Archiwum Wizji rejestr przepowiedni
23 maja 2025

They Will Burn the Temples and It Will Begin - Live Visions

· 52 min · napisy YouTube (PL) · obejrzyj na YouTube ↗

Audycja dotyczy wizji Krzysztofa Jackowskiego na temat nadchodzących wydarzeń w Europie, w tym potencjalnych konfliktów i katastrof. Jasnowidz porusza również kwestie polityczne w Polsce oraz osobiste doświadczenia związane z opieką nad zwierzętami.

Przepowiednie z tej audycji · 5
niezweryfikowane · niewielkie państwo w Europie · horyzont: czerwiec

„w jakimś państwie europejskim będzie to czas po wielkiej masakrze czy po zbiorowej masakrze?”

33:16
niezweryfikowane · Europa · horyzont: lato

„w to lato będzie mowa o czymś, co idzie w powietrzu. Jest to zatrute.”

38:52
niezweryfikowane · Europa

„Będzie atak w Europie na sygnał.”

41:23
niezweryfikowane · Europa

„W Europie zacznie się to od płonącej świątyni.”

42:45
niezweryfikowane · ważny przywódca

„Szykowana jest próba zamachu na ważnego przywódce.”

47:01

Pełny transkrypt · 40 fragmentów

0:17

Dobry wieczór państwu. Jestem zanim zanim zacznie się dzisiejsza audycja, już na pewno na żywo. Ostatnie dwie nie były w pełni na żywo, dlatego że dlatego, że nie było mnie na miejscu. Zaraz wszystko wyjaśnię. Patryk, hej, jako pierwszy. Koko, Koko 11, hello. Bartolini, witam. Wróżka. Papuszka. Hej. Zdzisław Chromiak. Witam. Upackany. Cześć. Cześć. Szczęść Boże. Przepraszam. Izabela. Hej. Wojtas Lajbalich. Witam. Iza. Ania Kossowska Inkaart. Kowal Kowalowie. Witam. Witam wszystkich państwa. Drodzy państwo, nie było mnie cały tydzień. Od czwartku do czwartku byłem poza granicami kraju, byłem na urlopie. Pogoda dopisała, bo w Polsce

1:32

pogoda maj nie dopisuje, jak widzimy. Przynajmniej tu na Pomorzu, ale z tego co wiem, to chyba w całej Polsce jest chłodno. Niestety nie za bardzo przypomina to wiosnę. Ja byłem y na tydzień czasu w Tunezji. Bardzo różne wrażenia. Chcę dzisiaj odpowiadać na wasze pytania, więc nie chcę opowiadać o Tunezji. Poza to wam bardzo ciekawą rzecz chcę, będę chciał wam pokazać dzięki pewnemu widzowi z kanału. Pokażę wam zaraz coś ciekawego, historycznego. Najciekawszą rzeczą chcę powiedzieć a propos tej Tunezji. Powiem państwu, że ja mam lęk wysokości, ale mimo tego nie wiedzieć czemu odważyłem się na takim dziwnym spadochronie polecieć sam w powietrze mniej więcej 40, 60 met nad ziemią. Pokażę wam tak szybciutko, jeżeli mogę, jeżeli nie nadużyję tu waszej

2:48

cierpliwości. Krótki filmik z tego, jak tam, ale nie wiem, czy ja to teraz będę umiał. A jest, jest, jest, jest, jest. Ja ciężko przestraszony byłem w tym, no ale się zdecydowałem i bałem się bardzo. O, zobacz ten gruby to ja tam w pasach. Krzyczę help. Wylą. Poszło. To było napędzane na linię przez motorówkę. Bardzo wysoko się uniosłem. To jest sam początek. Lot trwał mniej więcej 10 minut, ale strach był duży. Zobaczcie, Jack Kostki poleciał mimo choroby lęku wysokości. Mam go duży. Byłem przerażony. Cały czas mi się wydawało, że z tych pasów, których jestem, się

