Audycja dotyczy doświadczeń Krzysztofa Jackowskiego związanych z wizjami i kontaktami z duchami, w szczególności z Andrzejem Kolikowskim, znanym jako Pershing, po jego śmierci. Jackowski opowiada o snach, w których Pershing przekazuje mu ważne informacje oraz o swoim strachu przed lataniem, który udało mu się przezwyciężyć dzięki tym wizjom.
0:00
Witam Państwa, Krzysztof Jackowski - Jasnowidz. Im się więcej ma lat, tym coraz częściej człowiek myśli o śmierci. O czymś strasznym. Jeżeli się myśli w młodych latach o śmierci, to się myśli o czymś bardzo odległym. Niestety lata płyną nieubagalnie dla każdego z nas i ta pewność, że ona nas spotka, jest przerażająca. Im dłużej żyjemy, tym nam żyje się w miarę wygodniej, przynajmniej w większości z nas. Ciężko taki wygodny świat zostawić, odejść, zostawić bliskich. No ale w co odejść? Zostaje nam wiara, łuda wiary. W świecie techniki wiara de facto zaczyna się dewaluować. Może my bardziej się martwimy, nie wiem, nowym samochodem, różnymi rzeczami, komputerami, telefonami. Nie ma czasu na śmierć.
1:17
A jeżeli już by człowiek umarł, to dobrze jakby ktoś tam komuś w trumnę włożył najnowszego smartfona. Przecież byłoby nudno. Trochę tak żartobliwie, ale zobaczcie, ta przerażająca rzeczywistość, bo ten pewnik, że umrzemy, w większości z nas zabiera wręcz, daje nam taki lęk, że nie chcemy w ogóle myśleć o śmierci. My jeden z drugim przyjaciele nie rozmawiają na temacie śmierci, bo się boją jej. Nie mają w głowie żadnej alternatywy na ten temat. Mówiąc to, chcę przytoczyć pewne zdarzenie, które mnie spotkało po śmierci Andrzeja Kolikowskiego, szefa mafii pruszkowskiej Pershinga. Kiedyś bym tego wam nie powiedział. Z różnych przyczyn zawsze staram się być realistą w tym, co robię. A tu opowiedzieć o śnie, a też kontrowersyjna postać jak szef mafii pruszkowskiej.
2:36
Takie to były czasy. Znałem Pershinga w latach 90. Odwiedzał mnie jako jasnowidza. W pewnym sensie się nawet, bym powiedział, w jakiś sposób zaprzyjaźniliśmy. Był to gangster. Byłem tego świadomy. Policja doskonale wiedziała, że przyjeżdża do mnie, że się ze mną kontaktuje, że w jakiś sposób się nawet ze mną zna dość dobrze. Tak. Pershing zginął w 1999 roku. Chcę wam dwie historie opowiedzieć o tym. Otóż, a właściwie jedno, jedno, właśnie ten sen. Kiedy Pershing już nie żył dwa, może trzy lata, to był dla mnie okres trudny, dlatego że ja sam zostałem z dwójką dzieci. Żona ode mnie odeszła. Nie ze względu na to, że byłem złym mężem. Myślę, że byłem dobrym mężem. Po prostu odeszła ode mnie.
3:51
Jak gdyby sobie znalazła kogoś innego do życia. Zostawiała mnie z dwójką dzieci. Twierdziła, że ja będę lepszym ojcem jako ona matką. Nie wnikam. Wychowałem swoje dzieci. Nie było mi łatwo, ale się cieszę, że je wychowałem. I oto właśnie ten okres, kiedy ten sen się wydarzył, a później cała ta historia, o której zaraz powiem. To był taki bardzo trudny okres w moim życiu, dlatego że uczyłem się wszystkiego od podstaw. Uczyłem się gotować obiad, zupę i inne rzeczy, żeby dzieci miały dobrze ze mną. Nauczyłem się tego. Nawet stałem się w którymś momencie wytrawnym kucharzem. Nie muszę gotować. Mam fajną żonę, która mi gotuje. I to świetnie. No ale do rzeczy. Wyobraźcie sobie taką rzecz. Jest dzień. Południe. Może to była godzina 14:00, może 14:30, ale jakoś tak mniej więcej.
