Audycja porusza temat związku technologii kwantowej z duchowością oraz naturą rzeczywistości. Krzysztof Jackowski zastanawia się, czy nasze życie może być postrzegane jako program komputerowy, a także jakie konsekwencje ma to dla naszej duchowości i istnienia po śmierci.
0:00
Dobry wieczór, Krzysztof Piąckowski, witam, jeżeli ktoś tu jest, mam nadzieję, że jest. Przed na żywo już, aha, jeszcze... Tak, witam osoby, które zaczynają mnie oglądać, może niektóre nie mają czasu w tej porze, będą mnie oglądały później, zapraszam. Dzisiaj, w tej chwili, taka krótka audycja, do której się nosiłem już od dość dawna, dlatego że, no właśnie, powstały już pierwsze prototypy kwantowych komputerów na świecie. Technologia niezwykła, trudno wręcz pojąć, jak to działa. Procesory są schładzane w temperaturze zera absolutnego, czyli w ponad 200-stopniowym mrozie.
1:24
Taka to jest moc obliczeniowa. No właśnie. Nigdy bym nie myślał, jeszcze trochę lat wstecz, że moja piękna duchowość w sensie wiary, gdzie miałem poukładanego sobie na pierwszym miejscu Pana Boga, potem różnych innych świętych, do których się modliłem i modlę i będę modlił. Cała ta hierarchia wiary od dziecka, wpadana przez rodziców, która we mnie wzrastała i tkwi, niestety na starość moją, w moim wyobrażeniu, jest trochę strzępkiem nadziei, tylko strzępkiem nadziei i coraz więcej strzępków z tego opada. Dlaczego? Dlatego, że powiem Państwu, że bardzo interesuję się rozwojem technologicznym, oczywiście nie w sposób fachowy, a w sposób takiej ciekawostki. Nasze zwykłe komputery, a też to przed czym cywilizacja nasza stoi, czyli niebawem ukażą się kwantowe komputery, no i właśnie ich moc może nam pokazać rzeczy,
2:56
do których w ogóle nie jesteśmy teraz przygotowani, otóż to, że my, i słuchajcie, nie mówię tego wcale żartobliwie, wcale z przymurzeniem oka, że my żyjemy w pewnym programie komputerowym, w pewnym systemie kwantowym i uważam, że jest to niezwykłe, bo to może być tłumaczenie naszego istnienia, jestestwa, tego świata, a także wielu, wielu, a być może nieskończonej ilości innych światów, wtedy byśmy sobie uzmysłowili i że jesteśmy wieczni. Ja wiem, że to trochę brzmi szaleńczo, ponieważ zwłaszcza starsze osoby w moim wieku nie są na to przygotowane, żeby dogmat, w który wierzą, mają swoją religię i jest im wygodniej w tej religii, raptem, żeby przestawić swoje myślenie na to, że jesteśmy tworem technologicznym, który, logiczno-technologicznym, który właśnie jest, żyjemy w jakimś systemie kwantowym, w jakimś programie.
4:20
Umierając tu przechodzimy w inny program lub we właściwy program. Ktoś tu kiedyś, nie tak dawno mi napisał, że nasze umieranie tu jest powrotem do prawdziwej rzeczywistości. Wcale się z tego nie zaśmiałem, a potraktowałem wypowiedź tego kogoś, kto do mnie tak napisał całkiem poważnie uważam. Zobaczcie, zobaczcie, coś wam pokażę na takim przykładzie. 13.07.2017 rok. Pod Kołobrzegiem w pewnej wsi zaginął Pan Antoni. Pana Antoniego bodajże nie było trzy dni w domu. On wyszedł, oj chyba, żeby to było dobrze. I teraz zobaczcie, przeanalizujmy pewną rzecz. Pan Antoniego nie ma trzy dni. Starszy człowiek, 82 lata, duże prawdopodobieństwo, że może nie żyć. Kiedy rodzina tutaj przyjechała do mnie, ja określiłem w swojej wizji, że ten człowiek raczej żyje, ale nie może się ruszać.