4:04

wyśliznę spadnę, ale poleciałem. Lot trwał 10 minut i a tak się to wznosiło. Już zaraz się filmik kończy, bo to tylko jest start. Potem to znacznie wyżej mnie pociągnęło. Yyy, ale mówię, to jest wysokość między 40 a 60 m y w górze. 60 m na pewno był taki moment kilku minut, że byłem na takiej wysokości. Tak. Yyy, no odważyłem się. Jeszcze powiem tylko jedną rzecz, szanowni moi przyjaciele, że kiedy byłem w Tonezji, pojechałem tam na wycieczkę, byłem w miejscu, gdzie kręcono wiele scen z gladiatora. To jest taki obiekt, który zapomniałem też z głowy. No. Tam kręcono w każdym bądź razie film Gladiator, ale będąc w Tunezji i patrząc na infrastrukturę na na niestety poza hotelem na sporę nawet bałagan na gdzieś

5:22

na obrzeżach miast, w miastach to powiem wam, że po prostu y żyjemy w bardzo czystym kraju. Tylko tyle chcę powiedzieć. Dobrze. Czesław Malinowski napisał: "Kozacko trzeba spełnić marzenia, a nie do końca życia rozkopywać łóżko, że się czegoś nie zrobiło." Tak, tak, tak, tak. Trzeba brać w oczywiście z dużym umiarkowaniem, ale trzeba to robić. Aktualnie w tym momencie trwa debata drugiej tury prezydenckiej i panowie dwaj kandydaci niestety się znów ścierają. lecą na st na starte argumenty, czyli mieszkania i inne tam kwestie jeden drugiemu. Nagrzeszone z tymi mieszkaniami ma jeden i drugi, ponieważ o Nawrockim każdy wie co. A a przecież pan ten drugi Trzaskowski, no

6:38

przy pani Hannie Grunkiewicz Walc też tam jakieś dziwne historie wyprawiali z mieszkaniami w Warszawie. i kamienicami. Także mają sobie dużo do pogadania. To nie są moi kandydaci, ani jeden, ani drugi. Moim kandydatem był pan Braun, nie będę tego ukrywał, dlatego że mówi jak jest i nie przejmuję się obecną sytuacją prezydencką, ponieważ mówię to już nie są moi kandydaci i traktuję to bezemocjonalnie. Zresztą wojna lewa, prawa, prawa, lewa. Od dawna mnie nie interesuje. Ja jestem wyalienowany z tej wojny, więc nie ma o czym gadać. naród polski wybrał między jednym złem a drugim złem. Więc ja się autuję z tego i szkoda marszczyć czoło, żeby się zastanawiać nad tymi panami. Oczywiście krótko przed wyborami postaram się skupić i powiedzieć, kto z

7:54

tych panów w mojej ocenie, w moim poczuciu przejdzie przejdzie jako prezydent. Kącik Wodnika. Pytanie mniejsze zło, czyli która strona, prawa czy lewa? Chyba bez znaczenia. Natomiast jeżeli wybierzemy prawą stronę, to rząd Tuska może się posypać. Koalicja. Jeżeli wybierzemy lewą stronę, wówczas oddajemy w obecną koalicję pełną władzę w Polsce, bo będą mieli też swojego prezydenta. To, że ten pan mówi, że będzie niezależny, że no to tak niezależny. Dzisiaj ktoś mi zrobił nieprawdopodobną niespodziankę. pewien pan, chociaż mu powiem z imienia, tu jest list od tego pana, pokażę wam coś niezwykłego, aby nie nie było to w jakiś

