Audycja dotyczy wspomnień jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego o jego zmarłym koledze Józefie, który zmarł w dniu swoich urodzin. Jackowski opowiada o znakach, które zmarli zostawiają dla swoich bliskich oraz o doświadczeniach związanych z odejściem bliskich osób.
0:00
Oj przepraszam żeby była o poważniejsza atmosfera kłopocze was dość późno dzisiaj ale Czekałem do dzisiaj z tym co chcę państwu opowiedzieć Dlatego dlatego że dzisiaj z tego co wiem był pogrzeb tego człowieka nie chciałem mówić tego prędzej Z tej przyczyny że byłoby to może naruszenie pokoju pewnej żałoby którą rodzina rodzina przeżywa o kim chcę powiedzieć państwu o moim serdecznym koledze którego już tutaj nie mam o panu Józku tak go nazywałem tak miał na imię od młodych lat był on mieszkał on w Kanadzie ja go poznałem W 91 roku historia niezwykła i aż wam coś
1:15
pokażę bo właśnie ale to za chwileczkę Poznałem go w 1991 roku kiedy to na prośbę Policji w Toronto byłem poproszony o w sprawie wyjaśnienia trzech spraw zabójstwa dziewczynki o imieniu Julii nastoletniej zaginięcia z podejrzeniem zabójstwa pewnej pani w dzielnicy Skarbowej i jeszcze jedno zdarzenie którego akurat się tam nie podjąłem na miejscu ale te dwa zdarzenia wykonywałem dla policji torontojskiej proszę państwa poznałem wtedy kilku bardzo fajnych ludzi ale szczególnie w mojej pamięci Został pan Józek ze swoją żoną i wtedy małymi dziećmi swoimi Teraz to już są dorosłe osoby 91 rok ja byłem młody pan Józek był młody jego żona tym bardziej młodsza bo była troszeczkę Dużo młodsza od niego
2:30
mieszkali pod Toronto mieszkali na fermie pamiętam On się trudnił hodowlą grzybów boczniaki wtedy w Polsce one były mało znane mieliśmy rzeczywisty żeby kontakt z sobą Mieliśmy kilka tygodni tyle czasu ile ja tam byłem w Kanadzie widywaliśmy się bardzo często przez ten czas wydał się bardzo otwartą i był taki bardzo otwarty i rzetelny człowiek bardzo spokojny później pozostała nam przez ponad 30 lat tylko tylko rozmowa przez Skype Przez telefony nie były to może za szczególne nasze kontakty za częste ale właśnie to jest ciekawe Że człowieka można poznać przez kilka tygodni widzieć a urok jego pozostaje w głowie przez całe życie to jest dobro i właśnie taki był pan Józek taka jest jego żona No dzieci były wtedy małe ale
3:45
podejrzewam że ich dzieci są jego synowie podobni do nich wspaniali ludzie państwo w tą sobotę byłem w Gdańsku byłem w Gdańsku musiałem nocować w Gdańsku i dopiero w niedzielę po południu wróciłem do Człuchowa w niedzielę rano dowiedziałem się że zmarł Józef córka mi to zadzwoniła do mnie i powiedziała tata ten twój znajomy pan Józef z Kanady nie żyje bo na Facebooku zauważyłam taką smutną informację zatrworzyłem się no w moim sercu był zawsze przez ponad 30 lat gdzie werbalna znajomość trwała można powiedzieć tylko i wyłącznie kilka tygodni bardzo pożałowałem tego zdarzenia w sobie bardzo się zasmuciłem No nic w niedzielę po południu wracam do Człuchowa zastanawiałem się po drodze no młody To
5:03
