Archiwum Wizji rejestr przepowiedni
27 marca 2019

Mówią wam, że nie macie duszy, a ja wam mówię, że ją macie. Tylko popatrzcie

· 51 min · napisy YouTube (PL) · obejrzyj na YouTube ↗

Audycja koncentruje się na temacie duszy ludzkiej, jej istnieniu oraz roli w życiu człowieka. Krzysztof Jackowski dzieli się swoimi osobistymi doświadczeniami związanymi z poczuciem niemocy i refleksjami na temat duchowości oraz testów, które przechodzimy w życiu.


Pełny transkrypt · 40 fragmentów

0:00

Witam, dobry wieczór, no właśnie, ktoś mnie wziął, czemu są dwa stremy, chyba dobrze doczytam, no właśnie, nie wiem czemu, ale zawsze tak robię, nie wiem jak z zapowiedzi wejść w film, ktoś mi później w komentarzach pod tym filmem poradził, to bym był wdzięczny, bo za każdym razem robię ten sam błąd, nie znam się na tych nowościach internetowych, więc kompletnie nie wiem jak tego obsługiwać i próbowałem dzisiaj także wejść, stąd nawet takie krótkie spóźnienie, niestety nie daję rady. Jakby mi ktoś mógł wytłumaczyć, jak to się robi z zapowiedzi, żebym mógł wejść w ten film, będę bardzo Państwu wdzięczny. Szanowni Państwo, bardzo krótko na początku podziękuję za Wasze niezwykłe, bo się czytam każdy komentarz pod każdym filmem, za Wasze niezwykłe komentarze, ale też za to, że piszecie do mnie, że ja jestem, to co mówię jest bardzo ważne dla Was. Ja się najbardziej o to obwiniam, że to co mówię jest nudne, jest jakimiś wypocinami z mojego życia, przemyśleniami, często niespójnymi z sobą.

1:22

No też mam wątpliwości, też mam wiele rzeczy, które sam wątpię. Ok, dusza, dusza ludzka, na roboczo, to znaczy tak, powiem Wam na początku taką rzecz, żeby o duszy dyskutować, rozważać, mówić, no to trzeba najpierw poczuć potężną słabość. Ja kilka razy w życiu miałem taką słabość, zaraz powiem jaką, ale największą miałem w momencie, nie tak dawno, trzy lata temu, w momencie, w przeddzień mojej operacji, na serce. Słuchajcie, ja chodziłem z tą badą serca długo, właściwie to ją przechodziłem, bo jak badano mnie już w trybie pilnym, jak trafiłem do szpitala i badano mi to serce, to pani badająca mi to serce specjalną taką aparaturą powiedziała, że Prawdę mówiąc, to się dziwi, że to serce jeszcze mi bije, tam jakieś wskaźniki tej zestawki sercowej przekraczały normy alarmowe wręcz.

2:43

No i tak to wyglądało. Pamiętam dzień 30 lub 31, bo nie wiem ile ma maj 30 albo 31. Ostatniego maja rano trafiłem, przyjechałem do Gdańska, przyjechałem w towarzystwie żony, kierowałem samochodem. Czułem się w miarę, z tym, że jak nie chodziłem, było okej. Jak siedziałem za kierownicą, to mogłem kierować i czułem się w miarę normalnie. Natomiast postawiliśmy w centrum Gdańska, bo nie wiedziałem jak tam dojechać do tego szpitala, w centrum Gdańska postawiłem samochód na parkingu strzeżonym. I mieliśmy dojść do postoju taksi z żoną. Pierwszy raz w życiu poczułem niemoc, poczułem coś, co się kończy. Na pewno niejeden z Was podobne rzeczy w inny sposób i z innych okolicznościach poczuł. Słuchajcie, coś, co przypomina nam, że za chwilę możemy umrzeć, że za chwilę nie wiem, serce nam stanie i umieramy. Opadają w nas siły fizyczne. Ja pamiętam, to jest coś strasznego. Pamiętam, jak postawiliśmy samochód na parkingu strzeżonym na Targu Drzewnym w Gdańsku, a postój taksi był bardzo blisko miejsca, gdzie zabito prezydenta Adamowicza.

4:13

Tam był postój taksi. Ja widziałem z tego parkingu tą taksówkę, to była odległość może z 200-250 metrów, ale ja w to miejsce szedłem z 15 minut może dłużej. Ja po prostu co kilka kroków wstawałem i łapałem oddech jak karp, który się bez wody dusił. Gniotło mnie w klatce piersiowej, ból miałem straszny w klatce piersiowej i byłem pewny, że nawet do takiej taryfy nie dojdę. Doszedłem. Pojechaliśmy ze szpitala, no tam już jakieś tam leki dostałem, coś. W każdym razie rano o 8.00 miałem w dzień swoich rodzin, w godzinę swoich rodzin i operacji serca. Ten strach, pamiętam ten moment jak wszedłem z tego parkingu strzeżonego te 250 metrów do tej taksówki. W tym momencie czułem się wewnętrznie, duchowo złamany, zbity, upokorzony. Tak się najczęściej człowiek czuje, kiedy są jego ostatnie dni, kiedy choruje, kiedy opadają już wszelkie z jego siły, kiedy widzi, że nie ma możliwości się podnieść.

