Audycja dotyczy sprawy zaginięcia kobiety z Nieborzyna, której ciało zostało odnalezione dzięki wizji jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. Opowiada on o swoich doświadczeniach związanych z poszukiwaniami oraz o konflikcie w rodzinie zaginionej, który wynikł po odkryciu zwłok.
0:00
Jeżeli policja by ze mną nie współpracowała, czy ja bym dostawał takie listy do domu? To jest wysłany do mnie list, oryginał jest u mnie w archiwum. Tu mówimy, że do mnie się odzywa Komenda Główna Policji, Centralne Biuro Śledcze. Bo oni nie wierzyli, że tam ona jest, to było sprawdzane przez policję. Rzeczywiście to było sprawdzone przez policję było wręcz nielogiczne to co ja powiedziałem. Tak, tak się zrodzi moje archiwum. Tu jest, tu ona jest, tu kopcie Wiecie jaka to jest odpowiedzialność napisać komuś "Pani córka nie żyje." Drodzy Państwo, z jasnowidzenia wynikają bardzo często różne problemy. Nawet wyjaśnienie sprawy nieraz stwarza problemy w które jasnowidz jest zaangażowany. Czyli ja byłem w niezaangażowany, musiałem być nawet
1:16
zaproszony do telewizji do Pani Jaworowicz. "Sprawa dla reportera" gdzie musiałem być takim rozjemcą przy skonfliktowanej rodzinie. Czasami zaginięcie człowieka powoduje różne domniemania, oskarżenia, jakieś potyczki rodzinne. No i niestety łapiąc się w to wszystko, wchodząc w to, człowiek po części staje się. Ja przepraszam, tylko pieska wypuszczę. I człowiek staje się wciągnięty w sprawę. Oto, Drodzy Państwo, sprawa z 2013 roku. Mała miejscowość Nieborzyn, to jest niedaleko Warszawy. Niewielka miejscowość, wieś. W tym Nieborzynie mieszka sobie kobieta,
2:34
starsza Pani, która ma dorosłą córkę i zięć. Jest to skromne gospodarstwo. Córka jest przy nadziei, więc niebawem się rodzina powiększy. No i matka wychodzi na obejście, jak to się mówi na wsi i znika. Nie ma kobiety do późnego popołudnia, a wyszła wcześnie rano. Kiedy zięć i córka po 2-3 godzinach zauważyli, że mamy nigdzie nie ma, zaczęli się bardzo niepokoić. Pierwsze, co pomyśleli, że poszła może do lasu. Był to okres Czerwca. początku, no być może jakieś jagody, poziomki. Las był niedaleko powiedzmy w odległości 1,5 km od ich zabudowań. Kiedy już wieczorem, znaczy późnym popołudniem nie pojawiała się wtedy, od razu wezwano policję. Przyjechał patrol policji. Policja spenetrowała całe gospodarstwo w którym mieszkali, w którym ta Pani mieszkała.
3:55
Niestety ta penetracja nic nie dała. i poczekano na następny dzień i zaczęła się akcja poszukiwawcza. Uznano, że coś się stało starsza kobieta wyszła w takim bardziej roboczym ubraniu, takim przydomowym. Słuchajcie pierwsze, co policja zrobiła to spenetrowała las z kamerami termowizyjnymi, które nic nie wykazały. Też wypompowano pod lasem staw, wodę ze stawu. Nic też to nie dało ciała nie ujawniono. Zaczęło się poszukiwanie na szerszą skalę, trwało to dość długo, bo kilka tygodni. Kobiety nie ma. Bardzo dziwnie, bardzo dziwnie się odbyła się moja wizja. Bardzo nietypowo ją robiłem, ponieważ byłem wtedy w Warszawie i przyszli do mnie ludzie,
5:10
rodzina. Przyjechała jakaś jakaś siostra zaginionej, jej szwagier i jeszcze ktoś z rodziny, chyba 5 osób było, kobiety i mężczyźni. Weszli do mnie do biura i dali mi sukienkę, sukienkę tej Pani. Ja na ogół zostaje sam przy wizji, ale jakoś tak odruchowo chwyciłem tą sukienkę, trzymam. I przy nich oni siedzą naprzeciwko mnie jest biurko. I przy nich mówię: Raz, dwa, trzy. Trzy budynki gospodarcze murowane i dom. Ale mówię dom, ale obok jest też się jakby budynek gospodarczy, ale mieszkalny, a oni mówią "letniak" tak go nazwali. Ja mówię: ale zgadza się to, co mówię? Oni mówią, proszę Pana, jest jedno zabudowanie gospodarcze, drugie zabudowanie gospodarcze, trzecie z którego jest zrobiony "letniak" czyli takie mieszkanie w tym budynku gospodarczym zrobione, że bez ogrzewania latem tam można być, ale zimą się tam nie przebywa. No i oczywiście dom jako jako element podstawowy, wiejski dom, stary.
