Audycja opowiada o przypadku zaginięcia dwunastoletniej dziewczynki, która została uratowana przez Krzysztofa Jackowskiego. Jasnowidz wskazał miejsce, gdzie dziewczynka mogła się znajdować, co doprowadziło do jej odnalezienia na dworcu w Gdańsku.
0:00
Dobry wieczór, Krzysztof Jackowski, no właśnie, dzisiaj chciałem opowiedzieć Państwu o pewnym przypadku dwunastoletniej dziewczynki, która przyjechała do swoich dziadków do pewnej miejscowości pod Gdańskiem i zaginęła. Rodzina szybko, rodzice i dziadkowie szybko i policja szybko doszli do informacji przeglądając komputer dziewczynki, że ta dwunastolatka umawiała się z chłopakiem, który podawał, że ma 16 lat. W rzeczywistości okazało się, że miał 20 lat. No i ona z miejscowości Żukowo, będąc u dziadków, umówiła się gdzieś z nim. No i znikła. Rodzice przyjechali do mnie chyba po dobie, dziadkowie, dziadkowie przyjechali do mnie po dobie od zaginięcia.
1:20
Dali mi bluzkę z napisem, jakąś tej dziewczynki fotografię. Nie, fotografii nie mieli. Samą bluzkę przywieźli. Usiadłem tu przed tym biurkiem, skupiłem się i nagle poczułem, że ta dziewczyna w tym momencie jest na dworcu głównym w Gdańsku. Ale słuchajcie, co ciekawego, na peronie, na stacji, w towarzystwie tego chłopaka, tak mi się skojarzyło, ale jest to pociąg relacji Gdańsk-Poznań. Wyraźnie to zaznaczyłem, dałem na piśmie to tym dziadkom. Natychmiast, kiedy to poczułem, zapisałem na kartce, zadzwoniłem do nich, żeby przyszli, oni czekali w samochodzie pod moim domem. Przyszli do mnie, ja im to powiedziałem. Ci dziadkowie zadzwonili ode mnie z tą informacją do Gdańska, do rodziny, która, która tam mieszkała, żeby ci natychmiast poszli na stację, na stację w Gdańsku i zobaczyli, gdzie jest peron relacji Gdańsk-Poznań.
2:51
No i ta rodzina obiecała przez ten telefon, że rzeczywiście zaraz tam jadą. Sprawy potem potoczyły się błyskawicznie. Ci dziadkowie oczywiście wyszli ode mnie, pojechali samochodem w kierunku Gdańska, ale po upływie mniej więcej 40 minut dzwonią do mnie ci dziadkowie i mówią, że wnuczkę odzyskali, że jest. Stan jej nie był za ciekawy, ale o tym nie chcę mówić, ale że wnuczkę odzyskali. Ja mówię, jak, gdzie? Mówię, proszę sobie wyobrazić, że rzeczywiście rodzina dotarła na dworzec w Gdańsku i na tym dworcu. Rzeczywiście tłum ludzi oczekiwał i jeszcze oczekiwał pociągu relacji Gdańsk-Poznań. Kiedy oni tam wpadli, zauważyli tą dziewczynkę, tą Natalię, no i oczywiście chłopaka chwycili, trzymali, wezwali policję, policja aresztowała tego chłopaka.
4:09
To jest dowód Jasnowiec-Szuchowa. Uratował dwunastolatkę. Było to w szereg artykułów w prasie. Ocalił dziecko z rąk pedofila. To prasa ogólnopolska. Tu prasa bałtycka. Krzysztof Jackowski ocalił dziecko. Tu jest zdjęcie chłopaka, który to zrobił, dwudziestolatek. Tak. Drodzy Państwo, to nie ten przypadek pokazuje, jak precyzyjne może być poczucie drugiego człowieka, jak mocno można i prawdziwie coś poczuć. Ja Wam powiem, że czasami jak wracam do tych swoich spraw, przypominam,
5:24
przyglądam archiwum swoje, to powiem Wam, że czasami mi się wydaje to aż niewergodne. Ja mówię, to niemożliwe, że tak to potrafiłem zrobić. To niemożliwe, że to potrafiłem zrobić. To niemożliwe, że tak to poczułem i tak rzeczywiście to było. A było. No i właśnie. Ktoś może z Was zarzucić mi w komentarzu, że no po co ja to wspominam, po co ja to mówię, po co o tych sprawach mówić. A no, drodzy Państwo, jest po co mówić, bo przecież słusz nam po rozmowie czy dyplagacjach z mojej strony na temat jasnowidzenia bez istotnych dowodów, bez tej spuścizny mojej wielu lat praktyki. Wyobraźcie sobie taką historię. zaraz muszę sobie przypomnieć, jaka to jest miejscowość. Już, już, już, już, już, już, już. Wyobraźcie sobie taką historię. Jezioro Jamno. To jest gdzieś tu nad morzem. W jeziorze Jamno, na jeziorze Jamno dwóch rybaków łowiło ryby. Dwóch kolegów.