5:38

Wtedy to wszystko jest aż upokarzające. Z takiego pułapu wtedy, jak człowiek pomyśli o duszy, to uwierzcie mi, że wszelkie nadzieje pryskają. Nie ma nic, tak się nam wydaje. Jesteśmy jak suchy liść na wietrze, który się nie wiadomo czemu jeszcze trzyma gałęzi. Tylko jeden podmuch i lecimy. Nic. Ta niemoc. Każdy z nas, cokolwiek robi, jakkolwiek się nie zapędza w tym życiu, jakkolwiek się silny nie czuje, atrakcyjny, wspaniały, to jego koniec, obojętnie czy będzie trwał ułamek sekundy, bo będzie to wypadek, czy będzie to cierpienie, nie daj Bóg, długie, każdy z nas tą niemoc, ten smak tej niemocy, ochybny smak poczuje. Wszelkie nasze wymandrzanie się, czy w coś wierzymy, czy w coś nie wierzymy, nie będą miały wtedy nawet dla samych nas najmniejszego znaczenia.

6:55

A jedyne to, co nam będzie prześwitywało jeszcze przez głowę, to jedyne pragnienie. Byćcie sobie mówili, chcę być. Chcę być. Obojętnie czym będę, chcę być. Chcę stanowić o sobie, chcę przeżywać. Chcę być sobą. Chcę być tym, kim jestem. A nawet zobaczcie, nie jesteśmy doskonali, a chcemy być. No właśnie, to tak naprawdę, czy mamy duszę, czy nie mamy duszy, to jest dyskusja nie o samej duszy, a o tym, czy nasze ego ma szansę dalej być. Mówimy cały czas o duszy, ale muszę tutaj Wam pewną rzecz opowiedzieć. W kilku filmach mówiłem Wam, że uważam to życie za jakiś test,

8:16

za jakąś grę, za coś napisanego, za jakiś scenariusz, który musimy przejść. Być może ten scenariusz sobie sami stawiamy. A cały czas też powtarzam, że to życie nie jest życiem naszym właściwym. Ja nie mówię tego od tak sobie. Ja staram się być w swoim wieku osobą odpowiedzialną za to, co mówię. I daleki jestem od tego, że jeżeli, powiedzmy, przynajmniej te sprawy kryminalne, zawsze starałem się dokumentować i w jakiś sposób, jakieś poważanie w tym jasnowidzeniu mam właśnie przez to, że mam szereg tych rzeczy udokumentowanych, to uwierzcie mi, no nie odwaliło mi na starość, żebym ja Wam opowiadał, że my uczestniczymy w jakiejś grze, że to nasze życie tu nie jest właściwe, czyli jakie jaskowski jest życie właściwe, jak zapytacie mnie. Nie wiem do końca, ale skoro tak wiele rzeczy zapisanych komuś, umiałem powiedzieć mu na zaś. I to się potem dokładnie sprawdziło. To jak? Jak by tłumaczyć to?

9:32

Przecież przyszłość nie ma... Jeżeli nasze życie tworzymy sami, jesteśmy za każdą sekundę tego życia odpowiedzialni, co zrobimy, tak się ono potoczy, no to nie można przyszłości przewidzieć. Przynajmniej przypadkowości w tej przyszłości, wypadków, jakichś rzeczy. Posłuchajcie. To opisałem w swojej autobiografii w tomie drugim z Marli Mówią. Słuchajcie. W latach 90. w Zambrowie stała się straszna rzecz. Oto naczelnik Urzędu Skarbowego, ówczesny naczelnik Urzędu Skarbowego w Zambrowie rano wstał i szykował się do pracy pewnego dnia. wszedł do tej pracy, mieszkał w bloku. Dojeżdżał do tego Urzędu Skarbowego samochodem, a samochód miał na podwórzu starej kamienicy.

