Audycja dotyczy wspomnień Krzysztofa Jackowskiego o Andrzeju Kolikowskim, znanym jako Pershing, szefie mafii pruszkowskiej, oraz jego tragicznej śmierci. Jackowski odnosi się do swojej znajomości z Pershingiem, przepowiedni dotyczących jego życia oraz kontrowersji związanych z książką pana Masy, świadka koronnego.
0:00
Dobry wieczór, Krzysztof Eckowski. Świadełko? Okej. O, koszula. Jak zwykle nieprzygodowany w podstawowych rzeczach, ale dobrze, jakoś tak będzie. Tak. Dzisiaj taki dość niecodzienny temat. Temat, który powiedziałbym, może nawet nurtować negatywnie w stosunku do mnie niektóre osoby tutaj na blogu, ale uważam, że szczerość jest, witam wszystkich, którzy się tu pokazują. Szczerość jest bardzo ważna, dlatego że mówię, iż no, skoro mam ten blog, on jest osobisty mój, oficjalny, powinien się odnosić do różnych rzeczy, a dzisiaj się muszę odnieść niestety do mojej znajomości chyba po raz drugi, bo do mojej znajomości z Pershingiem świętej pamięci, już wiele lat nieżyjącym, przypomnę, zginął pod koniec 1990 roku, 1999 roku, przepraszam. Nie lubię wracać się do tamtego okresu, natomiast z czystej przyzwoitości wrócę, a zmusił mnie do tego,
1:26
no, no, no, no, no, ktoś by inny, ktoś by powiedział świadek koronny masa, lub, można powiedzieć bardziej pisarz masa, świadek koronny, który, który zeznawał na ludzi z Pruszkowa. No tak, jakaś książka powstała, to ja się dopiero teraz dowiedziałem, ona jest od września, łyka herbaty, przepraszam. Jakaś książka powstała z udziałem pana Masy, któraś z kolei. bandyci i celebryci, chyba tak się ona nazywa, pisał ją chyba pan Janusz Szostak, z pomocą pana Masy, świadka koronnego. Dlaczego się odnoszę do tego? No, proszę Państwa, nie tak dawno taki króciutki programik zrobiłem, że pan Masa przegrał sprawę z Andrzejem Gołotą, o pomówienia, o jakiejś sprzedaży walki z Grandem.
2:48
Ja byłem tam jednym z głównych świadków, ponieważ byłem na tej walce, widziałem wszystko i zeznałem tak, jak było. Okazało się, że pan Masa do tych swoich zarzutów względem Andrzejem Gołotą, że sprzedał walkę z Grandem, i jeszcze inne rzeczy, burzobustek, bzdur i pan Masa przegrał tą sprawę, między innymi po moich zeznaniach. Ale nie o tym chcę mówić. Książka, która wyszła, traktuje też o mnie, że tu chyba dla nikogo nie jest dziwne. Poznałem Andrzeja Kolikowskiego kilka lat, w latach 90., później już go nie mogłem znać osobiście, bo już nie żył. Krótko wspomnę tylko to, poznałem go, ponieważ zginął mu samochód Mercedes, taka wersja sportowa. Co ciekawe, on się przedstawił mi jako pierwszy raz, że jest szefem dużej firmy ochroniarskiej z Warszawy. Wyglądał jak taki boss rzeczywiście, inteligentny facet, kulturalny, szybki, zdecydowany, konkretny, budzący zaufanie.
4:13
I nigdy tego zaufania w moich oczach nie stracił, mimo że bardzo szybko się dowiedziałem później, że jest szefem mafii pruszkowskiej. Że on był wtedy znany, był wtedy celebrytą, bo musicie wiedzieć, że tamte czasy, lata 90., lata, to były w ogóle moim zdaniem nienormalne lata, kiedy upadła komuna. Właściwie Esbecja przeobrażała się w układy z mafiami i te mafie działały półlegalnie przez właściwie całe 90. lata. Przypomnijcie sobie wtedy, ci co są w moim wieku, w tamtych czasach, jakie w kraju działy się rzeczy, alkohol podrabiany, papierosy podrabiany na masową skalę, kradzieże notoryczne samochodów na masową skalę. To się nie mogło dziać bez udziału służb postkomunistycznych. W pewnym sensie te mafie były tworem takich służb. Takie jest moje zdanie. I upadła postkomuna, ci wszyscy, UBC, ZBC, większość, no, resztę sobie sami możecie to powiedzieć.
5:30
Teraz tak, gdyby nie ta wizja, gdyby nie ta wizja, że powiedziałem Pershingowi, iż ukradł młodego Mercedesa człowiek, który często nim jeździł, jego kolega. I skojarzyło mi się symbolicznie, że on ma dużego pająka tutaj na ręku. Pershing był zdumiony tym, co powiedziałem i wyjawił mi, że jeździł tym samochodem jakiś Białorusin i notabene miał tatuaż pająka tu na ręku. Przed kradzieżą jego Mercedesa, on często jeździł tym Białorusin tym Mercedesem, i przed kradzieżą tego Mercedesa Białorusin powiedział, że ma chorą matkę i wyjechał do Białorusi. Mniej więcej tydzień przed tą kradzieżą, tydzień później mu ginie samochód. Miał dostęp do kluczyków, do tego samochodu, więc, no, nie będę już też tej historii dalej pogłębił, nie ma to znaczenia, bo chcę się odnieść do całkiem czegoś innego. I wyobraźcie sobie, że no, Pershinga to wstawiło w osłupienie, że powiedziałem konkretną rzecz, opisałem konkretną osobę, zresztą tego człowieka też podejrzewał, ale mi nic nie mówił przed podwizją.