5:42
On leży, leży w robie, przepraszam za ten katar, ale mam cały czas grypę. Leży w robie i nie może wstać. Trzy doby, 82 lata. Bogu dziękować, że latą. Słuchajcie, kiedy tego samego dnia, kierując się moją mapą, to co ja określiłem na mapie, rodzina dotarła w to miejsce, pierwszy odnalazł tego panu piesek. To znaczy, ta rodzina wzięła psa, który był bardzo zżyty z tym dziadkiem, z panem Antonim. I kiedy poszli w te gąszcze, które ja wskazałem, pies zaczął w jednym miejscu bardzo mocno ujadać. Wszyscy dobiegli, zobaczyli człowieka leżącego. Dramatycznie to wyglądało. Pana odwiedziano do szpitala. Pan przeżył. Cieszę się bardzo. Mało tego, nawet jakiś czas niedawno miałem kontakt z tą rodziną w całkiem innej sprawie i dowiedziałem się, że ten pan nadal żyje, co jest piękne, fajne i czuję potężną satysfakcję. O, telefon się odezwał, czyli już znak, że muszę go wyciszyć, a zawsze zapominam to robić.
6:59
Dobrze, i teraz zobaczcie. Ta historia z panem Antonim, zobaczcie, w pewnym sensie moja wizja, być może uratowała mu życie, może następną noc już by nie przeżył. Wszak miał 82 lata, był w tym momencie sparaliżowany, nie był w stanie wstać na własne nogi, więc może by nie przeżył, może odwodnienie i inne rzeczy uratowano go i tak dalej. Tylko zobaczcie, to już jest w tej chwili tylko informacja. Mało tego, w różnej postaci informacja. To jest informacja gazetowa, z gazety, że jasnowidz znalazł pana Antoniego. W głowach, w umysłach tych ludzi jest tej rodziny, że zwrócili się do mnie i wskazałem to miejsce znaleźnikom. W mojej głowie jest też informacja trochę inna, że tu przyszli ludzie, ja wykonałem wizję i potem się już telefonicznie dowiedziałem, że oni tego samego dnia wieczorem go tam znaleźli. W głowie pana Antoniego jest jeszcze inna informacja tego samego zdarzenia, że on tam leżał, już tracił nadzieję, nie mógł wstać i raptem ktoś się pojawił. Pierwszy piesek zaczął szczekać, nadzieja, radość, że ktoś go zauważył i ktoś go uratuje. To wszystko jest informacją.
8:14
Jesteśmy zbitkiem, jednym wielkim zbitkiem informacji, które kumulujemy. Bieg zdarzeń powoduje złudę czasową i nam się wydaje, że żyjemy w czasie, że my, jak byliśmy mali, to dalej tacy jesteśmy. Nie, zobaczcie, jak sobie przypominamy. Ja pamiętam taką rzecz, jak czytałem książkę, jak pisałem swoją autobiografię, to w pewnym momencie pisząc użyłem dziwnego stwierdzenia. Bo pamiętam siebie, jako młody chłopaczek, mając powiedzmy 10-12 lat, bardzo często latem biegałem w krótkich spodenkach i w takiej białym podkoszulku. Najczęściem humoru sanem, bo się cały dzień na dworzu biegało. I w tej autobiografii w którymś momencie pisząc, jaki ja tam byłem jako ten dziecko, użyłem takiego sformułowania: Ten chłopiec, i napisałem ja wtedy, ten chłopiec lubił biegać do pana Klika na ogród, jak już dojrzały papierówki i wręcz kradł jemu żółte, smaczne papierówki z drzewa.
9:37
Tak było. Pan Klik o tym wiedział, a ja miałem podwójną satysfakcję, że właśnie jak pokryjomu sobie zerwałem taką żółtą, to bardzo mi smakowało. Zobaczcie, ten chłopiec, ja już nim nie jestem, ja jestem starszym panem, a tamten chłopiec zrywał jabłka u pana Klika z papierówki. To jest tylko informacja. Prawdę mówiąc, tak naprawdę nas nie ma. Powiem wam taką rzecz, że ja, chodząc po tej operacji, bardzo często żyję w takim strachu, w takim lęku. Mam ku temu powody, bo z tym sercem czasami mi się dzieją różne historie, jakieś migodania przedsionków, dostaję jakieś tam rzeczy. Ten, kto przeżył, nie daj Bóg, takie migodania przedsionków, to wie, o czym teraz mówię, że każdy taki moment zachwiania się rytmu serca jest czymś strasznym. To jest taki lęk, że się wydaje, że w danym momencie, że tu teraz upadnę już koniec. To jest straszne.
