Krzysztof Jackowski opowiada o swoim doświadczeniu z przyjacielem, który zrezygnował z ryzykownej operacji dzięki wiarygodności i duchowej siłach. Podaje przepowiednie dotyczące konfliktów międzynarodowych, w tym potencjalnej katastrofy budowlanej i zamachu na muzułmańskiego duchowego przywódcę.
0:01
Dobry wieczór państwu. Wszystko jest, mikrofon jest. A wody właściwie nabrałem. Resztka jest, ale dobrze. Witam państwa wszystkich. Pozdrawiam. Patrzę co piszecie. Drodzy państwo, ile jest ciekawych rzeczy, żeby opowiedzieć. Byłem parę dni w Kołobrzegu w te właśnie upały, lże je przechodząc i powiem państwu, że wiele osób mnie spotkało na plaży, na ulicach, robili sobie ze mną zdjęcia, rozmawialiśmy. Bardzo miłe to jest. Dużo osób mówiło, że mnie ogląda właśnie tu na kanale. rozmawialiśmy o różnych kwestiach, ale zauważyłem, że osoby, które przypadkowo spotkały się ze mną, widziały się ze mną
1:18
na ulicy w Kołobrzegu, y te osoby, jak już rozmawialiśmy o parapsychologii, o, o jasnowidzeniu, to te osoby głównie interesowały je duchowość, sprawy duchowe, coś, co jak gdyby jest sednem naszego istnienia. No i dyskutowaliśmy przez chwilę, nieraz trochę dłużej o tych sprawach. Żona była na mnie zła, bo idąc na spacer przez chwilę jesteśmy razem, po czym ktoś mnie zatrzymuje, rozmawiamy. No a jak już się człowiek wkręci w rozmowę, no to ta rozmowa idzie swoim torem. Yyy, właśnie tak. Myślę, że wielu z was tu na tym kanale jest też po to, żeby, żeby chcecie usłyszeć ode mnie na pewno coś o kwestii duchowości. Wiecie państwo, to co ja mówię, co
2:34
wychodzi często z moich wizji na temat duchowości, ktoś by mógł powiedzieć przeczy to wszelkiej religii. Niczemu to nie przeczy. Ja mówię to, co czuję, jeżeli się skupiam jak jest tam, to mówię to państwu, co mi przychodzi do głowy, co kojarzy mi się. Nie mogę tego zniekształcać i ubierać to w jakieś dogmaty, które mi są bliskie i tak dalej, i tak dalej. Ktoś mi przysłał całkiem niedawno [westchnienie][wciągnięcie powietrza] taką misyjne msze święte wieczyste. Codziennie na zawsze odprawiamy siedem mszy świętych ku czci trójedynego Boga. z podziękowaniem za dobro i łaski, o Boże błogosławieństwo i dary, owoc życia Ducha Świętego. I to jest dla Krzysztofa Jackowskiego. Dziękuję bardzo. O, tak to wygląda i jest tutaj. Jezu, ufam tobie. Drodzy państwo, myśląc o religii,
3:52
nie możemy burzyć i nie powinniśmy burzyć tego, w czym wzrastaliśmy, czyli czego nas uczyli rodzice, w co wierzyli nasi i wierzą nasi rodzice, dziadkowie. Bardzo są osoby, które w religii bardzo mocno się utożsamiają z czystą religią i są osoby, które od niej odchodzą, uważając, że te dogmaty są za sztywne, nie pasują na te czasy i tak dalej, i tak dalej. To jest kompletna nieprawda. Wiara w człowieku jest zawsze żywa. Wiara jest czymś, co daje siłę człowiekowi. Podobnie jak modlitwa. Ja mam przyjaciół, którzy małżeństwo, którzy co dzień zmawiają różaniec. Mój serdeczny, wręcz przyjaciel i jego szanowna małżonka zawsze wieczorem zmawiają różaniec. Jest
5:08
im z tym dobrze. Daje im to nadzieję i siły. Dziwne rzeczy, bo opowiem państwu taką dziwną historię. a potem się będę skupiał. Ale opowiem państwu taką dziwną historię, która mnie spotkała całkiem no dawno, niedawno, kilka lat wstecz. Mianowicie [odchrząknięcie] mój kolega zachorował. Zachorował, wydawać by się mogło dość poważnie. To jest a propos tego, co przed chwilą mówiłem właśnie. że wiara jest czymś bardzo silnym. zachorował bardzo mocno i no diagnoza medyczna, poważny problem, problem, że należałoby [odchrząknięcie] zrobić operację temu człowiekowi, ale potem się okazało, że operacja niesie za sobą kolosalne ryzyko,
