Archiwum Wizji rejestr przepowiedni
1 lutego 2019

Przyszłość część 2

· 1 h 0 min · napisy YouTube (PL) · obejrzyj na YouTube ↗

Audycja dotyczy doświadczeń jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego związanych z jego wizytą w Japonii oraz pracy nad sprawami kryminalnymi. Jackowski dzieli się swoimi przemyśleniami na temat jasnowidzenia, a także opisuje konkretne przypadki zbrodni, które miał okazję analizować.

Przepowiednie z tej audycji · 3
niezweryfikowane · jasnowidzenie

„Nie istnieje coś takiego jak przyszłość. Nie istnieje też coś takiego jak przeszłość.”

50:45
niezweryfikowane · katastrofy

„Kiedyś pamiętam, że kojarzy mi się wielka beka i coś się wydarzy tragicznego z tą wielką beką i to będzie w świecie.”

54:41
niezweryfikowane · Japonia

„Wydaje mi się, że ta Japonia też w jakiś sposób Was tam zaciekawiła.”

53:20

Pełny transkrypt · 47 fragmentów

0:00

Dobry wieczór, witam, jeszcze tylko światełko poprawię. Tu ktoś o tej kamerce napisał, będę chyba się musiał zaopatrzyć, bo rzeczywiście jak jest lepszy obraz, to na pewno lepiej mniej widać i jest to bardziej obrazowe. Miałem dylemat, bo tak, chcę opowiedzieć jak najbardziej treściwie na temat mojego bytu w Japonii i tych spraw, którymi się zajmowałem, no ale właśnie, jak dzisiaj zacząłem się zastanawiać, to pomyślałem sobie tak, tu ktoś z Was napisał, że ja niektóre historie dość chaotycznie opowiadam. Tak, bo ja się najczęściej kieruję tym, co najbardziej zapamiętałem. Nieraz mniej istotne rzeczy były dla mnie ważne, jak te istotne. Nie chciałbym tak chaotycznie Wam tego podać, ta pierwsza część, wczorajsza, rzeczywiście była taka trochę na luzie, bo było w tym dużo żartów, dużo śmiesznych historii w tak poważnej sytuacji i tak niebywałym dla mnie przeżyciu.

1:15

Nie wiem, czy mi to będzie wychodzić. Jeżeli nie, to będę, to się zaraz poprawię i będę gadał jednak, ale, słuchajcie, tak godzinę temu wpadłem na pomysł, że przecież mam to opisane w swojej autobiografii, w drugim tomie "Zmarli mówią". No, książka nie jest moją własnością, książka jest własnością wydawnictwa Polska Press. Ale chyba nie będą mi mieli za zły, jeżeli fragmenty jednego rozdziału przeczytam Państwu, bo jednak one są pisane wiele lat wstecz i moja pamięć do szczegółów była o wiele bardziej pewna jak teraz. Teraz ja muszę Państwu powiedzieć, że mam pewien problem, bo kiedy w 2016 roku miałem operację serca, to była operacja z zatrzymaniem akcji serca na około godzinę czasu, płacowało za mnie półce serce, zauważyłem, że mam pewne luki pamięciowe. Bardzo sobie przypominam rzeczy z dzieciństwa, natomiast takie pośrednie pamiętam,

2:34

ale są pewne luki. Mi się wydaje, że to ma związek z tą operacją, dlatego, że rzeczywiście ja zawsze władałem pamięcią doskonałą. Myślę, że dalej taką mam, ale są te luki. No, stary grad ze mnie. Dobra, jeżeli, bo ok, zobaczcie. Będzie Wam czytał autor, autor tej książki, chociaż współautor, bo autorką jest też Katarzyna Świątkowska, chociaż to jest moja żona, Katarzyna Jackowska, w tej chwili wtedy nie była jeszcze moją żoną, dlatego się swoim nazwiskiem podpisała w tej książce. Tu jest taka, a nie to chyba w pierwszym tomie, poczekajcie. To jest takie moje motto na pierwszej stronie, ułożone przeze mnie: Bóg nie każe, Bóg uczy, to doktor nauk wszelkich. Módlmy się do niego ucząc. Tak, Bóg nie każe, Bóg uczy, to doktor nauk wszelkich, więc módlmy się do niego ucząc. Tak, nie wiem, jak będzie mi to szło, bo bardzo byle jak czytam.

3:50

Ja jestem rozkojarzony, więc te literki mi uciekają. Ale ok, spróbujemy. Nie przygotowywałem się do tego i spróbujemy. Ok? Tak. Oczywiście już Wam opowiedziałem to, jak ten tłumacz do mnie zadzwonił, jak ja w to nie wierzyłem, jak przylecieli do Człuchowa i cała ta reszta do mojego zaskoczenia, że właśnie już mam lecieć i mogę lecieć z dziećmi, a potem już byliśmy w drodze do Warszawy. No i od tego zaczynamy, czyli opuściłem tutaj w tym rozdziale Japonia, w tej mojej książce opuściłem ten wątek. Oczywiście ja się będę chwilami zatrzymywał i bym Wam coś dopowiadał jeszcze do tego, bo wiadomo, książka ma swoje ograniczenia. Tak. W środku nocy dotarliśmy do stolicy, czyli tym busem z tymi Japończykami. Kilka godzin spaliśmy... O widzicie, ale postaram się nie jąkać. Uwaga. Kilka godzin spaliśmy... A, przepraszam. To jeszcze raz. Wybaczcie, dajcie mi to spróbować. Jakoś mi się wyjeszło. Bo to jest to rozkazanie, że Wy słuchacie, ja nie wiem jak tutaj będę...

5:06

No dobrze. Spróbuję to jeszcze raz, ale potraktujcie, że mam prawo do błędu. W środku nocy dotarliśmy do stolicy. Kilka godzin spaliśmy przed wylotem w eleganckim hotelu Nowotel. Rano o 7:00 byliśmy już na Okęciu. W końcu występowaliśmy mniejszym samolotem do Kopenhagi, a stamtąd dużym Boeingiem już prosto do Tokio. Boję się latać z samolotami, mimo że trochę się już nafruwałem. Za każdym razem przeżywam koszmarny lęk. To jest autentyczne. Boję się topor. Nie. Zawsze jak siedzę w samolocie to myślę sobie, dlaczego ten akurat spadnie. Bo spadnie. Lęk mam straszny. Kiedyś leciałem już do Toronto, do Nowego Jorku, do Las Vegas, Zurichu czy Londynu. Zawsze obok mnie siedział mój brat, paniczny lęk, który zabijał rozkosz poznawania świata. Tak. Pamiętam jak poleciałem z Nowego Jorku na Trzwi do Las Vegas. Kiedy byłem na walce Gołoty, no właśnie to Atlantic City, ale potem wróciliśmy do Nowego Jorku i właśnie tam miałem lecieć.