6:45
Pershing zaczął do mnie przyjeżdżać. Ja bardzo szybko zorientowałem się, że to jest człowiek, nie jakiś szef firmy okrycharskiej, a mafioz. Zresztą czasami przyjeżdżał z kimś i pytał o coś, chciał jakąś wizję, więc niektóre osoby mówiły do niego Pershing, a wtedy pseudonim Pershing był znany na całą Polskę. Dlatego, że dziad z Wołomina i Pershing z Pruszkowa, to byli celebryci w pewnym sensie, jak gdzieś w Warszawie coś wybuchło, to bardzo często gazety podawały, na przykład Super Express, albo inna gazeta, że do mnie mamy szef mafii pruszkowskiej, Andrzej Kapel, pseudonim Pershing, odżegnuje się od tego zamachu czy tam wybuchu, że jego grupa tego nie zrobiła. Na przykład takie były historie. Dzisiaj w to się aż wierzyć nie chcę, ale w latach dziewięćdziesiątych tak to wyglądało. No tak, potem Pruszków upadł, potem upadł, bo taki był czas, zresztą nie tylko Pruszków, ale każda grupa przestępcza została w jakiś sposób zniwelowana z obiegu publicznego.
8:01
To już była końcówka właśnie lat dziewięćdziesiątych. No tak, pan Masa stał się świadkiem koronnym i historię znamy. Myślę, że prasa rozpieściła pana Masę maksymalnie. Tutaj pierwsze takie, powiedziałbym, historie, jak na przykład film "Świadek Korony", który powstał. Potem "Alfabet Mafii" ze scenariuszem pani Ewy Ornarskiej. Powstały z Masy bardzo szybko zrobiono, pozwolono mu być gwiazdą, celebrytą, gwiazdą i temu podobne. No i tak to się wygląda. Cóż mogę powiedzieć, pan Masa tutaj o sobie, co mogę powiedzieć, no bzdury jakieś, pisze o mnie na przykład, że... Tutaj daję taki cytat a propos reklamy tej ich książki. "Tak naprawdę to Perszyk zginął przez Jackowskiego, Sokołowski stawia mocny zarzut". Tutaj redaktor pyta, czemu? A temu, że Jackowski mu powiedział, że Perszyk będzie żył 102 lata i nie ma co do Zakopanego pojechał bez ochrony.
9:25
Ja nie wiem, skąd ten człowiek coś takiego wymyślał. Natomiast tytuł... Dla reklamy tej książki, zobaczcie, to jest to. Ja wam przeczytam, Janusz Szostak na Facebooku współauto tej książki: "Czy znany Jastowic był policyjnym agentem mającym za zadanie inwigilować słynnego gangstera? Chodzi o Pershinga. Co naprawdę wspólnego z Andrzejem K. Pershingiem miał Jastowic Krzysztof Jackowski i jak oceniają go inni gangsterzy? Między innymi o tym pisze w swojej książce "Bandyci i celebryci". A właśnie, pan Massa tu się wypowiada, że Pershing zginął przez Zemię, bo ja mu powiedziałem, że będzie żył 102 lat. Jeżeli pan Massa we wszystkich książkach o różnych sytuacjach związanym z Pruszkowem i nie tylko w taki sposób opisuje faktograficznie, jak potraktował mnie tutaj, no to ja wam proponuję, nie czytajcie tych książek, bo szkoda czasu chyba, że mówicie fantastykę.
10:40
Ale dlaczego powiem tutaj po zdaniach na mój temat? Otóż ja nie miałem kontaktów z panem Massą, wtedy jak znałem Pershinga, miałem kontakty z Pershingiem. On przyjeżdżał do mnie i ja się z nim kontaktowałem, rozmawiałem. Po tym Mercedesie, z pół roku później, tutaj chcę powiedzieć o historii, oczywiście nie przepowiedziałem Pershingowi, żeby żył 102 lata, jako bardzo często ostrzegałem przed niebezpieczeństwem, bo i tak obie się kroiło przed nim. Można powiedzieć, że uratowałem mu życie jakiś czas później, świadkiem tego jest, wie o tym, jest pan Słowik, pseudonim Słowik, znana postać z Pruszkowa. Świadkiem też tego jest, jak i pan Bedzio, to są dwa pseudonimy, które pana Massie na pewno coś mówią, panu Massie. Otóż jesienią przyjechał do mnie Pershing, ot tak zapytać o siebie, ja oczywiście wiedziałem już kim on jest.