6:40
Łódź się przewróciła z jakichś przyczyn i oni się utopili. Policja odnalazła łódź. Wtedy, kiedy rodzina zgłosiła, że nie wrócili z tego jeziora, łódź była, jak powiedziałem, przewrócona. Kilka dni trwały poszukiwania przez nurków, przez różne, różne osoby do tego uprawnione, przez rodzinę. Niestety bez skutków. Kiedy rodzina przyjechała do mnie już po iluś tam dniach od zaginięcia, to powiem Wam taką ciekawostkę. Oczywiście. Ktoś może powiedzieć, Jackowski znajdzie zwłoki, bo trafi. Drodzy Państwo, to nie jest tak prosto trafić zwłoki, będąc tu, przy tym biurku, na mapie. Ale zobaczcie. Ci dwaj mężczyźni, topiąc się razem, po iluś tam dniach ich ciała się rozpłynęły. Ich ciała były w dwóch innych miejscach. Kiedy rodziny przyjechały razem do mnie w sprawie tych dwóch mężczyzn, czyli jednego i drugiego rodzina, przywieźli mi ich rzeczy, ja wskazałem na mapie dwa inne miejsca.
7:56
Czyli jedno i drugie miejsca, ale te miejsca się różniły dość sporo od siebie i były to dwa różne miejsca. To się działo, akurat ta sprawa w 2005 roku. Kiedy rodziny pojechały z tymi moimi określeniami na policję, to wiem to od rodziny, że policja nie zdecydowała się wykorzystać tych mapek i pójść przeszukać. Policjanci mówili, że już przeszukali rejon tego jeziora i ciał nie znaleźli. Na razie akcję zawiesili. Więc te rodziny zdecydowały się same wypłynąć na to jezioro z bosakami, z jakimiś pontonami czy łódką i szukać. Wyobraźcie sobie, że jednego dnia znaleźli dwa ciała. To jedno ciało, po czym popłynęli w drugie miejsce, w którym zostałem, znaleźli ciało. Być to przypadek, to jest nawet fragment mojej mapy, w której właśnie ja naznaczyłem te ciała. Oczywiście tutaj też głos Pomorza też. Ich ciała leżały w jeziorze. Taki artykuł i zacytuję wam.
9:11
Mężczyźni zaginęli 14 kwietnia tego roku. Wieczorem powiedzmy w mojej rodzinie, że wypływają na jezioro. Poszukiwania rozpoczęto następnego dnia. Rano, gdy okazało się, że nie wróciłem. I teraz tak. Od samego początku aktywny udział w poszukiwaniach brał Krzysztof Jackowski, znany Jasnowidz Szuchowa. W miniony piątek dostarczył rodzinom mapę z zaznaczonymi dwoma punktami, gdzie znajdują się złoki. Przepraszam, mam katar, proszę mi wybaczyć. Ciała wyłowiono w punktach wskazanych przez Jackowskiego. Tak to wygląda, drodzy Państwo. I cóż mam powiedzieć? To jest bardzo ważne, bo ja bardzo mocno zwracam uwagę na faktografię, na to, co? Przepraszam. Chyba mam po prostu katar, proszę mi wybaczyć.
10:26
Ach, chciałem pogadać jeszcze. No chyba, że pozwolicie mi. ludzka sprawa. takie upały, a teraz nagle, nagle tak zimno się zrobiło i efekty są. Okej. Będę często pokazywał swoją dokumentację, jest jej masa. dużo jest tej dokumentacji na to, żeby to zostało, żeby to w tych filmikach było, bo to są dowody niezbite na jasnowidzenie. Okej. Zatyczki do nosa.
11:42
Okej. Co to jest? Dobrze. Jeszcze chciałem poruszyć, a może to nie, to za chwileczkę zrobię jeszcze jeden filmik właśnie, bardzo ciekawy, o duchach. A to za chwilę.