10:53
Z tym się trochę nauczyłem żyć, ale to nie jest fajne. I powiem wam taką rzecz. Tak sobie właśnie nieraz myślę, jak to jest. Żyjesz, chodzisz, jesteś już niemłody. Gdzieś tam, tamten chłopiec z białym podkoszulku, to już nie ty. Mimo, że w twojej pamięci jakby ty, ale to był chłopiec, który miał kondycję, biegał piłkę, całkiem inaczej wyglądał, w ogóle kompletnie inaczej myślał. Tamten chłopiec, teraz ty, tu, pomyśl. I gdybyś tak upadł na podłogę, stanęłoby krążenie i byś umarł. To cała forma tego, co przeżyłeś byłaby tylko ciągiem informacji, taką linią. Tym jesteś ty. I do tego momentu ta linia doszła i koniec. Leżysz na podłodze już tutaj. Przynajmniej w ciele nie masz świadomości, bo ciało ogumiera w danym momencie. Nie masz świadomości, że to ty. Co się dzieje z całym przejściem tego wszystkiego? A no, drodzy Państwo, to samo się dzieje, co teraz z tym filmem, który nagrywamy. Kiedyś prymitywne filmy, jeszcze pozdjęciowe były w taki sposób nagrywane, czarno-białe.
12:14
Widziała się scenka, czyli wiele zdjęć pojedynczych w trakcie ruchu powodowało złudę ruchu. Ale my na obrazie widzieliśmy ten ruch i widzimy to nadal. Zobaczcie. Technologia nagrywania się zmieniła, ale tak naprawdę ten chłopiec w białym podkoszunku, to tamten chłopiec, ja tu. Tym chłopcem też byłem, ale teraz już mówię tamten chłopiec, bo ja nim nie jestem. Albo ten Jackowski tam za monitorem. Ilu nas jest? W pewnym sensie ten Jackowski za monitorem w tym momencie jest o wiele bardziej trwały jak ten. Ponieważ ten filmik będzie krążył po internecie. A Jackowski? A może Jackowski jest też w internecie? Nie pomyślcie, że oszalałem. Zawsze szukałem od młodych latach, kiedy się zastanawiałem nad swoją egzystencją, nad swoim istnieniem. Nie godziłem się z jakimiś prawdami niedopowiedzianymi, że no jesteśmy, bo Pan Bóg nas stworzył i tak sobie jesteśmy, potem nas nie wiedzie, a potem staniemy na sądzie ostatecznym. Coś mnie tu nie gra.
13:29
To zbyt proste, zbyt jednoznaczne, jeszcze o jakichś sondach jest mowa Bożych. Ja uważam jedno, że my żyjemy w jakimś schemacie, systemie ułożonym. To jest wszystko poukładane. Zwróćcie uwagę, że cały wszechświec, który wydaje nam się chaotyczny, nie jest chaotyczny. Podobnie Ziemia, nic nie jest chaotyczne. We wszechświecie nie ma nic chaotycznego. Wszystko jest uporządkowane, tak jakby wszystko było napisane jakimś językiem komputerowym i istniejemy i jesteśmy. Przepraszam, mój piesek. Tak, pomyślcie. Pomyślcie taką rzecz. Gdybyście wyrzucili z siebie wszelkie myślenie dogmatyczne, bo tutaj należy powiedzieć sobie jedną rzecz. Jeżeli Bóg, jakikolwiek On jest, postawił nas tu w tym istnieniu w sensie właściwie dezinformacji, czyli jesteśmy od tubylców, dowiadujemy się, którzy tu już jakiś czas są praw, którzy poprzedni mówili jeszcze poprzedni i tak naprawdę to są dogmaty.
15:08
Więc jeżeli Bóg nas postawił tutaj w świetle domysłów, mamy prawo się domyślać, mamy prawo wątpić lub zmieniać swoje domysły na podstawie doświadczeń i nie jest to grzechem. Ja już od dość dawna myślę, że żyjemy w rzeczywistości kwantowej, ale jest to pewien program. I ten program jest naszym światem. My należymy do tego programu. Wiem, że to jest szalone, ale na początku ta myśl mnie przerażała. Na początku uważałem, że to jest straszne. Jakby to było, jakby się ludzkość dowiedziała w którymś momencie naukowo, dowiedziała, że jesteśmy w pewnym sensie programem komputerowym i żyjemy w świecie wirtualnym. No dobrze, ale tamten ja, ten chłopiec w tej koszulce pobrudzonej na krótki rękawek, to on już teraz jest dla mnie wirtualny. Ten chłopiec, który wdrapywał się na drzewo pana klika papierówkę, żeby urwać jabłko, on tak naprawdę już nie istnieje.
