Archiwum Wizji rejestr przepowiedni
13 lipca 2018 · audycja 2 z 2 tego dnia

Miał zabić i zabił. Czy nasze życie to napisany scenariusz

· 21 min · napisy YouTube (PL) · obejrzyj na YouTube ↗

Audycja dotyczy wizji Krzysztofa Jackowskiego, które ilustrują jego przekonanie o deterministycznym charakterze przyszłości. Przedstawia różne przypadki, w których przewidział zdarzenia, a także zastanawia się nad naturą życia i możliwościami wyboru w kontekście zapisanych scenariuszy.

Przepowiednie z tej audycji · 7
niezweryfikowane · remont mieszkania

„Miałem poczucie, że to będzie przerwa wielu dni, dłuższa przerwa, że nie będzie tego remontu.”

2:40
niezweryfikowane · pan fachowiec

„On mówi, że nie będzie mógł nic robić, bo ranił się.”

5:13
niezweryfikowane · krwawy czerwiec

„Proszę pana, niech pan bardzo mocno zaznaczy, że w 2016 roku będzie krwawy czerwiec.”

6:31
niezweryfikowane · kryzys światowy

„W połowie września 2008 roku coś się stanie z bankami na świecie.”

7:48
niezweryfikowane · młody chłopak

„Ja poczułem, że on będzie z jakimś kolegą i zabije człowieka.”

14:42
niezweryfikowane · syn matki

„On już był studentem wtedy.”

17:20
niezweryfikowane · życie

„Może jesteśmy w grze, w którą ktoś gra.”

18:40

Pełny transkrypt · 16 fragmentów

0:00

Dzień dobry, Krzysztof Jackowski. Przytoczę Państwu dzisiaj pięć, mógłbym przytoczyć znacznie więcej, ale wybrałem pięć różnych przypadków moich poczuć, moich wizji, jeżeli chodzi o przyszłość. I jak postaram się Państwu udowodnić, że ta przyszłość jest zdeterminowana, przeraża mnie to z tego względu, że zawsze mi się wydawało, iż nasza przyszłość zależy od nas niekoniecznie. Tym bardziej może być ten materiał dla Państwa szokujący, dlatego że źle by było, gdybyśmy istnieli, ale byli czymś w formie programu, gry i co najciekawsze i najbardziej niebezpieczne z napisanym scenariuszem. Drodzy Państwo, pierwszy przytoczyłem taki przykład sprzed, było już mniej więcej siedmiu, ośmiu lat wstecz.

1:15

Otóż moja przyszła żona, wtedy jeszcze nie była moją żoną, Kasia, jechała ze mną do Warszawy. Jechaliśmy tam w niedzielę, w niedzielę także chcieliśmy wrócić z tej Warszawy wieczorem do Człuchowa, tu gdzie mieszkamy. Wówczas jeszcze Kasia nie mieszkała ze mną, a mieszkała w pobliskiej miejscowości Debrzno, obok Człuchowa. Pamiętam, ten dzień to była niedziela, Kasia od samego rana była bardzo zdenerwowana, ponieważ w Debrznie, w swoim mieszkaniu, po raz pierwszy raz w życiu robiła remont. Już miała przygotowany materiał, mieszkanie opróżnione do generalnego remontu. Był też fachowiec, który już tam zniósł swoje narzędzia. De facto wszystko było przygotowane do remontu. Pan fachowiec miał przyjść rano o dziewiątej i rozpocząć gruntowny remont całego mieszkania. Kasia się tym bardzo denerwowała. No i jadąc do Warszawy w niedzielę, czyli dzień przed tym remontem, w trakcie jazdy, to może była godzina dziesiąta, jednastaw do południa.

2:40

Kasia taka poddenerwowana mówi, słuchaj, a może byś się skupił, może byś pomyślał, czy on zrobi dobrze ten remont, czy będę zadowolona, czy to jest dobry fachowiec. Ja mówię, Kasiu, no przecież ten człowiek, ktoś ci go polecił, więc skoro komuś zrobił dobrze, to się nie ma co obawiać. Podobno jest to dobry fachowiec. O czym tu myśleć? Zresztą już zadatek wziął, już narzędzia zniósł, wszystko jest przygotowane, już nie ma czasu na zastanawianie się. Jedziemy dalej, Kasia chwilę przyznęła, może to minął kwadrans od tej naszej rozmowy i nagle wpadło mi do głowy takie coś, z tym remontem będzie dłuższa przerwa. Miałem poczucie, że to będzie przerwa wielu dni, dłuższa przerwa, że nie będzie tego remontu. Było to tak silne przeświadczenie we mnie, że delikatnie szturgnęłem łokciem Kasię drzemiącą obok mnie i powiedziałem jej, słuchaj, będzie dłuższa przerwa. Ja mam wrażenie, że tego remontu nie będzie jutro i będzie dłuższa przerwa.

