Archiwum Wizji rejestr przepowiedni
21 czerwca 2018

Przez 10 dni warszawiacy przechodzili chodnikiem obok zwłok

· transkrypcja Whisper · obejrzyj na YouTube ↗

Audycja opowiada o zaginięciu 79-letniego Mariana Figla, który zniknął po wizycie na cmentarzu. Krzysztof Jackowski, jasnowidz, opisuje swoje wizje i proces poszukiwania mężczyzny, który zakończył się odnalezieniem jego zwłok po dziesięciu dniach.

Przepowiednie z tej audycji · 3
niezweryfikowane · Marian Figiel

„Nagle w zrozumieniu słyszał głos.”

niezweryfikowane · Marian Figiel

„Wysłałem to na adres mailowy do tych ludzi, do tej rodziny z Warszawy.”

niezweryfikowane · Marian Figiel

„A on mówi, proszę pana, wjechaliśmy na tą ulicę podobną w Warszawie, to wydawało nam się do ceny Jackowski, gdzie on nas kieruje.”


Pełny transkrypt · 11 fragmentów

Ta audycja nie ma znaczników czasu (transkrypcja Whisper) — linki prowadzą do początku nagrania.

Fragment 1

Dzień dobry, Krzysztof Jackowski, Jasnowic. Ja dzisiaj opiszę sprawę, którą właściwie opisywałem w ubiegłym roku na swojej kanale YouTube z tym, że sprawa wydaje mi się na tyle istotna, ciekawa, wymowna, niezwykła, że postanowiłem to jednak powiedzieć na kanale, oj, na Facebooku, nie na YouTube, to było na Facebooku, przepraszam, w ubiegłym roku, a nie każdy Facebook przegląda, więc postanowiłem na swoim oficjalnym kanale YouTube ponownie wrócić do sprawy, która jest niesamowita dla mnie, bardzo wymowna, jeżeli chodzi o kwestie duszy ludzkiej, życia po śmierci. Powiem tak, zapewne dla wielu z was, którzy są sceptycznie nastawieni i ten przykład was nie przekona do tego, że po śmierci żyjemy, a nie interesuje mnie to, mówię do tych, którzy myślę, że zdają sobie z tego sprawę, że ich egzystencja nie kończy się na obumarciu ich ciała, a czymś więcej. Sprawa z mniej więcej okresu października, połowy października ubiegłego roku. W Warszawie zaginął starszy mężczyzna, 79-letni pan Marian Figiel. Człowiek ten poszedł z żoną i jeszcze z jedną kobietą starszą na cmentarz Brudnowski w Warszawie, na groby. Zbliżał się niebawem Dzień Zmarłych, więc poszli chyba odwiedzić groby bliskich.

Fragment 2

Pan Figiel poczuł się w którymś momencie na tym cmentarzu, stwierdził, że boli go biodrą i postanowił w ten pogodny dzień, ciepły dzień wrócić do domu pieszo. Miał około kilometr dojścia do domu od cmentarza. No i te dwie panie, czyli żona jego i jeszcze jedna kobieta z rodziny zostały na tym cmentarzu, a pan Piotr poszedł sobie spacerkiem do domu. Nie wrócił, znikł. Szukała go rodzina dziesięć dni. Dziesięć dni bez skutku. Policja przeczesała pierwszy dzień od stwierdzenia zaginięcia cały cmentarz Brudnowski, potężny cmentarz. Nie znaleziono ani żywego, ani nieżywego pana Piotra. Oczywiście fundacja Itaka, policja, wszyscy zajęli się poszukiwaniem tego człowieka. Do mnie rodzina zwróciła się mniej więcej na ósmy dzień od zaginięcia. Otrzymałem paczkę, to jest ta oryginalna, kartonik, w którym były rzeczy. Była w nim czapka, to jest czapka tego pana. Była też w tym koszulka tego pana, czuć potem. Także było takie ogłoszenie o zaginięciu. Zaginął nasz dziadek, to jest ten pan. Dostałem w dzień tą paczkę, ale nie miałem czasu w dzień się tym zająć. Dopiero wieczorem podjąłem się wizji.