on już nie był on był trochę starszy ode mnie więc myślę sobie naturalna rzecz odejść Drodzy państwo wróciłem do domu była może godzina 17:00 może 18 a rozpakowałem się podstawowe czynności jakieś w domu i podchodzę do swojego biurka i Drodzy państwo zwróciłem uwagę na zegar ja go nie ruszałem od tego momentu jak to zauważyłem Zobaczcie to jest zegar Oj Żyj wyżej Jackowskiego to technika on jest zatrzymany na za kilkanaście dziesiąta tak ten zegar wygląda i teraz dobrze sekundkę sekundkę sekundkę Sekundkę już tutaj odwrócę kamerę i posłuchajcie za no tam za 14 dziesiąta 312 dziesiątek i zobaczcie i pomyślałem sobie Boże zegar zawsze chodził tyle lat raptem stanął o tej porze pomyślałem sobie zadzwonię Zadzwonię do żony pana Józka i tam jakimś
6:22
Messengerem czy czymś zadzwoniłem do żony pana Józka nie dodzwoniłem się nie nikt nie odebrał telefonu ale po kwadransie ona zadzwoniła do mnie zaczęliśmy rozmawiać i ja mówię jak to się stało powiedziała mi że to był dzień jego urodzin że że tego dnia zaprosili bliskich Poszli Poszli na uroczystość do restauracji uroczystość jego urodzin 72 trzymał się całkiem nieźle No i poszedł z bliskimi z rodziną na uroczysty obiad Kiedy obiad się skończył i już się rozchodzili Józek pomyślał sobie że weźmie że weźmie jeszcze niespożyte czyste mięso które było na półmisku i poprosił zapakowanie tego mięsa wziął to mięso no i pojechali do domu mieszkali na fermie
7:37
pod Toronto i co się stało no zamierzali dalej obchodzić swoją uroczystość już między sobą kiedy to Józek postanowił pójść do kuchni i kawałek tego mięsa jeszcze niestety ten kawałek mięsa można powiedzieć spowodował że Józek stracił życie nie od razu nie od razu dlatego że po zadławieniu syn goraniował pogotowie przyjechało szybko i odzyskał przytomność ale niestety coś się tam komplikowało Wzięli go do szpitala i zmarł po jakimś czasie i ja pytam się żony jego o której ją zmarł ona mówi
8:52
krótko przed czwartą rano u mnie stoi zegarek krótko przed 10 ale między Polską a Kanadą jest 6 godzin różnicy czasu 6 godzin do tyłu Czyli zobaczcie tak jak ten zegar pokazuje tak jak ten zegar pokazuje chwilę przed 10 to w Kanadzie było wtedy chwilę przed 4:00 nad ranem to ja osobiście uznaję za znak że Józek dał mi znak On wie czym się interesowałem interesuje i ja to Odczytuje jako znak nie ruszyłem tego zegara i powiedziałem sobie dopóki Józek nie będzie pochowany i niech ten symbol stojącego zegarka zbieżnego z czasem jego śmierci i uwzględnieniem czasu 6
10:07
godzin do tyłu uznaje to za znako od niego proszę państwa obcując z wieloma ludźmi którzy zwracają się do mnie w sprawach odejścia ich bliskich bardzo wiele razy ludzie ci w bólu bo dopiero ktoś im odszedł sądzę że w takim stanie i w takim momencie ludzie nie mają czasu na wymyślania historii na na podkreślanie czegoś tylko opowiadają tak jak było i bardzo wiele przypadków ja nigdy nie zapomnę kobiety to było wiele wiele lat temu ta pani pochodziła spod Bydgoszczy z jakiejś niedużej miejscowości pod Bydgoszczą ona przejechał do mnie dlatego że nie godziła się ze śmiercią swego syna uważała że śmierć była jej nienaturalna chociaż policja uznała ją za naturalną znaczy naturalną ale wypadkową i syn pamiętam wyszedł wyszedł na zabawę i Pamiętam jak dziś ona mówi Proszę pana ja gotowałam bigos tego dnia tego
11:24