6:30

Pershing zaplanował, że polecę z nim i tam jeszcze jego córka, parę osób do Las Vegas na trzy dni. Poleciałem tam. I tutaj właśnie wspominam. Pamiętam jak poleciałem z Nowego Jorku na trzy dni do Las Vegas. Podziwiałem tam cuda architektury. Wieczorami przed każdym hotelem odbywały się niezwykłe przedstawienia. Niesamowite, tańczące w rytm muzyki fontanny. A obok dwa średniowieczne okręty. A na nich piraci toczący bitwę. Nieopodal ziejący ogniem wulkan. Sztuczny, ale wyglądający jak prawdziwy. A w cieniu piramid wieża Eiffla. Wszystko trochę mniejsze, ale to był świat w pigułce. Wystarczyło tylko podziwiać te cuda. Niestety, ja zamiast upajać się tymi widokami co chwilę myślałem o zbliżającym się locie. Jak coś pęknie, a może coś się zapali. Co wtedy? Przecież jestem w powietrzu. Być może przez te wizje mam dybujałą wyobraźnię. Ale tak myślę i ten lęk jest okrutny. Aż strach pomyśleć.

7:45

Kilkanaście godzin lotu. Siedzieliśmy w samolocie do Japonii obok siebie. Ja, Adrian i Monika, czyli syn Icyuto. Reszta kompanów w różnych miejscach samolotu. Jak zwykle lęk siedział mi na plecach. Syn był przeziębiony, mocno kasłał. Tak mnie to drażniło, że wpadłem w furię. Zabroniłem mu kasłać. Dosłownie powiedziałem: "Synu, nie kaszl!" Wydawało mi się, że ten kaszel może spowodować coś złego. Wybaczcie, ale taką mam panikę. Przez cały lot byłem spięty. A czas spędzałem na uporczywym nasłuchiwaniu szumu silników. Czy na pewno chodzą równo? Po 11 godzinach wylądowaliśmy. Była noc. Rano obudziłem... Przepraszam. Rano obudziłem się jakiś nieswój. Jedyna myśl poderwała mnie z łóżka. O rany. Jestem w Japonii. Ja pamiętam, obudziłem się i za chwilę to przypomnienie: "Jestem w Japonii".

9:02

Mieszkałem na 23 piętrze. Obok mojego apartamentu był pokój dzieci. Podszedłem do dużego okna i zamarłem z wrażenia. Autentycznie. Z tej wysokości moim oczom ukazał się bezkres miasta. Nie było widać końca. Idzie to jakoś. Mogę tak to, czy mam opowiadać? A dlaczego tytuł "Przyszłość"? Nie wiem, bo na końcu... Tylko poczekajcie, jeszcze będzie trzecia część. Czy jakoś to idzie, czy Wam to odpowiada? Idzie. Opowiadać. Tak, jest super. Czy robi Pan kiedyś... Piszecie, że odpowiada. Dobra, jedziemy dalej. Ok, teraz słuchajcie. Mieszkałem na 23 piętrze, a obok mojego apartamentu był pokój dzieci. Podszedłem do dużego okna i zamarłem z wrażenia. No i to duże miasto. Pierwszego dnia przyzwyczajałem się do nowego klimatu Japonii. To był wolny dzień.

10:18

Śniadanie jedliśmy na najwyższym piętrze hotelu w dużej sali. Były tam dziesiątki osób. Cała sala oszklona. Takie potężne szyby. Przykoła niesamowite widoki. Ale moją uwagę przykuła dziwna stożkowa góra w oddali. Była bardzo daleko. Powiedziałem dzieciom: Zobaczcie, jakie symetryczne wzgórze. I nagle skojarzyłem, że to wzgórze było mi skądś znane. O Boże, przecież to ten słynny japoński wulkan Fuji. Pomyślałem. Już w pierwszy dzień zauważyłem, że tu właściwie wszystko jest inne. Inna roślinność. Inny klimat. Inni ludzie i ich kultura. Nawet ta na co dzień. Podobało mi się to, że gdziekolwiek się pojawiałem, czy to w windzie, czy w recepcji, sklepie lub idąc z hotelowym korytarzem, ludzie się do mnie uśmiechali z charakterystycznym ukłonem i widać było, że jest to szczere.

11:33

Nie mógłbym tych gestów porównać do tych, które na co dzień widzę w moim kraju, które bywają jakieś ciężkie, sztywne. Dzień dobry. Do widzenia. Grobowo najczęściej się pozdrawiamy. Grobowo wydawało mi się także pod wieloma względami nietypowe w porównaniu z wielkimi miastami europejskimi, czy chociażby Warszawą. Było tam mało zieleni. Pamiętam swój pierwszy spacer po tym wielkim mieście. Główne ulice graniczyły z wąskimi uliczkami, gdzie roiło się od małych restauracyjek, sklepików i innych rozmaitości handlowych. Chodząc wśród nich zauważyłem, że przy budynkach stały drzewka i kwiaty doniczkowe. Tak było tam mało przyrody, że ludzie w ten dość oryginalny sposób zazieleniali swoją najbliższą okolicę. Ludzie po prostu wystawiali rano w doniczkach kwiaty przed domki, w których mieszkali, żeby było zielono. Tak mało zieleni tam zauważyłem było. Pamiętam swój pierwszy spacer po tym wielkim mieście.

12:51

A, to już mam, już jechaliśmy. Oj, coś Jackowski. Pewnego razu, gdy tak spacerowałem, rozglądając się na wszystkie strony, nagle usłyszałem przeraźliwy krzyk przez megafon. Ktoś wrzeszczał po japońsku przez megafon. Wyraźnie ktoś wrzeszczał przez głosik. Słychać, to było coraz bardziej. Nagle moim oczom ukazała się pędząca karetka pogotowia, która nie miała sygnału ostrzegawczego, tylko ktoś z niej krzyczał do głośnika. Wrażenie było przerażające, ale chyba o taką reakcję tu chodziło. Właśnie co, niezwykłe, słuchajcie? To tam pogotowie, jak jedzie, to chyba jest nagrane tam na taśmie jakiejś, jest krzyk. Ktoś krzyczy i coś mówi bardzo głośno. To wykonanie w języku japońskim jest to przerażające. Nie było tam karetki z sygnałem. To mnie zdziwiło. Tak. Wszędzie było dużo ludzi, wszyscy gdzieś się spieszyli. Zauważyłem, że dużo Japończyków pali papierosy. Słuchajcie, Polska nie ma szans do palaczy z Japonii.

