Archiwum Wizji rejestr przepowiedni
13 września 2018

Zmarły wskazał gdzie jest ciało zaginionej siostry zakonnej z Olsztyna

· 17 min · napisy YouTube (PL) · obejrzyj na YouTube ↗

Audycja dotyczy zaginięcia młodego mężczyzny z Olsztyna, Pawła, oraz odkrycia ciała zakonnicy, które miało miejsce w tym samym rejonie. Krzysztof Jackowski opowiada o swoich wizjach związanych z tymi zdarzeniami oraz o doświadczeniach związanych z życiem po śmierci.

Przepowiednie z tej audycji · 2
niezweryfikowane · Paweł

„Syn państwa nie żyje. Jest w rzece Łyna na wysokości ulicy Artyleryjskiej.”

3:51
niezweryfikowane · Paweł

„Wskazałem ten punkt bardzo dokładnie.”

6:27

Pełny transkrypt · 13 fragmentów

0:00

Dzień dobry Państwu, Krzysztof Jackowski. Dzisiaj krótki filmik, no właśnie, na bardzo ważny temat. Ja nie wiem, czy ja się w poprzednich już filmikach, w którymś z nich nie wypowiedziałem na ten temat, ale przypadek ten chodzi bardzo często za mną i bardzo często myślę o nim z wielką nadzieją, że właśnie to są dogody na istnie naszego bytu, jestestwa po śmierci. Wielu z Was zastanawia się nad tym, czym jest nasze życie, a chyba najważniejsze pytanie to, czy po fizycznej śmierci żyjemy, czy jesteśmy dalej. No właśnie, oczywiście każdy z nas ma taką nadzieję, bo tak naprawdę nie boimy się śmierci. Boimy, ale tak naprawdę przeraża nas coś bardziej poważnego. Niebyt, nieistnienie, nie stanowienie o sobie. Nawet gdybyś był biedakiem, wykończonym przez nałogi, zniszczonym wewnętrznie,

1:15

dalej chcesz być. Dalej chcesz być i to jest ważne, bo chociaż jakby człowiek umarł i nic by nie było, to by nawet sobie nie zdawał z tego sprawy, że był. Ale my żyjąc nie umiemy sobie nawet wyobrazić tego, że może nas nie być lud, możemy nie istnieć. A cóż, drodzy Państwo, chyba nie mamy szans nie istnieć po śmierci. Przykładem tego może być jedno z ciekawszych doświadczeń moich. Przenosimy się do miejscowości Olsztyn do roku 2011, do okresu stycznia. Otóż w tym pięknym mieście, zwłaszcza latem, Olsztynie, pewnego dnia w styczniu 2011 roku, młody chłopak o imieniu Paweł, 25-latek, siedzi przed komputerem w domu, mieszka z rodzicami w bloku w Olsztynie. Był wieczór, mroźny czas był, duży mróz. I chłopiec mówi, że do mamy, że wyjdzie zapalić papierosa, ponieważ mama mu nie pozwala palić w domu.

2:36

Więc schodzi, wychodzi na klatkę schodową, schodzi na sam dół, miał spalić papierosa i wrócić. Niestety nie wrócił. Nie wrócił, znikł. Rodzice przyjeżdżają do mnie, do Człuchowa, kilka, może kilkanaście dni po jego zaginięciu. Zdesperowani. Przywożą jego rzeczy, przywożą fotografię. Zastanawiam się nad wszystkim. Po godzinie daję na piśmie odpowiedź. Odpowiedź moja była druzgocząca. Sąc rodziców i ich nadzieję. Napisałem: "Syn państwa nie żyje. Jest w rzece Łyna na wysokości ulicy Artyleryjskiej". Jest to mała uliczka w Olsztynie Artyleryjska. To jest ślepa uliczka, natomiast zaraz kończy się, gdzie rzeka Łyna. I właściwie tam przy tej Artyleryjskiej stoi jeden budynek, to jest jakaś szkoła.

3:51

Ci rodzice pojechali z tymi zapiskami i z zaznaczonym miejscem na mapie. I na drugi dzień poszli na policję w Olsztynie. Policjanci na trzeci dzień od wizyty u Mierowiców zdecydowali się, dużą ilością pracowników policji, pójść w to miejsce i przeczesać się w tym miejscu około pięćdziesięciometrowy odcinek Łyny. Właśnie na tym krótkim odcinku ulicy Artyleryjskiej w skrótka ulicy. Kiedy zaczęły się poszukiwania trwały godzinę, może dwie. W końcu alarm, znaleziono zwłoki. Zwłoki znaleziono, szanowni państwo. Rozpisała się o tym prasa, internet. Jackowski wskazał zwłoki. Z jednym problemem. Nie te zwłoki. Tym ciałem okazała się siostra Maria, 70-letnia zakonnica z Olsztyna. Tu jest wskazane przeze mnie miejsce. Jasnowic odnalazł ciało zakonnicy.

