Archiwum Wizji rejestr przepowiedni
30 lipca 2018 · audycja 1 z 2 tego dnia

Zmarła Kora - Olga Jackowska - myślę, że wcale nie zmarła, a jest już wolna.

· 28 min · napisy YouTube (PL) · obejrzyj na YouTube ↗

Audycja dotyczy refleksji Krzysztofa Jackowskiego na temat życia i śmierci, w kontekście zmarłej wokalistki Korze, znanej jako Olga Jackowska. Jackowski dzieli się swoimi przemyśleniami na temat duchowości, życia po śmierci oraz osobistych doświadczeń związanych z wizjami.


Pełny transkrypt · 21 fragmentów

0:00

Dzień dobry Państwu, Krzysztof Jackowski, Jasnowic. Smutny to czas. Dzień dobry, Krzysztof Jackowski, Kora, za wiele osób takich jak ja, które wiążą Korę ze swoimi wspomnieniami z młodych lat, pamiętam czasy, czasy lat osiemdziesiątych, ale tych osiemdziesiątych były chyba najciekawsze, jeżeli chodzi o polską muzykę. To był istny wysyp wielu ciekawych zespołów, wszyscy byli młodzi, ja byłem też młody. Ma nam najbardziej mi się podobała piosenka "Ta noc do innych jest niepodobna".

1:20

Prorocze, jak się okazało, piosenka w wykonaniu Kory. Dlaczego? Zwróćcie uwagę, że ostatnia noc, a właściwie w noc, w której umierała Kora, to była noc najdłuższego zaćmienia Księżyca, które było widać nad Polską między innymi. Ja też się obserwowałem. Bardzo ciekawe zjawisko. Ta noc była do innych niepodobna z tego powodu, że było bardzo długie zaćmienie Księżyca, a pod spodem Księżyca jeszcze Mars w dużym przybliżeniu w stosunku do Ziemi. Ta noc była do innych niepodobna, tak jak jeden z największych przebojów Kory, która zaśpiewała bodajże w latach właśnie osiemdziesiątych pierwszy raz. Oczywiście to nie jest twierdzenie, to jest tylko taka moja obserwacja, że zmarła w noc do innych niepodobna z powodu zaćmienia Księżyca.

2:39

Bardzo przepraszam, może niektóre osoby zdenerwuje mój tytuł tej wypowiedzi, że może Kora żyje, że może jest już wolna od cierpienia, bo myślę, że tutaj czytałem o niej, czytałem jej wypowiedzi i wszędzie zaznaczyła, że chce żyć, że jest łakoma, że ma niedosyt życia. Było w niej dużo temperamentu, więc trudno się dziwić jej słowom, a co musiała w sobie przeżywać, to coś strasznego. Zawsze była piękną, dystryngowaną kobietą, nawet w czasie tej ciężkiej choroby. Spragniona życie, łakoma życia. Drodzy Państwo, ten portal mój na YouTube jest przesączony śmiercią zderzeniami z Poganicza,

3:54

życia tu i gdzieś tam. I powiem Wam tak. Wielokrotnie, ja już to zresztą wielokrotnie zaznaczałem tutaj na swoim kanale, że robiąc wizję na temat osób zaginionych, gdzie się w efekcie okazało, że te osoby nie żyją. No, ja osobiście zauważałem takie dziwne poczucie, że ci ludzie, mimo że cieleśnie nie żyją, dalej są. Wiele znaków, które były mi pokazane przez te trzydzieści lata, co się tym zajmuje, wskazują na to, że człowiek po śmierci zaraz jest. Żyje dalej, żyje bez ciała, ale jest, czyli osobowość, tożsamość człowieka jest zaraz po zgonie. Różne przypadki. Powiem Wam taki przypadek z bardzo odległego miejsca, bo z Japonii. Z Tokio w 2003 roku. Byłem chyba po raz drugi w Tokio na zaproszenie telewizji Asashi.