12:05
Wiedziałem też, że w moim mieszkaniu jest podsłuch, zresztą nawet jeden znalazłem, policja dwoiła się i troiła, zaraz się jakiś policjant ze mną zaprzyjaźnił z Czuchowa. Ja wiedziałem i Pershing chyba też sobie zdawał sprawę, że ma podsłuch, ale Pershing przyjrzając do mnie nigdy nie pytał o jakieś sprawy gangsterskie, zresztą ja nigdy bym nie chciał mu odpowiadać na takie temat, on pytał o siebie. Pershing był człowiekiem kochliwym, zakochliwał się w dziwnych kobietach moim zdaniem i był przez to nieszczęśliwy. Był bardzo roztargniony, potrafił pójść do sklepu warzywnego, kupować winogrona i inne rzeczy, po czym chciał też kupić skarpetki i majtki na przykład. A pani powiedziała, że to jest warzywny. A to przepraszam, taki był. Natomiast chcę powiedzieć rzecz taką, właśnie jakby umieć pewnego razu, to była jesień, ja mu mówię marzec, czyli mniej więcej prawie pół roku. W marcu nie mieszkaj w swoim domu. On mieszkał w Ożarowie Mazowieckim. Chyba na ulicy Witosa, z tego co pamiętam. Ja mówię, nie mieszkaj w swoim domu w marcu przyszłego roku.
13:37
Ponieważ widzę taką scenę, podjeżdżasz samochodem, wysiadasz, stoi dwóch ludzi i do ciebie strzela. Dostaniesz strzały, brzuch, upadniesz i zginiesz. A potem, jak przy każdej takiej wizji przyszłościowej, potem powiem państwu, że żałowałem, że mu to powiedziałem, jakieś bzdura, to, to, to, to, to jakiś nonsense, sam w to wątpiłem. Ale robiąc mu wizję to powiedziałem. Byłem w szoku. Byłem w szoku, ponieważ Pershing okazało się, musiał bardzo mi ufać tym moim wizjom. Dlaczego? Dlatego, że okazało się, że Pershing w marcu nie mieszkał w swoim domu. Mieszkała tam jego druga żona. I córka tej żony, to nie była Pershinga córka, i córka tej pani. A Pershing okazało się, że mieszkał przez, przez pierwsze dni marca w hotelach w Warszawie. Mało tego, tutaj, tak jak mówię, to był jego egoizm moim zdaniem. Tu go złapałem na egoizmie. Ponieważ jak chciał coś z domu, żeby coś mu z domu przywieziono, z tego żarowa, to pozwalał jechać swoim samochodem.
14:58
I wybrał do tego jednego człowieka, pseudonim Florek. Ten Florek, drodzy Państwo, był z daleka, patrząc na niego, był dość podobny do Pershinga w tamtym okresie czasu. Czyli musiał Pershing sobie wszystko zaplanować, że nawet gdyby takie, ta moja wizja miała się potwierdzić, to rzeczywiście sprawcy, którzy by się tam czaili pod tym domem, z daleka ujrzeliby, byliby pewni, że to Pershing, ponieważ podjeżdża jego samochód i wysiada facet, który z daleka wygląda jak on. Wiadomo, że sprawcy, jeżeli chcieliby mu zrobić krzywdę, to w stresie działaliby, działaliby szybko i nie przyglądaliby się, czy to on, czy nie wiem, byliby pewni, że to on i wystrzelali. Egoizm Pershinga polegał na tym i przebiegłość, że no niestety w tym wypadku wyglądało na to, chociaż może tak nie jest i niech mi jego dusza wybaczy, jeżeli do takich niedobrych wniosków doszedłem, ale tak jakby wystawił tego kolegę, no bo jak to inaczej było nazwać. Ale mam nadzieję, że tak nie było, że on by to inaczej wytłumaczył, za niego nie chcę mówić, ja tylko mówię tak, jak ja myślę. Słuchajcie Państwo, ten Florek pewnego dnia podjeżdża pod jego dom i on by zginął, tylko uratował mu życie to, że on podjeżdżając,
16:23
gasząc samochód, chcąc wyjść z samochodu zauważył dwóch typów dziwnie się zachowujących. Natychmiast zrezygnował z wyjścia z tego auta, pozostał w nim, chciał go prawdopodobnie odpalić i w tym momencie padły strzały. Nie wiem dokładnie, to gdzieś w internecie byście się mogli doczytać tego, bo to na pewno jakieś informacje jeszcze gdzieś tam cząstkowe są. Wtedy to dostał kilka kul, dwie lub trzy, może więcej, nie wiem. Podobno też sprawcy rzucili pod samochód granat, który nie wybuchł. Sprawcy uciekli, będąc pewni, że zabili Pershinga. Wtedy to, drodzy Państwo, pogotowie, uratowano człowieka, człowiek żyje, ten Florek żyje do dzisiaj. Pershing natychmiast po tym zamachu do mnie zadzwonił. Poprosił, żebym przyjechał do Warszawy. Pojechałem do Warszawy pociągiem.