6:29
Ja mówię tak, czy macie, bo tak poczułem, czy macie coś takiego, że jeden z budynków gospodarczych ma drabinę przystawioną na bok ściany z zewnątrz trzeba wejść po niej i tam są drzwi? Oni mówią, jest coś takiego, tam się słomę trzyma. Ja mówię, wejdźcie tam, ona tam wisi. To był dla nich taki szok i oni mi wtedy tłumaczą, proszę Pana, ale jak wisi? Przecież policja wszystko w pierwszy dzień sprawdziła, absolutnie! Ja mówię: jeżeli tam jest wejście z zewnątrz drabina i takie drzwi, że trzeba po drabinie wejść, żeby te drzwi otworzyć tam wejść taki strych to tam ona wisi. Wiem od innych ludzi, którzy czekali do mnie w poczekali, bo weszli, jak oni wyszli. To inni do mnie ludzie weszli i powiedzieli: oj chyba coś niezadowoleni Ci Państwo byli, ponieważ jedna z Pań do nas powiedziała: aleśmy się dużo dowiedzieli - z takim przekąsem to powiedziała.
7:46
Ja się umówiłem, bo oni nie wierzyli, że tam ona jest. To było sprawdzone przez policję, rzeczywiście to było sprawdzone przez policję. To było wręcz nielogiczne. co ja powiedziałem. Więc ja powiedziałem, że jak dojedziecie do tego Nieborzyna, bo to w tej wsi było, to zróbcie mi zdjęcia z osobna każdego zabudowania, bo ona jest zabudowaniu. Słuchajcie, oni mieli niedaleko, bo to koło Płońska, no to niedaleko mieli od Warszawy. No i słuchajcie, ja zrobiłem swoje i późnym popołudniem wracam do Człuchowa. Mam 350 km do domu, kawał drogi. Wyobraźcie sobie, że jestem na dwupasmówce jeszcze pod Warszawą i przychodzi mi SMSem pierwsze zdjęcie. Po chwili drugie zdjęcie. Spodziewałem się jeszcze dwóch zdjęć każdej z zabudowań. Ale już więcej zdjęć nie przyszło. Tylko te dwa zdjęcia. Gdzieś po godzinie jazdy uznałem, że dwa zdjęcia nie doszły, chociaż tak czy inaczej bym się im przyjrzał, ale niech oni mi wyślą jeszcze te dwa żebym miał rozeznanie.
9:03
I dzwonię, a tam się odzywa kobieta mówi: Panie Jackowski, tych dwóch już nie wysyłałam, bo po tej drabinie wszedł mój mąż i zobaczył ciało w rozkładzie. Tutaj podobna sytuacja jak w jednej z audycji, część wisiała, część leżała. No tak jest z wisielcami, którzy długo leżą. Ja mówię: czyli tam były zwłoki? Tak już jest policja jest prokuratura i tak dalej. Ok, trafiony, zatopiony. Słuchajcie, ukazał się artykuł, zaznaczam pod tymi filmami, zawsze są dokumenty do wglądu, do obejrzenia. Pod tym filmem są linki do tego. Tak jest ten artykuł "Super Express" Nieborzyn Jackowski odnalazł powieszoną mamę I artykuł mówi to: Jaka zagadka kryje się za śmiercią Ewy Fabczak - 49 lat Czy to możliwe, że mieszkanka Nieborzyna, małej wioski pod Płońskiem, województwo mazowieckie popełniła samobójstwo?
10:21
Przez kilka tygodni poszukiwań ani psy tropiące ani helikoptery wyposażone w kamery termowizyjne nie były w stanie odnaleźć kobiety. Dopiero jasnowidz Krzysztof Jackowski, 50 lat wyjaśnił, co stało się z zaginioną. Jej ciało znaleziono w stodole tuż obok domu. W tej sprawie znacznie więcej, jest pytań niż odpowiedzi. Wiadomo, że 16 maja Ewa Fabczak wyszła z domu rankiem. Od tamtej pory ślad po niej zaginął. Rodzina zgłosiła jej zaginięcie na policję. W poszukiwaniach brał udział między innymi pies tropiący oraz helikopter wyposażony w kamerę termowizyjną. Pies doprowadził trop do niewielkiego akwenu, z którego wypompowaliśmy wodę, żeby sprawdzić, czy kobieta nie utonęła. - relacjonuje Alicja śledziona z radomskiej policji. W tej chwili postępowanie prowadzone jest w kierunku samobójstwa przez powieszenie. Jednak zwłoki były w stanie tak poważnego rozkładu, że bez sekcji nie można nawet na pewno stwierdzić, że to zaginiona kobieta.