wieczoru a on się wybrał do wsi obok na zabawę powiedział że najpóźniej do pierwszej w nocy wróć i ona gotując ten bigos tam przygotowując to postanowiła nie spać do 1 w nocy i No czekać aż on wróci ale on nie wróci a trzeba się trochę niepokoić No że tam może z młodzieżą że może coś i żeby jakieś chuliganki się nie stały tam No bo późno wiadomo na zabawie może być alkohol ale w końcu jak już ugotowała ten bigos położyła się spać znaczy zasnęła czekając na niego zasnęła i ona mi opowiada sen ona mówi Wie pan co przyśniło mi się że do kuchni że byłam w kuchni a do kuchni wszedł syn i on był w stroju księdza tylko mówi dziwna rzecz pamiętam to każdy szczegół bo ja na to zwracam bardzo uwagę palił papierosa a w rzeczywistości jak ona mówi nie palił papierosów miał papierosa palił tego papierosa przed w ubraniu księdza A ona mówi synu jak ty wyglądasz i gdzie ty się podziewasz a ona a on mówi mamo
12:41
Ja już nie jestem twoim synem ja jestem księdzem i ona się zerwała była szósta rano i ona w szoku wybiega z domu i poszła na pobliski punkt policyjny tam nawet nie było typowego komisariatu tylko taka dyżurka policyjna i policjanci uznawali ją za No że jej się coś stało no że że no jakaś panikę zrobiła szukajcie mojego syna bo się pewnie coś stało no i Drodzy państwo policjant oczywiście nie zareagowała uspokoiła ją ale krótko potem jakiś kierowca zadzwonił że znalazł zwłoki w rowie pobliskim leżał nieżywy przyszło się ich jej syn znak znak oczywiście dziwny no bo w stroju księdza i palił papierosa Gdzie w rzeczywistości nie palił ale znak Nigdy nie zapomnę tego momentu kiedy to w ubiegłym roku moja mama była w fatalnym stanie i przez tą zarazę ja opowiadałem to nie chciano i nigdzie zdiaglizować w końcu
13:56
trafiła ale chyba trochę za późno na dializy do jakiegoś szpitala w jakiejś miejscowości poza człuchowem i miałem z mamą tylko bo to wiadomo była wtedy zaraza nie można było pójść do szpitala odwiedzić Miałem z mamą tylko kontakt telefoniczny Mama prosi pytam Mamo czy może byś coś mama mówi niech twoja Kasia zrobi rosołu takiego swojskiego jakby zjadłam rosołu no Ja poprosiłem Kasię gdzieś załatwiliśmy kurę swojską taką Kasia ugotowała rosół aż pachniał mi się zaraz z dzieciństwo przypomniało bo takiej rosół z prawdziwej kur dziś z wioski [Muzyka] ma inny zapach cieszyłem się że mamy nie zobaczę ale cieszyłem się że mamie Zawiozę ten rosół że pielęgniarka jakaś poda jej w dwa słoiki żona wlała tego rosołu ze swojskim makaronem jest troszeczkę mięsa jadę do tej miejscowości To było gdzieś godzina odległość od Człuchowa Jadę i mówię dzwonię do mamy i mówię mama
15:14
Wiozę Ci rosół a mama mówi mi tak Ty wiesz co bardzo dziwną rzecz bardzo dziwna rzecz mi się przytrafiła ja mówię jaka A ona mówi w nocy ja później się dowiedziałem od pielęgniarki że mama miała właśnie danej nocy zapaść ale ona nie była tego świadoma ona mi w nocy byłam w dziwnym miejscu ja mówię W jakim dziwnym miejscu Mamo a ona mówi Wydawało mi się że stoję na nogach ale w pewnym momencie Ujrzałam pod sobą ziemię drzewa jakieś pagórki i zrozumiałem że Ja wiszę w powietrzu i z jednej strony słyszałam was dzieci głos mamo wracaj a z drugiej strony czułam nie widziałam jej ale czułem że jest wyciągnięta w moim kierunku ręka Długa ręka opowiedziała dokładnie Długa ręka i głos który mówi chodź przeprowadzę cię bezpiecznie ja wiedziałem co to znaczy nic mamy nie mówiłem a upewniłem się jeszcze jak podobając ten rosół pani pielęgniarka powiedziała że są jest źle i miała w nocy zapaść reanimowana była zrozumiałem że mama jest blisko odejścia niestety na