17:39
Spotkaliśmy się na drugi dzień w Warszawie. Był przestraszony, co widziałem. Nocował w jakimś hotelu poza Warszawą, w niedużej miejscowości. Był wtedy w towarzystwie też niejakiego Słowika. Był wstrząśnięty tym, co się stało. I był wstrząśnięty tym, co mu powiedziałem pół roku wcześniej. Jeżeli tu niektórzy... W tej książce jest np. Jackowski był maskotką Pershinga. Nieprawdą. Takie jedno zdarzenie. Wyobraźcie sobie. Ktoś jest gangsterem. Balansuje między bardzo niebezpiecznymi rzeczami. I teraz był u jasnowidza, który mu raz powiedział, że skarpło samochód ktoś, kto ma pająkę na dłonie. A człowiek miał rusin, miał na tu aż pająkę. Tu, nie na dłonie, tu. Dokładnie tu. Potem w jakimś czasie ten jasnowidz mu mówi, że... Była jesień, a on mówi, że w marcu nie mieszkaj w swoim domu. Słuchajcie, jestem pewny, że gdyby Pershing, wtedy tam on podjechał samochodem, a on by zginął.
19:00
W pewnym sensie wtedy mu uratowałem życie. Potem minął dłuższy czas. 99 rok i był wieczór. Pershing przyjechał do mnie do Człuchowa. Późnym wieczorem. Przyjechał w towarzystwie jakiegoś mężczyzny. W średnim wieku. Powiedział, że ma bardzo ważną sprawę, dlatego przyjechał wieczorem, ale sprawa niecierpiąca zwłoki. Położył mi na stole koszulę. Koszula była przepocona. Czyli zdjęta z kogoś. I powiedział tak: To jest nasz kolega. I ten kolega jest w szpitalu. Czy jemu coś grozi? Bo był na niego zamach. Strzelano do niego. Tak powiedział. Wziąłem tą koszulę. Skupiłem się. I miałem poczucie, że ten człowiek dostał dwa strzały, ale że jest bezpieczny, że to było ranienie i nic mu nie grozi. Ja mówię: słuchaj, według mnie były dwa strzały i nic mu nie grozi zdrowotnie, a on z tego wyjdzie. A on mówi: to ja wiem. I rzeczywiście miał dwa strzały i one są niegroźne.
20:17
Ale moi ludzie, tak powiedział, są w szpitalu i go pilnują. Ponieważ boimy się, czy ktoś, kto do niego strzelał, nie będzie chciał go dobić. No, poczułem wtedy jakąś taką odpowiedzialność i nawet sobie pomyślałem, że nie powiem jemu, nie uspokoję go, bo gdyby się coś stało, no przecież bym się czuł w jakiś sposób moralnie winny. Ale skupiłem się i w pewnym momencie poczułem, że Pershing wychodzi z hotelu. To był, tu jeden błąd zrobiłem, ale zaraz wam powiem, że Pershing wychodzi z hotelu i jest duży parking i on podchodzi, a jest to wieczór, powiedziałem. I on podchodzi na tym dużym parkingu pod swój samochód i dobiega do niego dwóch mężczyzn. I jeszcze zaznaczyłem mu takie słowa: z szybkiej broni będą do niego strzelać i tam zginie. Ja mówię: Andrzej, nie kojarzy mi się nic z tym człowiekiem, ale nie powiem ci, czy mu coś grozi, czy nie.
21:33
Ja nie mam odczucia zagrożenia, ale nie ufaj mi pod tym względem, ale tobie coś grozi, tak powiedziałem. A on, a on mówi: co mi grozi? Ja mówię: słuchaj i powtórzyłem mu to, że będziesz na parkingu, że to będzie wieczór, że mój mężczyzn zabiegnie. I zrobił rzecz dziwną. Ja to nieraz sobie przypominam. Zrobił rzecz dziwną, ponieważ przy tym mężczyźnie, z którym był, on rozpiął koszulę, miał taki łańcuch złoty z rękawicą bokserską złotą. Dość duże to było. Rozpiął dwa guziki koszuli i powiedział: ptu, nikt nie trafi. Tak powiedział, to pamiętam. Zdziwiło mnie to, bo powiedział tak to, ja nie wiem, z pychą. Nie wiem, tak ja odniosłem jakieś wrażenie. Pojechali. Jeszcze tego samego roku. pershing wychodząc. A, błąd, który zrobiłem. Bo on mówi jeszcze przedtem, zanim tą koszulę rozpiął, on się mnie pyta:
22:49
gdzie to się stanie? Gdzie to mogłoby się stać? A ja mówię: w Warszawie. I to był mój błąd. On zginął w Zakopan. Wreszcie sobie, że właśnie wyszedł z hotelu Kasprowy. Doszedł do samochodu na parkingu. Był w towarzystwie jakiejś kobiety. Dwóch mężczyzn podbiegły i z szybkiej broni zastrzelili pershinga. Żył chyba teraz 20 minut do półchudzin. Stracił życie. Pershingowi wiele wizji wykonałem sensownie na jego temat. Ale te dwie wizje. Druga makabryczna i makabrycznie się skończyła. Ale pierwsza to było mniej więcej trzy lata przed jego zabójstwem. Może cztery. Pierwsza ta wizja na pewno uratowała Pershingowi życie. No cóż. Nie wiem, dlaczego ten niejaki pan Masa mówi, że takie jakieś niedorzeczne historie na mój temat,
24:06
że ja powiedziałem Pershingowi, że będzie żył 102 lata. Nie jest to prawdą. Nie wiem, dlaczego ten człowiek coś takiego mówi. Natomiast powiem tak, że on to mówił też chyba tam na swoich Facebookach. Nawet chyba dość nieładnie. Tak w jednym filmu widziałem, że się na mój temat wypowiedział. Przez to straciłem przyjaciela. Dyskusyjne Pershing miał zasady i honor jako człowiek. Bo chyba wszyscy co go znali to wiedzieli, że to był honorowy człowiek. Był to mafiozo, był to gangster. Ja nie pochwalam gangsterki. A to były lata dziewięćdziesiąte i inne lata. Tacy ludzie funkcjonowali prawie, że legalnie. Gangsterka w pewnym sensie była prawie, że legalna. Ciężko jest w tych czasach teraz to zrozumieć. Ale tak było. To był okres przeobrażenia się. I wszyscy co znali Pershinga doskonale wiedzieli, że facet ma zasady. Pan Masa mówi, że stracił przeze mnie przyjaciela Pershinga.
