Archiwum Wizji rejestr przepowiedni
18 marca 2018

Medium - część 2. Czy jasnowidz może realnie pomóc.

· transkrypcja Whisper · obejrzyj na YouTube ↗

Audycja dotyczy możliwości pomocy jasnowidza w odnajdywaniu zaginionych osób. Krzysztof Jackowski przedstawia dwa przypadki, w których jego wizje pomogły w odnalezieniu zmarłych, podkreślając realność i skuteczność jasnowidzenia.

Przepowiednie z tej audycji · 4
niezweryfikowane · Wiktor K.

„Tego samego dnia określiłem, że człowiek ten nie żyje, leży w lesie.”

niezweryfikowane · Wiktor K.

„Policjanci poszli więc w miejsce wskazane przez Jasnowidza i ku swojemu zdziwieniu rzeczywiście znaleźli tam ciało pana Wiktora.”

niezweryfikowane · 82-letni mężczyzna z Tymienia

„Określam miejsce. Wysoka trawa w takim miejscu, gdzie jest pole rzepaku i on leży w tej trawie.”

niezweryfikowane · 82-letni mężczyzna z Tymienia

„Dzięki jasnowidzeniu. Oto odnalazłem tego człowieka, a właściwie rodzina go odnalazła we wskazanym przeze mnie miejscu.”


Pełny transkrypt · 12 fragmentów

Ta audycja nie ma znaczników czasu (transkrypcja Whisper) — linki prowadzą do początku nagrania.

Fragment 1

Dzień dobry Państwu. Dość długo się nie słyszeliśmy. Grypy, nie grypy i temu podobne. To już za mną. Część druga, wieloodcinkowego, można powiedzieć, cyklu, który się, mam nadzieję, będzie toczył. Medium, czy jasnowidz może realnie pomóc? Taki jest dzisiejszy tytuł. No bo tak, mamy grupę ludzi, którzy nie wierzą w jasnowidzenie. Mamy też grupę ludzi, którzy zanadto być może wierzą w jasnowidzenie. A tak naprawdę po środku pozostaje tylko zwątpienie, czy to zjawisko w ogóle jest realne, czy można mówić o nim w jakiś potoczny sposób, bez pokazywania faktów konkretów. Bardzo często się zdarza, że w internecie można ujrzeć, usłyszeć bardzo wielu ludzi, którzy się nazywają jasnowidzami, którzy to używają często słów, nie wiem, energia, podpiąć do kogoś, energię, słów takich górnolotnych, a tak naprawdę to nic za tym nie stoi. Bardzo często ci jasnowidze, ci medium mówią o wielu rzeczach, ale jakoś nie widać w ich mowie konkretów, faktów, a tylko te fakty mogą bronić to zjawisko. No więc dlatego dzisiaj taki tytuł, czy jasnowidz może realnie pomóc. Zobaczcie Państwo, ja właśnie na dzisiaj przygotowałem tylko dwa przypadki z całych moich zbiorów. Leszno, leszno, zaginiony Wiktor K.

Fragment 2

Przez 13 dni szukali, przepraszam, zaginionego Wiktora K. Przez 13 dni szukała Leszczyńska Policja, czyli policjanci z Leszna. Rodzina, sąsiedzi, bezskutecznie. Tak, w Leśnie ten pan, to już nie był młody człowiek, 78 lat, on z tego co wiem pracował na stróżówce, on gdzieś stróżował, akurat miał nockę, wrócił, wracał z tej nocki rano do domu, czekała na niego żona. Z tego co wiem, to on zadzwonił do żony i powiedział, że jest blisko domu, że widzi dom, blok tam gdzie mieszkał w Lesznie, ale że coś mu się stało, że się źle czuje i już się rozłączył i więcej już nie może było się do niego dodzwonić. Trzeba sobie wyobrazić, że rodzina od razu zaalarmowała policję, przeszukana została najbliższa okolica, okolica osiedla, gdzie mieszkał ten człowiek. Wintering rzeczywiście wskazał, że ten człowiek przechodził od przystanku PKS przez pasy na jezdni i dochodził do osiedla, na którym stał jego blok, tam gdzie on mieszkał, czyli powiedział przez ten telefon prawdę. Natomiast niestety nie było go tam. Dwanaście dni policja przeszukała wielki obszar, duża akcja poszukiwawcza, zero. Zero skutku.