10:48

Było kilka garażów i on wynajmował jeden z tych garażów. Tak. Pewnego dnia przyjeżdżają do mnie policjanci. Przyjechał do mnie policjant z Szuchowa, ówczesny szef śledczej i dwóch policjantów z Zambrowa. A właściwie to jeden był wtedy z wojewódzkiej policji w Łomży, gdyż Łomża była województwem, a drugi był z Zambrowa. W towarzystwie tego policjanta z Szuchowa podali mi gruby taki, to wyglądało jak gruby portfel, ale to raczej był notes, taki skórzany, gruby notes. Nie kazali mi go otwierać. Przy nich miałem robić wizję. Moja wizja brzmiała następująco. Oczywiście ja to skracam, a to trwało powiedzmy dwie, trzy godziny. Moja wizja wyglądała w sposób następujący. Mówię tak, jest to człowiek, jakiś urzędnik. Ten człowiek nie żyje. Ten człowiek wchodził w jakąś klatkę schodową

12:04

starego budynku, przeszedł ją na wskroś, wyszedł na zewnątrz, doszedł do ostatniego garażu na podwórzu i nie zdążył go otworzyć. Dwóch mężczyzn dobiegło do niego, zaczęli go dźgać nożem po plecach. Może by go dłużej dźgali, ale przy którymś dźgnięciu, to był nóż kuchenny, mówi, on pękł. Na wysokości prawej nerki ostrze zostało w ciele, a sprawcy z rękojeścią tego noża uciekli. I potem mówię, widzę nagle krzyczącą kobietę w średnim wieku, ale ona nie jest zabójczyna. Przerwałem tą wizję. Okazało się, że ci policjanci nic mi tego nie skomentowali, tylko dopytywali o sprawców. Co ja mogę więcej na ich temat powiedzieć? Mimo moich wysiłków, nie potrafiłem nic więcej powiedzieć. Ci policjanci pojechali. Natomiast po kilku dniach odwiedził mnie ponownie szef śledczej z Trzuchowa, policjant, który był wtedy z nimi i powiedział mi,

13:19

że oni dzwonili do niego i zaproponowali przyjazd do Zambrowa, że oni przyjadą po mnie, żebym tam na miejscu spróbował wykonać wizję. Powiedziałem, że jeżeli on ze mną pojedzie, zresztą tak najczęściej robiłem, gdzie jechałem dla policji, to on musiał za mną jechać. Jeżeli on ze mną pojedzie, to ja pojadę. Po konsultacji z szefem policji w Trzuchowie ten pan policjant zadzwonił do mnie i powiedział, że jest zgoda. Umówiliśmy się na konkretny dzień i chyba dwa, trzy, trzy dni później późnym popołudniem przyjechali ci sami policjanci, czyli jeden z Wojewódzkiej w Łomży, a drugi z Zambrowa przyjechali po mnie i po tego policjanta z Trzuchowa i razem pojechaliśmy do tego z Zambrowa. I tu się historia naczelnika urzędu sklebowego z Zambrowa kończy, bo nie o tym chcę mówić. A zaczyna się tu historia o wiele bardziej ciekawa. Oto historia jednego z policjantów. Pamiętam, miał nazwisko Zalewski. To był policjant z Zambrowa. Charakterystyczne,

14:34

teraz jest broda modna, ale on był właśnie, wtedy nie była tak broda modna, on był brodaty. Ten pan Zalewski. Kiedy jechaliśmy w tym samochodzie, nie ukrywam, było nudno. Ja w młodych latach, a w dziś wiątych latach jeszcze byłem w miarę młodym człowiekiem, ja w młodych latach miałem chorobę lokomocyjną i jak nie kierowałem, tylko siedziałem z boku, to strasznie mnie na wymioty brało. Kiedy usiadłem z przodu, to mniej miałem tą chorobę lokomocyjną. Z tyłu strasznie to miałem sensacje różne z tym związane. No i zaproponowałem, że usiądę z przodu, a tych dwóch, policjant z Łomżyńskiej Policji i policjant z Szuchowa usiedli z tyłu. No i tak jedziemy. Prowadzi pan Zalewski, ten brodaty. Słuchajcie, pół drogi, rozmawiamy, ale rozmawia tak. Policjant z Szuchowa, policjant z Łomży, zresztą był bardzo gadatliwy i ja. Dyskutujemy. Nie tylko na temat tego, co ja robię, ale ogólnie o polityce, o innych rzeczach. Zalewski kieruje i się kompletnie nie odzywa. Parokrotnie.

15:49

On strasznie był milczącym. Właśnie nic nie mówił. No z Szuchowa do Ząbrowa jest kawał drogi. Parokrotnie zastanawiałem się, czy ten facet antypatycznie może do mnie jest nastawiony. Wiecie, może w ogóle nie odzywać. No ale dobra, nie odzywaj się. W trakcie tej jazdy, gdzieś po połowie drogi, to już było późno, to już była noc, dwóch panów policjantów z tyłu zaczęło drzemać. Może nie spali, ale przycichli, Bogu dziękować, że już miałem dosyć tej gadki, przycichli no i tak chyba się przygotowywali do małego snu w trakcie jazdy. Ja też sobie psychicznie chciałem odpocząć. Zaleski dalej milczy, kieruje i w pewnym momencie, jak ja przymknąłem oczy, Zaleski mnie w nogę, tak ręką, pach, tak trzasnął, ale aż mnie zabolało i mówi, to powiedz, ile ja będę żył. Słuchajcie, to było jak grom z jasnego nieba. Raz, że mnie aż zdenerwowało to, że mnie tak trzasnął, jest spodziewanie, w tą nogę, bo się zlękłem i mnie zabolało. A drugi raz, że to dziwne zachowanie. Pachet całą drogę

