Archiwum Wizji rejestr przepowiedni
20 sierpnia 2025

Visions From Those Who Are No Longer Here - Live Vision

· 41 min · napisy YouTube (PL) · obejrzyj na YouTube ↗

Audycja koncentruje się na wizjach i odczuciach jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego, które dotyczą zmarłych osób, w tym Andrzeja Lepera oraz Kaczyńskich. Jackowski dzieli się swoimi doświadczeniami związanymi z kontaktami z duchami oraz wizjami, które miały miejsce w przeszłości.


Pełny transkrypt · 28 fragmentów

0:13

O, już jestem szybko. Druga część, druga część tej audycji, która była poprzednią. Dzisiaj skupię się, ja tu jestem na zdjęciu z Andrzejem Leperem. Jestem na zdjęciu z państwem Kaczyńskimi. A tu jest siostra, którą odnalazłem. Właśnie siostra zakonna, którą wskazałem w Olsztynie. Ja ją czułem dłuższy czas. Czułem ją dość przenikliwy sposób, ale to nie było nic złego, nic obciążającego. To było właśnie coś bardzo pozytywnego. Z takim dobrem mi się to kojarzyło. Było to sporo lat temu, bo wszystko ma miejsce w roku 2000. 11

1:29

i ja tam znalazłem wtedy dwa ciała. Ciało siostry, o której mówię i ciało młodego chłopaka 20 kilkuletniego. Obydwie osoby były utopione w rzece łyna w Olsztynie. Nie chcę drobę z głową opisywać jego przypadku, bo ja już opisywałem to. Chcę tylko powiedzieć, że czułem obecność siostry po jej znalezieniu jakiś czas dłuższy. dłuższy chyba najdłuższy czas miałem właśnie takiego kontaktu dwa takie kontakty. Brutalnie zamordowana Ewa Serafin z Krosnańskiego. No i tutaj miałem właśnie siostra siostra bodajże Maria Uberman. Tak, tak czułem ją, ale też miałem takie zdarzenie. Kiedy zostałem zaproszony do Olsztyna przez jakąś nowo powstała

2:44

powstała jakaś nowa gazeta, czy miała powstać jakoś, byłem tam zaproszony, miałem mieć spotkanie z mieszkańcami Olsztyna, ale przy tej okazji też zaproszono mnie na wywiad radiowy i telewizyjny. Tam obok siebie jest radio i telewizja Olsztyn. właśnie przy ulicy Radiowej, tam właśnie przy tej ulicy znalazłem zwłoki tego chłopca i do mojej żony mówię tak: "Kasia, chciałbym jeszcze tą artyleryjską zobaczyć. To jest mała ślepa uliczka, ale no nie będzie już czasu tam podjechać, tam gdzie wskazałem zwłoki siostry. E, no i późnym popołudniem, kiedy już wracaliśmy po tym wszystkim do domu, ja nastawiłem, ja nastawiłem nawigację jeszcze w Olsztynie na Toruń, a była prosta droga. Jechałem przez ten Olsztyn. Nagle nawigacja pokazuje skręć w prawo. Było to dla mnie dziwne, bo to była trasa na

3:59

Toruń z Olsztyna, więc dlaczego mam skręcić w prawo jeszcze w mieście odruchowo. No ale pokazuje nawigacja, ja skręciłem w prawą i tak mi od razu było niepewnie, bo ta uliczka szła w dół. ulica, takie dość wysokie, stare domy, kilkupiętrowe były, potem jeszcze tak zawijała łukiem, schodziła jeszcze bardziej w dół i znak T, czyli końca drogi, droga ślepa. Ja mówię: "Boże, gdzie nas to zaprowadziło? Trochę zły, że moja nawigacja zwariowała. A drodzy państw jakiś piesek na ulicy komuś tam szczeka. to chyba zaraz się uspokoi. I drodzy państwo, kiedy tam z trudnością musiałem wycofać i wrócić po prostu, moja żona mówi z takimi przerażonymi oczyma mówi: "Zobacz jaka tu jest nazwa ulicy." Ja patrzę, a tam na ścianie pewnych muru pisze: "Ulica artyleryjska". Wtedy pomyślałem, siostra, ja ja wiem, że to może wydać się państwu śmieszne, ale to siostra moim zdaniem

5:16

pokierowała, dała impuls do nawigacji, żebym ja tam skręcił w prawo i podjechał w to miejsce. Naprawdę miałem takie zdarzenie i i i bardzo pokorny jestem do takich znaków. Siostra tu mi wyraźny znak dała. Dotarłem w miejsce zresztą tam był obiekt szkoły pewnej właśnie przy tym obiekcie szkoły i to by się już kończył droga. Ta jest ślepa ulica i tam blisko tej szkoły właśnie znaleziono zwłoki. Nie skupię się. Nie wiem czy cokolwiek poczuję, ale się skupię. [Aplauz]

