zdolni. Nie chcą, żebyśmy wiedzieli, że nasze przypuszczenia co do nas samych są prawdą. [Muzyka] Wierzę, że jeśli wszyscy zobaczą, czym stają się nieliczni, gdy zaakceptują swój dar, pozostali się zbudzą. [Muzyka] Wiara w siebie jest zaraźliwa. [Muzyka] Dajmy sobie wzajemnie przyzwolenie, by być superbohaterami. Inaczej nigdy się nie przebudzimy. [Muzyka] Kimkolwiek są ci ludzie, którzy nie chcą, byśmy znali prawdę? Dzisiaj przegrają. [Muzyka]