Fragment 3

Pamiętam, że mniej więcej dwa dni przed odnalezieniem tego człowieka skontaktowała się ze mną córka tego pana. Ona w Warszawie mieszka, napisała do mnie maila, wysłała zdjęcie i ja się wziąłem do swojej pracy. Tego samego dnia określiłem, że człowiek ten nie żyje, leży w lesie. W lesie Zalesznym wskazałem punkt w tym lesie, bardzo precyzyjnie ten punkt wskazałem. Wysłałem maila do tej córki, ale jeszcze sobie pozwoliłem zadzwonić, tam był telefon podany do niej, zadzwoniłem do tej córki i wyobraźcie sobie Państwo, że ta pani mi przez telefon powiedziała, że ona kompletnie nie wierzy w takie zjawiska. Nie dziwię się, ludzie mają prawo nie wierzyć. Sytuacja spowodowała, że ona, ojciec jej zaginął, więc wszelkich środków próbowała, że ona w to nie wierzy, ale poda to policji. Przesłała rzeczywiście policjantom tego samego wieczora tą mapę i na następny dzień policjanci pojechali w to miejsce.

Fragment 4

Z tego co od córki wiem, zresztą jest jej wypowiedź też na YouTube w jakimś programie na ten temat, ta córka powiedziała, że policjanci jej powiedzieli, iż jak dotarli na miejsce, to precyzyjnie określone przeze mnie miejsce na mapie, jak dotarli w to miejsce w lesie, to stali koło zwłok tego człowieka kilka minut i się w ogóle do siebie nie odzywali. Byli w szoku. Dziwnie leżał ten człowiek, ponieważ część garderoby miał zdjęte, tak jakby się położył do łóżka, leżał w lesie na ziemi. No, ale to już jest inna historia. Jasnowic znalazł zwłoki mojego męża. Taki jest tytuł fakt24.pl. Zaginionego Wiktora Kowalskiego przez 13 dni szukali policjanci, rodzina i sąsiedzi bezskutecznie. Pomógł dopiero Jasnowic, który dzięki sporządzowi przez niego mapie zaginionego udało się znaleźć. Był zaledwie kilkaset metrów od domu, ale niestety już nie żył. W piątek 6 marca wieczorem Wiktor Kowalski, 78 lat, z Leszna, województwo wielkopolskie, wyszedł do pracy i już z niej nie wrócił. Na nagraniu z kamer monitoringu widać jeszcze jak następnego dnia idzie z pracy do domu, ale nagle zawraca, ślad się urywa.

Fragment 5

W minioną sobotę około godziny 11 przed południem rodzina rozmawiała z nim jeszcze przez telefon. Mówił, że ma uraz nogi i nie może iść. Mówił, że jest koło domu i widzi balkon. Opowiada wnuczka pana Wiktora, Anna Schubert. Później kontakt się urwał. Od tamtej pory zaginionego szukali wszyscy przez prawie dwa tygodnie. Bez skutku w końcu zdesperowana rodzina zadzwoniła do znanego Jasnowice Krzysztofa Jackowskiego. Następnego dnia po otrzymaniu zdjęć Jasnowic wysłał nam mapkę z miejscem, w którym jest dziadek, mówi wnuczka. A to wnuczka była, nie córka. Rodzina przekazała mapkę policji. Dostaliśmy od rodziny informacje zawierające wskazówki z wyznaczonym rejonem, gdzie istnieje prawdopodobieństwo znajdowania się poszukiwanego mężczyzny, potwierdza Monika Żymełka z Leszczyńskiej Policji. Funkcjonariusze poszli więc na miejsce wskazane przez Jasnowidza i ku swojemu zdumieniu rzeczywiście znaleźli tam ciało pana Wiktora. Było to zaledwie kilkaset metrów od domu i szalejącej z niepokoju rodziny. Zobaczcie, kilkanaście dni. To jest realne wyjaśnienie sprawy. Nie używam słów. Podpiął się, przepiął się, napiął się, energię. To jest wykonana robota z jasnowidzenia. Jedna z wielu.