5:19

Tam zajmowałem się sprawą zabójstwa czteroosobowej rodziny. Ojciec, matka, syn, córka. Małżeństwo w wieku średnim, powiedzmy czterdzieści, czterdzieści trzy lata. Synek, najmłodszy członek rodziny miał mniej więcej dziesięć, dwanaście lat. Córka była starsza, mogła mieć czternaście, piętnaście lat, może szesnaście. Moim zadaniem było przed okiem kamery w studio opisać zdarzenie, co się wydarzyło. Sprawa miała miejsce w Tokio. Tutaj chcę zaznaczyć, że w Japonii okazuje się, że morderstw jest tak samo dużo, jak w Polsce, czy w Europie, czy w innych miejscach świata. Jest tam też bardzo dużo samobójstw. No, ale tutaj zabójstwo czteroosobowej rodziny w makabryczny sposób. Ja dostałem garść ziemi. W hotelu Rygoku, hotel się nazywał, w tym hotelu ustawiono kamerę w pokoju.

6:41

No i kilka osób obsługujących tą kamerę, nagłośnienie. I ja siedzącym przy okrągłym stoliku, była to późna pora, była to gdzieś mniej więcej 22-23 godzina wieczorem. Chcę Państwu powiedzieć takie zdarzenie. Otóż moim zadaniem było opisanie przebiegu zbrodni. Ekipa telewizyjna o tym wiedziała, ja nie. A też policja doskonale wiedziała, co się wydarzyło, ponieważ morderstwo miało miejsce już jakiś czas wstecz, powiedzmy 3, 4, może 5 miesięcy do tyłu. Wziąłem tą garść ziemi. Dlaczego garść ziemi? Ciekawostka. W Japonii po takich zbrodniach, jak na przykład w tym mieszkaniu, w tym domu, przepraszam, tam w Tokio, gdzie ta 4-osobowa rodzina została zamordowana, prokurator i policja decyduje, kiedy rodzina może tam wejść. Do czasu śledztwa dom był cały zamknięty, ogrodzony i stał policjant na straży, żeby nikt nie zatał śladów. Oczywiście, jeżeli sprawa by się nie wyjaśniła, kto zabił, to w jakimś czasie na pewno policja i prokuratura by zezboliła rodzinie dalszej na dysponowanie tym domem.

8:03

Ale póki jest decyzja, że nie wolno, to nikt tam nie może wejść. Podobnie ekipia telewizyjna nie mogła się doprosić żadnej rzeczy z tego domu, która byłaby mi potrzebna do wizji. Więc wzięto garść ziemi spod domu, woreczek foliowy i ja tą garść ziemi otrzymałem w tym pokoju hotelowym. Opisałem tak to zdarzenie, które jak się okazało w efekcie było w stu procentach trafna ta moja wizja z tym, co miała ustalone policja. Sprawca wszedł małym okienkiem na parterze do domu. To okienko było uchylone w nocy i on nocą wszedł przez to okienko do tego domu. Sprawca wszedł na półpiętro, gdzie były dwie sypialnie. Była sypialnia dziecka i sypialnia, w której ojciec dziecka spał bez matki dziecka. Zaraz powiem dalej co się działo. Sprawca wszedł po cichu najpierw, a powiedziałem, że idzie bardzo wąskimi schodkami. Potem widziałem na filmie, w materiale policyjnym, już po wykonaniu wizji przebieg tych zdarzeń,

9:21

to zwróciłem uwagę, że rzeczywiście były tam bardzo wąskie schody do góry. Na tyle wąskie, że chyba dwie osoby przeciw sobie idące by nie przeszły po tych schodach. Jedna by musiała ustąpić miejsca. Sprawca wszedł najpierw do pokoju chłopca i tutaj ciekawostka. Powiedziałem, że on miał coś do buzi włożone i dusił się. Wyobraźcie sobie, że rzeczywiście tak stwierdzono, że chłopiec miał szmatę włożoną. W buzie i w ten sposób był uduszony. Jakieś szmery musiał ojciec usłyszeć, tak mówię w tej wizji, ponieważ ojciec się zbudził i zaniepokojony wyszedł z pokoju w tym momencie sprawca. Kiedy już chłopiec nie żył, sprawca dźgnął go nożem. Parokrotkawiący spadł, leżał na parterze na posadzce. Matka tych dzieci, żona tego mężczyzny i córka spały w pokoju wyżej, na piętrze. I one już słyszały, że coś się dzieje, bały się by iść z pokoju.