5:06
Wówczas mieszkałem w bloku na dwupokojowym mieszkaniu. W tymże bloku, w tym mieszkaniu często odwiedzał mnie. Pershing przyjeżdżał, pytał o siebie, o swoje bezpieczeństwo. Nie pytał o jakieś sprawy kryminalne. Zresztą on mnie zna i moją moralność, i nigdy bym mu na coś takiego nie odpowiedział. Pytał o siebie. Chcę powiedzieć, że Pershing mi bardzo zaufał, bo kiedyś mu, jak przepowiedziałem, zamach na jego życie. To się stało. Był postrzelony pewien człowiek, o pseudonimie Florek, za Pershinga. Otóż Pershing tak uwierzył w moją wizję, że w tym okresie, kiedy ja sugerowałem, w marcu miało to być, on nie mieszkał u siebie w domu, w Ożarowie Mazowieckim, a wysyłał tam, a mieszkał w hotelu. Jak chciał coś z domu wziąć, to wysyłał tam właśnie człowieka, o pseudonimie Florek, swoim samochodem, trochę to egoistyczny, no ale jego sprawa. Ten Florek został postrzelony. Tak jak w tej wizji powiedziałem Pershingowi, że podjedzie pod dom w Ożarowie Mazowieckim. Na ulicy Witosa mieszkał wtedy, miał dom. I wyjdzie z samochodu, będą do niego strzelać, dostanie kilka strzałów w brzuch,
6:23
upadnie przy samochodzie i zginie. Od pewnego marcowego dnia, i to się miało wyrazić w marcu, ja mu to pół roku naprzód opisałem. Wyobraźcie sobie, że Florek w marcu, kiedy podjechał pod jego dom, po coś tam, w tym domu mieszkała jego żona i pasierbica, bo to chyba nie była jego córka. Ten Florek wysiadając z samochodu Pershinga pod jego domem, i zauważył dwóch dziwnie zachowujących się mężczyzn. Z tego co pamiętam, to jeden to był wariat, brat dziada, a drugi jakiś gangster z Gdańska. Jak się potem okazało. I ci mężczyźni, on szybko się zorientował, że coś się kroi, wskoczył do tego samochodu z powrotem, to mu uratował życie. Został dwa lub trzy strzały w ramię, w nogę, podobno rzucono jeszcze granat pod ten samochód, który nie eksplodował, nie wybuchł. Sprawcy myśląc, że zabili Pershinga uciekli. Chłopak przeżył. Z tego co wiem, to chyba żyje do dzisiaj. Po tym zdarzeniu, Pershing bardzo mi ufał w tym co mówię.
7:42
Bardzo poważnie traktował moje wizje. Zresztą powiem państwu, że Pershingowie bardzo dobrze te wizje wychodziły. Perfekcyjnie. Potrafiłem bardzo często mu trafnie coś bardzo trafnego powiedzieć. No i tak. Nawet pamiętam ten zamach, w którym on zginął. Ja tu w poprzednim filmiku fragmentarycznie opowiadałem to. To była sytuacja, kiedy to on przyjechał w towarzystwie jakiegoś człowieka wieczorem do mnie. W dziewięćdziesiątym dziewiątym roku, to wiosną było. Był z reklamówki u mnie w mieszkaniu koszunkę. I powiedział: słuchaj, tego człowieka na klatce w bloku, gdzie mieszka w Warszawie, postrzelono dzisiaj. Ale on przeżył, leży na ojomie w Warszawie w szpitalu i tam chłopaki go pilnują. Nie mogą być na sali, bo to jest o ją, ale tam kręcą się i go pilnują, bo my się boimy, że go będą chcieli dobić. Ja trzymałem tą koszulkę i poczułem całkiem coś innego. Powiedziałem wtedy: słuchaj, nikt go nie będzie chciał dobić.
8:58
Ale ja mam wrażenie, że ty pod hotelem, będziesz pod jakimś hotelem, będziesz szedł do parkingu, dwóch facetów do ciebie dobiegnie i będzie strzelał go z broni, która szybko strzela i zginiesz. Pamiętam, on wtedy wstał, nosił taki łańcuch złoty i z taką rękawicą bukserską. Wstał, koszulę miał rozpiętą i powiedział: w tą klatę nikt nie trafi. I tak zszertobliwie, jakby zlekceważył to, co powiedziałem. No, parę miesięcy później zginął. No i właśnie, po jego śmierci dwa lata, jest późne popołudnie. Przepraszam, nie, źle mówię, późne popołudnie. Jest godzina 14:00-14:30. Moje dzieci są jeszcze w szkole. Ja ugotowałem im obiad i czekałem na nich z obiadem. No i wówczas, czekając, zrzemnęło mi się. Sen, pamiętam, jakby się wczoraj mi dośnił, albo dzisiaj w noc. Niezwykły sen, którego kompletnie nie rozumiałem z udziałem Pershinga.