17:05

nic się mówi i raptem zadaje mi takie bezpośrednie i nienormalne pytanie. Dostałem taki nerw w sobie jakiś z tego, że się zlękłem, że mówię, będziesz żył dwa lata, to powiedziałem głośno, wyraźnie, będziesz żył dwa lata i zginiesz w wypadku samochodowym na prostej drodze uderzy w drzewo. Ten pan policjant z Czuchowa jak wyjechaliśmy już do tego Zambrowa, jak nas tam policjanci zakweterowali w jakimś służbowym, w służbowej kawalerce w bloku, to powiem wam, że miał do mnie duże pretensje. On powiedział, jak pan może takie rzeczy mówić ludziom? Nawet jeżeli panu się to przedstawiło, panie Jackowski, to się nie mówi takich rzeczy ludziom. Ja mówię, że rzeczywiście powiedziałem głupotę, ale on to tak z zaskoczeniem powiedział i mi się to nagle skojarzyło. Słuchajcie, bardzo ważne. Ja wam powiem zaraz, co się stało. I zaraz wrócimy do duszy. Na drugi dzień plucha, mokry śnieg, brzydka pogoda, taka półmgła. To była zima.

18:21

Na drugi dzień policjanci przyjechali ci sami do nas, do tego mieszkania. Wcześniej ramy nas obudzili. Pojechaliśmy na jakieś śniadanie, w jakieś restauracyjki, po czym oni mówią, że pojadą ze mną na cmentarz i z panem policjantem Szychowa i pokażą nam grób jego. Ja myślałem, że oni chcą tylko pokazać, a oni mnie tam zawieźli. Wiem, że w Zambrowie w takim wzgórzu ten grób z boku miasta. Ten cmentarz. Myśmy na ten cmentarz i gdzieś tam między mogiłami stanęliśmy. Ten naczelnik Urzędu Sklebowego już miał pomnik postawiony, czyli dość sporo już tam musiał leżeć. Kiedy tak stałem, to on mówi, no niech pan się skupi, niech pan może tu coś mieć z powiem. Ja mówię, panie, ja się nie skupię na cmentarzu. Ja tego nie dam rady zrobić, ponieważ to nie dam rady tego zrobić. Tu za dużo ludzi nieżywych leży. Wtedy jeden z tych policjantów wpadł na niesamowity pomysł, pomysł, który mnie zbił z tropu kompletnie. Będę pewne, że nie będę w stanie tego zrobić. On powiedział, że mnie z tego cmentarza ich zaprowadził na miejsce zbrodni, czyli pod ten garaż. Nie chcę już tego dalej opowiadać. Zaprowadziłem ich w to miejsce.

19:37

Bardzo ciekawa historia, ale ja chyba w któryś z odcinków mniej więcej o tym też wspominałem. A jeżeli nie, sprawdzę to, opowiem tą całą historię. Wracam do Zalewskiego i tego jego nocnego klepnięcia mnie w nogę i ile będę żył. ja mu powiedziałem to, co powiedziałem. Dwa lata na prostej drodze zginiesz uderzając w drzewo. Szanowni Państwo, Pan Zalewski musiał powiedzieć o tym komuś z bliskich. Być może żonie. otrzymałem list. Otrzymałem list. Otrzymałem list mniej więcej dwa lata później. Wypadek wydarzył... W tym liście było tylko zdjęcie. To zdjęcie, zobacz, tu jest z kopertą akurat, ale to jest to zdjęcie, to jest ten Pan. To jest to zdjęcie. I słowa. Na odwrocie zdjęcia słowa. Wypadek wydarzył się w nocy 21 na 22 stycznia dwa tysiące... Źle mówię. Jeszcze raz. Wypadek wydarzył się w nocy

20:52

z 21 na 22 stycznia 1998 rok w trakcie pracy, czyli na służbie. Z poważaniem... Łocik. Lupe, Lupe, Lupe, Lupe. To jest... O Jezus. Czy ja ją... A z wyrazami szacunku. Tak. Zginął... Około dwa lata później po mojej wizji na prostej drodze na służbie. Uderzył w drzewo. Ja potem rozmawiałem z policjantem z Ambrowa. Nie z tym... Znaczy, to był Pan Zalewski, ale z innym policjantem, który się zgłoszył do mnie w innej sprawie i powiem Państwu, że on znał ten przypadek i właśnie powiedział, że to się wydarzyło na prostej drodze na służbie w nocy. Miał nocną służbę i zginął uderzając w drzewo. I zginął uderzając w drzewo. Zobaczcie. Nie snujcie sobie wyobraźni, że ja mu to przepowiedziałem, on sobie to wziął do głowy i uderzył w drzewo.