14:07

Ja byłem w szoku. To mnie zaskoczyło. Najbardziej widoczne było to w nowoczesnych dworcach kolejowych, gdzie wyznaczono do tego miejsca dla palaczy. Było tam ciągle tłoczno, a nad tłumkiem wisiała chmura dymu. Spacerując wieczerami w okolicy mojego hotelu, co jakiś czas napotykałem młodego barda, który grał i śpiewał po japońsku melodie podobne do utworów bitlesów od naszych rodziny przyklęcona. To najbardziej mnie ujęło w tym cudownym kraju. Słuchajcie, tam młodzież wieczorami wychodziła, jakieś tam parkany z gitarami. Słuchajcie, jak pięknie oni śpiewają. Oczywiście w języku japońskim. Ale utwory, co mnie zdziwiło, to to był 2002 rok, na przełomie 2002-2003, jak byłem. Ale co mnie zdziwiło, to właśnie to, że oni śpiewają utwory z lat, młodzież z lat, które u nas były modne w latach 60-tych, 70-tych. Z tą nutą. To było piękne.

15:25

Japończycy czytają dużo komiksów. Wszędzie, czy to kiosk, czy sklep spożywczy, a nawet duży market. Stały duże stoiska z komiksami. A przed nimi tłoczyły się gromadki ludzi, którzy czytali te dziwne, zygzekowate historie obrazkowe. Można by dużo opowiadać o tym pięknym kraju, po drugiej stronie ziemi. Na drugi dzień tłumacz oświadczył mi, że zajmę się sprawą poważnej zbrodni. Byłem niepewny. Zaczęły mnie ogarniać wątpliwości. Nigdy nie robiłem wizji przed kamerami. Byłem w obcym kraju. Słyszałem dziwny język. Jak to będzie? Miałem moc pytań w sobie. Co pomyślą, jak będzie coś nie tak? Obawa taka moja. Byłem tam na ich łasce. To, co zrobiłem w Człuchowie, nie oznaczało, że będę tam to robił dobrze. To był inny kraj. To są kamery. Ja zawsze robiłem wizje w sposób sterylny. Ok. Nie dali mi od razu tej Noriko. Powiedzieli, że będę się zajmował inną zbrodnią. Zabójstwo czteroosobowej rodziny.

16:41

To ja wam pokazywałem to wczoraj. To jest właśnie ta rodzina. To oni, ich zabójstwo. Nie mogłem tego wykonywać w miejscu, w domu, tam gdzie doszło do tego zabójstwa, ponieważ w Japonii na czas śledztwa jest nawet pilnowany przez policję ten dom, żeby nie zniszczyć śladów dowodowych. Przy takiej zbrodni tam nawet rodzina nie miała dostępu do tego domu, a tym bardziej nie mógł tam się pojawić, jasnowidz z ekipą filmową, żeby robić wizję. Więc postanowiono, że wezmą woreczek ziemi. Woreczek ziemi. Gadać będę, to nie ma sensu. Lączę się. Postanowiono, że wezmą woreczek. Ja tam właśnie ten film. To, o czym teraz mówię. Jutro postaram się umieścić w film, bo dzisiaj nie mogłem go znaleźć. Właśnie opis całej tej zbrodni, jak ja to robiłem. Potem będzie symulacja komputerowa moja. Scena, czyli komputerowo pokazany obraz, jak ja to opisałem i obraz, jak to policja opisywała. To było dokładnie to samo. To było szokujące bardzo w ogóle widzów japońskich. Słuchajcie. Więc nie można było stamtąd wziąć ziemi żadnej.

17:58

Przepraszam, żadnej rzeczy z tego pomieszczenia. Żadnej rzeczy ofiar. Oni tylko mieli gazetowe zdjęcia ofiar, tak jak były newsy w gazetach, że do takiej zbrodni doszło. Więc ja wpadłem na pomysł, że dobrze. Chociaż niech wezmą z jakiejś okolicy tego domu z dwie garści ziemi. Okej. Tą ziemię zdobyli. I ja postawiłem warunek, że chciałbym tą wizję robić w noc. Ekipa postanowiła, że będziemy to robić w pokoju hotelowym, tam gdzie ja mieszkam. Więc zjawili się bodajże dwudziesta trzecia. Ustawili kamery. Każdy zajął swoje miejsce. I ja do tego poleczka włożyłem rękę, trzymam tą ziemię, wącham ją blisko czoła. Skupiam się. Dajcie coś niezwykłego. W ogóle to, co się tam stało, to było niezwykłe po tej wizji. Ja tak się wylękłem, że chyba w życiu tak się nie bałem. Przeżyłem horror.

19:13

I to horror, który dłużej trwał. Zaraz to Wam opowiem. Wziąłem tą ziemię. Nie musiałem się długo skupiać. Mam pierwsze odczucie. Sprawca w nocy wchodzi małym okienkiem do domu. Wypycha to okienko po cichu i wchodzi do domu. Wiecie, co mnie zdziwiło? I słuchajcie, jakie jest nowidzenie, jest niezwykłe, że wyobraźcie sobie, bo tak, ci ludzie mieszkali w domu jednorodzinnym. Tylko w Japonii często te domy są wąskie. I wszystko się tam zwęża w środku, żeby tą przestrzeń jakoś zachować. To są w ogóle małe przestrzenie w tych domkach. I ja zawsze wyobrażałem sobie, że jeżeli ktoś stawia dom, no to schody ma normalnej przepisowej szerokości. Schody na piętro. A ja w tej wizji mówię tak, słuchajcie, to bardzo dziwne, on jakby może... Bo te schody są jak na jednego człowieka, bardzo wąziutkie. Przepraszam, że oni mi wtedy nic nie potwierdzali, ale muszę Wam powiedzieć, że jak później w tej symulacji widziałem w studio, już po tygodniu, jak ta wizja już była cała dopracowana i doszło do takiego spotkania w studio telewizyjnym na żywo

20:30

i tam było dwóch policjantów, oni... To dokładnie takie schody tam były. Były to schody wąskie, że jak jeden wchodził do góry, to ktoś schodząc już by nie mógł zejść. Musiałby ustąpić miejsca temu, co wchodzi, lub odwrotnie. Słuchajcie, ja tu wizji widzę, że on idzie takimi wąskimi schodami na pierwsze piętro. I mówię tak: skrada się do pokoju, sprawca to był młody człowiek, skrada się do pokoju, w którym śpi chłopczyk. Czyli, zobaczcie, ten chłopczyk, synek, przepraszam, ten chłopczyk, on ginie pierwszy. Ale jak ginie? Ja mówię, że... Bo wszyscy spali w tym domu, więc tak: chłopczyk, mówię, ma coś włożone do buzi, duszony jest. Wierzga nogami. Chwilę do duszy nie trwało, w końcu go u duszy. To wierzganie nogami jednak spowodowało, w tej wizji opisuję, że śpiący obok w pokoju, sam ojciec, czyli ten pan.