25:22
Ja nie wiem czy Pan Pershing śp. chciałby być przyjacielem Masy. Miał zasady. Tak to wygląda. I tyle sprostowania. Ja do Pana Masy nic nie mam. Uważam, że jako obywatel postąpił dobrze. Ta gonitwa w świecie mafijnym w tamtych latach. Kończyła się zawsze ludzką tragedią. Ponieważ ci ludzie prędzej czy później ginęli. I myślę, że Pan Masa postąpił mądrze. Godząc się być świadkiem koronnym. A nie dać się zabić. Bo przecież krótko przed nim został zastrzelony w Warszawie niejaki kiełbasa. Dobry przyjaciel Masy. Więc Pan Masa mógł się spodziewać, że też pomału jest czas na niego. Dlatego ja nie ganie Pana Masy, że stał się świadkiem koronnym. Uważam, że w świecie w którym żyjemy powinien być praworządny.
26:40
Uważam, że ludzie nie powinni się bać o swoje auta na parkingu. Że ludzie nie powinni się lękać płacić haraczów w jakiejś grupie przestawczej. To było bardzo podłe. I niestety był też w tym Pershing. I to były złe rzeczy. Natomiast jeszcze raz powtarzam. Taka znajomość moja z tym człowiekiem i moja świadomość, że on jest tym mafiozą. Powiem Państwu jeszcze tak. Kiedy to zginął Andrzej Kolikowski, kiedy Pershinga zastrzelono. Ja po jakimś czasie, nie wiem, może miesiącu, może dwóch, nie pamiętam do końca. Ale jakoś po miesiącu, dwóch miesiącach dostałem wiadomość z policji w Człuchowie od szefa śledczej, że mam się wstawić na następny dzień na komisaret na jakieś godzinie, ponieważ przyjedzie ktoś z Gdańska i będzie mnie przesłuchiwał w sprawie moich kontaktów z Pershingiem.
28:05
Wiedząc w jakim okresie żyję, wiedząc jak daleko posunięta była wtedy w Polsce korupcja. Korupcja daleko znacząca. To się przenikało. Świat prawny z światem bezprawnym. Pomyślałem sobie, no cóż, to co bym miał zeznawać, musiałbym zeznawać o jego życiu prywatnym. Bo o to on mnie pytał i tak naprawdę czy ja mam prawo cokolwiek zeznawać. To był mój klient, mój znajomy i pomyślałem sobie, że spróbuję jakoś nie zeznawać. Tyle co pamiętam, to nie było oficjalne mnie przesłuchanie. Przyjechał jakiś młody politant, chyba z jakichś służb, był po cywilnemu. Siedział szef śledczej z Czuchowa i ja byłem w tym pokoju. I mniej więcej powiedziałem to tak. Bo on mówi: proszę mi wszystko powiedzieć. Co pan wie o Pershingu? Co, gdzie, jak, z kim, z czym, po co? Znałem człowieka.
29:21
Wybaczcie, ale będę szczerzy. Powiedziałem tak: wie pan co, mam małą piwnicę, tam gdzie mieszkam. A mówi: ja pana nie pytam o piwnicę albo nieko mnie posłucha do końca. A może nie. Nie będę wam tego opowiadał, nie ma to sensu. Nie zeznałem, tak czy inaczej. Powiedziałem, że się uderzyłem w piwnicy o regał, z którego belga wystawała i coś mi po głowie wychodzi, że jakiejś Pershinga znałem. Ale nic więcej nie pamiętam. Jak sobie przypomnę, to może powiem. Tyle. Nie oceniajcie mnie źle, że tu, na tym forum, powiedzmy, społeczno-duchowym, ezotorycznym, w którym poruszamy różne tematy. Wybaczcie, że czasami poruszam takie tematy cięższego kalibru, jak ten. Ale chodzi o to, że ja chcę być szczery. To jest, powiedzmy, że to jest temat o mnie. Że to jest, mówię, blog jakiś, czy tam jak to nazwać, ten portal YouTube o mnie. I chcę Wam rozwiać wątpliwości. No jeżeli, w jakiej masa mnie tam próbuje w jakiś sposób wypracować,
30:44
móc jakieś dziwne rzeczy. Tak naprawdę to Pershing zginął przez Jackowskiego. Sokołowski stawia mocny zarzut, tak tu pisze. Czemu, pyta redaktor, a temu, że Jackowski mu przewidział, że Pershing będzie żył 102 lata. I nie ma co, Zakopanego pojechał bez ochrony. Drodzy Państwo, to nie jest tak, gdyby masa miał wiedzę na ten temat, to myślę, że by powiedział uczciwie, ale skoro mówi tak, to nie mając wiedzy coś twierdzi. Ja mam nadzieję, że zeznając na różnych ludzi masa, to jest bardzo odpowiedzialne, bo jest świadkiem koronnym, to chyba powinien być skrupulatny, jeżeli chodzi o jego wiedzę, ponieważ na tej podstawie ludzie podostawali wyroki. No, ja rozumiem, że książka, żeby była poczytna, musi mieć jakieś tam twarde zdania.