6:25
więc więc więc nic by To znaczy ryzyko potężnych powikłań. Nie chcę mówić bliżej o co chodzi. Zresztą nie ma to znaczenia, no bo to tyczy prawdziwej, konkretnej osoby. Kiedy mój przyjaciel dowiedział się o tej chorobie, na pewno zbiło go to bardzo mocno z gruntu, z nóg, zmieniło jego codzienność. [odchrząknięcie] No i zdecydował się na operację. Zauważyliśmy, zauważyłem, no właśnie z żoną zauważyliśmy, ale dobrze. Zauważyłem, że im bliżej było tej operacji, tym on właściwie, no trudno się mu dziwić, nie miał, nie chciał mieć kontaktu właściwie z nikim. Nasze zażyłe przyjacielskie rozmowy, które które były niemalże co dzień, nieraz kilka razy dziennie bardzo sympatyczne, zamilkły. Zamilkły, ponieważ trudno się
7:40
mu dziwić, nie miał ochoty rozmawiać, nie miał humoru, bał się, kto się nie boi w takiej sytuacji. Dowiedziałem się, że konkretnego dnia było to lato, mniej więcej trzy lata temu, miał jechać na Śląsk, do kliniki jakiejś, żeby poddać się operacji. Operacji bardzo ryzykownej, a wydawać by się mogło koniecznej, ponieważ był to pewnego rodzaju gust, bardzo drażliwym miejscu w organizmie. No i drodzy państwo pojechał, no zawsze był taki niezależny, więc pojechał sam z samochodem na ten Śląsk. Wiedziałem, że jedzie, więc ja tego dnia pojechałem do Ustki. Była piękna pogoda, pojechałem z żoną i z Albertem do Ustki. I kiedy jechaliśmy do tej ustki, ja wiedziałem, że on jedzie na Śląsk, więc zadzwoniłem, ale nie odebrał. Nie miałem absolutnie żalu. Zadzwoniłem dwa, może trzy razy i wiedziałem, że nie
8:55
odbierze, że po prostu nie chcę rozmawiać z nikim, także ze mną. Nie zrobiło mi się przykro, bo żal mi było go, jakim on musiał być na pięciu. Byliśmy w óce cały dzień, ale z postanowieniem, że wieczorem wracamy. Była taka piękna pogoda w tej łustce. że przedłużaliśmy pobyt nawet wieczorem. Albert uwielbia plażę. Jak Alberta weźmiemy na na na plażę, na piasek na bliskości morza, Albert jest w siódmym niebie. On kładzie się, wącha piasek, wącha powietrze, uwielbia, obserwuje ludzi, obserwuje fale morskie. A kiedy mamy iść? Kiedyś wam to sfilmuję, pokażę. Albert jakby był sparaliżowany. Staje na łapki i się zapiera i nie idzie. My go czasami lekko ciągniemy, a on i tak ma sztywne łapki i nie pozwala iść. Więc albo ja, albo żona bierzemy go na ręce, no i tym sposobem wręcz na siłę wyciągamy go z tej plaży. No i tak też
10:12
właśnie opuściliśmy plażę bardzo późno, bo to mogła być godzina 22, 22:30. Cudowna pogoda była tego dnia, lato. No i w samochód. W samochód. A jechaliśmy wcześniej rano. No i samochód, żeby wracać do Człuchowa. A mamy stamtąd blisko dwie godziny drogi. No i tak się stało. Jedziemy samochodem. Było już późno, bo mówię jak już jechaliśmy, to było 23, 2315. Minęliśmy, minęliśmy, znaczy wyjechaliśmy z Ustki. Po chwili minęliśmy Słupsk. I drodzy państwo jadę, jadę, jadę, jadę i teraz tak w samochodzie ja kieruję, żona śpi, przysnęła na siedzeniu pasażera z boku i Albert oczywiście w trakcie drogi on on jak podróżujemy, to on [odchrząknięcie] śpi, ale co jakiś czas się budzi, łapkami się opiera o drzwi i przez okno jakby patr gdzie jest i to robi. Czy to
11:29