21:45

Obudził się i się zaniepokoił. W momencie, kiedy otwierał swoje drzwi, sprawca już był w tym wąskim przejściu i dźgnął go na tym pierwszym piętrze, przy schodach, dźgnął go w klatkę wiersiową nożem i zepchnął ze schodów. On spadł i tam leżał, na półpiętrze. I mówię tak: sprawca zachowywał się pewnie, sprawca nie spieszył się, idzie jeszcze na jedno piętro, czyli to jest, mówię, dom dwupiętrowy. Taki rzeczywiście był. I widzę na jeszcze jedno piętro i tam na tym piętrze jest tylko jeden pokój. I tam jest matka z córką, czyli te osoby, matka i córka. Oni już nie spali. Matka trzymała córkę, sprawca do nich dobiegł i nożem zabił obydwie. Makabryczna zrobił.

23:02

Ojciec też pociągnął je i zrzucił ze schodów w dół. Z tym, że ojciec leżał jeszcze piętro niżej, a oni na tym piętrze, gdzie on tego ojca i tego chłopca udusił, a tego ojca zacikował nożem. Makabryczna śmierć. Słuchajcie, jak ja to opisywałem, to widziałem, że ekipa, że pan Cheeba, że ekipa w ogóle robi wielkie oczy ze zdumienia. Ja to widziałem, że oni są w szoku. Ja tym bardziej byłem w szoku. Słuchajcie, podawałem różne szczegóły, podałem czas, o której to się działo. Mówię tak, sprawca nie uciekł po tej zbrodni od razu. Sprawca wchodził po tym domu. Sprawca maczał ręce w krwi opiara i dotykał przedmiotów. Nie myślcie do końca, że to był szaleniec. Ja już mówiłem w pierwszym odcinku, w Japonii bardzo często istnieje prawo wendety, czyli zemsty rodzinnej lub zemsty za coś i takie zbrodnie nie musi dokonywać szaleniec, a ktoś, kto uznał, że mógł stracić przez kogoś honor.

24:30

Wiem, że to w naszej tradycji jest nie do zrozumienia, ale to akurat wiem od Japończyków, bo później dyskutowaliśmy na temat tej zbrodni po wszystkim i ja mówię, ja tego nie rozumiem, jaki to ma sens. Z tego domu nic nie zginęło. Słuchajcie, mówię tak, sprawca był wymazany krwią, był popryskany krwią, zebuwa to z siebie, ściąga jakąś koszulę czy bluzę, bluzę chyba mówiłem. I mówię i bierze z szafy tego ojca, tego zamordowanego, czystą bluzę i zakłada na siebie. I mówię, założył na siebie też kapelusz należący do tego Pana. Kazali mi narysować ten kapelusz, to jest bardzo słabo to pokazane. Zobaczcie, to jest nawet z tego rysunku, Jezus Maria, o, ja tak narysowałem ten kapelusik, a w rzeczywistości to był taki kapelusz, bo on, gdy wyszedł z domu wyrzucił ten kapelusz, ale w domu sobie go nałoż. Okej, wizja trwała, nie wiem, do pierwszej, drugiej w nocy. Byłem wyczerpany. Powiedziałem to wszystko, co mogę powiedzieć.

25:46

Zadaniem moim było opisanie zdarzenia, opisanie kolejności zbrodni, co się stało, jak, cechy charakterystyczne. Twoje cechami charakterystycznymi było to, że chłopiec został pierwszy zamordowany, ale on nie został zadźgany nożem, a uduszony. Być może sprawca miał ten nóż na wszelki wypadek, ale może chciał ich wszystkich podusić, z tym, że ojciec się przebudził i sprawca został rozpoczący, więc działał szybko, a wtedy już robił to w taki sposób. Okej, i teraz, dobrze, to już było późno i po tym wszystkim i pan tłumacz, który jeszcze miał blisko do swojego pokoju, bo mieszkał na innym piętrze, ale w tym samym hotelu, ale ekipa, no, zebrali ten cały sprzęt i poszli. Słuchajcie, grał telewizor, mała lampka gdzieś tam z boku zapalona, piękny widok przez duże okno na niekończący się Tokio w nocy i poczułem się strasznie wyczerpany. Położyłem się na dużym, szerokim łóżku w tym pokoju hotelowym i zerkałem na telewizor.

27:01

On bez dźwięku grał, ale zerkałem co tam w telewizorze i zwróciłem uwagę, o mówię, zapomnieli wziąć woreczka z tą ziemią. Słuchajcie, to niebywałe, przeżyłem coś, ale to jest też dowód na to, że perfekcyjnie, jak opisałem tą zbrodnię, ja kogoś z nich musiałem przywołać. Ja, to oni, ktoś tam był, nie mam wątpliwości, ale słuchajcie, co się stało? Leżę, leżę na tej kanapie, zerkałem na ten telewizor i spostrzegam, to był taki okrągły stolik, okrągły stolik. Mało tego, ten stolik, tą ziemię, to wszystko zobaczycie jutro, bo ja wrzucę ten fragment filmu, jak robię tą wizję, z tego nagrania, to wszystko tam będzie, będziecie to widzieli, to miejsce. I tak, taki byłem rozdrażniony, taki rozbity, często jest tak, że jak po takiej głębokiej wizji, człowiek jest taki rozpieprzony wewnętrznie. Zmęczony, ale nie można zasnąć, nie da się taki spięty, napięty, wyczerpany. I leżę tak, i spostrzegam, że na tym stoliku leży, na tym okrągłym stoliku leży, tak mniej więcej pośrodku, ten woreczek z tą ziemią, spod ich domu.

28:21

Z tego, co robiłem wizję. No i dalej tam zerkam na ten film, nie wiem, z 5 minut 10, już taki się znużony poczułem. I spostrzegłem po chwili, tak, chwilę, jak to? No przecież ten woreczek prawie pośrodku leżał, a on leży blisko, no nie rantu, no bo on był okrągły, ale blisko brzegu już, na stole, ale blisko brzegu, jakby się przesunął. Ale sobie myślę, może ja jestem zmęczony, może mi się wydaje. Słuchajcie, nie wiem, ile to trwało, bo ponownie patrzyłem na ten telewizor, a może już tak lekko zacząłem przysypiać, tylko słyszę. Zaszeleściło coś, nie? Spojrzałem na stolik, nie ma woreczka. Słuchajcie, jak ja się zerwałem, ja do dzisiaj się zastanawiam, czy ja na boso wybiegłem, bo na pewno buty miałem zdjęte, czy ja ubrałem to buty, ale chyba na boso wybiegłem. Jak ja spojrzałem, że nie ma tego woreczka na tym stoliku, gdzie mówię wcześniej, już byłem zdziwiony, bo wydawało mi się, że on był pośrodku, potem raptem się tutaj przy brzegu, spadł. Ja nie widziałem tego momentu, jak spada, ale on spadł.