16:25
Gdybyśmy postawili tego chłopca teraz tu i mnie tu, my jesteśmy, znaczy to ja jestem ten chłopiec, ale teraz tu, w tym miejscu. To gdybyście ujrzeli tego chłopca i teraz tutaj mnie, to nie wy. Ja podejrzewam, że to ja patrząc się na niego, a on patrząc się na mnie, byśmy się, znaczy ja bym na pewno mile na niego spojrzał, bo bym powiedział młody, fajny, szczęśliwy chłopak. Ale on by się przeraził, jakiś starzec koło mnie tu siedzi i dziwnie mu zoczupa, czy to dwie inne postaci, mimo że wywodzimy się z jednego ciągu istnienia w tym bycie teraz. Ja myślę, że ludzkość jest stanie, stanie przed obliczem zdania sobie sprawy z tego, że nasza rzeczywistość jest formą wirtualną. To nie przeczy doskonałemu naszemu istnieniu, to nie przeczy boskości, ponieważ zwróćmy uwagę, że wszystkie wartości, jakie, nie tylko materializm, ale wszystkie wartości, jakie mamy w sobie, są wkomponowane w ten system, w którym żyjemy.
17:52
W tą wirtualność, jak na przykład uczucie, dobroć, podłość, złość, miłość, to wszystko jest. Czyli jest też zachowana forma moralna, przyzwoitości i to nieważne, czy nasz świat jest wirtualny, czy niby niewirtualny, ale zastanówmy się, jeżeli nie jest wirtualny, to jaki on jest? Co to jest? No samo to, że ja z Ziemi, gdzieś tam mam mały ogródeczek, z jeden ara ogródka pod kamienicą, w którą mieszkam, gdzieś tam idę sobie w nocy na ten ogródek, zerkam na gwiazdy i mam świadomość, że ten kosmos to są nieprawdopodobne wielkości, to są nieprawdopodobne odległości. To jest mnóstwo obiektów w postaci gwiazd, w postaci planet, w postaci mgławic, galaktyk i innych rzeczy. To jest dla mnie nieosiągalne, to jest dla mojego rozumu nieosiągalne, więc w pewnym sensie też wirtualne.
19:07
Tak jak ten chłopiec pod papierówką pana klika, tak jak ten wszechświat, na który ten chłopiec pod papierówką pana klika, a teraz ja. Patrzymy, to dalej jest wirtualne, mimo że ja sobie mówię, że nie, ja żyję teraz w rzeczywistym świecie. Ok, a jak umrzecie? To już was nie będzie w tym rzeczywistym świecie. Ktoś powie, jeżeli w nic nie wierzy, to nas nigdzie nie będzie wtedy. Ok. Albo ktoś powie, no to my będziemy w niebie, a ktoś powie to w piekle, a jeszcze ktoś powie, że gdzie indziej. To, co gdybamy, w tej chwili jest wirtualne. Ale jeżeli coś jest, jeżeli coś jest po śmierci i tam pójdziemy jako dusza, to to, co tu przeżywaliśmy i wydawało nam się realne, w tamtym pojęcie, że będziemy to życie pamiętali, będzie wirtualne. Ale zarazem, jeżeli stąd odejdziemy z ciałem, bez ciała i dalej będziemy jakąś egzystencję wprowadzili, to będziemy względem tego ciała wirtualni.