jest dzień, czy to jest noc, co jakiś czas sobie musi przez chwilę pooglądać przez szybę okolice. Albert twardo śpi, Kasia śpi, ja kieruję. Kiedy byłem blisko miejscowości Miastko, to jest mniej więcej połowa drogi między Człuchowem a Łustką. w okolicy jeszcze przed miastkiem nagle nagle doznałem czegoś dziwnego, ponieważ coś mi wewnętrznie zaczęło mówić stań, obudź Alberta i daj mu pić. Jemu się pić chce. Ale myślę sobie, przecież to nielogiczne. Albert jeżeli chce pić to się budzi i daje mi znaki. I on tak fuka. On jak fuka, to albo chce wyjść szybko się załatwić, tak parska, on nie szczeg tylko tak parska, puka. Albo chce pić. Właśnie. A Albert sobie najlepsze śpi. Podobnie jak moja żona. Mimo wszystko ta myśl stań, stań gdzie najbliżej
12:46
możesz i daj mu pić była, była natarczywa. jakby coś z zewnątrz kazało mi to zrobić i bez myślenia jak się jedzie od Słupska od Ustki na miastko, chwilę [parsknięcie] przed miastkiem, może kilometr przed miastkiem po lewej stronie jadąc od ustki po lewej stronie jest CPN. Co ciekawe, on jest w godzinach po 22:00 nieczynny, tylko jest czynny w ciągu w ciągu dnia i on był już wtedy nieczynny, a ja i tak skręciłem na ten CPN i się zatrzymałem. Wjechałem tylko w wjazd i się zatrzymałem i dopiero spostrzegłem, że tam stoi jeszcze jeden samochód jakiś i ktoś tam stoi przy tym samochodzie. Yyy, zatrzymałem się, a ten kto stał przy tym samochodzie odwrócił się i ja zamarłem przez moment. Myślałem, że widzę ducha. To był ten mój przyjaciel.
14:02
Tam stał ten mój przyjaciel, który który wcześnie rano o 5:00 wyjechał na Śląsk, żeby położyć się w szpitalu specjalistycznym i poddać się operacji. Obudziłem szybko żonę, jeszcze nie otwierając samochodu. Ja mówię: "Zobacz kto jest". że ona była przerażona także, bo tak jakbyśmy ducha widzieli. A on stał przed przy swoim samochodzie i popijał z pacikowej butelki wodę. Wyszedłem z samochodu. Ja mówię: "Co ty tu robisz?" A on do mnie zdziwiony mówi: "A co ty tu robisz? w szoku. Ja mówię, coś mi kazało wjechać w najbliższe miejsce, gdzie mogę, żeby żeby Albertowi dać pić. A on mówi: "Wiesz co? Mam wodę w samochodzie". On do mnie mówi: "Jadę ze Śląska z powrotem. Mam wodę w samochodzie, jestem niedaleko już, można powiedzieć ustki". A coś mi mówiło: "Stań, wyjdź, napij się i się trochę zresetuj".
15:18
I mówi, to było, on do mnie mówi, to było tak natarczywe, że w końcu wjechałem tutaj i musiałem to zrobić chwilę przed tobą. Zdążyłem wodę odkręcić, wziąć łyka wody. Dla mnie to był szok. Dla niego podejrzewam, że też. Drodzy państwo, a pytam go, to jak to? Dlaczego cię co nie pojechałeś do tego szpitala? A on mówi: "Rozmawiałem z lekarzem. Lekarz mówi, że jest wielkie ryzyko robienia tego zabiegu i poradził, żeby jednak zastanowić się głębiej. jemu kazał się zastanowić, że ryzyko jest na tyle duże bardzo poważnych powikłań, że chyba lepiej nie robić tego. I on zrezygnował, wrócił do domu. Ja ten znak, bo to zbyt duży zbieg okoliczności. Zobaczcie państwo, minęły od tamtego czasu trzy, to może ctery lata, ale już sporo czasu minęło.
16:36
Obserwując mojego przyjaciela, z którym dalej mam zażyłe kontakty, nie widać po nim, żeby ta choroba postępowała. Widać w nim radość. On ciągle jest w ruchu, ciągle coś robi. On jest kilka lat starszy ode mnie, a bardzo aktywny, pomocny, życzliwy dla innych ludzi, bardzo wierzący. To on co dzień zmawia różaniec, ale nie dzieje się to tak, bo zachorował. On zawsze to robił. Wiara dla niego była czymś bardzo istotnym. Zawsze z takiego domu się wywodził. Choroba, która powinna postępować i po takim czasie on już powinien być. No mogłoby go nawet nie być. Ja śmiem twierdzić, że ona u niego się zatrzymała ta choroba lub wręcz cofnęła.