3:58

Oczywiście bardzo szybko zwątpiłem w te swoje słowa, Kasia tego nie skomentowała, chyba że jakimś tam zdziwionym spojrzeniem na mnie. Proszę sobie wyobrazić, że kiedy w nocy wróciliśmy do Czułuchowa i rano Kasia już jechała do Debrzna, od daronego Czułuchowa, tam kilkanaście kilometrów, no żeby otworzyć drzwi od tego mieszkania, żeby tam już ten pan fachowiec mógł działać. Czekała na umówioną godzinę na dziewiątą rano, niestety pan fachowiec nie przyszedł. W jakimś czasie niedługim zatelefonował i powiedział, że jak przyjdzie wszystko wyjaśni, w tej chwili jest w ośrodku zdrowia. Przyszedł po półtorej godzinie i powiedział jej, znaczy widział od razu zabandażowaną mocno rękę na temblaku, trzymał pan tą rękę. I proszę sobie wyobrazić, że ten pan mówi, że nie będzie mógł nic robić, bo ranił się. To znaczy tak, w niedzielę wieczorem, zaznaczam, ja to mówiłem przed dwunastą w południe, kiedy ten człowiek był w pełni sprawny i nic się mu nie stało.

5:13

I w niedzielę wieczorem ten pan, on jeszcze nawet tłumacząc Kasi całą sytuację powiedział, że chyba go Bóg pokarał, że w niedzielę wieczorem poszedł narąbać trochę drewna do piwnicy. Wieczorem robiąc drewno, drodzy państwo, on był mańkutem ten pan, odciął sobie lewy kciuk, odciął sobie palce. Z tym palcem trafił, znaczy na pogotowie i tego palca mu doszyto, także tego palca de facto odzyskał, ale niestety przerwa, przerwa była trzytygodniowa. Kasia się zdecydowała czekać na tego pana, no i tak to wygląda. To jest jedno. Druga rzecz. Krwawy czerwiec. Pamiętam, kiedy na początku 2016 roku przyjechał do mnie pan redaktor z kamerą, pan redaktor z faktu, z portalu internetowego fakt24.pl. Chciał, żebym mu coś powiedział na temat przyszłości, w danym roku, co się będzie działo i tak.

6:31

Szanowni państwo, ja bardzo się upierałem, żeby mu powiedzieć takie słowa. Proszę pana, niech pan bardzo mocno zaznaczy, że w 2016 roku będzie krwawy czerwiec. On mówi, a jak ja mam to rozumieć? Ja mówię, nie wiem, jak pan ma to rozumieć, bo ja tego nie rozumiem. Będzie krwawy ten czerwiec, strasznie krwawy. Szanowni państwo, 1 czerwca 2016 roku nie lała się krew ani u nas, ani nigdzie na świecie. Natomiast dla mnie osobiście, 1 czerwca w trybie nagłym i nieoczekiwanym, dostałem się do Akademii Medycznej w Gdańsku. W trybie pilnym robiono mi operacje serca. Miałem całą klatkę piersiową przeciętą i ten czerwiec był dla mnie bardzo krwawy po tej operacji serca. Kryzys światowy. Zobaczcie, w 2007 roku odwiedziła mnie pani redaktor Barbara Zybajło z Gazety Pomorskiej.

7:48

Pan Jackowski, niech pan mi powie, co się działo w 2008 roku. Zaparzyłem herbatę, usiedliśmy. Ona mówi, wie pan, potraktujmy to trochę żartobliwie, no ale ludzie są ciekawi, może pan coś powie. I ja tak na luzie mówię, wie pan co, w połowie września 2008 roku coś się stanie z bankami na świecie. Tak jakby banki zbankrutują. No ta informacja potem obeszła całą Polskę. W wielu gazetach, w wielu portalach była ta informacja, że Jackowski przewiduje na połowę września 2008 roku kryzys. On się stał. Dokładnie 15 września 2008 roku ogłoszono kryzys światowy, ekonomiczny. Pershing. Ci, co obserwują to, co robię, czy moje życie wiedzą, że w latach dziewięćdziesiątych przyjeżdżał do mnie Pershing, że korzystał z moich wizji szef mafii pruszkowskiej. Także było to faktem. Znałem Pershinga osobiście i jednokrotnie wykonywałem mu wizję. Pamiętam jak kiedyś, to był dziewiędziesiąty dziewiąty rok, późnym popołudniem, właściwie to już wieczorem, przyjechał do mnie w towarzystwie jakiegoś mężczyzny Pershinga.