Fragment 6

Dlatego powiem państwu tak, że takie sprawy są dowodem na to, że rzeczywiście jasnowidzenie ma sens. Jasnowidzenie jest czymś realnym, prawdziwym. Ale jak głęboko może ta pomoc z jasnowidza, jak głęboko może się posunąć? Oczywiście wielu z was powie, no tak, ale to są tylko zwłoki. Czy on by się znalazł? Tutaj się znalazł po 13 dniach, ten pan z Leszna. A może by się znalazł przypadkowo po 32 dniach? To nie ma znaczenia, ktoś by powiedział. Ma znaczenie, ma znaczenie, ponieważ rozterka rodziny, ponieważ kłopot dla policji. Jest to duży kłopot, no zginął człowiek, był pod domem, nie ma go. Ktoś powie, kilkaset metrów od domu. No tak, ale ja się nie uczyłem na policjanta, ja nie byłem w tym czasie w Lesznie. Nie szukałem tego człowieka realnie. Więc pomyślcie, jeżeli przez 13 dni policja nie była w stanie, co nikt nie ma im tego za złe, ale nie wpadła na to, że w tym miejscu może być człowiek, to pomyślcie, że to jest realny dowód na to, że miałem wizję. To jest prawdziwe jasnowidzenie. Ale posuńmy się dalej. Drugi przykład jest ciekawszy. Wieś Tymień pod Kołobrzegiem. Kożalińska policja poszukuje 82-letniego mieszkańca Tymienia.

Fragment 7

Słuchajcie, jeżeli w takim wieku ginie człowiek, to pomyślcie sobie, pomyślcie sobie, raczej nie żyje. Rodzina. Ten człowiek zaginął na początku lipca. Nie było go jeden dzień, drugi dzień, trzeci dzień. I na czwarty dzień ktoś z tej rodziny, z Tymienia pod Kołobrzegiem przyjeżdża do mnie. Przywożą mi rzeczy i fotografię człowieka. Skupiam się. Przepraszam, mój piesek. Przepraszam. Bardzo przepraszam, ja go wypuszczę. Chyba nie będziecie mieli mi za złe, że to mój pies. Ktoś wchodzi do domu, to on po prostu ściega. Dramatyzm sytuacji, bo tu jest rzeczywiście sytuacja dramatyczna. 82-letni mężczyzna ginie i nie ma go cztery dni. Mieszkańcy wsi Tymień szukają człowieka. Policja, cisza, łyk kawy. Wyobraźcie sobie, że kiedy rodzina czwartego dnia jego zaginięcia, tego pana, przyjeżdża do mnie, do Człówowa, wykonuję wizję i określam miejsce. Wysoka trawa w takim miejscu, gdzie jest pole rzepaku i on leży w tej trawie. Nie wiem do końca, czy żyje, czy nie żyje, ale mam wątpliwości, czy nie żyje. Targają mną wątpliwości, ponieważ 82-latek, jeżeli leży gdzieś w polach, nawet latem, czwartą dobę mało prawdopodobne, żeby żył. Ale tutaj poczucie tej iskry życia jeszcze chyba miałem.

Fragment 8

Ta rodzina, to był pan z panią, wyszli ode mnie z domu i zadzwonili, z dworu już, kiedy byli, zanim wsiedli w samochód, żeby do tego Tymienia jechać, zadzwonili do rodziny, tam w tej wsi Tymień, żeby poszli w konkretne miejsce, które ja wskazałem. Na radość nie trzeba było długo czekać. Słuchajcie, kto wie, ale śmiem twierdzić, że ja temu człowiekowi uratowałem żyć. Dzięki jasnomidzeniu. Oto odnalazłem tego człowieka, a właściwie rodzina go odnalazła we wskazanym przeze mnie miejscu. Ten człowiek przeżył. Tylko fragment wam przeczytam. A, może początek i fragment. Fakt24.pl i wydanie gazetowe Faktu. To prawdziwy cud. Dzięki wskazówkom słynnego Jasnowidza Szuchowa, Krzysztofa Jackowskiego, rodzinie udało się odnaleźć 82-letniego cierpiącego na demencję staruszka. Posłuchajcie, końcówki. Cała wieś poszła szukać staruszka we wskazanym miejscu przez Jackowskiego. Znaleziono go na skraju pola rzepaku w wysokiej trawie. Gdy przybiegłam w te krzaki, tata leżał na ziemi i mógł ruszać tylko ręką, którą odganiał się od owadów. Relacjonuje córka. Teraz pan Antoni w ciężkim stanie leży w szpitalu w Koszalinie, gdzie lekarze walczą o jego życie. Czy nie jest to piękne? Czy nie jest to godne?