32:00
No, ale w tym przypadku to Pan Masa kompletnie nie wie, ile właściwie Pershing w tamtym okresie, zwłaszcza po tym pierwszym zamku mi zawdzięcza, bo podejrzewam, że życie. I tak to wygląda. Przepraszam za taki temat, ale chciałem to wyprostować. O, tak. Tak. Tak, momentcik. A, jeszcze jedno, jeszcze jedno, jeszcze jedno. Ja tu chciałem na pytania, ale ja Wam jeszcze powiem jedną rzecz istotną. Zwróćcie uwagę, ten Pan Masa, tutaj jakby nie znosząc mojej osoby, bo mówię, to nie wywodzi się z tego, tylko po prostu z jego Facebooka, ja tam słyszałem jakąś na mój temat wypowiedź nawet z jakimś przekleństwem. No właśnie, Panie Maso, powiem Panu tak, widzi Pan, to były lata dziewięćdziesiąte.
33:24
Potem były lata dwa tysiące, dwa tysiące dziesięć, czyli następne dziesięciolecie. Teraz mija następne dziesięciolecie, bo mamy już dwa tysiące dziewiętnasty rok. Dwadzieścia pięć, około trzydziestu lat. I Panie Masa, powiem Panu tak, widzi Pan, dlaczego Pershing przyjeżdżał do mnie jako do Jasnowicy? Bo nie, że wierzył w cuda. Bo nie, że był kretynem, bo Pan dobrze wie, że on nie był kretynem. Pershing był bardzo... Pershing nie powinien być mafiązą. Pershing powinien być w tamtych czasach biznesmenem. I byłby to honorowy, z zasadami, by stry człowiek na pewno wiedzący celowi. Czego wielu brakowało, wydaje mi się w tamtym okresie, wielu brakowało takiej bystrości. Dlatego z Pershingem każdy się liczył, a kto się nie chciał z nim liczyć zdecydował, żeby go zabić. Widzi Pan, Panie Masa? Zobacz Pan, trzydzieści lat, już wtedy Pershing przyjechał do mnie tylko dlatego, że czytał o mnie, że ja tam gdzieś znalazłem zwłoki, że tam się coś wyjaśniło.
34:41
Niech Pan zobaczy. Dwa tysiące szesnasty rok. Szesnasty rok. Ta Pani z tym dzieckiem, proszę Pana, wyszła z domu w środku nocy, Panie Masa. I policja jej szukała, we wsi Marianka, koło Elbląga, policja jej szukała pół nocy do rana i potem cały dzień. I nie znalazła. Był lęk o dziecko, ponieważ dziecko zostało wzięte z łóżeczka, tak jak spało. Do mnie rodzina, ja byłem po operacji serca Panie Masa i bardzo się czułem, miałem zdrutowaną kratkę piersiową, ledwie, że funkcjonowałem, bo to było krótko po mojej operacji serca. Kiedy otworzyłem komputer, kiedy spojrzałem, poczułem, że ta dziewczyna stoi z tym dzieckiem, trzyma jej na ręku w tyle godzin, przy stawie wąskim, gdzie jest aż rudo odcinek i stoi tam w jednym miejscu, ale nie wie co robić, jakby miała depresję. Wyobraźcie sobie, że na mapie znalazłem taki staw w tej wsi Marianka, wydrukowałem, zaznaczyłem, zeskanowałem, posłałem.
36:01
Po 15 minutach, rodzina, bo policjanci mieli na radę wtedy w gminnym ośrodku w tej Mariance, co robić w nocy. Oni poszli, ta rodzina poszła z tą moją matką tam, ale oni powiedzieli, że na radę nie będą przerywać i żeby im nie przeszkadzali. Więc rodzina zebrała sąsiadów z latarkami, poszli w to miejsce, już z daleka widzieli stojącą dziewczynę trzymającą na ręku dziecko. Oni się nie ruszali, oni byli przestraszeni, bo myśleli najpierw, że ona jest powierzona. Ale kiedy z daleka zaczęli do niej krzyczeć po imieniu, dziecko zaczęło płakać. Dziennik Elbląski. 23-letnia kobieta z synem odnalezieni, to jasnowidz skazał miejsce pobytu. Panie Masa, ja nie konfabuluję, ja to robię Panie Masa i dlatego, że jestem w tym dobrym, uważam, że Pershing do mnie przyjeżdżał Panie Masa. Pershing nie był kretynem, żeby wierzyć w coś kretyńskiego, Panie Masa. Ekspres Elbląski. Odnaleziona przez jasnowidzę kobieta trafiła na oddział psychiatryczny.