Fragment 3

Ciekawa rzecz, otworzyłem kartonik, wyciągnąłem tą czapkę i zacząłem po swojemu się skupiać, czyli włączać ją, trzymać blisko czoła, zastanawiać się. Pierwsze, a zaznaczam, nie wiedziałem, że on poszedł nad cmentarz. Nie wiedziałem też, że on poszedł w towarzystwie dwóch kobiet, czyli żony swojej i drugiej starszej kobiety z rodziną. Poczułem tylko jedno, poczułem, że on stoi i na niego się patrzą dwie starsze panie w taki pobłażający sposób, taki troszeczkę litościwy sposób. Pomyślałem sobie, może on żyje, może gdzieś jest w szpitalu. W końcu okazuje mi się, że ktoś się nim zainteresował. Tam był numer podany telefonu do syna tego pana zaginionego. Zadzwoniłem do tego syna i mówię, proszę pana, kojarzy mi się taka scena, że on stoi, patrzą na niego dwie starsze kobiety i jakby z takim pobłażaniem. Nic na razie więcej nie umiem powiedzieć. On mówi, wie pan co, to ja akurat wiem, że taki moment był przed zaginięciem. A ja mówię, skąd pan to wie? Wie pan, on poszedł na cmentarz górnowski, poszedł z żoną i właśnie ze szwagierką i powiedział, że go boli biodro i że wraca. One się zastanawiały jeszcze, czy puścić go samego i zostać na tym cmentarzu, czy pójść z nim.

Fragment 4

Postanowiły, że jednak on pójdzie sam. Więc tutaj proszę zwrócić uwagę, poczułem to dobrze, ale przecież nie jest to sednym sprawy, ponieważ dalej nie wiadomo, co z człowiekiem się dzieje. Rozłączyłem się z tym panem, poprosiłem o czas do następnego dnia. Następnego dnia od rana, wyobraźcie sobie, z tą czapką chodziłem wszędzie. Zastanawiałem się w każdej chwili. Robiłem to pół dnia bez skutku. Nic nie poczułem, nic nie zrozumiałem. Nie byłem nawet pewny, czy on żyje, czy nie żyje. W końcu mniej więcej o godzinie 14-15 zadzwonił syn tego człowieka i ja mówię, wie pan co, raczej wam nie pomogę, bo chyba nic więcej nie poczuję. Przykro jest mi. Ten człowiek mnie zrozumiał. Ja wtedy zrezygnowałem z próby dalszego ustalania. Nie szło mi to. Albo wizję mam w miarę szybko, albo jej nie mam. Odłożyłem tą czapkę tutaj na biurku u siebie. Dałem spokój. Ale jakiś nerw mnie wziął, że no jak to, nie mogę nic poczuć. Poczułem sensownie moment przed zaginięciem. Ale dlaczego nie mogę nic więcej o nim powiedzieć? Nawet nie wiem, czy żyje, czy nie żyje. Położyłem się na kanapę. To było gdzieś koło godziny 15. Położyłem się na kanapę. Leżę i w takich nerwach jeszcze wróciłem myślą.

Fragment 5

Powiem dosłownie jak pomyślałem. Ja powiedziałem, pomyślałem sobie, kurczę facet. Co się kurwa mać z tobą dzieje? Gdzie ty jesteś? Co się z tobą dzieje? Taka emocja we mnie w myślach się wywołała. I wyobraźcie sobie, że po chwili. Raz po tym, jak tak pomyślałem, taką emocją. Nagle w zrozumieniu słyszał głos. To nie słyszy się głosu naprawdę, tylko w zrozumieniu. Rozumiał kogoś słowa bez dźwięku. Wyszedłem z cmentarza. Przeszedłem jedną przecznicę. Doszedłem do drugiej przecznicy, czyli skrzyżowania. I kiedy doszedłem do drugiej przecznicy, to pomyślałem sobie, wrócę do nich na cmentarz. Ale od razu miałem wrażenie, że on nie wrócił na cmentarz, tylko poszedł w uliczkę w lewo. I tam na wysokości 40 metrów leży, nie żyje. Zerwałem się z łóżka, do komputera, w ogóle max. Cmentarz Brudnowski. Dobrze, wyjście z cmentarza. Znałem nazwę ulicy, gdzie ten człowiek mieszkał. On mieszkał ponad kilometr od cmentarza Brudnowskiego. Czyli musiał iść tą drogą. Wyliczał. Pierwsza przecznica, bardzo blisko. Druga przecznica, też blisko. Pomyślał, tutaj wrócę. Ale nie wrócił, tylko poszedł w lewo. I tam na tej ulicy coś się stało. Kiedy przybliżyłem sobie tę ulicę, ta ulica nazywała się Podobna.