10:15
Oto śni mi się coś takiego. Miałem wrażenie, że jestem w Ustce, że jestem w Ustce i stoję na drodze, gdzie chodzi pełno ludzi. Wczasowiczów, spacerowiczów, pełno ludzi. Ja byłem zagubiony, czułem się zagubiony na tej drodze między tymi ludźmi. I co najciekawsze, to jeszcze robotnicy remontowali tą drogę takimi prostokątami. Wycinali, wycinali takie, no powiedziałbym, jakieś wykopy robili i zalewali to betonem. Jakby taką solidną drogę robili. Ja byłem zakłopotany w tym śnie, bo w tym tłumie ludzi i jeszcze między tymi robotnikami, robiącymi tą drogę, pomyślałem, gdzie są moje dzieci. I zacząłem ich chaotycznie szukać. W pewnym momencie tyłem, co ważne, cały czas tyłem on stał do mnie. Pershing się do mnie odzywa. Stoi gdzieś tam w tym tłumie i on mówi, co szukasz? Adriana i Moniki. Ja mówię tak, to chodź za mną. Ja wiem, gdzie oni są. No i zaczął ze mną iść. Tylko, że ja idę za nim. On był wyższy ode mnie.
11:30
No i idę, patrzę na jego plecy. Oczywiście w tym śnie, ja nie miałem wrażenia, że on nie żyje. W ogóle mi to na myśl nie przychodziło. Idę za nim. Wyszliśmy z tej drogi, którą robotnicy budowali i też pełno ludzi po niej chodziło. Wyszliśmy z tej drogi i taka polana była i tam stał prom kosmiczny. Dosłownie jak te discovery, promy kosmiczne. I on był obstawiony takimi rusztowaniami, ten prom. I ja mówię: Andrzej, tutaj jest amerykański prom kosmiczny. On dalej, nie odwracając się twarzą do mnie, mówi: I tak mówi: tu stoi. A ja mówię: słuchaj, no przecież tutaj, jeżeli to pod łustką gdzieś na polanie, to tam ktoś podejdzie, coś zrobi, to do katastrofy może dojść. A on mówi: nie bój się, to nigdy nie spadnie. Cały czas tyłem na niego patrzę, od tyłu. On to do mnie mówi: nie bój się, to nigdy nie spadnie. Muszę Państwu tutaj taką dygresję powiedzieć, że Pershing zawsze wiedział, że ja się boję latać samolotem. On widział mój strach, jak właśnie kiedyś Gołota zaprosił mnie i jego na swoją walkę z Grandem w Atlantic City w Stanach, na walkę bokserską.
12:48
To jeszcze w tamtą stronę jako tako leciałem. Ale z powrotem, to ja byłem tak ciężko przestraszony, że Pershing zżartował sobie na różne sposoby ze mnie, drwiąc z tego strachu, nie rozumiejąc, jak się można tak przesadnie bać. A tak było. On wiedział, że gdybym miał gdzieś lecieć, to bym się chyba zawahał i nie poleciałbym, jeżeli miał, zwłaszcza gdzieś daleko lecieć, bo widział, jak się boję latać samolotami. Zwróćcie uwagę, w tym śnie widziałem prom kosmiczny. I on powiedział: nie, to nigdy nie spadnie. Jak powiedziałem: słuchaj, on na łące stoi, więc słuchajcie, teraz dalej. Jak powiedział: to nigdy nie spadnie, tak się odwrócił do mnie i powiedział: idź tam dalej, tam są twoje dzieci. I co charakterystyczne, jak była taka gra Chińczyk kiedyś, w moich młodych latach, to był taki Chińczyk w kapeloszyku, jakiś taki trójkątny kapelusz i miał takie dwa wąskie wąsiki. Pershing dokładnie miał tego kapelusza, tylko Pershing się do mnie odwrócił, dwa chińskie wąsiki, co w tym śnie mnie zszokowało. I się obudziłem. Spałem może z 20 minut, jak spojrzałem na zegarek.