16:29
następny dzień mama już nie żyła i ten jej sen pomyślmy te znaki znaki przejścia znaki odejścia te znaki są możliwe często dlatego że ludzie którzy odchodzą zachowują jeszcze resztkę sił witalnych tu tych ziemskich wtedy mogą wpłynąć na materię mogą się objawiać różnymi rzeczami jak stukaniem jak szmerem jakimś jak właśnie zatrzymaniem zegara co się bardzo często zdarza z opowieści ludzi którzy przeżyli właśnie kogoś bliskiego śmierci mówią że zegar zegar stanął mam kolegę który opowiadał mi że jak zmarł jego ojciec to to w dzień kiedy znaczy przed dzień przed pogrzebem kupili kwiaty i te kwiaty poustabili na stole w kuchni w wazonie pojechali jeszcze jakieś sprawy załatwić
17:44
jak wrócili to wazon był rozkruszony kwiaty leżały na stole a w drobne kawałki wazon się rozleciał ktoś powie to są przypadki Nie ja nie sądzę że są to przypadki to są jakieś to są celowe znaki nam bliskim że ten zmarłych chce pokazać zobacz Jestem Zobacz w tej chwili zmarłem a jestem a istnieje a mam świadomość a wiem o tobie zobacz zatrzymam ci zegarek to tak działa tylko czy my takie znaki odczytujemy właściwie na początku tak jak jesteśmy zatrwożeni i coś dziwnego się wydarzy wówczas Wówczas wierzymy ale potem bardzo szybko nam to w głowie blednie układamy to A może to był jednak przypadek i ten znak często na nic się zdaje Ja uważam że zmarli za wszelką cenę chcą nam pokazać właśnie tą to że są ta opowieść moja ale
19:01
warto ją przytoczyć kiedy to mojej żony ojciec umierał Ja to już mówiłem na kanale Przepraszam jeżeli niektórzy z was to słyszeli i powtarzam ale to jest warte powtórzenia to było czas szybko leci Cztery lata temu mniej więcej jakoś tak mojej żony ojciec ciężko zachorował na nieuleczalną chorobę i niestety męcząc się zmarł i byśmy czuwali przy nim cały dzień ale już wieczorem Ja bym powiedział że cierpiał tak mocno że po prostu wszyscy my nie mogliśmy na to patrzeć i zrozumieć czasami Ta bezsilność jak się człowiek na to patrzy jest jest nie do wytrzymania i wezwaliśmy pogotowie poprosiliśmy żeby go tobie wzięło żeby nie może go coś bolało jeszcze on był przytomny i pogotowie go wzięło pojechał do szpitala dwie rzeczy z tego mi się bardzo mocno
20:17
kiedy a mieszkał w bloku na czwartym piętrze Kiedy był pielęgniarz i był lekarz imię wyciągnęli nosze i on właśnie był nieprzytomny w tym momencie jak go zabierano Ja pomagałem jeszcze te nosze znosić żeby było ich było dwóch No ale asekurowałem to z czwartego piętra i kiedy zeszliśmy do karetki do erki zanim ci pielęgniarze go wciągnęli do do samej erki Wyobraźcie sobie państwo że na cały głos mówię Stachu jeszcze będzie dobrze dojdziesz do siebie Stachu będzie dobrze i wiecie co on był cały czas jak nieprzytomny nie reagował wiele godzin był półprzytomny albo nie reagował mogą mówić coś do niego pytać się czy chce pić to one nic nie odpowiadał A na to co ja powiedziałem on nagle jakby się odrzucił i mówi tak już nie będzie dobrze i ponownie jakby stracił świadomość tak jakby na chwilę jakby ja miałem takie wrażenie że