17:55
I drodzy państwo, jaki znak z tego? My się znamy ze 30 lat. Ten człowiek kiedyś mi i moim dzieciom bardzo pomógł i jego żona także jestem im bardzo wdzięczny za to. I i zobaczcie przez tą chorobę wtedy on nie chciał z nimi, z nikim rozmawiać. Ze mną także. Jeszcze raz mówię, nie dziwię się mu. Lekarz, który miał go operować, sam mu odradził ten zabieg, bo komplikacje były bardziej niebezpieczne jak korzyść z tego zabiegu. I okazuje się, że on zrezygnował, żyje, ma się dobrze odpukać. A jeszcze jak gdyby, ja tak myślę, jakaś siła kazała nam się spotkać wtedy tej nocy w jednym miejscu, napić się wody, a mieliśmy się spotkać.
19:10
Ja mówię Andrzej, ja to uznaję jako znak, jako jako znak dla nas, że nie powinniśmy się od siebie oddalać, że cokolwiek by się nie działo, powinniśmy być blisko siebie, jak byliśmy przez tyle lat. Tak to wygląda. Dlatego wiara, wiara jest ma ogromną siłę. Nie wierzy ten człowiek naprawdę, który spiera się o dogmaty. Wszak nieważne są dogmaty w wierze, [odchrząknięcie] bardziej sama wiara. I sens tej wiary daje siłę. Pewna życiowa mantra wynika z tej wiary. Najtrudniej sobie samemu uwierzyć. Człowiek powinien mieć
20:27
w sobie odnośniki wiary. To jest bardzo istotne po to, żeby w trudnych chwilach mógł użyć tej wiary ku pomocy sobie lub najbliższym. Mówię to z tego powodu, że widzicie państwo, jest tylu ludzi na świecie, którzy uważają w tych czasach, że blichtr, bogactwo, siła, pokazanie się, przebojowość wyglądać oryginalnie, to jest podstawą sukcesu w naszych czasach. Być, być indywiduum. Między nami żyje bardzo dużo cichych
21:44
bohaterów, ludzi, którzy są pokorni. O nich się nie słyszy, ich się nie widzi. Przemykają w cichości bokiem swoim życiem. A wielu z tych ludzi to bardzo silni ludzie z zasadami, z głębokim wnętrzem, z poczuciem dobroci w sobie, pokory i litości dla słabszych. Jestem pewny, że ten mój przyjaciel siłą swojej wiary jest przy zdrowiu i życzę mu, oby jak najdłużej był przy zdrowiu. I życzę państwu i sobie też takiej wiary, ponieważ to daje siłę.
23:01
Odrzucając wiarę, odrzucamy jakąkolwiek tarczę obronną dla naszego życia, ale też dla naszego końca, ponieważ każdego z nas czeka koniec. Jednego szybki, drugiego powolny, ale koniec. Bez takiej tarczy koniec jest straszny, bo nie dość, że to jest koniec, z czego sobie zdajemy sprawę, ale też koniec beznadziei, albo ze strachu, jak zaczniemy wierzyć w ostatnim momencie, to z pustą nadzieją. Bo wiara w strachu nie jest wiarą. Wiarę w sobie należy pielęgnować jak piękny ogród. Wtedy ona ma siłę i wtedy jest
24:16
ważna, pomagająca nam. I tutaj nie chodzi tylko o pomoc, tu chodzi o to, że wiara pobudza w naszym umyśle cechy, które w braku wiary zanikają. robią z nas brak wiary, robi z nas ludzi, którzy na siłę chcą być silni i niby są, ale życie jest tak ułożone każdego z nas, że w którymś momencie też siły z nas odchodzą. Co nam zostaje? Pustka w głowie czy wiara? I niech nikt nie myśli, bo może ktoś powiedzieć: "No dobrze, ale ta wiara może być naiwnością. Skoro daje siłę, to nie jest naiwnością.
25:33
To działa. To działa tylko w świecie obecnym. gdzie właśnie blichtr [odchrząknięcie] i powierzchowność i przebojowość więcej dla odbiorców, a dla ludzi oznacza jak jak właśnie konsekwencja i głębokie wnętrze człowieka. To chciałem powiedzieć. Będę się teraz skupiał. Poczekajcie. Ojejku. Ktoś tu pisze, że kupił dom.