37:16
Proszę, żyją. Kto wie, kto wie, gdyby zostały tam na noc, a wszystko na to wskazywało, kto wie, czy rano nie, gazety by nie pisały o tragedii, że dziecko i matka nie żyją. Na tym polega siła i zasady tego, co się robi. Jeżeli potrafię to robić w sposób wymierny, bardzo często też na moim portalu ludzie piszą, mówią na mój temat różne rzeczy. Na przykład był zamach w Gdańsku teraz. Dlaczego Jackowski tego nie przewidział? A jak myślicie, gdybym nawet przewidział, że będzie zamach na wysoką postawioną osobę w Gdańsku? Mówiłbym to publicznie. A jak sądzicie, jak uważacie, gdybym to powiedział i do takiego zamachu by doszło? Widzicie te tytuły w gazetach? Przez to, że Jackowski zasugerował wariat zrealizował. Ja bardzo często pilnuję się z tym, co publicznie mam powiedzieć. Im starszy jestem, tym staram się być w tym rozsądniejszy, bo zdając sobie sprawę z pewnej powagi sytuacji.
38:35
Ja odejdę, ja postaram się szybko, jutro, pojutrze zrobić taki programik na temat, bo jak to, co powiedziałem, bardzo ważnego na ten rok, że ten rok już nie będzie spokojnym rokiem dla, nie tylko dla Polski, ale dla naszego rejonu, gdzie mieszkamy. I niepokoją mnie na przykład doniesienia tego, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, mało jest informacji na temat naszych, ja to obserwuję, no dzieje się tam bardzo źle w tej chwili. Właśnie na ten temat porozmawiamy, bo uważam, że w tym roku, naprawdę ten rok będzie gorący. Nie tylko w sensie pogody, ale też innym trudny czas nas czeka, o tym porozmawiamy. Jeszcze jedno, wszelkie moje debagacje na temat właśnie publiczne, na tematy polityczne czy inne, ja chcę Państwu powiedzieć to, że to jest bardzo trudne. Ja chcę na ten temat rozmawiać, od tego nie uciekam, a specjalnie to prowokuję, ale zrozumcie, że chodzi mi o to, że na ten temat trzeba rozmawiać.
39:50
Pamiętajcie jedno, różnica kolosalna, jeżeli robi się jedną sprawę, trzyma się rzecz tej sprawy, trzyma się, patrzy się na fotografię osoby, którą trzeba znaleźć, jest to wizja o wiele bardziej perfekcyjna, bo skupiam się na jednym punkcie. Jeżeli mówimy o świecie, jeżeli mówimy o całym świecie, co się może w ciągu roku stać na całym świecie? Wszystko. To bym musiał wszystko powiedzieć. Mówicie zazumieć, że ja mówię odczuciowo to. Nie oceniajcie mnie nigdy tym, co mówię publicznie w sensie tego, co będzie. Bardzo często też prasa zniekształca, tak jak mówię, o zimie powiedziałem w Superekspresie. Moja wypowiedź przez telefon do pana redaktora była tak jesienią, że w tym roku poczujemy zimę. Że spadnie śnieg, a będzie nawet moment, że tego śniegu będzie za dużo. A też, że przejdzie duża fala mrozów nie tylko w Polsce, ale północna Francja, Niemcy i północne Włochy dotknie duża fala mrozów. Krótko to by trwało, ale będzie się o tym mówiło. To pan w przypływie, nie wiem, optymizmu, może tego, żeby tytuł się sprzedał, napisał, że Jackowski wieszczy zimę stulecia.
41:11
No spróbujcie to odwołać. Nie da się tego odwołać. Dlatego, że rozumcie, że to nie tylko jest zależne od tego, co ja powiem publicznie, ale też zależne jest od tego, jak redaktor to zatytułuje, co będzie chciał z tym zrobić i tak dalej. Dlatego to jest jak woda na młyn. Nie da się, przepraszam, w gazetach, które są, które są dyktowane tym, że a teraz tytuł i mamy 12 godzin, żeby ten tytuł dobrze poszedł w internecie, żeby było dużo otwieralność. No to trzeba powiedzieć, koniec świata pogodowy, Jackowski przewiduje tak no i weźcie teraz stąd, bo się nie da. Dlatego właśnie między innymi służy ten kanał, że tutaj mogę swobodniej powiedzieć, chociażby nawet na temat właśnie tej książki, o której się dopiero teraz dowiedziałem, którą na pewno kupię, bo ciekawie ją poczytać. Ale takie sprostowanie, no bo ten pan Masa już tam parę razy na mnie naskakiwał, no to mu wyjaśniłem, no jeżeli będzie chciał tego posłuchać i ma rozsądek w głowie, no to zrozumie, co mu mówię.