21:32
jak byłem wisiał nad sobą nad swoim ciałem jeszcze już takie rozłączenie następowało a na tą chwilę jak ja powiedziałem będzie dobrze on jeszcze Wszedł w to ciało i powiedział już nie będzie dobrze i ta rzecz niezwykła kiedy to na drugi dzień na drugi dzień był słoneczny dzień pamiętam ładne ładnie słońce świeciło gdzieś 9:00 rano Moja żona dostała telefon ze szpitala że właśnie przed chwilą z Maryi ojciec to tu w tym pokoju było tam jest Taki zielony fotel i żona siedziała w tym fotelu i zaczęła płakać Ja podeszłem do żony i mówię słuchaj ty nie płacz Ty się ciesz bo on cierpiał widziałaś te wiele godzin co Siedzieliśmy przy nim co się z nim działo i on cierpiał on się wyzwolił Ty nie patrz No ale żona tam mimo wszystko dalej płakała nie dziwię się ja wtedy jeszcze Paliłem papierosy wziąłem papierosa staram się nigdy nie palić w mieszkaniu więc otwierałem okno i sobie ten dym wypuszczałem przez okno i poszedłem do kuchni parę tego papierosa i tak sobie w duchu pomyślałem tak on był bardzo w życiu uparty zawzięty
22:50
miał taki charakter że nawet jak coś niesłusznego by robił to Uparł się jemu się wydawało że robię to dobrze i zawsze był uparty przez to też wiele w życiu Być może tracił ale miał jedną zaletę pomyślałem czytał dużo książek bo rzeczywiście zawsze kiedy go odwiedzicie i odwiedzałem to z książką w ręku był czytał te książki Słuchajcie jak to zdążyłem pomyśleć w pokoju środkowym czyli tamtym potężny łomot ale to był łomot nieadekwatny do tego co się stało ja byłem pewny że wali się jakaś ściana ja później policzyłem te książki z biblioteczki wypadło 32 książki myśmy tych książek nie zbierali że żona z przerażeniem bo tam nie było w tamtym pokoju Nikogo żona z tego pokoju Ja z kuchni i jeszcze córka wybiegła ze swojego pokoju stanęliśmy tam jak wróci te książki były idealnie na sztorc poustawiane onefizycznie nie mogłyby wypaść bo one były o tak na sztorc poustawiane na półce
24:05
one mogły tylko wypaść jakby ktoś wypchnął wszyscy we troje Uznaliśmy to że to jest znak od niego dopiero dzień po pogrzebie żona ośmieliła się te książki z powrotem ułożyć na półce to są takie znaki Ja myślę że to jest dom Nie mam że to jest właśnie ostatni moment sił witalnych że właśnie te siły witalne powodują że mimo że jesteś duszą więc dusza żyje w innych prawidłach powiedzmy Tak jak mówimy że dusza jest w stanie przejść przez ścianę Czy przez materię ale my gdzie Dużo mamy w sobie nie jesteśmy w stanie tego zrobić bo jesteśmy też materią więc nie przyszliśmy się przez materię to duża po śmierci może przez materię ale nie może znów wpływać na rzeczy materialne tylko że właśnie krótko po śmierci kiedy jeszcze ta część sił witalnych fizycznych jest w nas wtedy ta dusza dysponuje takim momentem eksplozji że może dać rzeczywiste znaki
25:23
więc duszę dają nam te znaki a skoro tak się dzieje to dusze chcą w tak wybitnym dla nich momencie rozłączenia się z ciałem gdzie lęk zmienia się w zdziwienie że dalej jesteśmy w tak niezwykłym momencie te dusze chcą nam zakomunikować czymś drobnym chociażby że dalej są więc to jest takie wołanie stamtąd jestem jestem był uparty ale lubił czytać książki to zaleta wielki łomot 32 Książki leżą w pokoju to są rzeczy niezwykłe Przepraszam że pozwoliłem sobie na tak prywatną wypowiedź w sprawie serdecznego kolegi Józka nie mówię Józefa bo zawsze mówiłem Józek i wszyscy do niego mówili Józek tam w