22:07

To nie jest tak. U mnie była niedawno kobieta, pewna pani, która... w średnim wieku, której mąż zginął w wypadku, też właśnie uderzając w drzewo. Ale ona nie była w sprawie tego wypadku, bo to było oczywiste. Po prostu w trakcie jazdy prawdopodobnie jakieś zwierzę wyskoczyło mu na trzosę i odbił i złapał poślizg i uderzył w drzewo. Zginął na miejscu. Ta pani przyszła do mnie i mi opowiedziała to, że jej mąż kilka nocy przed tym zdarzeniem obudził się znany potem w nocy i powiedział, że miał sen, że zginął w wypadku. Że ona go zaczęła uspokajać, że no sen jak sen. A on zaczął płakać i zaczął mówić ja nie chcę umierać. Potem z nas zasnął jeszcze raz. Rano już nie chciałem na ten temat rozmawiać. Kilka dni później ginie. Znam historię z wielu, wielu lat wstecz. Ta pani prawdopodobnie

23:22

już dawno nie żyje. Ta pani pracowała na portierni tu w Człuchowie. Wdowa od wielu lat. kiedyś zapytałem ją wiele lat temu kim był jej mąż dlaczego umarł. A ona powiedziała proszę pana on nie umarł. On zginął tragicznie. I opowiedziała mi taką historię że jej mąż się w nocy w nocy poprzedzającą wypadek obudził i powiedział że był na polu że siło mu się że jest na polu i pędzi stado szaleńczy szybko koni kierunku jego i te konie wpadły w niego i go stratowały. i się obudził. Wyobraźcie sobie ten człowiek pracował w takich zakładach zbożowych tu zresztą w naszym Człuchowie i ta pani mówiła że na drugi dzień stał koło jakichś sylosów i ciągnik który cofał nie widział kierowca nie widział jego że on stał z tyłu ten pan

24:37

nie miał szans ucieczki ciągnik go po prostu zginił. Szanowni Państwo przypadków takich mógłbym przytaczać mnóstwo że ludzie przeczuwają to co się z nimi zdarzy lub chociażby pan Zalewski trzasnął mnie ile będę żył małomówny człowiek jak na rozkaz bach i potem ten ten list do mnie tego mam w oryginale tylko musiałbym w archiwum gdzieś szukać a do książki o i potem ten list do mnie to jest zapisane to jest chronologicznie zapisane to po co my tu żyjemy i czym że jest dusza no wreszcie sobie coś takiego dusza co to w ogóle może być dusza jak powiemy żelazko na duszę no to musi być to stare żelazko no to musiał być wkład z jakiegoś tam żeliwa rozgrzanego

25:52

czy żelaza i to ogrzewało warstwę zewnętrzną jakiegoś metalu i dało temperaturę wreszcie dusza od żelazko ale nasza dusza musi być czymś o wiele bardziej skomplikowana a może nie do końca tak skomplikowanym zastanówcie się jeżeli wyobraźmy sobie że jest Bóg Pismo Święte chociaż ja jestem tolerancyjny wieloreligijny to znaczy każda religia ma swój sens i i i i ale dobrze jestem katolikiem więc powiedzmy jest powiedziane i tchnął w nozrza jego tchnienie życia i Adam Orz a ulepił go z gliny Szanowni Państwo czysta energia nieskażona boska to życie taka czysta energia nieskażona życie

27:07

to zarazem gdyby ich nawet było miliardy dla Boga to by była samotnia samotność ponieważ ta wszystka energia byłaby taka sama Bóg mógłby być w jednej albo w nieskończonej ilości postaci byłby zawsze taki sam bez wyrazu mimo, że doskonały bo to by była czysta energia powiedzmy, że jak się rodzimy to nasze dziecko jest niewinne to dziecko, które się rodzi jest niewinne w niej jest dusza czyli energia tchnienie życia energia czystego ducha można powiedzieć, że tak niewinna i tak dobra jak dobroć Pana Boga oczywiście Bóg jeżeli jest to ma jeszcze wszechwiedzę to jest też wielka wartość w tym dziecku tej wszechwiedzy nie ma ponieważ przychodzi na padu ziemski żeby odegrać rolę swoją no właśnie po co ta rola po co mamy mieć rolę ano dla bardzo ważnej rzeczy ta czysta energia musi jeszcze stać się prawdziwa

28:22

co to za wartość dobra które by było stworzone bezwzględnie jest to energia dobra jaka szczerość w tej dobroci byłaby skoro by nigdy dobroć nie była kuszona jeżeli by nigdy dobroć nie była poddawana pokusą wtedy ta dobroć byłaby dobrocią niesprawdzoną chodzi o to że dostajemy czystą energię dostajemy ciało któremu ta energia musi zacząć służyć czyli dusza musi się zadroszczyć o ciało dusza jest oszukiwana od samego urodzenia ponieważ dusza zaczyna uważać bardzo szybko w ciele że jest ciałem czyli szybko sobie utożsamiamy że jesteśmy sobą my o ja jestem zobaczcie o jestem ja w marynarce o może sobie kupić ładniejszą marynarkę to kusa chęć utożsamiam się z sobą coraz mniej albo w ogóle nie pamiętam że mam duszę czyli taki rozdzielnik się dzieje że dusza czym jestem zaczyna się