11:36
- W efekcie to była ta kobieta. Wyjaśnia Iwona Śmigielska -Kowalska z Prokuratury Okręgowej w Płocku. Jak dowiedział się nieoficjalnie "Super Express" głowa była oddzielona od reszty ciała, dlatego będą też przeprowadzone badania DNA. Dlaczego mama miałaby się zabić? Przecież tak się cieszyła, że niedługo zostanie babcią. Załamuje ręce córka pani Ewy. Rzeczywiście ten tekst ma dłuższą część, ale ja tu Państwu pokazuje to jako namiastkę. To będzie do wglądu niżej i jest na pewno teraz pokazane. Drodzy Państwo, to jest następna sprawa, którą wyjaśniam, ale ta sprawa nie ma jeszcze końca, ponieważ okazało się, że dostałem propozycję z programu Pani Jaworowicz "Sprawa dla reportera". Ja mówię w jakiej sprawie, mam tam przyjechać? A ona mówi: Proszę Pana, w sprawie, że rodzina tej zaginionej, którą Pan znalazł nawzajem siebie oskarża. Winny nieświadomie w tej sprawie jest jedna osoba, był policjant, ale to zaraz państwu wyjaśnię. Natomiast rodzina zaczęła siebie nawzajem oskarżać, być może nawet
12:53
o zabójstwo mamy. Pojechałam na ten program, link do tego programu jest też pod tym pod tym filmem. Pojechałam na ten program do Warszawy. Byli tam jacyś eksperci, była rodzina, były też te kobiety i mężczyźni, którzy byli u mnie, którym wizję wykonałem, po czym znaleźli ciało. No rodzina argumentowała, że podejrzewała, że być może córka i zięć mataczą coś w tej sprawie, dlatego, że jak to mama kilka tygodni wisiała na strychu w budynku gospodarczym a oni nie poczuli ani smrodu rozkładającego się ciała, ani nie zajrzeli tam przez tyle tygodni? Nawet sugerowano, że ciało mogli podłożyć tam później. Otóż nic bardziej błędnego. Ja tam wypowiedziałem swoje zdanie, myślę, że pogodziłem w tym momencie rodzinę. Było to wysoko, więc nawet jeżeli był smród rozkładającego się ciała, to na dole były chlewnie. Ten smród się mógł ze smrodem chlewni mieszać i był nie do rozpoznania. Po drugie,
14:09
no nie zawsze się wchodzi w budynku gospodarczym, często w jakieś miejsce, jeżeli nie ma takiej potrzeby. A najważniejsze mówię, to było tak, bo ja zapytałem rodzinę, czy policjant, który pierwszego wieczoru robił penetrację w gospodarstwie, czy Ci policjanci wchodzili na drabinę i zaglądali tam i usłyszałem od rodziny, że tak. Ale przypomnijcie sobie Państwo, jak zaglądali. On mówi: policjant otworzył, wszedł na drabinę, otworzył te drzwi i spojrzał. Gdyby policjant włożył głowę, taki jeden gest spojrzał na lewo i na prawo. To na lewo, by zobaczył wiszącą kobietę. Kilka godzin po dokonaniu samobójstwa, ale policjant spojrzał tak a metr od niego za ścianą wystarczyło głowy włożyć i było ciało tej kobiety. Więc zwróćmy uwagę, jak czasami w sprawdzeniu drobiazg, jeden drobiazg może na tygodnie popsuć humory całej Komendy Policji, na przykład w Płońsku, która prowadziła tą sprawę. Zrobili mnóstwo czynności, jak się w efekcie okazało niepotrzebnych w sensie poszukiwania tylko dlatego, że przeoczono jeden, może dwa metry kwadratowe przestrzeni, którą sprawdzali, a tam dokładnie było ciało. Tylko teraz ważna rzecz, ważna rzecz. Zwróćcie uwagę, pomyślcie,
15:30
następna rzecz, jak to robię? siedzą ludzie, którzy wychodząc ode mnie, nie wierząc w to, co mówię, aleśmy się dużo dowiedzieli z przekąsem. Natomiast chwilę potem mają ciało dokładnie w miejscu nielogicznym, gdybym ja logicznie Miał wymyśleć: ona będzie wisiała u góry na strychu w budynku gospodarczym na gospodarstwie. Po kilku tygodniach ja nieraz czułem smród zwłok, które sam znalazłem. Zapewniam Was tego smrodu się nie zapomina. To jest ohydnie słodkawy smród, który jest niebywale specyficzny. I ktoś do mnie napisał że nie prawda bo dzik rozkładający się podobnie śmierdzi, nie człowiek specyficznie śmierdzi. Dlatego bo czułem niejednokrotnie. Dlatego Drodzy Państwo, następny dowód, wizja nie jest dewagacją czasu, poczuć, łamigłówek. Wizja jest pach, koniec dziękuję. Te pach to są złote informacje. Każdy może być jasnowidzem, ale każdy jasnowidz powinien robić takie pach,