9:11

sposób prorocze. Nie ma tutaj list, a jest pan Kamil. Pan Kamil przysłał mi Kalinowa, Kalinowa, Kalinowo miejscowość przysłał mi gazetę. Ale słuchajcie, ta gazeta jest wydana w Warszawie. Jest to wieczór warszawski. Kosztowała 10 gros. Zaraz wam pokażę. Ukazała się w czwartek 31 sierpnia. 1939 roku, czyli dokładnie ostatni dzień pokoju przed drugą światową. Tak wygląda czołówka tej gazety. Sporo sfatygowana, ale czytelna. Oj, tak, zobaczcie. Wieczór, wieczór warszawski. Tutaj macie datę, jak widzicie, tak? I tu jest tytuł. Malarzowi pozostało do wyboru cofnąć się albo rozpocząć wojnę. Widzicie, tak wyglądała

10:29

gazeta w ostatnich godzinach pokoju w Polsce. Tu już była mowa o mobilizacjach w wielu krajach. Wielkiej Brytanii, w innych krajach. Niezwykły, niezwykłe, bo to jest, mówię, dzień przed tym, co potem spłynęło krwią w Polsce. Nie tylko w Polsce. Taka pamiątka. Dobrze. Będę dzisiaj odpowiadał na wasze pytania. A byłem na tej wycieczce, żebym tutaj chciał być sprawiedliwy z przyjaciółmi, z pewnym małżeństwem, których znam. E tak to powiem, ale wysłuchajcie mnie. Jak poznałem tego człowieka. Grubo ponad rok temu mówię o człowieku, z którym byłem.

11:46

On był z małżonką swoją. Bardzo ciekawa historia. Rzadko kiedy miewam sytuacje, w których yyy takim codziennym monotonii życia mam poczucie lub w swoich sprawach lub ja nieraz mówię o takim głosie, to nie jest głos, który się słyszy, to tak jakby rozumie się słowa. I opowiem wam historię. Pewnego razu, pewnego razu byłem w pewnej restauracji 3 km od Człuchowa i jadłem tam zupę. Nie było czasu w domu coś ugotować, zjeść, więc szybko pojechałem na jakiś talerz zupy. Kiedy byłem już w tej restauracji, czekając na moje danie, zwróciłem uwagę na mężczyznę, głównie na mężczyznę, a tam jeszcze przy tym stoliku siedziała kobieta i trojej dzieci. Siedzę, zajadam tą zupę. Nie, jeszcze nie. Czekałem na tą zupę, a oni kończyli jedzenie. Tego mężczyznę

13:03

widziałem tak z profila jak siedział, czy jak był profilowo do mnie odwrócony i zwróciłem uwagę na jego twarz. Jego twarz była wydała mi się zmęczona. Może mniej jak moja twarz. Ja mam bardzo zmęczoną twarz, ale no niestety taką mam urodę. A też po tej operacji, no niestety nie jestem pierwszego zdrowia. Jego twarz wydała mi się zmęczona. Tak mnie coś bardzo przyciągało do tego człowieka i to jest bardzo ciekawa historia. Pozwólcie i potem będę już odpowiadał na wasze pytania. I wyobraźcie sobie, że patrząc tak na niego, on oczywiście nie widział, że ja na niego patrzę, bo on był profilem do mnie, bokiem do mnie odwrócony, coś mi wewnętrze powiedziało: "To jest dobry człowiek". Pomyślałem sobie: "Zaskoczyło mnie to tak, to jest dobry człowiek". No oni kończyli jedzenie.

14:20

wstali od tego stolika i szykowali się do wyjścia. I w tym momencie człowiek ten spojrzał na mnie, czyli de facto przedtem nie było żadnej interakcji wzrokowej z jego strony. I podszedł do mnie i mówi pan Jackowski, ja mówię tak, wie pan co, ja pana oglądam na kanale, ale mógłbym pana odwiedzić. Ja mówię bardzo proszę. A mówię: "Skąd pan jest?" A: "Z Tucholi jestem". No dobrze, mówię, bardzo proszę. Podałem mu swój adres. Właściwie to nie było ustalone, kiedy miałby mnie odwiedzić. To tak miało wyglądać, że będzie w Człuchowie, to mnie odwiedzi. Więc specjalnie nie czekałem na tego pana. Hm, Minął czas, minął może miesiąc, od tego czasu może mniej. Ciężko mi teraz jest ten czas dokładnie sprecyzować, ale minął czas i pewnego ranka, kiedy się obudziłem, mniej więcej