42:28
Na pewno zna ludzi, których przedstawiłem jak Słowik, jak Bedzią. Niech się zapyta tych ludzi, niech z nimi porozmawia, to byli świadkowie tego, co ja opowiedziałem. Ci ludzie doskonale wiedzą o tym, że to przewidziałem w pierwszej krobie i wiedzą, że mu w pewnym sensie za tym pierwszym razem życie uratowałem, dlatego tak to wygląda. I tak jak mówię, ja kiedyś lecąc, lecąc z Londynu do Gdańska, siedząc w samolocie zauważyłem, że młody chłopak zagorzale czyta właśnie jakąś książkę z tej serii opowieści pana Masy. I ja go zagadnęłem, ja mówię, wie pan co, co pana frapuje w tych książkach? A wie pan, tak no ciekawe, ciekawe taka historia. Ja mówię, tak, ale wie pan, to jest historia napisana w wielu książkach z tej samej serii przez jednego człowieka. Gdyby redaktor, który posługuje się, bo to dobrze się to sprzedaje, który się posługuje informacjami pana Masy na temat całych tamtych lat,
43:51
Gdyby ten redaktor pokusił się o sprawdzenie tego, co ten człowiek mówi, czyli dotarcie, dobrze, aby słuchać jego i dotarcie do ludzi, bo przecież są już inne czasy, ci ludzie odsiedzieli wyroki, niejeden mógłby się by powiedzieć, proszę, czy to się zgadza, czy to. Wtedy ta książka miałaby wiergodność, ale tak nie jest. To jest książka pisana jednostronnie, czyli to jest Pruszków w wydaniu pana Masy. Wszystkie. Pozdrawiam państwa, pozdrawiam pana Masę, bez urazu, to nie ja, to nie ja kłuję pana, tylko odpowiadam na pana ukłucia w stosunku do mojej osoby i myślę, że honorowo i myślę, że nie obrażam pana, bo nie mam takiego celu, bo ani nie znam pana, ani nie mam złych myśli o panu. Tak jak myślę, tak powiedziałem, honorowo, wszystkiego dobrego, pozdrawiam i lada moment. Mówi jutro, pojutrze porozmawiamy bliżej, co może nas czekać i na co mamy zwracać uwagę w Europie.
45:07
Tak jak mówię, dzisiaj jakieś zamieszki w Grecji, żółte kamizelki, Francja, to się dzieje już cyklicznie. Bliski Wschód, niedługo PiS, który moim zdaniem zrobił rzecz straszną, zgodził się na kaprys amerykański, żeby debatę o Iranie robić w Warszawie. Ludzie, Iran historycznie nam bardzo pomógł. W 1941-1942 rok mnóstwo Polaków przyjął do siebie w czasie trwania wojny, II wojny światowej. Pomógł nam też finansowo po wojnie, gdzie kraje zachodnie trochę się na nas wypieły, jak pamiętamy, a Iran zachował się godnie w stosunku do Polski. I myślę, że Iran i naród irański, ludzie tam cywile mieszkający, to bardzo mili i dobrzy ludzie. Zresztą osoby, które ja znam, które tam były, to każdy jest poczarowany gościnnością tych ludzi. To naprawdę wymyka się spod kontroli. A to, co dzieje się w Syrii, to co robi Izrael, ingerencja na obcych ziemiach syryjskich,
46:29
no to jest bardzo nieodpowiedzialne w tak zaognionym miejscu. No tak, pogadamy o tym za dzień, dwa. Wszystkiego dobrego pozdrawiam. I nie miejcie mi żalu, że taki temat dzisiaj, ale mówię, chcę być szczer we wszystkim. No życie jest życiem. No jeżeli robię takie rzeczy, to trafi do mnie, nie wiem, przeciętny człowiek, trafi do mnie profesor, trafi do mnie ksiądz, trafi do mnie biskup, trafi do mnie szef mafii, trafi do mnie ktoś inny. To jest naturalne i ja też, kimkolwiek bym nie był, gdybym słyszał o człowieku, który tu znalazł zwłoki, tam znalazł zwłoki, tam wyjaśnił sprawę i robi to 30 lat, też bym chciał do niego pójść, też bym przystawił ucha, też bym chciał, żeby coś mi powiedział. Każdy jest ciekawy czegoś, o czym myśli, a nie może tam dojrzeć. I chciałbym spojrzeć chociaż inną głową na to. To jest naturalne, dlatego zrozumcie, że czas, który przeminął, to jest 30 lat, no właściwie 20 do śmierci, ale 20 lat.
47:50
Czasy się bardzo zmieniły, czy na bezpieczniejsze. Patrząc, co się dzieje w Europie, co się dzieje na Biskim Wschodzie, co się stało w Gdańsku, co się dzieje w polityce, na pewno nie są to czasy spokojniejsze. Z nami coś się dzieje. Kiedyś się działo z mafiozami, z bandytami coś niedobrego, a teraz się dzieje z narodami. Wynik tego media, polityka, a z tą mafią już się nie walczy. Przepraszam za słowa mafią. Nie, źle to ujęłam. Z tym się już nie walczy. Mafią, powiedziałem w cudzysłowie, przepraszam, wysokuję się. Absolutnie tak ich nie nazywam, ok? Pozdrawiam. Za dzień wam pozdrawiam.