14:04
Mi tak utrwalił się w głowie, że ja mówię: Jezus Maria, o co tu chodzi? No, no, bzdura jakaś kompletna. Kilka dni później dostałem propozycję z telewizji japońskiej, po to, by oni chcieli przyjechać, żebym zdał jakiś test. Jeżeli ten test zdam z jasnowidzenia, to oni mnie wezmą do programu. Taka rywalizacja między jasnowidzami z całego świata. Zdałem ten test, trzykrotnie byłem w Japonii, dwukrotnie do Japonii leciałem z dziećmi, ponieważ nie miałem gdzie ich zostawić, telewizja japońska i Japończycy zgodzili się, że z nimi polecia. Za każdym razem w towarzystwie ekipy telewizyjnej, która tu po mnie przylatywała. Nigdy nie odważyłbym się na szesnastogodzinny lot. Pamiętam Warszawa, Kopenhaga, Kopenhaga, Narita, lotnisko Narita pod Tokio. Zobaczcie, zobaczcie. Pershing w tym śnie pokazał mi kilka symboli, które bezsprzecznie w moim mniemaniu pokazują, ponieważ on wiedział o tym, że ja niedługo będę miał okazję lecieć do Japonii, taką propozycję, trzykrotnie,
15:23
i wiedział, że z moim lękiem latania samolotem będzie to niemożliwe. Pokazał mi nową drogę. Faktycznie miałem wtedy swoją życiową drogę zburzoną, byłem sam z dziećmi, było mi bardzo smutno jako człowiekowi. Nowa droga. Wycinali takie prostokąty głębokie i zalewali je betonem. Nowa droga. To nigdy nie spadnie. Wtedy, kiedy wiedział, ty, tu to ktoś uszkodzi, jak to może taki prom stać na łące koło ustki. To nigdy nie spadnie. A trzecia rzecz. Idź tam dalej, twoje dzieci są tam. Bezpieczne. Wiedział też, że będę musiał lecieć z dziećmi. Idź tam, twoje dzieci są tam. Nie bój się lotu. Nie bój się lecieć z dziećmi. Zobacz, polecisz do Japonii. Albo gdzieś w Azję. Wąsy, wąsy, Chińczyka. Wiem, że dla osób, które absolutnie odrzucają możliwość życia duchowego, czy jak je inaczej zwał, ta moja historia to jakaś bajka.
16:43
Nie, drodzy Państwo. W moim życiu, gdzie odnalazłem naprawdę setki ludzkich ciał, to ja nie muszę opowiadać bajek. Mogę opowiadać Wam o rzeczywistych zdarzeniach, których jest multum. Wejdźcie na moją stronę internetową. Tam jest duży zasób dokumentacji. Nie wszystko, ale duży zasób tej dokumentacji. Zobaczcie, opowiadam Wam historię. Historię człowieka, który w mniemaniu naszym, społecznym był gangsterem, no bo był. Miał jakąś charyzmę, ale był to gangster. Wydawałoby się, że ten gangster, skoro był gangsterem, to się powinien w piekle smażyć. Może istnieje jakieś piekło, ale on mi się przyśnił jako ktoś, kto teraz mi pokazał to, co będzie w przyszłości. Dla mnie ten sen i to, co się potem z tą Japonią wydarzyło, to jest bardzo istotny dowód na to, że Pershing, mimo że ponad dwa lata nie żył, dalej żył.
18:02
Nie interesuje mnie, że pomyślicie, że to jest naiwne, co ja mówię. Nie, tak było. To przeżyłem i ten sen pamiętam, jakby mi się to wczoraj albo dzisiaj śniło. I potem rzeczywiście leciałem do Japonii. Zobaczmy uwagę. Może my, uważając kogoś za umarłego, jak to Linda mawiał przekornie w psach, a kto umarł, ten nie żyje. To może wcale nie jest tak. To może my chwilowo nie żyjemy w rzeczywistym dla nas świecie, a tu spełniamy rolę, jakąś scenariusz. Wiadomo, że jeśli nie zwanym życie, to najpierw się w którymś momencie kończy, czyli w którymś momencie umieramy. I może budzimy się tam, gdzie jest właściwe życie. Czasami sobie myślę, że doskonałość człowieka ma różne oblicza.