Fragment 6

Wąska uliczka, przy której stoją po jednej stronie domki jednorodzinne z ogródkami. Ulica, chodnik, trawnik. Trochę metrów, powiedzmy pięciometrowy trawnik wzdłuż. I właśnie wzdłuż tej ulicy idzie zewnętrzna strona muru cmentarza Brudnowskiego. Przybliżyłem tę ulicę do zdjęć. Mogłem wizualnie wędrować po tej ulicy i wpadłem w konsternację. Mówię, to niemożliwe. Człowieka nie ma 10 dni. Gdzie on tu może leżeć? Przecież tu ludzie mieszkają, żyją, chodzą. Zresztą blisko Dnia Zmarłych okolice cmentarza są bardzo ludzkie. Chociażby go ktoś zauważył. Mimo wszystko zaufałem temu swojemu poczuciu. To było zbyt mocne, zbyt ekspresyjne, żeby to było moje wyobrażenie. Wydrukowałem mapę, naznaczyłem tę ulicę Podobną na wysokości około 40 metrów, jak się wejdzie w nią w głąb. I zaznaczyłem tam strzałką, że w tym miejscu należy szukać zwłok tego człowieka. Wysłałem to na adres mailowy do tych ludzi, do tej rodziny z Warszawy. Wysłałem to mailem, już naznaczoną mapę i zadzwoniłem do syna tego pana i powiedziałem, wie pan co, przed chwilą wysłałem do pana mapę z określonym miejscem, gdzie według mnie są zwłoki.

Fragment 7

Chociaż dla mnie to jest mało prawdopodobne, ale tak mi to wyszło i niech pan to sprawdzi. Ten pan z zawodu tam jeździ na taksi w Warszawie, więc powiedział, że akurat jest na służbie, więc pojedzie z jakimś kolegą w to miejsce za chwilę. Minęło może 40 minut od tego mojego telefonu do tego syna. Dzwoni ten człowiek do mnie. Odbieram telefon, a on bardzo spokojnym głosem mówi tak, panie Jackowskim, ja mam do pana jeszcze jedno pytanie. Powiedz mi pan, czy mój ojciec stracił życie w pierwszy dzień po zaginięciu, czy może się męczył, chodził, błąkał, jakiejś amnezji doznał i może po dwóch, trzech dniach stracił życie? Ja mówię, proszę pana, najpierw trzeba utwierdzić się, czy on żyje, czy nie żyje, bo ja na tą chwilę nawet tej pewności nie mam, więc sprawdźcie to, co ja mówię, a niech pan mi takich pytań nie zadaje. A on mówi, proszę pana, tu nie ma co sprawdzać. Ja stoję koło zwłok mojego ojca. Wiecie państwo co? Ja byłem w takim szoku. Ten człowiek był tak spokojny, jak ja teraz, przez telefon. To ja zacząłem krzyczeć do tego telefonu. Ja mówię, co pan opowiada?