10:37

Sprawca kiedy wszedł, one nie spały. Sprawca zabił nożem i dziecko, czyli tą córkę i matkę. Notabene też ciała wyblógł z pokoju i zrzucił ze schodów i one leżały na półpiętrze. Sprawca nie uciekł od razu. Powiedziałem, że sprawca zachował się jak bewiant. Krwią ofiar mazał różne przedmioty, między innymi komputer, telewizor, w różnych miejscach było pomazane krwią. Powiedziałem, że w którymś momencie sprawca zwrócił uwagę, że jest sam poplamiony krwią. To zdjął swoją koszulę i założył koszulę z szafy wyjął. Ojca dzieci założył tą koszulę na siebie. Założył też kapelusik męski, taki dość nietypowy, u nas takich w Europie się nie widuje. Więc to i to wziął. To też policja miała stwierdzone, że rzeczywiście tak się sławca zachował. Ale nie do końca o przebiegu tej mojej wizji, bardzo trafne jak się okazało, chcę opowiadać.

11:52

A o zdarzeniu po tej wizji. I powrócić do początku tego, co mówiłem. O odchodzeniu, o śmierci, w tym przypadku wielkiej wokalistki, kompozytorki, Olgi Jackowskiej. Słuchajcie, ta wizja skończyła się gdzieś mniej więcej dwudziesta czwarta, dwudziesta czwarta trzydzieści. Czyli zero trzydzieści, przepraszam, w nocy. Wszyscy ci panowie poskładali kamery. Ja zostałem w tym pokoju, to siedziało w pokoju, w którym ja nocowałem, mieszkałem. Obok w pokoju były moje dzieci. W drugim pokoju hotelowym. Dzieci na pewno już spały, więc nawet nie próbowałem ich obudzić. Jak oni wyszli, poczułem się jakiś zmęczony, włączyłem sobie telewizor. Oczywiście tam była telewizja, jakiś kanał telewizji japońskiej. Nie za bardzo potrafiłem zrozumieć, o czym tam ludzie mówią. Nie znam przecież języka japońskiego. Położyłem się na hotelowym łóżku i tak się jakoś dziwnie poczułem.

13:08

Taki jakiś niesmój, taki niepokój poczułem. Słuchajcie, zwróciłem uwagę, że ekipa telewizyjna, w której wykonywałem wizję, nie zabrała z sobą tego woreczka z ziemią, z którego wykonywałem wizję. Ten woreczek z ziemią leżał na tym okrągłym stoliku. Dalej się zacząłem przyglądać w telewizor i po niedługiej chwili zwróciłem uwagę, że ten woreczek, który leżał mniej więcej pośrodku tego okrągłego stolika, jest blisko brzegu, jakby się przesunął. Ale pomyślałem sobie: Boże, no chyba mi się zdawało, że on był dalej. Nie, no chyba mi się zdawało. Dalej spojrzałem w telewizor i nie minęło paręnaście sekund i ten woreczek spadł. On zwyczajnie spadł z tego stolika. Nie było żadnego przesunania. Gdyby był tam jakiś przeciąg, to była tam porządna garść ziemi. On spadł. Ja nie należę z natury do strachliwych ludzi, ale dostałem taki lęk,

14:23

że wyskoczyłem z tego pokoju w jakichś kapciach, tak jak tam byłem. I skierowałem się do windy. To było wysoko, było chyba siedemnaste piętro. I teraz, słuchajcie, ciekawostka. Jak się ten hotel, nowoczesny hotel, wysoki hotel, wielopiętrowy, był na tyle charakterystyczny, że na parterze była recepcja, a pierwsze, drugie, trzecie i czwarte piętro to był biurowiec, to nie był hotel. Pierwsze, te cztery piętro były biurowce, tam można było też windą dojechać, ale, a wyżej już goście hotelowi. Słuchajcie, co się dzieje. Ja przestraszony wskoczyłem do tej windy i pomyślałem, zjadę na dodam, gdzie recepcję. Włączyłem parter, czyli najniższy poziom, recepcję. Słuchajcie, w trakcie, jak ta winda zjeżdżała, włączył się buziczek, bodajże trzecie piętro.