6:49

Drodzy państwo, ja powtarzam, ja bardzo poważnie podchodzę do tych wizji, do tych poczuć. Zapewne jak jesteście na tym kanale to znacie moją stronę internetową, zapoznaliście się z bogatą dokumentacją poważnych spraw, które wykonałem i ja podchodzę do każdej z tych wizji być może tu abstrakcj z jakąś abstrakcją, ale bardzo odpowiedzialnie i poważnie. Dlaczego to zastrzega? Dlatego, że pierwsze poczucie, że ona mówi: "Beatka, Beatka". Mała Beatka mówi o dziecku. jakby opiekuje się małą Beatką, małym dzieckiem albo pilnuje małego dziecka. Ah.

9:30

H Muszę odłożyć. Nic więcej mi się nie kojarzy. Nic więcej mi się nie kojarzy. Jeszcze na temat katastrofy smoleńskiej wypowiadałem parokrotnie. Miałem tu w mieszkaniu rzeczy jednego z pasażerów w tamtym pokoju na stole.

10:46

dotykałem tych rzeczy, skupiałem się na nich. Wtedy miałem tą wizję taką, że że skojarzyło mi się, iż ogólnie jest cisza. Osoba, do której należały te rzeczy, drzemała niczego się nie spodziewając. była gazeta zwinięta, taki rulonik obok, jak siedział obok niego i nagle taki metaliczny dźwięk i właściwie już nic więcej. To tak bardzo pokrótce opowiedziałem to, co wtedy poczułem, ale do ostatniej chwili spokój. Nic się tam, gdzie ten pasażer siedział, on siedział bardziej z tyłu samolotu. Nic się nie stało przedtem.

12:03

Ja nie chcę się skupiać na temat tego, co się stało. Chcę się skupić na Kaczyńskich, na Może jakiś impuls dostanę.

13:42

Myśmy się znaleźli w różnokolorowej mgle. Tak, ta pani Kaczyńska dała mi poczuć. Wszyscy byliśmy zdziwieni i każdy ruszał się, biegał jakby był obłąkany. Wydawało się nam, że mamy ciała i że nagle jakaś magia się stała i jesteśmy wszyscy w bardzo kolorowej mgle. W różnych kolorach ta mgła. Gdy mgła zaczęła opadać, a wszyscy się bardziej uspokoili, ja dojrzałam łąkę. Pełno kwiatów.

14:59

[Muzyka] Stałam zdumiona. Widziałam siebie ubraną tak jak byłam ubrana, jakbym miała ciało. W ogóle się nic nie zmieniło ze mną, oprócz pejzażu, w którym się znaleźliśmy. I zrozumiałam, że się rozbiliśmy, ale w ogóle tego nie widziałam. Nasze stroje w ogóle nie pasowały do miejsca, w którym się znaleźliśmy. Piękna łąka z kwiatami.

16:23

Nie staliśmy razem, porozchodzili się. Każdy chyba myślał to samo. Gdy nastała świadomość, że jesteśmy w innym świecie, podeszły do nas istoty jak smugi. Jasne. Nie mówiły. Wyglądały jakby były całością. Ale nie miały oczu, buzi, ale były istotami.

17:41

Było ich kilka. Pomału realność mojego ubioru zanikała. Czułam nadal swoje ciało, ale realność ubioru zanikała. Nie wiedziałem co zrobić, gdzie iść. On siedział, a ja stałam. siedział na łące.

18:56

To był czas zrozumienia. Zmysły dawały nam złudę naszego odzienia. i naszych ciał. Ale to zanikało. Poczułam się młodsza, zwinniejsza. Przestali mnie interesować inni, którzy się rozeszli. Wcale się nad tym nie zastanawiałem.

20:26

smukłe, jasne istoty odeszły i zobaczyłam w oddali takie smugi. Na początku wydawało mi się, że to są smugi jakieś światła, a to było przejście. Gdy zrozumiałem, że to jest przejście, znalazłem się blisko niego. Przejście jest bardzo przyjemne. czyszcza, uwalnia, zyskujesz młodość, ale myśli masz ciągle te same, bardziej spokojne.

21:47

Gdy przechodzisz przez te światła, długo to nie trwa. I z góry widzisz świat, przepiękny świat. Już nie musisz do niego iść. Tam się możesz przybliżyć lub polecieć. To jest doskonałe uczucie. Wszystko to, co było, zobojętniało mi. Przestało mieć znaczenie i wagę. Z góry to widziałem. I to było miasto podobne jak na ziemi.