15:37

7:00 rano, był słoneczny dzień i wyobraźcie sobie, że wyjrzałem przez okno od kuchni i mój wzrok przykułem do dziwnej rzeczy. Otóż pod moim garażem z boku tak stał takiej średniej wielkości karton. Myślę sobie, kto tam położył karton zdjęty ciekawością. Natychmiast wyszedłem z mieszkania i poszedłem zobaczyć co jest w tym kartonie. I tu ząk. W kartonie był w jakiejś szmatce, na jakiejś szmatce leżący, żywy, malusieńki kotek, ale to było maleństwo. On, nie wiem czy on na oczy widział. To wyglądało tak, jakby to był kotek dopiero co urodzony. Natychmiast w domu mam psa Alberta. On nie jest przyzwyczajony na y koty, on

16:52

wręcz szczeka na koty. Więc pomyślałem sobie, nie wniosę go do domu, ale było ciepło. Mówię, wezmę mleka. Pierwsze co to mleka, dam mu mleka. No ale niestety przyniosłem w jakiejś miseczce mleko i wyobraźcie sobie, że że on nawet nie próbował pić tego mleka. Widać, że był wygłodniały, spragniony. Nie pił, nie umiał. No zacząłem myśleć, no nie można tak zostawić tego kotka. Też niespecjalnie wiedziałem jak się karmi takie kotki, które są dopiero narodzone. Poprosiłem mojego młodszego sąsiada, żeby, bo on ma akurat kotki i niedawno mu się okociły. Mówię: "Weź się zaopiekuj nim, a ja będę próbował gdzieś umieścić tego kotka". Już kończę tą historię, ale jest bardzo ciekawa. Posłuchajcie. No i no i on się zgodził wziąć tego kota. Mówił, że będzie karmił go pipetą jakąś tam do buźki, wlewał mu to mleczką, ale mówi: "Masz trzy dni. Jeżeli w ciągu trzech dni nie załatwisz

18:07

czegoś, żeby ten kot będzie miał jakąś opiekę, to ci go odstawię pod garaż, bo ja mam za dużo swoich obowiązków". No dobrze, próbowałem w różnych miejscach. Dzwoniłem do urzędu miasta, specjalnej osoby, która się ma zwierzętami opiekować. Bez skutku dzwoniłem do pobliskiego, nie w Czuchowie, ale pobliskiego, jak to tam takiego ośrodka opieki nad zwierzętami bezdomnymi bez skutku. Yyy, w końcu yyy na trzeci po trzech dniach, na czwarty dzień rano yyy yyy kartonik z kotkiem wylądował z powrotem y pod moim garażem, czyli yyy mój sąsiad dotrzymał słowa. Wdzięczny mu jestem, że te trzy dni go karmił i i jakoś opiekował się tym kotkiem. Kotek był dalej niedołężny, bo był za mały na na to, żeby dał sobie radę. I co zrobiłem? z godzinę, dwie zastanawiałem się, w końcu mówię: "Tak, tu dzwoniłem, tu dzwoniłem, nikogo to nie obchodzi. Niby tak, wszyscy się ujmują ze zwierzętami, ale ale w schonisku mi powiedziano, że musi być musiałby być chory, żeby go