9:11

Andrzej Kolikowski. Przyjechał tym Mercedesem, przy którym go później zastrzelono w Zakopanem. Przyjechał do mnie taki poddenerwowany i z tym znajomym swoim wszedł do mnie do mieszkania. Wyciągnął z reklamówki koszulkę, koszulkę na krótki rękaw i mówi tak: słuchaj, to jest koszulka mojego dobrego przyjaciela. Dzisiaj rano do niego strzelano na klatce schodowej w bloku, gdzie on mieszka. Sprawcy myśleli, że go zabili, ale on przeżył. Jest na intensywnej terapii w szpitalu w Warszawie. Trzymaj tą bluzkę i powiedz nam, bo nasi chłopacy go z zewnątrz pilnują, bo boimy się, że będą chcieli go dobić, bo przeżył. Powiedz, czy mamy go pilnować, czy nie. Szanowni Państwo, ja sobie zdawałem sprawę z powagi sytuacji i strach było się w ogóle wypowiedzieć na ten temat, no bo jak to, zbalansowanie życiem człowieka. Ale kiedy się skupiłem, poczułem całkiem coś innego, nic o tym człowieku. Zobaczając tą koszulkę skojarzył, bo myślę, że Pershing wychodzi wieczorem na parking, na parking przed jakimś hotelem i dwóch facetów do niego dobiega i tak zaznaczyłem, tak mu powiedziałem, z broni, która szybko strzela, będą do niego strzelać i on zginie, zabiją go.

10:42

Powiedziałem mu w towarzystwie tego mężczyzn, z którym on przyjechał. Kto pamięta tą sytuację, bo to już trochę lat minęło, tak się dokonie stało od tego samego roku, to była końcówka 99 roku. Pershing w Zakopanem został zastrzelony właśnie na parkingu przy hotelowym. Strzelało do niego dwóch mężczyzn i z broni szybkostrzelnej, czyli z broni maszynowej tak zginął, jak ja mu to powiedziałem. Jeszcze jeden przypadek, but. Ten ostatni przypadek, który chcę wam powiedzieć, że przyszłość jest zdeterminowana, to symbolem tego jest but, ale ten but rozwalił całe moje myślenie, całe moje myślenie o tym, że w przyszłości mamy wybory. Szanowni Państwo, to jest ten but, prawdziwy. Tak wygląda but człowieka, który się urodził i miał zapisane, że zabije.

12:00

Ja już na ten temat się wypowiadałem publicznie, więc chcę uszanować matkę tej osoby. Nie powiem, z jakiego rejonu Polski jest ten chłopak, ani nic więcej, szanując to, ale przypadek, sam przypadek jest nieprawdopodobny. Otóż drodzy Państwo, wiele lat temu była taka sytuacja, że, przepraszam, mój piesek jak zwykle mi przeszkadzał w tych filmikach. Już przepraszam, on się zaraz uspotał. Wiele lat temu, to było powiedzmy mniej więcej 12-15 lat temu, pewna pani, której pomogłem jakąś radą, poprosiła mnie, żebym pojechał gdzieś w Polskę. Ona jest szefem jakiegoś dużego ośrodka czasowo-rehabilitacyjnego i żebym u niej odpoczął dwa dni weekendowe. Mogę wziąć z sobą osobę towarzyszącą. Pojechałem z synem. Kiedy byłem te dwa dni u tej pani, rzeczywiście bardzo fajne warunki, jakieś tam baseny solankowe, się wykąpał, w tych basenach pomoczył.

13:24

Ale pierwszego wieczoru jak byłem, ta pani mnie zaprosiła do siebie do gabinetu i wyłożyła sporo zdjęć i chciała, żebym ja tam coś na ten temat. Jej rodziny mówiły: niechętnie, nie chciałem, ale no z grzeczności to robiłem. W pewnym momencie do tego pomieszczenia wszedł człowiek, młody chłopak, wtedy mógł mieć wyglądowo tak 15-15 lat. Zrozumiałem, że to jest jej syn, o coś tam ją pytał i po chwili wyszedł. Kiedy ten chłopak o coś pytał tą matkę, ja poczułem jedno, ja poczułem... To mnie przeraziło, ja poczułem, że on będzie z jakimś kolegą i zabije człowieka i to mu zmarnuje całe życie. Drodzy Państwo, ja tej matce o powieściu tego chłopca powiedziałem to i ona była przerażona. Ona mówi: co pan do mnie mówi? Ten on olimpiady, jakieś tam wiedzy zdobywa i jest bardzo zdolny. Jest domator, nie ma tak nawet kolegów, on w książkach siedzi. Bardzo szybko się poprawiłem, uznając, że popełniłem wielkie fopa, no jak coś takiego o matce można powiedzieć.