23:03

Wtedy zrozumiałem, że wracam w miejsce, które znam. Rozpoznawałam niektórych ludzi, ale nie są to ludzie z ziemi. Trwasz tam. i wybierasz sobie postać ze swoich wcieleń, ta, która ci najbardziej odpowiadała. Możesz tą postać sobie zmienić. Czy jesteś energią, ale lepiej czujemy się w postaci. Ja mam swoją postać z Paryża

24:18

z innego czasu. Postać bardzo inteligentnej, niezależnej kobiety, odważnej. To moja ulubiona postać. Ziemia jest pracownią, a tu nasz dom, gdzie miesza się fantazja z jeszcze większą fantazją.

26:23

Ja Ja nie wiem czy to jest prawdziwe, ale mi się zdarzało wiele razy ze zdjęcia, po chwili skupienia, poczuć To było prawdą. Pana Lepera znałem osobiście przez wiele lat. człowiek. Prywatnie to on był zupełnie inny. Prywatnie to był to grzeczny,

27:39

bardzo czuły, troskliwy nawet taki człowiek. wrażliwy. A przed kamerą, jak go widziałem w telewizji, to to myślałem, że to jest jakiś drugi leper. Tak. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że pan Leper nie popełnił samobójstwa. Absolutnie uważam, że nie i zdanie nie zmienię. Pan Leper. Oj, miałem tutaj tych przygód z panem Leperem. Pamiętam, a to też opowiadałem państwu, jak byliśmy umówieni tutaj na pobliskim CPI, tam jest restauracja koło

28:54

Człuchowa. On uważał, że u mnie w domu są podsłuchy, więc on jako no tam już wytrawny polityk bał się do mnie przyjechać osobiście do mieszkania, bo mówi pan Jackowski, to o co będziemy rozmawiać, to będą służby słuchały. Ja mówię: "No ale no to możemy". No i się zawsze umawialiśmy w jakimś miejscu publicznym. Tak. Ja miałem, no i byliśmy umówieni yyy tak, byliśmy umówieni w konkretny dzień, jakiś w tygodniu yyy lekko godziny popołudniowe, ktoś go wiózł z Warszawy do domu, tam gdzie on mieszkał i w Czuchowie na tym CPnie się zatrzymał, tam sobie zamówił obiad. Ja miałem tam dojechać, porozmawiać z nim. No i wsiadłem w samochód, jadę. I tą ulicą przy której mieszkam jadę tylko wtedy mieszkałem w bloku przy ulicy Długosza teraz tutaj w tej kamienicy i jadę drodzy państwo i co się dzieje kiedy jadę widzę że na krawężniku między chodnikiem a jezdnią tyłem do jezdni stoi mężczyzna szczupły mężczyzna

30:11

w jakiejś czapce z deszkiem dziwnie stoi. No zwracałem na niego uwagę jadąc, no ale sobie myślę, może tam do kogoś do tam stał blok zaraz obok tego chodnika. On na tym na tym krawężniku stał, który graniczy między chodnikiem a jezdnią. I drodzy państwo, w momencie jak on jak ja byłem na jego wysokości, no może tak, mniej więcej na jego wysokości, on zaczął lecieć, tylko jeszcze przodem, z przodu widziałem jak on bezwolnie leci na jezdnię, tyłem, plecami leci na jezdnię. Tylko usłyszałem łup w mój samochód. Nie wiem jak ja zahamowałem ten samochód. To był szok. Ja chyba puściłem sprzęgło. Nie wiem co ja zrobiłem. Mi stanął w miejscu samochód. Nie jechałem szybko. Bogu dziękować. Jechałem 45 na godzinę. Jak jak w mieście się jedzie. Z tych nerwów nie mogłem, nie mogłem odpiąć pasa. Tam ludzie się zaczęli zbiegać. Odpiałem tu w końcu ten pas. Wyszedłem z samochodu i kobieta z chłopczykiem, z

31:28

synkiem krzyczy: "Boże, zabił człowieka". Ja byłem sparaliżowany. Jak już usłyszałem, że ta kobieta krzyczy: "Boże, zabił człowieka". Byłem pewny, że nie wiem, że on upadł i ja mu kołem zmiażdżyłem głowę, bo ta głowa była gdzieś na wysokości kół mojego samochodu. Pamiętam to była Skoda Octavia czarna. No cały roztrzęsiony. Dobiegłem i widzę krew. Widzę krew na głowie u tego człowieka. Krew i powiem szczerze, nie umiałem patrzeć. Ja odeszłem, tam ludzie, ale widać było, że żyje. Ale tu cała skóra to jest krew tu była. To się wszystko działo bardzo blisko szpitala. Wręcz 20 m od szpitala ten wypadek miał miejsce, więc ktoś wezwał karetkę, która właściwie natychmiast przyjechała jeszcze przed policją. No i karetka go wzięła. Nie wiedziałem co mu jest. Okazywał, że żyje, ale ta krew na głowie