29:37

Jak się zerwałem, potem woreczek leżał na podłodze przy tym stoliku. Ktoś go po prostu delikatnie pomału zsumął i zsunął. Słuchajcie, zerwałem się, wybiegłem, to było ośrodek nocy, bo tak bym poleciał do dzieci, bo stracha dostałem jak gdzieś. Ale dzieci od tej porze już stały, nie chciałem ich budzić, znerwować, więc pobiegłem szybko do windy. Teraz słuchajcie, ten hotel, bardzo wysoki hotel, był tak skonstruowany, bo to jest bardzo istotne. Słuchajcie, całe od, czyli tak na parterze, duża recepcja, pierwsze piętro i drugie piętro nie należały do hotelu, to były biurowce. To były biurowce i dopiero od trzeciego piętra w górę, to już był hotel. Słuchajcie, winda była oczywiście jak najbardziej zautomatyzowana, nowoczesna i tak dalej. Winda, nawet jeżeli ja zjeżdżam, to się zatrzymywała tam, gdzie ktoś, na przykład jeżeli jadę z góry, a ktoś niżej przyciska, to ono się tam na tym piętrze zatrzyma. I słuchajcie, co się stało? Ja wyleciałem z tego pokoju, zatrzasnąłem go i biegiem pomyślałem, bo jadę na dół. Na dół, gdzie są ludzie. Ja stracę do stało.

30:53

Słuchajcie, ja się tak wylezłem. Ten woreczek nie mógł sam spać. Słuchajcie, dobiegam do windy, wciskam ją. Winda po chwili otwiera drzwi, wchodzę. I słuchajcie, jak ja weszłem do tej windy, słuchajcie, jak miałem tak paniczne przeświadczenie, że ktoś wsiadł razem ze mną, ale nikogo tam nie ma. Czułem to. Ja się chyba bardziej bałem w tej windzie, jak w tym pokoju się zlemi. Ja czułem, że ktoś tam jest, ale słuchajcie, jaka rzecz. Ta winda z tej wysokości trochę zjeżdża. I raptem patrzę, włączyły się dwa guziczki, dwa światełka, że winda się zatrzyma przed recepcją. Ale to była druga w noc. Włączyła się na drugim i na pierwszym piętrze. Widzę dwójka i jedynka. O, przecież mówię, tam jest biuro, więc tam o tej porze są pogorsze światła, nikt nie pracuje w środku nocy. Słuchajcie, jak ta winda na tej drugim piętrze stanęła, jak się te drzwi otworzyły i tam jest ciemny korytarz, nic nie ma i nikt nie stoi. To chyba mać, kto to wcisnął.

32:08

To sobie wyobraźcie, że ona się po chwili zamknęła. Ja dalej czuję jakby kogo obecność i wiem, że taka sama scena spotka mnie na pierwszym piętrze. I dokładnie to samo się stoiło. Ona stanęła, potworzyła się i to na chwilę trwa. Ja myślałem, że tam ducha ze strachu wyzione, bo nikt tam nie wszedł. Ale kto wcisnął guzik? Słuchajcie, jak winda w końcu się zamknęła i na tym pierwszym piętrze i zjechałem w dół. Jak wyrwałem, to ci z recepcją, jakieś dwie panie i pan, bo tam nikogo więcej nie było o tej porze, zwrócili na mnie uwagę. No, usiadłem tam przetknąć na jakieś kozetce, kanapce z boku i uspokajałem się z godzinę, może krócej. W końcu pomyślałem, no co mam robić? No muszę wrócić do tego pokoju. Jak się uspokoiłem, wróciłem do tego pokoju. Wziąłem ten boreczek, oczywiście z wielkim strachem tam wziąłem. Wziąłem ten boreczek, wyniosłem go na zewnątrz i wrzuciłem do kosza na korytarzu hotelowym.

33:24

Z zapalonymi światłami, ale jakoś zasnąłem. I tak to wyglądało. Muszę wam powiedzieć, że bardzo często tak jest, że jak wykonuję wizję czy zbrodni, czy zaginionej osoby tu, u siebie, na miejscu. Czuję się te osoby. To są przyjazne poczucia. Już wiecie, po tylu latach się do tego przyzwyczaiłem, ale czuję, ja mam wrażenie, że niektóre dusze są na tyle przyjazne, że ja bym z nimi w jakiś sposób obcował myślowo. To nie jest, że to jest jakiś kontakt, ale takie, chyba że to jest takie jakieś energetyczne przeżycie, że to się utrwala tak w pamięci i tak w głowie i to czucie dodatkowo tej osoby, że potem to zostaje. Ja naprawdę mam wrażenie, że niektórych ludzi zmarłych, których znalazłem, czy opisałem ich zbrodnie. Uwierzcie mi, że naprawdę ja ich czuję.

34:39

To dziwne. Ja ich nazywam, że to są moi znajomi, koledzy, koleżanki. To tak jak prawie poczucie przyjaźni, a nigdy za życia ich przecież nie poznałem takie wrażenia. Okej. Przyszedł czas na to. To opisałem i ekipa powiedziała, że ta sprawa, do tej sprawy już nie wracamy, że ona jest wystarczająca. Dobrze. Zasada tego udziału mojego z każdych z tych trzech wylotów była taka, że dostawałem dwie sprawy. Każdy zresztą jasnowiec dostawał ze świata dwie sprawy, żadnej wiedzy i zadanie, żeby opisać. To utrwala kamera i potem jest analiza. Analiza jest raz na chyba dwa tygodnie w studio, na żywo, w tej telewizji jest aż i było. Był program, długi on chyba trwał, dwie czy trzy godziny ten program. Zbudziałem publiczności. Na żywo wszystko. I tam wtedy jest analiza, czyli opis. Najpierw to, co mówi jasnowiec. Potem była symulacja, to co mówi policja. Zbieżność lub rozbieżność.