19:22

przyjęli." No ale on chory nie był. On był niedołężny z powodu maleńkości swojej. No wziąłem ten karton i pojechałem na komisariat policji w Czuchowie. Wszedłem na komisariat z tym kartonikiem i z tym kotkiem w tym kartoniku i opowiedziałem całą historię i mówię: "No może wy byście w jakiś sposób pomogli, bo to jest żywe zwierzę". No niestety panowie policjanci powiedzieli, że no nie mają możliwości, że mam się starać. I ja mówię: "To trudno, ja zostawię u was tego kotka". Tu pan policjant mnie zaskoczył, zresztą chyba miał rację. A on mówi: "Nie, to my pana ukaramy." Ja mówię: "Jak wy mnie ukaracie? Przecież ja próbuję temu kotu pomóc. No my pana ukaramy, bo pan go właściwie przez to, że ktoś panu ten karton z tym kotkiem przyniósł, to pan go właściwie pan jest teraz opiekunem tego kotka." No trudno było zaprzeczyć. No rzeczywiście pomyślałem, policjant ma rację. Jeżeli pan nam ten karton z tym kotkiem tu zostawi, to my ukamy pana za porzucenie tego kotka. No tak

20:40

mówię. No nic, zrozumiałem, że i tu nic nie wskóram. Wziąłem ten kartonik, wyszedłem na parking przed komisariatem policji w Czuchowie, wożyłem ten karton z kotkiem na tylnie siedzenie. I stanąłem przed samochodem i mówię tak: "Panie Boże, ale dosłownie dosłownie te słowa: "Panie Boże, zrobiłem co mogłem. Nie mam warunków w domu, żeby trzymać tego kotka. Zresztą nie umiem się opiekować takim małym. Nigdy nie miałem takiego doświadczenia. Boże, zobiłem co mogłem. Oddaję w twoje ręce tego kota. Sprawd coś. Zrób coś, żeby ten kotek y przeżył. No tak powiedziałem, tak w sobie powiedziałem to, ale ja jak do Boga mówię to nieraz głośno i jak już wsiadłem w ten samochód i już jechałem do domu, to parę razy powiedziałem: "Panie Boże, zrób coś, no zainspiruj mnie, daj mi jakiś pomysł, żeby przecież ten kotek miał opiekę i żył".

21:55

Wjeżdżam na podwórze, staję pod garażem na zewnątrz na podwórzu i wsiadłem z samochodu i jeszcze nie wyjąłem tego kartona z kotkiem, ale patrzę, wjeżdża jakiś biały samochód. Wjeżdża biały samochód, kobieta z mężczyzną w samochodzie i już przez szybę poznałem, że to ten człowiek, którego zamieniłem dwa słowa na na CPNE, bo to jest restauracja przy CPE i teraz tak, no zajechał ten człowiek z żoną swoją. wysiedli z samochodu. No i mówię, że mam kłopot od Pamiętacie, coś mi powiedziało, to jest dobry człowiek. Coś mi wtedy w tej restauracji powiedziało: "To jest dobry człowiek". I wyobraźcie sobie, że im to mówię, że właśnie wracam z komisariatu, tam też no nie za bardzo ktoś był w stanie pomóc. I tak mówię, mam kłopot, duży kłopot, nie wiem co zrobić, a przecież nie, nie, nie, nie dam mu

23:11

zginąć. On tak się na siebie patrzą, a żona tego pana mówi: "A mogłabym zobaczyć tego kotka?" Ja mówię: "Proszę bardzo, otworzyłem drzwi, zajrzała tam, mówi: "Ale śliczny". mówi: "Ja mam trzy pieski, ale podejrze tak powiedziała: "Dzisiaj mój syn ma urodziny i to będzie świetny dla niego prezent." Słuchajcie, ja mówię: "Jak ja mam to rozumieć? Pani weźmie tego kotka?" Tak, my weźmiemy. My weźmiemy, pojedziemy z nim do weterynarza. jakieś na pewno szczepienia albo coś musi mieć i my go wyśniemy. Słuchajcie, wzięli tego kotka, wypili u mnie herbatę czy tam kawę i porozmawialiśmy na temat tego, co robię. Opowiedziałem im jakieś historie i wzięli tego kotka. Jak pojechali, tak se pomyślałem, dziwne to. Coś mi tam w tej restauracji powiedziało, zanim do mnie zagadał ten człowiek. To jest dobry człowiek. A a jak powiedziałem: "Panie