Fragment 9

To jest godne. To jest coś pięknego. To jest, przepraszam za niską myśl, lasa Jasnowidza. Dlatego zwróćcie uwagę, ja przepraszam za tą przerwę, która tu była dłuższa na tych moich filmikach, ale kilka rzeczy mi się napiętrzyło, nie byłem w stanie, ja po prostu nie miałem atmosfery do tych filmików, ale właśnie przez takie przypadki, przez takie przykłady, ja staram się i będę się starał wam uzmysłowić pewne rzeczy, to znaczy tak, zabieram się pomysłem już za to, żeby w tych filmikach też pokazać wam pewien cykl, jak to jasnowidzenie wygląda u mnie, ale też opowiadać wam o rzeczach, które wydają mi się, jak może być na tamtym świecie, czy w ogóle tamten świat jest, co się dzieje ze zmarłymi po śmierci. Te dwa przykłady, z wielu, zresztą każda moja pogadanka będzie się zaczynała od jakichś konkretnych przykładów, te przykłady pokazują, że mówię realnie o czymś, o czym mówię, mówię realnie o jasnowidzeniu.

Fragment 10

Powiem państwu rzecz taką, zanim miałem tę wizję, zanim w wieku 27 lat się u mnie zdarzyło, miewałem różne, różne powiedzmy jakieś swoje doświadczenia, przypadki, gdzie widziałem zmarłych, widziałem, zdarzyło mi się, że widziałem sąsiada po śmierci, gdzie ja wtedy nie byłem świadomy, był starszy człowiek, nie byłem świadomy, że on umarł, było z nim bardzo źle, syn jego wziął go do jakiejś tam wsi, niedaleko od Szuchowa, a ja go widziałem na drugi dzień w oknie, byłem pewny, że ten człowiek wyzdrowiał.

Fragment 11

Dziwiłem się, że wyzdrowiał, bo był ciężko chory, no a na następny dzień się dowiedziałem, że już w niedzielę rano, nie żył ja go w niedzielę wieczorem Teraz po latach, kiedy tyle ludzkich zwłok znalazłem, teraz po latach rozumiem, że jest we mnie coś, co jest takim pomostem, takim przejściem między tym realnym życiem a życiem tamtym, dlatego tych ludzi mogę poczuć, ale też nie do końca tak jest tylko ze zmarłymi, bo jak tutaj, zresztą to nie jest jedyny przypadek, ale tutaj widzicie Państwo przypadek człowieka, który żył, więc nie tylko dusza, bo przecież dusza tego człowieka była w ciele, czyli tam gdzie znajduję zwłoki ludzkie, czyli gdzie ciało już jest martwe, to dusza jest uwolniona i wtedy tak sobie wyobrażam, że ta dusza często wpływa na mnie, żebym ja wskazał to ciało. W tym przypadku Pana Antoniego spod Kołobrzegu, to tak nie było, bo ciało jego było w ciele, źle mówię, bo dusza jego była w ciele, więc ten cykl poczucia nie jest jednoznaczny, bo można i człowieka poczuć żywego i nieżywego. Najczęściej zaginięcia wiążą się ze śmiercią, więc tutaj w tym przypadku poczucie ciała i kontaktu z duszą pośmiertnie są częstsze statystycznie i tak to wygląda.

Fragment 12

Jeszcze na koniec chcę powiedzieć jedno, na pewno to zaginięcie Pana z Tymienia w ciągu czterech dni trafiło do Itaki, jak na policję to i do Itaki. Ciekawe czy Itaka odnotowała, że to właśnie Jackowski Krzysztof pomógł wyjaśnić tą sprawę. Na pewno w trakcie 13 dni pożegnawania tego Pana z Leszna też ogłoszenie zostało w Itace. Ciekawe czy Itaka odnotowała, że Jackowski pomógł znaleźć zwłoki policjantom. Zresztą tutaj policja potwierdza, uwaga jeszcze raz czytam, dostaliśmy od rodziny informacje zawierające wskazówki z wyznaczeniem rejonu, gdzie istnieje prawdopodobieństwo znajdowania się poszukiwanego mężczyzny. Potwierdza Monika Żymełka z Leszczyńskiej Policji. Funkcjonariusze poszli więc w miejsce wskazane przez jasnowidzę i ku swojemu zdziwieniu oczywiście znaleźli tam ciało Pana Wiktora. Było to zaledwie kilkaset metrów od domu i szalejącej z niepokoju rodziny. Tu to pisze, tu to pisze. Ktoś by nie chciał to sobie może zrobić stop klatkę i zobaczyć. Dzisiaj jeszcze wieczorem pogadamy o jakichś mrocznych sprawach, to znaczy zrobię jeszcze jedną audycję dzisiaj i opowiem o pewnych dziwnych sytuacjach, które mnie spotykały, spotykają przez to co robię. Do usłyszenia.