Fragment 8

A on mówi, proszę pana, wjechaliśmy na tą ulicę podobną w Warszawie, to wydawało nam się do ceny Jackowski, gdzie on nas kieruje, przecież tutaj nie ma możliwości, żeby zwłoki leżały. Ale właśnie miejsca na wysokości 40 metrów, blisko muru, co z zewnętrznej strony muru, leżały jakieś słupy betonowe, takie od oświetlenia. Była wymiana tych słupów i tam ktoś złożył te słupy. I między tymi słupami, a murem cmentarza brudnowskiego, leżały zwłoki ojca tego człowieka. Leżały zwłoki pana Mariana Figla. Byłem w szoku. Ja zacząłem krzyczeć do tego telefonu, a on mówi, że on czeka na policję i na prokuraturę, że zgłosił, że znalazł zwłoki i tak dalej. Tyle ta sprawa. Oczywiście, żebyście nie myśleli, że jestem gołosłowny, tutaj jest, w internecie można dostrzec, 10 dni szukała jego rodzina, Jasnowic wskazał miejsce, syn dokonał makrobiotycznego odkrycia. To jest właśnie fakt24.pl, opisany przypadek. Można taki tytuł wpisać w internet, to cały artykuł wyjdzie oryginalny, możecie państwo przeczytać.

Fragment 9

Ten człowiek został znaleziony dzięki mojej wizji, a właściwie dzięki temu, że ja na tyle go denerwowałem, nie dawałem mu spokoju, skupiając się na nim, że w końcu, kiedy ja powiedziałem, leżąc na kanapie, żeby mi do cholery powiedział, gdzie jest, dał mi impuls. Tak bym go przywołał do siebie ostatecznie. Ta sprawa ma jeszcze jeden wątek, o wiele ważniejszy jak znalezienie ciała pana Figla. Otóż minęło kilka godzin od tego zdarzenia, tego samego dnia, był już wieczór, była może godzina 21-22. Oczywiście ja po znalezieniu zwłok, danego dnia czuję się jak mistrz, czuję się mocny, czuję się wypełniony, czuję się, no to jest moja pasja, to jest mój następny dowód na jasno widzenie. Drodzy Państwo, wyobraźcie sobie taką historię, że wieczorem schodzę do piwnicy, schodzę do piwnicy napalić w piecu centralnego ogrzewania na ciepłą wodę. Gdy wszedłem do tej piwnicy, rozpaliłem w tym piecu, ale żeby podłożyć tam dwie szufeleczki węgla, trzeba poczekać aż się drzewo rozpali, więc stanąłem tak bez ruchu sobie w tej piwnicy.

Fragment 10

Zaznaczam, to co za chwilę powiem, zwróćcie uwagę, mówię Wam to szczerze, bo to będzie bardzo ważne co Wam powiem, ale pamiętajcie, ten człowiek już był w kostnicy za moją poręką. Jego ciało zostało znalezione dzięki mojemu wskazaniu, a właściwie dzięki temu, że on się w jakiś sposób skontaktował ze mną dusza. On mi powiedział, gdzie jest jego ciało. To teraz posłuchajcie. Stoję w tej piwnicy, pan Figiel już na pewno był w kostnicy w tym czasie i nagle przyszywa mnie takie wrażenie w tej piwnicy, że ktoś jest w tej piwnicy opóźniony. Nie należę do ludzi lękliwych, nie boję się, ale było to bardzo przyszywające, ja mi taki niepokój lekki poczułem. Czułem kogoś obecność. Pomyślałem sobie, to ten facet, on jeszcze nie odszedł ode mnie. Przecież powiedział mi prawdę, gdzie jest jego ciało kilka godzin wcześniej. Pomyślałem sobie, że teraz ja go o coś zapytam dla siebie. Wszak nie jestem młody, jak każdy człowiek obawiam się śmierci. Dziękuję. Napisy stworzone przez społeczność Amara.org KONIEC! KONIEC! Napisy stworzone przez społeczność Amara.org KONIEC! Napisy stworzone przez społeczność Amara.org KONIEC!

Fragment 11

Napisy stworzone przez społeczność Amara.org Napisy stworzone przez społeczność Amara.org Napisy stworzone przez społeczność Amara.org Napisy stworzone przez społeczność Amara.org Napisy stworzone przez społeczność Amara.org