19:18
Uczciwość ma różne oblicza. Mądrość ma różne oblicza. Nasza mądrość na tym świecie jest, wydaje się, jednoznaczna. Wydaje nam się, że jesteśmy mądrzy. Tak, tu i teraz. Moralność nasza społeczna też się wydaje doskonała tu i teraz. Ale przecież są na świecie wojny, przecież już mówię o globalnych sprawach. Przecież giną ludzie masowo, są okresy w historii naszej, że tak się dzieje. Moralność bywa zachwiana w świecie moralnym. Tu mówimy o jednostce, o człowieku, który był gangsterem. Ja wspominam go inaczej. Ja go wspominam jako człowiek. Był gangsterem, bo takie były czasy. Cała zmiana ustroju naszego, to była jedna wielka gangsterka. Jeżeli prawdą jest, że powiedzmy Pan Bałęsa to był rzeczywiście Bolek, no to to zakrawa na wielką gangsterkę.
20:36
Ale to już mówię inna historia. Tamte czasy były czasami, w których to było takie grupy przestępcze były prawie że legalne. Mówię to w cudzysłowie, ale dosłownie. Dlatego Pecznik jako człowiek miał charakter. Ja zawsze sobie tak myślę, że gdyby on był na tamte czasy biznesmenem, to by był bardzo porządnym, konkretnym człowiekiem. Ale to właśnie nie tylko on, ale on przez ten sen pokazał mi, że znał moją przyszłość. Mało tego, jak gdyby uzbroił mnie w odwagę. Bo pierwszy raz lecąc, pamiętam ten wielki samolot, jak już w Kopenhadze, czyli z Warszawy wylądowałem w Kopenhadze. Ja tam czekałem dwie czy trzy godziny na lot do Tokio. To powiem wam, że ten sen właśnie, ten moment, jak ja mówię ty, no ale przecież ten prąd tu stoi pod ustką, przecież ktoś coś tam ruszy i to spadnie, to dojdzie do katastrofy.
22:03
Nigdy nie spadnie, nic się nie stanie. On mi powiedział, lataj, leć tym samolotem. Nie bój się trzy razy tam polecieć, to dla ciebie ważne. Rzeczywiście ten wylot do Japonii, to, że wygrałem ten konkurs jasnowidzów, to było dla mnie bardzo ważne, chociażby dla samego mnie. I tak to wygląda. Tak. A powiem wam jeszcze, że kwestia świata duchowego, dla mnie nie ulega wątpliwości, że zmarli doskonale wiedzą, co tu się dzieje. Zmarli często są przy nas i to my gorzej nawiązujemy z nimi kontakt, albo wręcz nie potrafimy z nimi nawiązać kontaktu, a oni na ten kontakt czasami czekają. Nie po to, żebyśmy my ich pokrzepili, a właśnie wręcz przeciwnie, żeby oni nam w czymś pomogli. Nie traktujmy zmarłych, swoich bliskich, przyjaciół jako osób, których nie ma.
23:18
Oni są, to właściwie nas nie ma, a jeszcze jesteśmy. Zastanówcie się nad tym. Oni są, na pewno, ale dla nas ich nie ma. My tu. Nas tu nie ma, chociaż jeszcze chwilowo jesteśmy. Przemyślcie to i nie lekceważcie żadnych snów, w których śnią się was ci bliscy zmarli, czyli bliscy nieobecni tu. Ponieważ jeżeli wam się już śnią, to ten sens zawsze coś oznacza. Nie szukajcie odpowiedzi w sennikach, w innych rzeczach, a w swojej logice. Zmarły, który wam się w jakiś sposób okazuje w śnie, daje wam symbolikę pewną pod wasz wzór myślenia, bo was zna. Więc szukajcie w sobie odpowiedzi na to, co wam się śni względem zmarli, co chcą wam przekazać. Na razie obiecuję, naprawdę tym razem będę często nagrywał te filmy.
24:37
Dobrze byłoby, dobrze byłoby, żebyście pisali mi. Ja nie umiem tu włączyć, żebym widział teraz co piszecie. Ja bym też odpowiadał, ale nie ma. Tutaj to okienko jest puste, ja nie mam zielonego pojęcia. Jest 516 widzów, 517. Pozdrawiam was wszystkich, ale kompletnie nie widzę waszych komentarzy. Gdybym je miał przed oczyma, to w trakcie tego bym zaraz nawet na jakiś temat mówił. Jeżeli ktoś z was się na tym zna, to niech mi napisze, poradzi coś, jak to uruchomić, bo się kompletnie na tym nie znam. do tego. To się dałem.