16:49
a potem się tym chwalić, mimo że to są straszne rzeczy. Ale to są moje rzeczy, ale uwaga. odpowiedzialność! Już niebawem będzie wyjątkowy odcinek o tym jak się stałem zakładnikiem własnej wizji, jak się stałem niewolnikiem własnej wizji i żeby córka tej Pani nie wróciła żywa do domu. Bo jeżeli by wróciła to ja bym był skończony. Dramatycznie to brzmi, nieludzko. ale będę chciał tym przykładem Państwu pokazać jakim się jest zakładnikiem poczuć. Wszak te wizje są prawdziwe, ale od wizji od dania jej na piśmie do sprawdzenia, oby skutecznego. To jest czas w tym czasie się strasznie boję. Dziś pokazuję to jako bohater. W każdej z tych rzeczy drżałem. Bo co? Bo co jeżeli im dałem na piśmie, że nie żyje, że jest tam, a wróciłaby żywa?
18:05
Byłbym. opluty, wyzwany i słusznie. Zrozumcie, że jasnowidzenie to jest potworne obciążenie psychiczne. Jak ja słyszę wielu ludzi, którzy mówią energie, anioły, wymiary. To jest, tylko zapewniam Was ja znam schemat jasnowidzenia i wiem czym jest ten schemat, ale nie znam samej postaci tej rzeczy takiej, skąd to jest? Więc nie tłumaczę Wam tutaj aury, energie, cuda na kiju. Pokazuje Wam fakty, ale nie wymądrzam się o czymś więcej, bo bym Was musiał okłamać. Bardzo często ludzie, którzy mówią coś więcej, właśnie nie mówią o takich rzeczach. Wiecie jak oni to nazywają? To są czarne energie. O taki Jackowski czarny człowiek energetycznie, to on się mieni w takich czarnych energiach. Ale to nieprawda! Bo przecież pokazałem Wam w ostatnim odcinku,
19:23
że można powiedzieć, uratowałem życie dziecku i matce. Czarna energia by nie pozwoliła na coś takiego. To nie jest tak. Można o parapsychologii filozofować i fajnie ludzie powinni na te tematy rozmawiać, ale parapsychologia jest wymierna, jest rzeczowa i wymierna. Wiecie w ilu wielu aktach spraw kryminalnych w Polsce widnieje nazwisko Krzysztof Jackowski? Ja byłem niejednokrotnie powoływany jako świadek w sprawie, a moje świadkowanie w sprawie polegało na tym, że mówię: Wysoki Sądzie, czy Panie prokuratorze, przy biurku swoim siedziałem. Ale pan nie był w tej tej.. Nie ja nigdy nawet w życiu w tej miejscowości nie byłem. To skąd Pan wiedział, że Pan ma ciało, że tam jest ciało w takim miejscu i to się stało? Bo poczułem! jak Pan to poczuł? Na przykład złośliwi nieraz ludzie pisali, sprawdźcie Jackowskiego, bo albo dla niego pracują jacyś mordercy i mówią, gdzie są zwłoki, a może sam Jackowski to robi. Widzicie Państwo to jest ten pułap,
20:38
że ja zobaczcie, pokazuję Wam twarde rzeczy. To są dowody na jasnowidzenie! Można mnie opluć, wyśmiać, wyzwać. ale tego mi nikt nie zabierze. To są moje sprawy. ja je wykonałem. Sceptyk musiałby, żeby mnie podważyć, musiałby te sprawy anulować. Ich się nie da anulować. Ja mówię, zrozumcie na wagę tych spraw. Ja mówię, miejscowość Nieborzyn, koło Płońska. Ja mówię, Ewa Fabczak, 49 lat wtedy miała. Jeżeli w zaginięcie tej kobiety było zaangażowanych kilkudziesięciu policjantów i jakaś prokuratura z Płocka, jakieś coś, rodzina. To jeżeli bym powiedział cokolwiek nieprawdziwego w tej sprawie, to jutro bym miał wytoczoną sprawę. Zrozumcie, mówię o sprawach rzeczywistych. Chcę wam pokazać jeszcze jedną rzecz w tejże audycji.