20:26
Czyli jakby rachunki nie wystawiać, to to przenikanie jest wirtualne. Być może wszystko jest wirtualne, tylko my dany moment, który przeżywamy, uważamy za jak najbardziej materialny. Ale w rzeczywistości on nie jest, bo przecież punkt odniesienia, nawet jeżeli byśmy nie czuli nic, nie mieli rąk, nie mieli nóg, gdybyśmy się urodzili na Ziemi. Zobaczcie, jaka ciekawostka. Gdybyśmy się urodzili na Ziemi jako kwiaty, uwaga, oczywiście nie stworzylibyśmy technologii, ale mielibyśmy takie same zmysły jak teraz. Całkowicie inaczej byśmy potoczyli własnym życiem, bo byśmy byli utkwieni do jednego miejsca. Kwiat Jackowski sobie rośnie, a tam kwiat Iksiński, tam kwiat Y-kowski, a tu pani Danuta, bardzo blisko mnie, bardzo ładny kwiat. Wyobraźcie sobie, jesteśmy kwiatami. Myślelibyśmy, oczywiście myślelibyśmy całkowicie inaczej jak teraz, bo myślimy i te myśli są ukształtowane do cech, które fizycznie mamy.
21:49
Mamy ręce, mamy nogi, wiele innych atrybutów ciała, więc chcemy się poruszać, tworzymy wóz, koło, samochód później, samolot, żeby lecieć szybciej, jak jechać. To wszystko jest dla potrzeby ciała, ok, technologicznie, ale zwróćcie uwagę, jakbyśmy żyli jako te kwiaty, w pewnym sensie teraz nam się wydaje, nawet gdybyśmy myśleli, czyli mieli rozumy i myśleli, to byśmy całkowicie inne potrzeby mieli, byśmy tkwili w miejscu. Może największą przyjemnością dla nas to by było, nie wiem, tworzenie marzeń. Może byśmy sobie marzyli, że, że uwaga, że na przykład jesteśmy o takiego kształtu, że możemy chodzić. Jakie to szczęście, poruszać się, a nie, powiedzmy, byśmy byli kwiatami, które by żyły 90 lat, rosłyby, zanim by skapciały. Ok, 90 lat, kwiat rośnie, kwiat kwitnie 90 razy w swoim życiu i uwaga, takim marzeniem byłoby, żeby móc, mieć nogi, nie być utkwionym korzeniem do ziemi i chodzić.
23:10
Jakie to wielkie szczęście. Widzicie, ja mam takie dziwne, jakieś cholerne przeczucie od wielu lat, że jak kiedyś umrę, albo jak wy umrzecie, to się obudzicie we właściwym świecie. To będziecie, będziecie w szoku, ja będę w szoku też, każdym, że okaże się, że my tak naprawdę żyjemy gdzieś, w sposób rzeczywisty, a to nasze życie. Nie wiec, egzystencjalnej, skąd, dlaczego. To była gra, na którą się zgodziliśmy zagrać, może nawet bilet sobie kupiliśmy na tę grę, no to już oczywiście żartuję. Tak, kto wie, i przeżyliśmy życie. To wcale nie jest przerażające.
24:26
Ludzkość tworzy to, co podpowiada mu natura, albo co natura daje mu stworzyć. Więc ta technologia, która powstaje, może powielić w przyszłości tak doskonałą technologię, że ja żyjąc tu, będąc młodszy, będę mógł założyć sobie jakieś trójwymiarowe okulary i powiedzieć sobie, dobra, zrobię imitację na przykład 70 lat życia. No tam w tym programie, ziemia to się nazywa, życie na ziemi. Wybieram rolę człowieka, homo sapiens. A niech to będzie rola. O, nazwę się Jackowski Krzysztof. Tam są państwa, w Polsce zamieszka. Może nie za przyjemny klimat, ale wybieram ten klimat. Ciekawe, jak tam nam są wyrady. Wiem, że to brzmi szalenie. Wiem, że to brzmi szalenie z ust człowieka, który przez 30 lat parał się i para się szukaniem ludzi nieżywych, czyli dotyka tej duchowości, przynajmniej ziemskiej.
25:42
Tak, ale to wcale nie oznacza, że należy lekceważyć tą technologię, którą zaczynamy tworzyć. Technologia kwantowa w przyszłości otworzy nam możliwości nadistnień. Czyli otworzy nam możliwości, jeżeli stworzymy komputer doskonały, ludzkość stworzy. To będzie możliwe zeskanowanie osobowości. Czyli, gdyby taki komputer istnął za czasów Alberta Einsteina, to można by było zeskanować jego osobowość. Dzisiaj przez wirtualnie z Einsteinem rozmawiać. A kto wie, może to ego jego dalej by funkcjonowało w sposób wirtualny, jako rzeczywisty. Ja wiem, że to jest paradoksalne, co ja mówię w wielu wypadkach. Ale, szanowni państwo, ja obawiam się, że film Matrix naprawdę zaczyna pachnieć myszką.