32:44

mnie bardzo zaniepokoiła. Kiedy się trochę uspokoiłem, kiedy przyjechała policja, kiedy wszystko opowiedziałem, e nie kazano mi tego samochodu ruszać. miał tam zostać, gdzie stoi. Wzięli mnie do radiowozu, y podstawowe czynności ze mną wykonali i pan policjant mówi: "Wie pan co, y, musi pan stać tak, jak pan stoi, bo za chwilę będziemy mieli informacje od lekarza w jakim stanie jest ten człowiek, ponieważ od tego zależy, czy przyjedzie tu na ogrędziny prokurator czy nie." No i tak siedziałem w tym radiowozie. Chyba dobre, dobry kwadrans i więcej. do pół godziny. Ludzi coraz więcej wokół mojego samochodu i tego radiowozu. Ruch wstrzymany. No dobrze. I dzwoni Leper: "Panie Krzysztofie, miał pan być? Czekam na pana". Ja mówię: "Panie Leper, miałem wypadek. Gdzie? W jakim miejscu?" "Ano tu i tu". No i powiedziałem mu w jakim miejscu, że blisko weterynarii w Czuchowie. No i on ja tam zaraz będę.

34:00

Ludzi było już dużo w tym miejscu. Ja siedziałem w tym radiowozie. A po kilku minutach, bo to było przecież blisko, gdzie Leper tam czekał na mnie, Leper w towarzystwie jakiegoś mężczyzny szedł, bo ja mówiłem mu, że w radiowozie siedzę, czyli on szedł przez ten tłum do radiowozu, przez tą grupę ludzi, która tam gapiów i ludzie zaczęli myśleć, że to jest jakaś blokada. Się pytali, co to za blokada. Per mówił, że to nie blokada, to wypadek. Po chwili [Muzyka] dostał policja dostała telefon i że to jest tylko na skórek zdarty. No i potem jak zacząłem z policjantami jeszcze oglądać samochód to on w oponę on uderzył mi w oponę i opona go trochę oskarpowała tego człowieka. Ten człowiek był nietrzeźwy. Zresztą to był alkoholik. Niestety już ten człowiek nie żyje. Zmarł, ale to teraz niedawno zmarł. A to przed laty ta sytuacja miała miejsce. Y i mało tego, znałem go i nawet do podstawówki z nim, do jednej klasy chodziłem,

35:15

tylko wtedy jakby ten wypadek, to go nie poznałem. Nie, nie, nie, nie, nie pomyślałem, że to jest on. Bałem się tam patrzeć. Oczywiście wina była jego, ponieważ był nietrzeźwy, stał i on bezwolnie spadł na jezdnię. W ostatniej sekundzie nie miałem prawa manewru. Taką historię jedną z miałem właśnie z Leperem. No a potem ktoś go pozbawił życia. Ale ja nie w tej kwestii. Ja spróbuję poczuć Lepera jak Lepera przychodził. Pamiętam jak był u mnie i mówi: "Kto będzie prezydentem, Kaczyński czy Tusk?" Bo wtedy myślał, że to Tusk będzie kandydował. Ja mówię Tusk nie Tusk nie będzie prezydentem. No to Kaczyński. A ja mówię Kaczyński dziwnie mi się kojarzy. Jak? A kojarzy mi się leżący w łożu w Sejmie.

36:31

On śpi w Sejmie w Wielkim Łożu. Jak ja mam to rozumieć? Nie wiem. Ja sam tego nie rozumiem. I on miał taki notesik i on to sobie zapisał. Kiedy stała się katastrofa, jeszcze nie były to pewne informacje, jeszcze były sugestie, że może ktoś przeżył. On do mnie zadzwonił, mówi: "I co, panie Krzysztofie, Kaczyński leży w łożu w Sejmie". No i przełożenia na rzeczywistość jak najbardziej sensowne. Tak. Zapę czy pan Leper da mi cokolwiek poczuć. [Aplauz] To jest kadr z filmu Jasnowic Maryjmar Skorzanowicz. Andże

39:44

Tylko jedną rzecz. Kojarzy mi się ogromny głas i słowo monolit. Kompletnie nie mam poczucia kontaktu. Podobnie z siostrą. też nie mam poczucia. Nie wiem dlaczego. Nie wiem, nie wiem co to powoduje. A na siłę tego nie można robić. Następna audycja już będzie normalna. Pozdrawiam was. do usłys