35:55

No ok, czyli to była sprawa. Teraz sprawa Noriko. Wyobraźcie sobie, że rodzice Noriko, czyli ta dziewczyna, którą ja w pierwszym odcinku opowiadałem, że od tego zacząłem. Muszę wam tutaj wyjaśnić, okazało się tam, że Noriko to była młoda dziewczyna, która uczyła się za ekspedientkę w Tokio. Słyszała na wsi niedaleko Tokio z rodzicami, a uczyła się w Tokio jako sprzedawczyni, sprzedawcę. Pracowała w księgarni. Słyszała w księgarni, słuchajcie, ja opisałem, trzymając, bo może tak. Pewnego dnia ekipa telewizyjna, pan tłumacz mi tu mówi, że rano jedziemy, tam podał jakąś nazwę wsi, której nie pamiętam, pod Tokio i odwiedzimy rodziców Noriko. Byłem przeszkolony, tak już wcześniej wspominałem, jak tam się wchodzi do tego domu, jak te ukłony się robi, że przed deską nieheblowaną trzeba zdjąć buty, nie wolno do domu wejść i tak dalej, to wszystko.

37:11

Ludzie nas bardzo mile przyjęli, tam się wyczuwa atmosfera, jak się wchodzi do domu, takie drzwi rozsuwane, taka niska zabudowa, to bardziej nazwa, że te domki to jak altanki wyglądają większe, z konstrukcją najczęściej drewnianą, ale jak się wchodzi do takiego domu, widać skromność. Japończycy żyją skromnie, mieszkają skromnie, nie widać u nich w domach elektroniki, jakichś telewizorów, jeżeli mają to gdzieś tam w kąciku albo zakryty nawet jest. Nie wolą skromność, ja przynajmniej tam, gdzie byłem, tak to zauważyłem. Słuchajcie, ale czuję się jeszcze jedną rzecz. Jeżeli nawet miło zostaliśmy poproszeni do tego domu, to czuje się brak akceptacji na bytność tam. Być może, jeżeli rodzina by ich odwiedziła, to jest inne poczucie, ale ja czułem, że ok, warunkowo zostałem do tego domu wpuszczony, ale Pan tu nie jest mile widzianym gościem. Oczywiście nikt mi tego tak nie pokazał, ale to się dało wyczuć. Byłem w pokoju Noriko i tam opisywałem pewne rzeczy i w pewnym momencie Pan tłumacz z domu mówi:

38:33

"Tak, Panie Jackowski, teraz chcemy Panu coś pokazać i coś Panu z góry wyjaśnić, bo to już Pan zrobił w Polsce". Ja mówię: "Słucham, musimy wyjść z domu i pójdziemy do garażu obok". Był też taki garaż wolnostojący na tym podwórzu. Garaż już był otwarty i tam stał samochód. Samochód należący do Noriko. I on mówi: "To jest ten samochód, w którym Pan w tej wizji widział Noriko siedzącą". I mówi: "Niech Pan zajrzy do tego samochodu, ja otworzyłem". A w tym samochodzie leżały adidasy, buty nowe kupione z tyłu i jakiś misiu pluszowy na siedzeniu. A z przodu był jeden do połowy zakiepowany cienki papieros. On był zakiepowany. Mówi: "Widzi Pan, to co Pan powiedziałeś, że widzi Pan Noriko siedzącą w samochodzie, a obok niej młody chłopak, który pali papierosa, Noriko nie paliła. Ale widzi Pan, jak samochód znaleziono, to ten PET jest w tym samochodzie. On już oczywiście był w ekspertyzie, ale jest zostawiony tutaj jako dowód i tylko Pan może na to spojrzeć, Pan nie może nic tu dotykać".

39:48

Ja mówię: "Ok". A gdzie ten samochód został znaleziony? A mówię: "To, jak wrócimy od tych ludzi, to na drugi dzień pojedziemy w to miejsce". Słuchajcie, tam sporo rzeczy opisałem. Powiedziałem, że... Aha, i zginął. Słuchajcie, dlaczego Pan Chiba w Czuchowie powiedział, że "przerywamy", jak ja powiedziałem, i widzę niebieski kosz z klapą, plastikowy. Słuchajcie, pamiętajcie to, co teraz powiedziałem. Opisywałem tam pewne rzeczy, co notowała kamera i późnym wieczorem wyjechaliśmy z powodem do Tokio. Następnego dnia ekipa zabrała mnie pod budynek, który był mi już znany, z Czuchowa. Okrągły budynek, jak serpentyna, bardzo nieładny moim zdaniem. I na tych piętrach parkingi. Topornie to wyglądało, mi się to nie podobało, ale wjechaliśmy i chyba na czwartym czy piątym piętrze pokazali mi miejsce, gdzie stał ten samochód i gdzie policja po jakimś tam czasie znalazła ten samochód, w którym był zapytowany papieros.

41:03

Pusty. Na każdym piętrze stały cztery, wokół takiego sokołu, cztery kosze. Prawdopodobnie jak ktoś tam stawał, miał po kawie pudełeczko, żeby tam były. Na śmieci one były dość duże, one były takie dość wysokie, z klapą niebieskim. Słuchajcie, jak ja to zobaczyłem, tam będąc, wiecie jakie to jest wrażenie? Wiecie jakie to jest niezwykłe, że siedzicie w Czuchowie, trzymacie bluzkę jaką, widzicie coś, co dokładnie opisujecie. A potem lecicie pół świata, dojeżdżacie do tego miejsca i Jezus Maria, co to jest? Ja to widziałem myśl, to jest niezwykłe. To też Wam pokażę, bo to będzie na filmie, tylko mówię muszę pogrzebać, bo mam dużo różnych filmów i, a nie pozapisywanych i niezwykłe. Niezwykłe, potem była konfrontacja.

42:20

A, jeszcze co do Noriko, powiedziałem, że on w tym koszu wywiózł tą Noriko, wywiózł niedużo daleko, bo około 11 km od tego miejsca w kierunku dużej rzeki, ale przy tej rzece jest taki rozległy staw i jakaś firma stara, nieczynna, to jest ogródzone murem betonowym i powiedziałem, że tam ciało rzucił. Tam ekipa sprawdzała to miejsce, beze mnie, nie tam nie zabrani, znaleziono najpierw buty, rzeczy damskie. Ciała nie można było pokazać, bo rodzina nie wyraziła na to zgody. Powiem, że to w deszczowy dzień się wyjaśniło. Potem doszedłem do konfrontacji właśnie już w studio i powiem Państwu, że byłem w szoku i Noriko, ale byłem w szoku też co do tej czteroosobowej rodziny. Kiedy właśnie pokazano symulację, najpierw była symulacja moja, to co opisywałem, to takie kukiełki komputerowe to wszystko robiły.

43:46

Cały schemat domów, wszystko i jak, co sprawca robił. I słuchajcie, i potem jak puszczono drugą symulację, policyjną, to ja myślałem, że oni się pomylili i jeszcze raz moją puszczają. Jezus Maria, dokładnie tak to opisałem. Ja zdaję sobie sprawę, że wy możecie mówić, a, Jacekowski to przesładza. Nie, ja tak to czułem, tak to widziałem i tak to było. To jest pierwszy mój wylot do Japonii. Dwa następne ciekawsze, też ciekawe. Ale powiem Wam tak, niezwykłe to moje przeżycie, tak jak w pierwszej części powiedziałem i też będę to z uporem powtarzał, bo nie chodzi tu o to. Wiecie, ja Wam to opowiadam, mówię o tym nie po to, żeby gadać.