15:42

To było po 12:00 nocy, biurowiec był nieczynny. I sobie myślę, Boże, no może ktoś o tej porze. Słuchajcie, ta winda staje na trzecim piętrze. Ja dostałem aż gęsiej wskórki, ponieważ drzwi się otwierają, korytarz ciemny, tam było światło zgaszone i nic nie wchodzi. A światło mi się zapala wtedy, kiedy ktoś naciśnie na zewnątrz i czeka na windę. Winda się zamknęła z powrotem. Ja byłem ciężko przestraszony. Wyobraźcie sobie, że, to już może sugestia moja była, ale poczułem, jakby ktoś był ze mną jeszcze w tej windzie. Słuchajcie, ten większy przetarg nikogo nie było przy tej windzie, a musiał ktoś nacisnąć przycisk. Jak po chwili dojechałem na parter, to w tych kapciach wyskoczyłem. Chyba zwrócono na mnie uwagę, bo ja tam wyprysłam z tej windy. Siedziałem chyba z 20 minut. Jak się tak jakoś wewnętrznie opanowałem, wróciłem do góry, ale... Nie nocowałem w tym pokoju, gdzie był broczyk ziemią, który spadł.

16:57

Nie wiadomo dlaczego. Tylko obudziłem swoje dzieci, u syna w nogach, w łóżku spałem w pokoju obok tą noc. że ja do mnie mam, że w jakiś sposób, bo ta wizja była bardzo trafna, że w jakiś sposób przywołałem tych ludzi do siebie, że w jakiś sposób ich duszę pobudziłem. I myślę, że i myślę, że to była jakaś, jakaś, jakaś, że te dusze w jakiś sposób mi się pokazywały. Bo tam były dzieci. Wszelkie dzieci. Może te dzieci nawet robiły mi pewien psikus, trudno powiedzieć. Oczywiście dla wielu, którzy się tymi zagadniami nie zajmują, a ono w to nie wierzą. Będzie to ładna bajka, którą opowiedziałem. Ja mówię wam szczerze, to co przeżyłem. Widzicie? To jest tak. Każdy z nas jest cwany, pewny siebie za życia, dopóki go coś nie boli. Dopóki ma siły. Ja niedawno szedłem z psem na spacer i taki młody chłopiec, dość wysoki płot miał, koło dwóch metrów ten płot, siatka.

18:22

I ten chłopak, wyobraźcie sobie, dwoma ruchami przeskoczył ten płot, jak taka małka. I wiecie co, stanąłem z tym swoim pieskiem i pomyślałem sobie, cholera jasna, Jackowski, nie byłbyś w stanie przepełznąć przez ten płot. Tak jesteś niesprawny już i stary. A on dwoma ruchami, że nawet nie wiesz w jaki sposób ten płot przeszedł. Życie wbrew pozorom trwa krótko, szybko nam mija, jak dni, jak miesiące. Zobaczcie, był początek lata i jest niedługo, to już nawet nie pół metr, niedługo jest, właściwie to już jest ostatni miesiąc lata, wrześni to już w pełni nie jest lat. Tak jest z naszym życiem i niedobre jest to, że nie interesujemy się tym, tak sobie to lekceważymy, że istnieje życie po śmierci. I Pani Koro, jeżeli Pani jakkolwiek, a dużo ludzi w tej chwili o Pani myśli, mnie usłyszy, to pozdrawiam Panią.

19:50

Mam nadzieję, że to w co ja wierzę, jest faktem. A jeżeli tak jest, była się Pani po śmierci, jest Pani tego dusza. Tu są też Pani piosenki u nas. To co pozostaje po Pani. I pamięć o Pani. Ale... Ale to nie oznacza, że tylko są po Pani piosenki, skoro Pani dalej jest. Wszystko jest żywe. Zdarzenia przeszłe są też żywe. Tak jak mówię, garść ziemi spod domu można było opisać cały przebieg zbrodni. A potem, te dusze, które mi dały obraz zdarzeń rzeczywisty, miały na tyle energii, może za mnie to... Ja skupiając się może dałem im trochę swojej energii, że miały mi na tyle siły witalnej, że ten woreczek... Bo ja pamiętam, on leżał na tym stoliku prawie pośrodku. Także ci mówili, że oni go nie wzięli. Ale po chwili...