26:38
Kanadzie więc niech tak zostanie jest to dobry człowiek ja nigdy o zmarłych nie mówię był chyba że się przejęzyczę jest to dobry człowiek warto być dobrym i Jysku jeżeli możesz w jakiś sposób słyszeć teraz mój głos Czy moje myśli to wiedz że twoje dobro zakorzeniło się we mnie na ponad 30 lat a znaliśmy się tylko nie wiem cztery może sześć tygodni zobacz A byłeś zwykłym człowiekiem który ugościł mnie twoja żona zrobiła mi zupę z boczniaków byłem wtedy nawet nie znałem grzybów boczeków to było dopiero co komuna upadła u nas to potem te boczniaki dopiero weszły na rynek te byłeś ich producentem przyjęłeś mnie u siebie w domu parokrotnie i tak ze mną rozmawiałeś rozmawialiście że zaraziliście mnie bliskością na całe
27:54
życie chwała ci że byłeś takim człowiekiem chwała ci że jesteś taką duszą dobrą warto być dobrym w życiu tyle mojej paplaniny na dzisiaj ale chciałem to Państwu powiedzieć chociażby dla czci Józka ponieważ jakiś drobny znak mi zostawił ja nie mam tego za przypadek ja wiem że to zrobił Józek Mam nadzieję że państwo wybaczycie mi tą moją prywatę dzisiaj zmarli dają nam sygnały dopóki mogą często dają nam sygnały w snach Ja jeszcze nigdy nie zapomnę i się mama kilka razy śniłam ale nigdy nie zapomnę pierwszego snu z moją mamą bardzo dziwnego snu
29:10
który wskazuje na odrodzenie na rękę nację kiedy się obudziłem to byłem trochę przerażony tym snem Ale potem zrozumiałem że to jest ponawianie siebie na nowo pierwszy sen kiedy już moja mama zmarła to było krótko po jej śmierci miałem taki miałem wrażenie że jestem w innej epoce że tak mi się cofnął o 400 lat do tyłu bo Szedłem drogą polną taką piaszczystą z moją żoną Kasią szliśmy pieszo I z jednej strony było ogrodzenie z takich belek jakby jakiegoś pastwiska i obok była Taki był drewniany dom taki stary dom z belek ale to nie takie jak teraz budujemy nowoczesne domy z bali tylko to był dom taki ze zwykłych belek zbudowany miałem wrażenie że to jest inna epoka i
30:26
tam stała kobieta staruszka ale taka groźnie wyglądająca z takim cała czarna była z takim kosturem z takim kijem wyższym od niej zakręconym Ona wyglądała groźna ona była jakimiś takimi welonami o płótnami nie wolno nam płótnami takimi czarna czarna postać to była szczupłej kobiety i wokół niej było kilka jak nie kilkanaście czarnych psów to były średniej wielkości psy bardzo groźne jak myśmy podchodzili ja się bałem tych psów to ja miałem wrażenie że jak ona nie da rozkazuj im znak przy tych psów bojąc się że ta postać
31:42
czarna na każde tym psom nas zaatakować ale nie ona nic nie robiła wziąłem mamę na barana i czułem że ona jest że starą kobietę i po prostu wyobrazić że idę już tych psów nie widzimy i nagles z moich pleców Schodzi mi ale młoda dziewczyna a ja myślałem jak tą staruszkę nie są dobrze Wziąłem ją ale gdzie ją będę trzymał Gdzie ona będzie mieszkała zwróćcie uwagę że że to właśnie zeszła mi z ramion raptem młoda dziewczyna i się obudziłem Ja sobie ten sen tłumaczę że mama mi pokazała że to jest reinkarnacja tyle dzisiaj na ten temat Pozdrawiam pana państwa wszystkiego dobrego