26:59
Kto wie, może ten nasz rzeczywisty Matrix jest o wiele bardziej skomplikowany i bardziej realistyczny, jak nam się to wydaje. Tak ja uważam. Tamten chłopiec pod papierówką Pana Klika być może wtedy myślał inaczej, było mu wygodniej. Mama mu powiedziała, że jest kilku świętych i Pan Bóg. To tak fajnie być pod opieką kilku świętych i Pana Boga. i tak naprawdę wszystko jest proste. Ja myślę, że fajnie byłoby przeżyć życie z takim myśleniem, jak tamten chłopiec pod jabłonką Pana Klika. Ale niestety, to tak ładnie nie wygląda. Ja uważam, że właśnie nasza rzeczywistość, duchowość, bo jeszcze jest jedna bardzo ważna rzecz, którą ja sobie uświadomiłem i prosiłbym, żebyście by też sobie wzięli to pod uwagę.
28:15
Co to jest słowo duchowość? Duchowość to się wydaje tak, przenikanie. Duch może przejść przez ścianę. No tak, jeżeli istnieje duch, to on może przenikać, ale przecież cząstki, ja to powiem niefachowo, też mogą przenikać przez materię. Co udawać nie tylko fizyka kwantowa. Czymże jest duchowość? Duchowość jest jakimś uniwersum, czymś o wiele lepszym od uwięzienia w ciele czy w jakimkolwiek materii. To jest duchowość, ale podzielmy na części pierwsze duchowość. Powiedzmy, mamy ten laptop, tu jest laptop, tak wy go nie widzicie, bo ja do niego mówię. Ale zobaczcie, tu jest laptop, ok. A czymże jest duchowość tego laptopa? Przepraszam. O, przepraszam, bo to jest z pozostałości po mnie. Pozostał, przepraszam. Więc tak, duchowością tego laptopa, to znaczy inaczej. Ten laptop ma tak, zasilanie, czyli to jest wszystko to, co jest organizm, tak?
29:30
To jest w materii, jest to zasilanie, działa jak organizm. Natomiast zwróćcie uwagę, że jego duszą jest wszystko to, co ja w niego wrzucam. To jest jego ego. Kupię nowy komputer, powiedzmy, mam tutaj drugi komputer, powiedzmy, że on jest nowy, że ja go tutaj stawiam i programikiem pyk, pyk, pyk. Nawet bez kabelków już teraz, a to jest dopiero początek technologii naszej cywilizacji, bez kabelków wrzucam wszystkie dane. Po chwili już tu wszystko mam. W pewnym sensie ten nowy komputer dostał duszę starego. A co wy myślicie? A co tutaj jest takiego uniwersalnego, jak ten chłopiec pod jabłonką pana klika? Czyli ten młody ja, którego już nie nazywam sobą, bo w moich wspomnieniach to jest fajny chłopaczek, który grał w piłkę, był szybki, zwinny, bo taki byłem. Z tego się cieszę, że już w młodych latach nabiegałem. Tamten chłopiec. A co jest? A jak my odbieramy tą za życia naszego, tą naszą przeszłość? Bardzo wyrywkowo, bardzo...
30:50
Myli nam się nawet czasy pewnych zdarzeń. Tak to daleko było. Ponad 50 lat temu to było. W moim przypadku. Pomyślcie. I pozostaje tylko informacja. Ale czy nie o to tu chodzi? Właśnie o to tu chodzi. Zdarzenie tego pana, któremu właściwie życie uratowałem. Nieważne, że on ma 82 lata. W tej chwili 84, jeżeli daj Boże żyje. Ważne jest to, że taka sytuacja zaistniała i jest to teraz formą informacji. Wszystko i cała nasza rzeczywistość przemienia się... Jest informacją i przemienia się w informację. Więc... Żyć jest taka. My... Pełnimy rolę w pewnym sensie w świecie wirtualnym. Nawet ta nasza rzeczywistość jest w pewnym sensie wirtualna. I... Mam tylko taką nadzieję, że przez to nasz byt jest wieczny. Chociaż wielopostaciowy. Tyle moich przemyśleń. Do niebawem wszystkiego dobrego.