26:48
Wszystko odbyło się jak trzeba, a poprzednia właścicielka nie chce opuścić tego domu. Trzy opuści. To nie jest tak, że mogę to tak powiedzieć. Musiałbym mieć zdjęcie tej osoby lub pani, czy tam pana. Nawet nie wiem, kto to pisał. Tak patrzę, co piszecie. Ojeju, czekajcie. Aha. Kwiat 775. Kaszpirowski też tak hipnotyzował. No powiem wam, że ja oglądałem Kaszpirowskiego, byłem młodym człowiekiem, miałem już tę wizję, oglądałem Kaszpirowskiego w telewizji. Powiem wam, że no działało to w jakiś sposób, działało na zasadzie formy sugestii, ale na wielu ludzi to działało w tamtych czasach.
28:03
Ja poważnie odbierałem Kaszpirowskiego wtedy w mediach. Tak. Kaszpirowski. Robert Robert. Pozdrawiam przyjacielu z Danii. Pozdrawiamy i ciebie w Danii. [parsknięcie] Tak. Tylu C9P. Mistrzu, zdam ważny egzamin w sierpniu. Proszę się skupić. Proszę o odpowiedź. Ja ci coś powiem. coś się wydarzy przypadkowo w twoim życiu, co może zakłócić całkowicie
29:20
przystąpienie do egzaminu. Wydarzy się coś takiego, co zakłócić może twoje twoje przystąpienie do egzaminu. Ale nie oczekujcie, że będę tutaj robił wam prywatne wizje. Tak, dobrze. Spróbuję się skupić od tak.
30:42
Wielka katastrofa budowlana. Zawali się wysoki budynek. Może podlegam sugestii, ale to może być w Polsce. Planowane jest zabójstwo. wielkiego przywódcy duchowego Iranu. Stoi za tym jakaś operacja izraelska. Jest ona robiona w tajemnicy przed Trumpem.
31:58
To ma pokrzyżować jakiekolwiek porozumienie między Trumpem a Iranem. Idzie fala ogromnych zamieszek w Europie. To ciekawe. Będzie zlikwidowany ktoś, a może to nie Iranu, będzie zlikwidowany wielki przywódca religijny w krajach muzułmańskich. To wywoła zamieszki w Europie, ale też pokrzyżuje porozumienie z Iranem.
33:42
Trump marzy, żeby podpisać z Iranem umowę, ale zaraz po tym zdradzi Iran. W Ianie stanie się coś takiego, że będą będzie wiele lotów w tamtym kierunku odwoływanych na świecie, także w Europie. Od Ameryki zaczną się odwracać kraje muzułmańskie, kraje arabskie, które w tej chwili żyją w zgodzie ze Stanami Zjednoczonymi. Na których ziemiach Ameryka ma swoje
34:59
bazy postawione? [parsknięcie]
36:14
Ukraina wzmoży ataki na Krym. Jakiś czas temu mówiłem, tylko zobaczę czy ta miejscowość, czy ja nie przekręcę miejscowości. To był Sewastopol chyba. Sebastopol. Tak seastopol tak na Krymie. I teraz tam na Krymie w niektórych miejscowościach są są jakieś stany wyjątkowe określone właśnie przez to, co Ukraina jeszcze bardziej ataki na Krym pogłębi i to spowoduje, że Putin zdecyduje się na znacznie ostrzejszą ofensywę na Ukrainę. Putin zacznie używać bomb,
37:32
które będą bardzo drzgoczące, jeżeli chodzi o miasta ukraińskie. Jest obawa, że to lato nie upłynie jeszcze, jak na Bliskim Wschodzie będzie się mówiło o skażeniu radioaktywnym, bardzo poważnym skażeniu radioaktywnym, które będzie mogło mieć wpływ też na Europę. Jeżeli tak się stanie, to wtedy właśnie otworzą się wrota i światowej.
39:03
H dziwne, bo rzadko kiedy
40:20
na kanale jak robię wizję. A to jest bardzo silne to, co poczułem, że będzie się mówić w Polsce, w mediach o mężczyźnie, który nosi na co dzień mundur. Zawodowo nosi mundur i o tragicznym losie jego rodziny najbliższej. woda
41:40
Parszywa woda. Ja zawsze od dziecka głównie piję. wodę z kranu, tak zwaną kranówką. Do dzisiaj tak robię.
42:57
Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam państwa. Yeah.