21:05

Owerpałem oczy od tego... Nie no, przy samym rancie prawie. No, rancie było, był okrągły. Jezus Maria, za myślenie. Wydawało mi się. Zdążyłem spojrzeć następny raz w telewizję i on po chwili... Słyszę... Szoku doznałem, jak zobaczyłem, że ten woreczek jest na ziemi. Więc z tą ziemią. Na podłodze. Więc zwróćcie na pewną rzecz uwagę. To jest tak, że być może my tu uważamy to nasze życie za jedyne i jedynie właściwe, a to wcale tak nie musi być. Nie zastanawialiście się Państwo, że może właśnie kora, jak i wielu, wielu innych, którzy już obejrzli do właściwego życia. Wrócili z jakiejś drogi, nie wiem, którą sobie tu obrali, samorealizacji. Uczestniczyli w tym życiu już w pewnym sensie jako w grze. Walcząc z swoimi pokusami, w których tutaj się nabawili.

22:21

Dokonując wielu wyborów między złem, a moralnością, a dobrem. Kształcili swoje ego osobowość. W niewiedzy, co dalej. W takiej dzikiej pokusie. Żyj jak najlepiej. Nie bądź poranny, ponieważ życie masz jedno. Nie, drodzy Państwo. To jest właśnie, być może, największe oszustwo, jakie sobie powtarzamy. Żyje się tylko raz, życie masz jedno. W taki sposób możemy bardzo dużo przeoczyć w tym, co w przyszłości wyniesiemy. Tam, gdzie jest nasze, być może właściwe, prawdziwsze życie. Nasza pełna tożsamość. Być może z wielu przeżyć, z wielu istnień. Także Pani Koro, pozdrawiam Panią. Oby Pani była wolna.

23:36

Czego i nam w przyszłości życzę. Sobie i Wam. Wszystkiego dobrego. A jeszcze tylko zerknę, przepraszam. Jeszcze tylko zerknę na... No teraz jest jakaś trochę inna ta, to YouTube i już widzę Wasze posty. Tutaj co piszecie do mnie? No na przykład ktoś napisał: Okej, ale życie na Ziemi jest tylko jedno. Tak, w tej chwili. Ale to nie oznacza, że możemy się urodzić wielokrotnie. Czyta czat. Patricks93. Czy wie tak? No bo on zaczął działać. W końcu pytania. Nebo666. Słuchajcie, skoro tak jest, dobra, to w niedługim czasie. Będę starał się, no może nie na wszystkie, ale na wiele Waszych pytań odpowiadać. Mam nadzieję, że nadążę, bo tutaj to dość szybko idzie. Dariusz, dla tych co zostali śmierć nie powinna być ważniejsza od śmierci.

25:03

Nie wiem co miałeś kolego do końca na myśli, ale to nie jest tak. Śmierć nie powinna nas zaskakiwać, skoro jesteśmy w celi śmierci. Więc wniosek taki, że o niej powinniśmy rozmawiać, bo to niestety do cholery nas czeka. I każdy, ja też mówiąc o tym się bardzo boję. Zwłaszcza, że jestem w tym wieku. Nie jestem bohaterem. I nie igram sobie ze śmiercią, bo się jej bardzo boję. Jak każdy normalny człowiek. Ja po prostu chcę wiedzieć. Możesz mieć namiastkę tego, czy coś dalej jest. Uwierzcie mi, że przecież tyle ciał, które ja znalazłem, nie ma szansy. Inaczej. Gdyby dusza nie istniała, nie umiałbym tego zrobić. A zgadzam się, Karolina Szyszka. Życie na ziemi to jeden wielki test. Też tak uważam.

26:21

Tak. To tyle na ten temat. Ta noc do innych była niepodobna. Ile, że cicho, cicho przy twym do boku. Godzina mija za godziną. Piękny utwór. Był taki film. Wielka majówka. Świetny film. Pym bardziej, jak się było młodym. To się go oglądało. Ta piosenka była takim rytmem przewodnim, wielokrotnie pojawiająca się w tym filmie, z tego co pamiętam. I właśnie wtedy kora śpiewała, ta noc do innych jest niepodobna. Noc ostatnia kory naprawdę do innych była niepodobna. Wszystkiego dobrego. Do niebawem.