29:37

oszukiwać sama a utożsamiać się z ciałem bo to widzimy na zewnątrz i w tym ta dusza jest uwięziona i tu się zaczyna cały ambaras dusza jest poddawana różnym pokusom planuje sobie ale wszystko dla ciała większość dla ciała oczywiście to ciało wie zdaje sobie sprawę obserwując naturę że jest zniszczalne więc to ciało sobie myśli tak no dobra dobra starzeje się no i widzę na klepsydrach ludzie umierają ja się z wysiątego wieku no to cholera muszę zdawać się jakąś alternatywę nie dusza dusza ok dusza coś tam po tym jest no ale dobra muszę mieć samochód muszę mieć to muszę mieć komputer muszę mieć dusza moja niech tam mi w głowie siedzi ta myśl nawet dam jej pewną naiwną wiarę że ona jest to będzie taki słodzik w momencie kiedy będę już niemocny kiedy będę już zdychał kiedy będę się bał ok alternatywa cały czas mówimy to i tak się zabezpieczamy naiwnie nie wiedząc

30:52

że jesteśmy tą duszą i tylko nią a nie ciało dusza jest w nim uwięziona a po co jest w nim uwięziona po to żeby nasza dusza pokazała swoją siłę niech się wybrudzi zobacz czysta boska energia jak się dziecko rodzi jest niewinne a potem po całym życiu po siedemdziesięciu latach życia jest wybrudzone wygięte komarszczone ta czysta energia ale ona ma wartość ona ma wartość ma wartość w wielu rzeczach ma wartość po pierwsze w całości jak postępowała w życiu ale ma wartość też w drobiazgie czy szczerze pomyślałeś o tym a czy widziałeś tam człowieka załamanego czy poświęciłeś mu czas czy go obeszłeś bo nie miałeś czasu nawet bałeś się jego załamania czy zrobiłeś to czy ten drobiazg drobiazg my myślimy że będziemy oceniani

32:07

za wielkie rzeczy drobiazg często niezauważane i omijane drobiazgi to uważam będzie jest największy sprawdzian dla nas w życiu żeby dobro było prawdziwe musi się najpierw wygrudzić żeby nasza dusza była szczera musi najpierw nauczyć się na przykład kłamać by w trakcie kłamania zrozumieć że to do niczego dobrego nie prowadzi krzywdzi się siebie i innych ludzi i żeby ta dusza szczerze zrozumiała że nie warto kłamać a warto być szeby taki naiwny przykład ale zobaczcie o to tu chodzi żeby doskonałej energii wygrudzić się a potem zrozumieć że to jest brud podobnie jak jesteśmy młodzi co tam jakiś Jackowski czy inny będzie nam chrzanił wieczorami do jakiejś dziwnej kamerki że mamy duszę że coś jestem młody

33:22

młoda i piękna jedynym moim zmartwieniem to sobie czy tu czy pudrować czy tu czy kolor taki paznokcia dzisiaj jest względem pogody ok czy nie mają mają młodzi ludzie do tego prawo tylko potem jeżeli uwierzą za nadto że są ciałem zacząć coraz bardziej cierpieć bo przestaną być doskonali cieleśnie a zatracą kompletnie wiarę w duszę dlatego dlatego jest bardzo ważne kilka rzeczy w poprzedniej audycji mówiłem wam aha coś wam muszę przeczytać ale muszę użyć drugi komputer bo tu sobie jeżeli nie skasowałem tego jest taki komentarz w poprzednich filmach mówiłem wam o czole żebyście zaczęli to robić z czołem bo to też jest dla was ważne bo zrozumiecie że będziecie potrafili potrafili czuć coś więcej

34:37

czyli udowadniać sobie że wasze ciało nie jest tak na tyle ciekawe jak to co się dzieje drogą energii jakiejś że wy odbieracie jakieś bodźce czucie poczekajcie coś ciekawego tylko mam nadzieję że tego nie skasowałem napisał u domie pod jednym z filmów dzisiaj a uwierzcie mi czuję że to szczerze jest jest zobaczcie to jest moi szanowni to ten tekst zachowałem sobie i ja wam go przeczytam napisał do mnie komentarz dzisiaj słuchajcie Michał tak się nazywa ten człowiek i słuchajcie co on napisał to do mnie pod filmem z tym psem to muszę przyznać że już jakiś czas temu spróbowałem czyli jak posłuchał nie pan Krzysztof to gdzieś wcześniej już mówił tak ja mówiłem to jeszcze wcześniej w audycji to się też zgadza czyli tak z tym psem to muszę przyznać że już jakiś czas temu spróbowałem