24:26

Boże, oddaję w twoje ręce tego kotka. Zrób coś, zrób coś, zainspiruj. Wjeżdżam na podwórze i ci ludzie wjechali i biorą tego kotka bez problemu. Oni go chcą. Ja ich nawet nie prosi nawet ich nie prosił. No z jakiej racji? Oni go po prostu chcieli wziąć i się cieszyli jako prezent dla syna. Dobrzy ludzie. I na koniec tej opowieści jeszcze wam jedną kwestię powiem. Ci państwo zaprosili mnie i żonę i Alberta, mojego psa po jakimś czasie dłuższym, po kilku miesiącach na obiad do siebie. Myśmy pojechali, skorzystaliśmy z tego zaproszenia. Pojechaliśmy na ten obiad w domu u nich trzy urocze shitsu, dwa shitsu, a jeden to nie wiem jaka rasa też malutki. No i ten kotek, ale już wyrośnięty, już większy, młody jeszcze, ale już dużo

25:42

większy. A oni mówią: "Chce pan wiedzieć, jak on się nazywa? Jak on ma na imię? Ja mówię jak Krzysiu a ja mówię dlaczego Krzysiu no bo od ciebie go mamy. No i jest kotek Krzysiu jest, żyje, jest szczęśliwy, żyje z tymi pieskami. Akceptują go o dziwo. Albert tam był mój pies. Zaakceptował te pieski, a też tego kotka. bardzo się mu przyglądał, bardzo był nim zainteresowany. Taka to historia to są znaki, to są znaki poczucia. Ludzie nie zdają sobie sprawy często, że że właśnie że właśnie ten wewnętrzny głos, to zrozumienie głosu jest w każdym z nas. Ten głos jest takim radarem, takim Myśmy się zaprzyjaźnili.

26:57

Potem spotkaliśmy się parę razy yy tacy normalni, zwyczajni ludzie, którzy którzy na pewno ciężko pracują, ale nie grają. Są, są zwykli, są naturalni, są bezinteresowni w znajomości. A o to coraz trudniej na świecie. Ale dobrze, że tacy ludzie są i to z nimi wspólna decyzja. polecieliśmy właśnie na na ten tygodniowy urlop do Tunezji. I tutaj chcę jeszcze powiedzieć państwu kwestię taką, że jest tak, że te wczasy, które na które poleciałem, epoka podziału, że ktoś leci, ktoś jedzie nad morze w Polsce. Bo uwaga, nie stać go polecieć za

28:13

granicę. Otóż jak to się wszystko pozmieniało? Jadąc nad morze często po tygodniu możemy stracić znacznie znacznie nad morze polskie, znacznie więcej pieniędzy i pogoda nie jest gwarantowana. jak lecieć gdzieś do kraju ciepłego, gdzie jest to wszystko bardziej zorganizowane i tańsze. Yyy, ja myślę, że to jest znacznie tańsze. Mój urlop był znaczy tańsze jak urlop tygodniowy nad polskim morzem w takim chłodzie. Okej, tyle, tyle o moim urlopie. Wybaczcie, że sobie pozwoliłem. No każdy musi chociaż w roku te kilka dni się wyłączyć i i odpocząć. Dobrze. Wasze pytania. Go Gergo, niech się pan skupi gdzie i kiedy ten wybuch a nuklearny pod wodą

29:29

oceanem, który miał pan wizji. Gergo, nie jest to proste, bo jeżeli jest poczucie wizji, to ono jest i de facto nie powinno się go pogłębiać, bo wtedy się wchodzi już w jakiś element sugestywny. To była wizja. Coś takiego poczułem. To podobnie jak powiedzmy, nie wiem, na początku chyba tego roku powiedziałem, że że papież odejdzie w kwietniu. Albercik, przyszedłeś? Tak. Dobrze, połóż się. Tak. W kwietniu. Aj, przepraszam. On chyba chce wyjść. A muszę poprosić żonę, bo ja audycję prowadzę. Wybaczcie. Kasu, proszę. Z Kaszą wydzisz. Idź si zrobisz. Już pójdziesz