21:57
Był czas, że Komenda Główna bardzo ze mną walczyła Komenda Główna Policji, Komenda główna policji, Fundacja Itaka. Byłem dla wielu z tych instytucji niewygodny. Jak jakiś człowiek mieszkający w jakiejś tam zapadłej, małej miejscowości wyjaśnia sprawy? Trzeba to zgasić, bo to jest trzeba zgasić to, co on robi, bo to ujmuje nam honoru. Ja się im nie dziwię, wyobraźcie sobie policja, wyszkoleni ludzie, śledczy. Mają sprzęt, mają pieniądze na takie akcje. Czy Fundacja Itaka, która inteligentnie podchodzi do każdego zaginięcia. Jak można powiedzieć, no tak jest taki Jackowski, któremu się zdarzało niejednokrotnie wyjaśnić sprawę, którą my nie potrafiliśmy wyjaśnić. Wtedy padały w moim kierunku oszczerstwa, na przykład nigdy, nigdy, przenigdy policja nie współpracowała z Jackowskim. jak to było mówione te podziękowania? No bo Pan Jackowski może wyraził chęć pomocy, więc za samą tą chęć pomocy pisano mu podziękowania.
23:13
To były oszczerstwa w moim kierunku, ponieważ są to nieprawdziwe rzeczy. To nie są podziękowania za chęć pomocy, tylko za wyjaśnienie sprawy. I zobaczcie na dowód tego, co mówię na dowód tego, co mówię, pokazuje Wam. dokument. Dokument z 2000 roku, 11.08.2000 r. Suwałki. Jest to pismo napisane do mnie. Komenda Główna Policji, Centralne Biuro Śledcze CBŚ Pan Krzysztof Jackowski, tu jest mój adres. W nawiązaniu do rozmowy telefonicznej zwracam się z uprzejmą prośbą do Pana o pomoc w lokalizacji geograficznej miejsca przedstawionego na dwóch fotografiach, które przesyłam w załączniku. Fotografie te zostały wykonane przez tą samą osobę i w tym samym czasie. Nie można wykluczyć, że przedstawiają one miejsce ukrycia zwłok lub przedmiotów, narzędzi zbrodni. Zwłoki zostały pośmiertnie rozczłonkowane. część została odnaleziona. Ponawiając prośbę z góry dziękuję za udzieloną pomoc, z poważaniem Zastępca Naczelnika wydziału IX Centralnego Biura Śledczego KGP i tak
24:31
dalej i tak dalej. Ten dokument, nieważne, jak się potoczyła ta prośba. Ważnez zobaczcie, jeżeli policja by ze mną nie współpracowała, czy ja bym dostawał takie listy do domu? To jest wysłany do mnie list, oryginał jest u mnie w archiwum. To są dowody, że policja niejednokrotnie Sama się zwracała do mnie i to nie tylko zwykła, choć było bardzo dużo policji normalnej, zwykłej. Ale tu mówimy, że do mnie się odzywa Komenda Główna Policji, Centralne Biuro Śledcze, więc dlaczego, dlaczego ja mam się takich rzeczy wstydzić? I zapewniam Państwa to nie Centralne Biuro Śledcze niepoważnie się zachowało. Prawdziwy policjant, CBŚ, cokolwiek, jeżeli chcę sprawę wyjaśnić to dotknie się wszystkiego, co możliwe, żeby w tej sprawie było wyjaśnione. A jeżeli ktoś mówi, ja tego nie zrobię, bo nie wypada, to znaczy, że powinien zmienić fach, powinien na przykład rowy kopać albo być kierowcą PKS, czy jaki inny zawód. A zabiera stanowisko ludziom pomysłowym.
25:46
Jeżeli policjanci widzieli, że jest artykuł, że co rusz Jackowski odnalazł zwłoki, to nikt nie musiał mnie rekomendować. Wystarczy powiedzieć, aha, tu znalazł tam znalazł. Oni dzwonili w Płońsku, to z tym Nieborzynem. No tak, no przyjechała rodzina weszła tam i znalazła. To myśmy spieprzyli sprawę bo policjant nie włożył tam głowy. No dobra, to wiesz co to może my może my spróbujemy do niego. Na tym to polegało i tak to wygląda. Do następnego razu.