45:08

Ja jestem zmęczony. Żyję a konto, bo gdyby nie technika, to bym już nie żył. Pewna radość życia we mnie prysła. Bo zdaję sobie sprawę, jak życie jest kruche i tak jakoś myślę trochę pesymistycznie na swój temat. Ale powiem Wam tak, ja Wam mówię po to, żebyście wiedzieli, że ja nie mówię tego dla tego, żeby powiedzieć, albo żeby wzbudzić w Was jakąś nieprawdziwą sensację. Absolutnie. Słuchajcie, trzydzieści lat moich wieloletnich, trafnych zdarzeń, spraw, które wykonałem, na które mam szereg potwierdzeń i w tym też prawnych. Ja nie muszę uprawiać w tych opowieściach jakiegokolwiek kuglarstw. Ja Wam opowiadam czasami, powiem Wam jedno, nawet jak z tą Japonią. Wiecie, że dzisiaj, jak sobie przypominałem, jak to było z Noriko, tak mniej więcej dokładnie, to, albo z tą czteroosobową rodziną, to wiecie, że dzisiaj mi się nie chce w to wierzyć, ale ja Wam to pokażę na filmie.

46:28

Nie chce mi się w to wierzyć, ja mówię Jezus Maria, ale jak to? No przecież ok, opisałem, chłopiec uduszony, ktoś ma buzię kurzoną, wierzgał nogami, on się to usłyszył, ok, ale pomyślcie. Potem mówię, że sprawca i on to robił tak wolno, tak, jakby mu to satysfakcję dawało, tak w tej krwi ręce i on tak dotykał, wiem, że komputer dotykał, bo to potem kamery pokazał, dotykał to, dotykał to, dotykał to. Jakby się tym upajał, ale mówię, coś zdejmuje z siebie i zakłada bluzę narażącą do Ojca i jeszcze kapelusz zauważył i założył ten kapelusz. Mówię, jaki to kapelusz, ja mówię, taki dziwny, taki stożkowy, mam przyjemu, pokazywałem, taki kapelusz założył, tą bluzę też wymienił. Zobaczcie, ja mówię, Jezus, to nawet taki drobiazg mi się w tym jasnowidzeniu pokazał, jak to kurczę jest! Tak działa psychika. Taką potęgę ma nasza psychika. Czy Wy sobie z tego zdajecie sprawę? Rozumcie jedno, ja, ja, może inaczej, zwróćcie uwagę, ja się nie wywyższam, ja nawet się w pewnym sensie umniejszam, pokazując Wam różne swoje słabości, lęki w tym i inne rzeczy.

47:59

Bo to są lęki, no jeżeli się człowiek ma za w miarę rozsądnego człowieka, no to dotykając takich zjawisk, musi być lęk przed ludźmi, którzy są racjonalni. Bo ja nie wiem cały czas, co ja robię, ale, ale docencie w tym tą szczerość, że to jest. Ja dzisiaj Wam powiem, przeczytałem na Facebooku w ciągu dnia jakiś, ktoś opublikował artykuł, że jakiś amerykański naukowiec doszedł po wielu badaniach, że niestety, nawet był taki kontekst w tym artykule, przykro mi niestety, ale życia po śmierci nie ma. I tam tłumaczył to wieloma naukowymi stwierdzeniami. No tak, widzicie Państwo, każdą z tych rzeczy, na przykład wśród tej czteroosobowej rodziny, czyli, jeszcze raz mówię, woreczek, który spadł, dokładny opis zdarzenia, opisanie sprawcy, jak ginęli ci bliscy, ci ludzie, było perfekcyjne. Nic się nie mogło w tym stać, w przypadku, że ten woreczek się zsunął z tego stolika, że ta winda w dwóch miejscach się zatrzymała i nikt tam nie stał, nikt nie mógł guziczka wcisnąć.

49:23

Te guziczki były wciśnięte, jak już zjeżdżałem w dół. Cały czas czułem obecność kogoś w tej windzie. Oczywiście ktoś powie, zlękłeś się i sobie wkręciłeś film. Nie. Ja czułem to. Dlatego, dlatego, zwróćcie uwagę, ten sen, który w pierwszej części opowiedziałem przed tą Japonią, Pershinga, gdzie dzieci szukałem w wózce i on mi pokazywał z tym wąsikiem, takim dziwnym, japońskim czy chińskim. To nie są przypadki. To, wiecie, że ja czasami, jak o tym wszystkim, to nie tylko te przeżycia, ale i to sobie przypominam, to dla samego mnie tak się wydaje to niewiarygodne, że sobie myślę: Jezus, to już było tyle lat temu, ale czy to prawda? Prawda? Piękna prawda. Dobra, jutro, jutro trochę zamilczę, bo nie będę mógł, podobnie w niedzielę nie będę mógł z Wami się skontaktować, ale trzecią część robimy w poniedziałek o 20.

50:45

I to nie będzie opowiadanie następnej historii, tam mniej więcej nadmienię, a opowiem wam takie bardzo duże ciekawostki, niektóre pikantne i śmieszne, jeszcze o Japonii. I uwaga, dlaczego nazwałem audycję przyszłość, a mówię o Japonii, wyjaśniam. Nie istnieje coś takiego jak przyszłość. Nie istnieje też coś takiego jak przeszłość. Zobaczcie, ja wam opowiadałem historię z przeszłości, no już niestety odległej przyszłości, 2002-2003 rok, ale dla tych, którzy mnie słuchali, to ja im przedstawiłem przyszłość. Zapowiadając drugą część wczoraj, to dla nich to była przyszłość. To zależy w jakim kierunku informacja idzie i skąd się wyłania. Żeby zrozumieć jasnowidzenie, nie należy rozważać jasnowidzenia na płaszczyźnie czasu.

52:02

Jasnowidzenie jest ponadczasowe i dlatego, uwierzcie mi, że wiele rzeczy, wiele rzeczy. Ja często robię ten błąd, że staram się umieścić coś w czasie. A to jest błąd. Należy czuć i to, co się poczuje bezwzględnie mówić. Ta Japonia, o której mówię, chociaż bardzo ciekawa. Kiedyś tak gruntownie o tej Japonii wypowiadałem. Chyba nigdy. Więc wykorzystałem to, żeby zyskać na czasie, bo cały czas robię doświadczenia, skupiam się w wolnych chwilach i zapisuję, uwagę, zapisuję sobie zdaniami pewne rzeczy, które mi się kojarzą. Powiedziałem, że zrobię to bardzo gruntownie i trochę się pospieszyłem z zapowiedzią o takich dokładnych moich poczucia na ten rok. Dlatego chcę zyskać na czasie. Chcę do tego poniedziałku jeszcze czasu. I w poniedziałek jeszcze coś rzeklę o Japonii, ale już Wam przedstawię te wszystkie moje poczucia.