35:52

pan Krzysztof to gdzieś wcześniej już mówił jechałem pociągiem w przedziale siedziała z drugiej strony pani z psem mały biały jakiś kundel który szczekał wracałem zmęczony po pracy troszkę mnie to denerwowało ale zrobiłem tak jak pan Krzysztof opowiada zamknąłem oczy wyluzowałem i wyobrażyłem sobie że jestem ogromnym moment ja to muszę poszerzyć sekundkę bo nie mogę już o ja jest dobrze już już już już też te rzeczy materialne ok już o no co z tym tekstem się przepraszam aha bo to tak widzicie wystarczy przesłuchać wracałem zmęczony po pracy troszkę mnie to denerwowało ale zrobiłem tak jak pan Krzysztof opowiada zamknąłem oczy wyluzowałem i wyobraziłem sobie że jestem ogromnym lwem z wielką paszczą i go pożeram zgniatam zostają z psa same flaki no brzydko aż to napisałem trwało to około dwóch minut i piesek ten zaczął strasznie skomleć

37:07

i chować się za swoją panią z z chojraka zrobił się tchórz pani była w szoku co stało się z jej psem w końcu do końca podróży aż wyszedł pies tak się zachowywał to jest skomlał najmocniej jak ja wyobrażałem sobie tego lwa i na każde kolejne wyobrażenie tak reagował byłem zdziwiony że to działa poczułem satysfakcję i pewną radość później ten pan pisze jeszcze że próbował to robić na ulicy gdzieś przechodząc to tak nie działa i on mówi że to nie zadziałało bo za mało czasu jest ten pies też nie ma skupienia on musi żeby odebrał tą telepatię od was on musi trochę być na was skupiony jeżeli on na was szczeka to on na was zwraca uwagę czyli jest to połączenie agresywne ale jest połączenie tutaj pewien pan napisał po tym filmiku że no wiele tysięcy ludzi mnie słucha a ja każę telepatycznie straszyć tak zwierzęta to nie jest tak ja nie ja kocham zwierzęta i żadeło mi nie dał zrobić krzywdy natomiast chodzi o to

38:22

żeby sobie uzmysłowić że to działa no ciekawy tekst od tego pana dobra wracamy do duszy duszą jesteśmy my dusza nabiera wartości każdą sekundą tego co robimy co myślimy i co zamierzamy jacy jesteśmy dla innych dusza to każda chwila zanotowana w naszej pamięci nie ma to znaczenia że ja nieraz miałem wątpliwości jak zastanawiałem się no dobrze no wszystko fajnie Jackowski opowiadasz takie rzeczy nie daj Bóg byś dostał wylew przeżyłbyś ten wylew ale kompletnie byś stracił pamięć nie poznałbyś bliskich nic to nie ma znaczenia no wtedy jesteś kłodą i czekasz de facto na na biologiczną śmierć która tam w męczarniach jakiś za jakiś czas przyjdzie tu nie ma to nie chodzi o to tu chodzi o to co przeżywacie będąc świadomymi czemu się poddajecie jakie macie słabości i jak sobie z tym radzicie to jest test dlatego jeżeli jest to test ja mówię mnóstwo w tych 30 latach miałem mnóstwo czynników poczuć zdarzeń z przyszłości które były jednoznaczne

39:38

które dla mnie pokazują że to nasze życie jest elementem napisanym bardzo często bardzo często ludzie którzy giną w wypadkach powiem wam że bliscy jakieś mają wątpliwości przychodzą do mnie żebym coś powiedział bliscy tych tych ludzi mówią że że oni to przeżywali że oni to czuli że nie oni ci co przyszli do mnie tylko że tych których to spotkało że coś przeczuwali szereg takich przypadków pamiętam i powiem Państwu że dla mnie nie ulega wątpliwości ja się też powtórzę bo w którymś z filmików to opowiadałem ale rzecz to jest niezwykła bo nie tylko ja to widziałem ale widział to mój sąsiad który mieszka tu w tej kamienicy pode mną otóż ja to opowiadałem nie będę się powtarzał bo dla wielu może to być już nie ma znaczenia jesteśmy duszą

40:54

wszystkie rzeczy które są w ciele które pozwalają duszy przez ciało widzieć jak to że dusza jest zobowiązana zobligowana dbać o ciało póki ono żyje a najgorsze że dusza w trakcie życia utożsamia się z ciałem a przestaje pamiętać o sobie że jest nią cały czas to my więc my utożsamiamy się z tym co widzimy czyli z ciałem a nie z tym czym jesteśmy i tu jest taka niezauważalna ale kolosalna różnica ja to nie ciało ciało to nie ja wtedy obraz duszy jest jednoznaczny moje myśli moja pamięć moje ego to ja nic więcej tu nie mam skoro nie jestem