5:06

Tak oto wygląda. Ja nie umiem tego zatrzymywać, więc możecie stop klatkę sobie zrobić, przeczytać to. Nie wiedziałem, traktować to jako sukces w trafnej przepowiedni mojej o zaginionym, czy nie? Czy to przypadek? Nawet kiedy z gazet dzwoniono do mnie, to zastanawiałem się co odpowiedzieć, no bo nie czułem się usatysfakcjonowany tym, bo no tak, no ciało wskazałem, było tam ciało, ale nie tego kogoś, kogo szukałem. Minęło od tego zdarzenia kilka dni. Ponownie w moich drzwiach stanęła mama i ojciec zaginionego 25-latka w imieniu Paweł z Olsztyna. Ta mama mówi do mnie: "Wie pan co, może pan rzeczywiście poczuł ciało, bo ustawiał się pan na osobę z margłą w rejonie Olsztyna i takowa była, którą znaleziono w tym miejscu, ale może nasz sęd żyje, może pan drugi raz spróbuje". Wziałem od nich te rzeczy ponownie, kazałem im wyjść z domu i zacząłem się skupiać.

6:27

Po niedługim czasie miałem dalej wrażenie, że on nie żyje i że on jest w łynie, ale kojarzyło mi się, że idąc z karpą dojrzy się jego ciało, że on jest na takiej piaszczystej mieliźnie. albo woda opadła, bo kojarzy mi się prawie na wierzchu, tylko że w rzece i skojarzyła mi się nazwa radiowa. Konfrontując to z mapą, oczywiście jest ulica radiowa i przy ulicy radiowej w Olsztynie płynie łyna. Wskazałem ten punkt bardzo dokładnie. Wymierzyłem to w metrach i wyobraźcie sobie, że na drugi dzień, kiedy ci rodzice pojechali na policję z tym następnym moim planem, na drugi dzień, kiedy w słuchawce ktoś zadzwonił do mnie i powiedział, że znaleziono ciało Pawła dokładnie w miejscu, w którym ja powiedziałem, to nie mogę w to uwierzyć. Oto zwłoki Pawła znaleziono na następny dzień. Zobaczcie, ciało siostry zakonnej, które było w rzece, a nikt nie wiedział, że jest w rzece, ona po prostu zaginęła.

7:44

I ciało Pawła. To, co teraz powiem, nie miałoby żadnego znaczenia, gdybym znalazł tylko siostrę zakonną, a nie Pawła. Ale, zwróćcie uwagę, z rzeczy Pawła, robiąc wizję, poczuję najpierw, albo on mi daje poczuć siostrę zakonną, po czym, powtarzając wizję, po kilku dniach znajduję Pawła. Więc o przypadku tu nie może być mowa. Znalazłem jedno i drugie ciało w sposób jasnowidzczy, w sposób telepatyczny, po kontakcie z duszą Pawła. Różne potem myśli mi przychodziły do głowy, o Jezus Maria. Od tego, dlaczego, dlaczego z rzeczy innej osoby zaginionej znajduję najpierw obcą osobę zaginioną, a potem tą osobę. Doszedłem do takiego wniosku, że Paweł z jakichś przyczyn znalazł się ciało jego. Paweł nie żył. Siostra zakonna prawdopodobnie spacerowała sobie, a w pobliżu tego miejsca, gdzie Paweł, Paweła ciało było i on był na mieliźnie rzeczywiście.

9:04

To tam, to tam był chodnik. Siostra prawdopodobnie sobie spacerowała w któryś z tych mroźnych dni. Zauważyła leżącego człowieka. Nie była pewna, czy to jest osoba martwa, czy żyjąca. Może ktoś się upił, może leży. Chodząc ze skarpy musiała się, już nie młoda kobieta, 70 lat, musiała się przewrócić, wpaść do wody, szok termiczny. Straciła życie. Woda pociągnęła ją znacznie dalej i gdzieś utkwiło ciało w rejonie ulicy artyleryjskiej. Paweł już po śmierci prawdopodobnie zdawał sobie z tego sprawę, jego dusza na pewno sobie zdawała z tego sprawę, że ta siostra być może przez tą sytuację straciła w pewnym sensie, nawet nie użyję tego słowa, ale straciła życie. Paweł zachował się po śmierci jak dżentelmen. Wskazał najpierw siostrę zakonną, która podzieliła jego los i była martwa w rzece,