30:44

coś. Bardzo przepraszam za Alberta, ale on jak chce wyjść siusiu, to po prostu przychodzi tu pod biurko, spojrzy i wiem o co chodzi. [Muzyka] I zobaczcie i na początku tego roku i mówiłem o papieżu, że papież odejdzie bodajże tak w kwietniu. No i tak to się stało. Dobrze. No już sobie jakieś odczucia. Dobrze patrzę. Co o co o co pytać? 4 czerwca. Panie Krzysztofie, proszę o jedno odczucie. To ważne dla nas wszystkich. A dlaczego 4 czerwca? Ktoś pisze? Proszę się skupić. Czerwiec.

32:00

Lachers. Momencik. Czerwiec. A co to ma z czerwcem? No dobrze. Czerwiec. Małą chwilkę się muszę nastawić. Czerwiec. O, dziwna rzecz. Boję się, że się jakąś sugestią już łapie, bo to dużo w audycji teraz mówiłem, opowiadałem. To niekoniecznie pierwszy czy tam czy

33:16

czerwiec, ale w jakimś państwie europejskim będzie to czas po wielkiej masakrze czy po zbiorowej masakrze? Nie wiem kompletnie. z jakiegoś państwa, państwo się będzie jakieś niewielkie państwo będzie się wyludniać albo z tego państwa będą uciekać ludzie masowo. To się wydaje, że jakaś masakra.

34:44

najbliższy okres czasu. Coś dziwnego, coś niedobrego mi się kojarzy. Czyżby w tym okresie czasu yyy miała stać się nowa wojna w niedużym państwie lub jakaś masakra w niedużym państwie? Nie wiem, kiedy kiedy się skupiam na temat czerwca, kojarzy mi się potężny niepokój w niewielkim państwie. Ucieczka ludzi. A poprzedzi to jakaś masakra.

36:18

Jeżeli coś takiego nastąpi, to stworzy to dla całego regionu. Tam skąd to państwo będzie pochodziło, stworzy dla całego regionu wielkie zagrożenie dla całego regionu. Zobaczcie, kiedy Trump zaczął zapowiadać, że zaczną się rozmowy z Rosją, z Putinem na temat pokoju na Ukrainie, większość ludzi uważała, że ten do tego pokoju dojdzie szybko, oczywiście kosztem Ukrainy, ale dojdzie bardzo szybko. A ja powiedziałem, że Trump zawiedzie Putina. Trump źle, źle, sorry, że Putin zawiedzie Trumpa, że Putin wręcz wykorzysta i oszuka Trumpa. I tak się w gruncie rzeczy stało. De facto Trump Trump został wykorzystany przez Putina wizerunkowo. A też przed światem Trump Putin pokazał, że że nawet Trump nie ma wpływu na jego

37:33

decyzję. I niewiele zapowiada się, żeby na Ukrainie miał zapanować spokój. To jest też dziwna sprawa, że Trump w pewnej swojej wypowiedzi mówi, dwukrotnie powtórzył zdanie, że on czuje, że tam się coś stanie, że coś będzie grubszego, może a że może wojna się rozszerzy. Na razie nie mamy co liczyć na pokój. Na razie to powinniśmy się modlić o to, żeby to się nie rozbniło jeszcze w innym państwie i żeby nie doszło do frontu światowej wojny w pobliżu w pobliżu nas.