42:10

materialny nic materialnego stąd nie zabiorę ale utożsamiając się całe życie z ciałem gromadzę wokół siebie wszystko co materialne uważając że to jest esencja i dorobek mego życia tak wszyscy to mamy a prostota duchowości na tym świecie jest jedna przechodzę test przechodzę grę nie jestem tu pierwszy raz i prawdopodobnie nie ostatni na tym świecie kim się tu ponownie urodzę zależy od tego jak teraz ten test zdam powiadam wam tak mawiał Jezus powiadam wam prędzej wielbąd przejdzie przez ucho igielne jakby wejdziecie do kulesy na niebieskiej w tym życiu tak to jest trudne

43:25

a co jest takie trudne prostota proste odruchy zrozumienie żyjąc dla siebie stracę życie żyjąc dla kogoś zyskam ja jaka przedrotność w tym dzikim świecie gdzie wszyscy nadzajem w taki czy w inny sposób się zjadają jak mam nie dbać o siebie żyjąc dla siebie stracisz życie żyjąc dla kogoś zyskasz życie to bardzo ważne to bardzo ważne dlatego, że że najważniejsze jest to ile z siebie możemy dać komukolwiek i czemukolwiek co tego potrzebuje albo co chce albo potrzebuje nas tak chciałem tak jakiegoś kompletnie nie wyszło

44:40

kompletnie bez nadzieją nie jestem ale skoro niektórzy z Was mówią że Wam to w jakiś sposób co mówię pomaga to mówię tak o co pytacie o Jezu tak Aneta Lupa to może żyjemy dalej ale mnie tu tylko gdzieś indziej tak ja nie wątpię ja ja Wam powiem dobra no mam te jasnowidzenie i i nie jakieś takie górnolody tylko no mówię wielokrotnie bezspornie to zrobiłem w sprawach przynajmniej kryminalnych powiem Wam mi cały czas chodzi w głowie taka myśl ona jest silniejsza od mojej logiki od mojego realizmu mówię nie no jak ty jakieś bzdety do głowy wrzucasz

45:55

że jak użemy to się dziś budzimy i mówimy Boże to było tylko to tak się pałem to było tylko to będziemy przeszczęśliwi że w pewnym sensie ten koszmar tutaj jeszcze się skończy tak się mimo że to życie nie jest doskonałe mimo że w późniejszym wieku ale też też młodzi ludzie są ciężko chorzy często nieuleczalnie ale zwróćcie uwagę walczą mimo że wiedzą że nie mają szans walczą nie wiedzą o swoim cierpieniem czują je czują beznadzieje ale cały czas walczą wiecie dlaczego bo co będzie jak nie będzie nic jakby nie trafiało do nas ok jeżeli ktoś cierpi jest załamany jest koniec to przecież nawet jeżeli tak samo można pomyśleć jeżeli nie ma nic to się skończy cierpienie ale nam się nie chce wierzyć że nie będziemy stanowili nie będziemy

47:10

nie będzie nas i to jest coś niezwykłego istnienie to jest chyba największy cud jaki się może wydarzyć a my istniejemy to jest coś niezwykłego i my boimy się nie istnieć to jest najstraszniejsze zobaczcie jeżeli umrzemy to wszyscy nasi bliscy wszyscy którzy nas znali powiedziałem jego jej już nie ma było był nie ma z tym się pogodzimy podobnie robimy jak ktoś bliski nasz umrze czy znajomy ale w sobie nie jesteśmy w stanie się się pogodzić że nas nie będzie to jest najstraszniejsze

48:29

dla nas chociaż często nie umiemy sobie tego po imieniu nazwać ale to uważam jest to senno i uważam że będziemy że jesteśmy że zawsze będziemy tylko tak bardzo ważne jest żebyśmy w tym żyć dopóki żyjemy uważali na każdy drobiosk ja często lubię rozmawiać z bezdomnymi tutaj też gdzie mieszkam przychodzi takich dwóch ludzi jeden z nich nie ma domu nie ma gdzie mieszkać często szczerze pracuję za to on niestety jest uwięziony jeszcze od alkoholu szczerze pracuję za to żeby dostać na to piwo na tą bułkę na jakieś jedzenie robi tyle ile może pomaga tu ludzie i pomaga nie jest skąd wiesz

49:47

w jakiś sposób mamy w sobie wiarę skąd wiesz że Bóg Pan Bóg nie stoi tu pod waszym śmietnikiem jak lump ubrany jeszcze śmierdzący nie grzebie w śmietniku nie szuka jeszcze niespleśniałej bułki resztek bułki w waszym śmietniku i upaja się w wami jak idziecie i nawet ja nie wiem zwrócić uwagę jeśli to lump sam się do tego doprowadził więc niech tam grzebie i myślicie że on jest o to zły jest po prostu pod tym śmietnikiem żal was ładnie ubranych pachnących niby szczęśliwy na razie byl to