10:23

a potem natknął rodziców, kiedy już siostra została znaleziona tam, gdzie wskazałem. Natknął rodziców, żeby przyjechali jeszcze raz do mnie i natchnął mnie, żebym jeszcze raz się skupił i wskazał mi dokładnie za drugim razem, gdzie jest jego ciało. Oczywiście sceptycy mogą mówić: Jackowski, stukaj się w łeb. Ja wam tego sceptycy nie powiem. Ja wam powiem, że jak mi wytłumaczycie te dwa przypadki, z imienia i z nazwiska przypadki prawdziwe, jakich jest wiele. Na dodatek powiem wam sceptycy i wy, mili słuchacze, którzy chcecie się nad tym zastanowić, wszak tu też chodzi o wasze dusze w przyszłości, o świadomość tego, że macie te dusze już teraz i kształtujecie je. To jeszcze tego samego roku, 2011, we wrześniu, bo to są dwa przypadki ze stycznia właśnie, to we wrześniu w Olsztynie znalazłem trzecie ciało i był nim zaginiony policjant. Ale to jest też bardzo ciekawa historia i też wam opowiem o takich,

11:38

niezwykłych momentach właśnie przy sprawie tego policjata. Ale to w następnym niebawem moim filmiku. Szanowni Państwo, dusza to to wszystko, co mamy w głowie. Tym jest nasza dusza. Od niecnych rzeczy, które w każdym z nas gdzieś tam są schowane i grzemią. Od nałogów, od pokus, po dobre rzeczy, po miłość, po współczucie, po przyjaźń. To my kształtujemy duszę. Pomyślcie, że każda osoba, która czasami dość niespodziewanie traci życie jak siostra idąc na spacer. Pomyślcie, że nie była młoda, nie była przygotowana, że w tym momencie się coś stanie, że ona się w rzece znajdzie. Czy Paweł, który wychodząc na papierosa, nie pomyślał, że tej samej nocy będzie martwy w łynie. Pomyślcie, pomyślcie nad tym tak, że wszelkie dobra tego świata są fajne i służą nam i chcemy je mieć.

12:57

Ale pomyślcie, jeżeli to życie nasze jest jak, powiedzmy, okulary te do tych, ja nie wiem nawet jak to fachowo nazwać, się zakłada teraz takie okulary i się widzi alternatywny świat, widzi się wirtualny świat, pewną fantazję i uczestniczymy w jakiejś akcji, właściwie je cali sobą, bo mamy nałożone te okulary na całe oczy. Pomyślcie, może technologicznie kiedyś w przyszłości te okulary będą oszukiwały nas, naszą psychikę i jak będziemy chcieli to sobie wymyślimy jakiś alternatywny świat, zaczniemy w nim żyć i będziemy pewni, że to jest tylko tamten świat. Kto wie, czy nasze życie tu na Ziemi nie jest taką zabawą, takim tragiczną, tragizabawą, no bo się to wszystko marnie kończy, jeżeli wszystko umiera, ale właśnie może to być kształcenie nas, a rzeczywiście żyjemy gdzieś tam w sposób jak najbardziej, jak najbardziej świadomy i inny utożsamiamy się tylko z tym, gdzie jesteśmy. Pomyślcie, ja tu jestem, w tym pokoju, w swoim mieszkaniu,

14:15

ale przecież w tej chwili gdzieś w Brazylii, no tam chyba jest, nie wiem, noc, jeżeli się nie mylę, albo wczesny poranek, w Brazylii gdzieś ktoś w tej chwili wstaje i idzie do pracy, jakiś młody chłopak czy dziewczyna idzie do szkoły, jest inna pogoda. Czy oni myślą, że ja tu w Człuchowie siedzę teraz przed kamerką i coś mówię? Albo ja myślę o nich? Nie. A te światy istnieją. My istniejemy, nie zdając sobie z tego nawet sprawy. Myślę, że my naprawdę zbyt mocno i zbyt oczywisty sposób utożsamiamy się tylko tu z tym bytem i z tym naszym marniejącym ciałem. Przez to, taka przestroga przyziemna, przez to tak łatwo nas namówić na wieloletnie kredyty, na różne reklamy, na różne rzeczy, których nie są wcale nam ponieczne do życia. Mało tego, utożsamiamy się tylko z tym, co mamy, co posiadamy, co szybko jeździ, co jest bardzo sprawne, co jest na hicie, modą, a nie macie pojęcia, jaka jest piękna więź.

15:38

Ja na przykład z siostrą Huberman nazwiską. Piękna rzecz się stała, kiedy to kilkanaście dni po odnalezieniu zwłok siostry Marii z Olsztyna zadzwoniła pewna siostra zakonna do mnie właśnie z Olsztyna, nie wiem, czy to jest klasztor czy… I powiedziała, że one wiedzą o tym, że ja wskazałem jej ciało i że miesięczne modlitwy są za mnie prowadzone. Bardzo podziękowałem za nie i poprosiłem, żeby głównie o zdrowie się pomodliły moje i jestem wdzięczny, że ktoś się pomodlił za mnie. Ale powiem Wam jeszcze jedną ciekawostkę. Wiecie, że długi czas siostrę Marię czułem. Do wielu zmarłych czuję taką przyjaźń za życia, ich nie znałem, a jakaś bliskość z nimi. Żyjemy nadal. Do niebawem. Pozdrawiam.