38:52

gdy dojdzie do masakry, nie wiem dlaczego słowa masakra, ale nie nie tak wojny jak masakry, do masakry w niewielkim państwie To może być gdzieś w Europie albo przy Europie, to państwa europejskie zaczną błyskawicznie zamykać swe granice w tym sensie, że strefa Schengen będzie w zawieszeniu. Będzie coraz większy niepokój, ale czy to już od czerwca? zatrute powietrze. Uwaga, co mówię. W to lato, w to lato będzie

40:08

mowa o czymś, co idzie w powietrzu. Jest to zatrute. Wydarzy się coś, co zatruje powietrze, stworzy chmurę, która będzie szła i niektóre państwa nie będą wiedziały, jak się przed tym chronić. Ja zmienię tytuł na zatrute powietrze nad niektórymi państwami. To lato przyniesie znacznie więcej niepokojów w stosunku do tego, jak teraz

41:23

jest. Szykuje się też atak. Będzie atak w Europie na sygnał. Siły wrogie Europie w odpowiednim momencie mają dać sygnał i w Europie zaczną się dziać bardzo niepokojące zdarzenia, coraz bardziej zmasowane. do których będą zaangażowane grupy, jakieś grupy powiązane z uchodźcami w Europie.

42:45

W Europie zacznie się to od płonącej świątyni. Jakąś świątynię podpalą. Masakra w małym państwie spowoduje ucieczkę z tego małego państwa wielu ludzi, obywateli tegoż państwa. spowoduje później podpalenie jakiejś świątyni i początek rozruchu w niektórych krajach europejskich. Ale to ta masakra spowoduje wieść o tej masakrze. Tutaj może pewną rzecz powiem. Może tu chodzić o Bliski Wschód. Może to niewielkie państwo to będzie na Bliskim Wschodzie ta masakra będzie się wydarzy. A wtedy grupy, powiedzmy, grupy, pewne grupy zaczną na sygnał robić wielkie niepokoje w Europie. spalą świątynię, a w powietrzu będzie się unosiła unosiła

44:01

trucizna, coś trującego, to będzie wędrowało. To nie musi być kontynentalne, duże. To może być spore, ale nie bardzo wielkie. Ale będzie się o tym mówiło. Dziwna rzecz. Pewne zdarzenia, które się wydarzą, kto wie, czy nie jeszcze tego lata. będą zmuszały w pewnym sensie niektóre państwa europejskie do wzięcia udziału w konflikcie. zacznie się robić na tyle niewyraźna

45:19

sytuacja, [Muzyka] że będą narastały obawy ponownie u ludzi, gdzie żyć, gdzie być. Przy te zmasowane niepokoje i akty złych rzeczy w niektórych miejscach może być ogłoszana godzina policyjna. Być może w krajach europejskich.

47:01

Szykowana jest próba zamachu na ważnego przywódce. Ten zamach się nie powiedzie.

48:41

Teraz spróbowałem się skupić na temat kto będzie prezydentem. To jest bardzo trudne. Nie chcę strzelać. Niech to dojrzeje. Zwróćmy uwagę, [Muzyka] że analizy, przewidywania y firm, które które no robią sondaże, one znacznie się różniły od od między innymi Browna i też Mencena. Tam w dole te sondaże były bardzo mocno jednak powykrzywiane, nie zgadzały się. Co do dwóch głównych były przewidywalne, ponieważ naród jest jak zahypnotyzowany i wybiera między lewą stroną a prawą stroną. i to i wybrał przedstawicieli lewej i prawej

49:56

strony, czyli tak zwanego rządu jednego, który się wymienia co na ogół co dwie kadencje, po to, by dalej była siła pociągowa wierzycieli tego, tych rządów, tych partii, które właściwie ciągną się od Okrągłego Stołu. Ja już o tym wielokrotnie mówiłem. Nie chcę tego powtarzać. Nie ma sensu. Tak. Ja postaram się nadrobić, nadrobić i będę robił same wizje. Trochę wypoczęłem, więc i przez weekend, czyli jutro w niedzielę wykonam audycję, gdzie będę,

51:11

obiecuję, się tylko skupiał, bo coś mi się wydaje, że to lato do dobrych okresów nie będzie należeć. Wszystkiego dobrego. Do jutra. Pozdrawiam