14:42

I powiedziałem: wie pani co, to może on będzie, niech pani uważa, że był on w takim środowisku. Może on będzie w takiej sytuacji, że ktoś zabije człowieka, będzie tego świadkiem, ale chyba dla niego się wszystko dobrze skończy. To, co już jej powiedziałem, to była kwestia takiej powiedzmy ucieczki od tego, co powiedziałem w rzeczywistości, co w rzeczywistości poczułem. A poczułem, że on zabije człowieka i będzie z kimś, w towarzystwie kogoś. Szanowni Państwo, minęło wiele lat, córka moja do mnie dzwoni i mówi, że po wielu latach, że jakaś pani mówi, że mnie zna i chce przysłać list, bo nie może przyjechać, a potrzebuje rady. Szanowni Państwo, kiedy powiedziałem, żeby napisała list i tam córka poinformowała, że ma napisać list. List do mnie po paru dniach doszedł, w tym liście właśnie, ten but, zdjęcia, których nie chcę pokazywać, młodego chłopaka. On już był studentem wtedy. Przerazimy list, list na jedną kartkę. List na jedną kartkę, nawet jest artykuł, to jest ten list na jedną kartkę.

15:59

I w tym liście, dopiero czytając ten list zrozumiałem, że to pisze ta matka, której wiele lat temu to powiedziałem. I pisząc, w którymś momencie czytam, że jej syn obecnie dostał dożywocie. Jest apelacja i czy ten wyrok będzie zmniejszony. Byłem przerażony. Tam był telefon podany, zadzwoniłem do tej pani. Ja mówię, proszę panią, co się stało? A ona mówi, wie pan. Pan powiedział, że się wszystko dobrze skończy. Ona chciała to dobre, a przecież pierwsze moje zdanie było, że to on zrobi. Matka się przeraziła. Ja powiedziałem, co powiedziałem. A ona mówi, wie pan, on był, uczył się, był studentem prawa. Z kolegą z akademika poszli w dużym mieście, w Polsce, napić się piwa. Gdzieś do jakiejś, w centrum Poznania, do jakiejś eleganckiej restauracji.

17:20

Na nieszczęście, kiedy to wychodzili z tej piwiarni, jej syn kupił jeszcze jedno piwo w butelce. Być może, gdyby nie to piwo, nie stałoby się to. Usiedli na deptaku jakimś w centrum, gdzie jest pełno monitoringu. Usiedli na ławce i w którymś momencie zaczepiło ich dwóch chłopaków. Czyli ten student był z drugim studentem na ławce, a zaczepiło ich dwóch chłopaków. Jakieś tam obelgi, wyzwiska. Zaczepka zwykła. Jej syn stół, butelkę. Ten drugi chłopak wykrwawił się, zanim przyjechał o pogotowie. Działo się to wszystko na oczach monitoringu, na oczach. Działo się to wszystko w kamerach, to było sfilmowane. Chłopak, jej syn dostał do żywocie, z tego sobie w tej chwili już jest właśnie zmniejszony tam do robił 25 lat. Pytanie, te pięć przypadków, które tu ja opisałem, można było je szerzyć, znaczy więcej, te pięć przypadków, a zwłaszcza ten ostatni.

18:40

Jak to? Młody chłopak, młody chłopak i z niego już emanowało to, że on zabije, to my mamy jakiś program, który realizujemy i w stosunku do którego jesteśmy bezradni. Tylko nam się wydaje, że my tworzymy jakąś przyszłość. Nie sądzę, nie godzę się na to, żebyśmy byli czymś, co mimo wolnie w tym płyniemy i nam się tylko wydaje, że coś wybieramy. Myślę, że jest na to inne wytłumaczenie, ale dylemat mam wielki. Otóż ta, zwłaszcza ten ostatni przypadek, ten przypadek, który opisałem, mi zburzył myślenie, stworzył w mojej głowie obawy, że być może jesteśmy w jakiejś grze, w czymś. W tym chwilowym życiu, w tym chwilowym życiu realizujemy coś, co albo sami kiedyś przed urodzeniem, jako osobowość jakaś, nie wiem, egoistnienie, postawiliśmy sobie jakiś scenariusz do życia albo, szanowni Państwo, jest gorzej, a może jesteśmy w grze, w którą ktoś gra.

20:14

Znaczy, ja jestem facetem starej daty, urodzony jako katolik, wierzący człowiek i oczywiście mam w sobie zbudowaną wiarę i od niej nie odbiegam, nawet mówiąc te rzeczy nie odbiegam, ale też nie mogę na fakty, które zdarzyły się w moim życiu przez zdolności, które posiadam, nie mogę być na to ślepy, przynajmniej zadaję pytania. Zastanówcie się wy sami, zastanówcie się wy sami, co o tym myśleć. Wszystkiego dobrego.