53:20

Zaznaczam. Niektórych w ogóle nie będę rozumiał. Dlatego, że ja już wiem, że ich nie rozumie, ale to są poczucia. Więc kiedyś pamiętam, kiedyś pamiętam, opisywałem taką, mówiłem, że kojarzy mi się wielka beka i coś się wydarzy tragicznego z tą wielką beką i to będzie w świecie. To mi Robert Bernatowicz uświadomił, bo jak ja to mówiłem, to w danym roku było to trzęsienie ziemi i ten reaktor japoński się uszkodził i tam był problem z tym promieniowaniem dość duży. A Robert mówi, zobacz, to jest ta Twoja wielka beka w świecie, z którą będą duże problemy. To są nieraz rzeczy namiastkowe. Ja pamiętam, kiedy przed katastrofą smoleńską, chyba ze dwa czy trzy lata, bardzo często wypowiedziach mówiłem, że nad Ukrainą, ale to też nie ma znaczenia, bo chodzi mi o tamten kierunek. Ukraina czy Rosja albo nad Ukrainą kojarzy mi się, coś z samolotem lub z dwoma samolotami się stanie. Stało się z jednym, ale dobitnie tragicznie, katastrofa smoleńska.

54:41

A ja to czułem już dwa lata i często o tym mówiłem, chociaż sam nie umiałem tego utostalić. Tylko robię takie drobezgowe wizje. Wydaje mi się, że ta Japonia też w jakiś sposób Was tam zaciekawiła. Natomiast tak, w poniedziałek będzie bardzo ciekawie. Zapraszam, kogo to będzie interesowało. I chcę powiedzieć jeszcze jedno, że bardzo wiele, częściej będę nagrywał filmy i bardzo wiele będę opisywał różnych przypadków tu, z przeszłości. Oczywiście zawsze wrzucając dokument czy jakiś film potwierdzający to, że mówię Wam prawdę. To z tych zagorzałych sceptyków po to, żeby w końcu postawić kłam, kłam pewien dla sceptyków. Ich kłam, że sceptycy mówią, że nie ma takich zjawisk, nie ma takich rzeczy, to jest nieprawdą. Sceptycy musieliby, nie wiem, poświęcić paręnaście miesięcy na wszystkie dokumentacje, które ja mam potwierdzające z 30 lat, żeby zapoznać się z nimi. To są dowody na jasno widzenie. I nie wolno milczeć, trzeba to pokazywać.

55:57

To ma służyć ludziom. To jest bardzo ważne. Zwłaszcza w tym świecie, w którym od rana do wieczora lansuje nam się kretynizmy, idiotyzmy. Polityka to prawie kabaret. No, o tych dinozaurach i Pani Kopacz, to nawet nie jest śmieszne. To jest rozpacz, co ta Pani powiedziała dzisiaj. I ona była w końcu premierem jakiś czas. I powiem tak: spłaszcza się nasza rzeczywistość, spłaszcza się nasza godność życiowa. Nie może tak być. Budźmy ducha. Wierzmy, że nasze bliscy, którzy odeśli są, że żyją. Wierzmy w to, że żyjemy dalej. Cholera wie jak. Ja też nie wiem, jak oni tam żyją. Gdzie te dusze są. Ale ja je czuję. Ja je. One mi pomagają się znaleźć. Zrzucają woreczki z ziemią spod ich domu, z mojego stolika w hotelu. Ale też pokazują, jak ich zamordowano. Z najdrobniejszymi szczegółami.

57:13

Dają mi obraz architektury domu, w którym mieszkali bardzo boskich schodków, w którym z babce sześć. Że chłopca najpierw odusił. Że ojciec się przebudził. Wyszedł i został zaatakowany nożem. Matka z córką u góry słyszały już, że coś się dzieje. Bały się wyjść. To było znakiem, ja nawet koźnielogicznie mówiłem, że to było znakiem, że oni się bali jakiejś zemsty. Bali się czegoś. Bo gdyby matka usłyszała, że coś się dzieje, jakieś łomoty, to by nie bojąc się, by szybko wybiegła, co się stało. Ona trzymała córkę. Bo się spodziewała czegoś najgorszego i to najgorsze tam weszło. Tak. Pozdrawiam. Do poniedziałku 20. Wszystkiego dobrego. Państwu życzę dobrej nocy. I dziękuję Państwu za zainteresowanie. Nigdy nie żałujcie tego czasu, że słuchacie mnie, jak oczywiście macie ochotę. Dlatego, że nie wolno. Koło Jackowskiego można przejść obojętnie. Ale koło tego, co mnie spotkało, nie wolno przechodzić obojętnie. Ja nie jestem tych osiągnięć właścicielem.

58:32

Nawet sobie tego nie uzyskuję prawa. Te wszystkie moje osiągnięcia i trafne wizje, to powinna być scheda dla Was. Dla innych ludzi ważnego, bo czasy, w których żyjemy, są płaskie, są nieautorytatywne, albo coraz mniej autorytatywne. Nie uświadczycie w telewizji dysputów, czy to w TVNach, czy w jedynkach, czy w innych telewizjach, profesorów, tak jak mówię o fizyce kwantowej, profesorów o medycynie. Nie uświadczycie dyskusji, rozmów z takimi ludźmi, bo Wy nie macie logicznie myśleć. Ale koniec z propagandy. Nie wolno koło tego, co mnie spotkało, przechodzić obojętnie. Tak ja uważam i dlatego to przedstawiam. I coraz więcej mnie tych rzeczy przedstawiało. Tak samo filmy z archiwum. Tam już prosicie też, żeby wrzucę się różne rzeczy. Wrzucam. Tylko zaznaczę, mówiłem kiedyś o panu Perzynie, wieloletnim sołtysie z Woli Przypkowskiej, gdzie wskazałem jego zwłoki.

59:49

No taką ciekawą historię tam opisałem. To dzisiaj też wrzuciłem filmik właśnie z wiadomości, gdzie tam informują, że ja wskazałem te zwłoki, że ja go tam znalazłem. Tam się też policja z Piaseczna wypowiada. Proszę się z tym zapoznać. Do poniedziałku. Wszystkiego dobrego. Dobrej nocy. Fajnego weekendu. Pozdrawiam. Z Bogiem.