Audycja opowiada o doświadczeniach jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego związanych z jego kontaktami z jednym z najbogatszych ludzi w Polsce oraz o jego przepowiedniach dotyczących kryzysu ekonomicznego. Jackowski dzieli się swoimi wizjami i odczuciami na temat przyszłości, w tym przewidywaniami dotyczącymi polityki i gospodarki.
0:00
Dobry wieczór, sprawdzę jeszcze światło. Powiedzmy tak, nie wiem czy to dobrze. Bardzo przepraszam, ale przeziębiony jestem. Coś mi tu wyskoczyło na ustach. Właśnie, ciekawą historię chcę Państwu powiedzieć. Historia, która chodzi w mojej pamięci za mną bardzo często i dla mnie niezwykłe doświadczenie życiowe. A niestety zastanawiam się czy w ogóle o tym mówić. Nie podam nazwiska tego Pana, bo chyba nie mogę. Ale zacznę od początku. W 2012 roku wydałem swoją autobiografię. Autobiografia nazywa się "Zmarli mówią". Jest ona książką dwutomową. I ta autobiografia traktuje o właściwie moim życiu, moim dzieciństwie, latach młodości, starości, do pewnego momentu.
1:22
Dużo też traktuje o jasnowidzeniu. Wszak inaczej by nie powstała, gdyby nie to moje jasnowidzenia. "Zmarli mówiąc". Podobno świetnie napisana. Nie czuję się i nigdy się nie czułem pisarzem, ale dużo osób, zresztą wydawnictwo też mnie pochwaliło za fajny tekst, za ciekawość tej książki. W tej książce nie ukazał się jeden rozdział. Wydawnictwo nie zdecydowało się, mimo że nie używałem tam nazwiska tego Pana, ale wydawnictwo mimo wszystko nie zdecydowało się na publikację. Bo wydawnictwo uznało, że rzeczywiście czytelik mógłby się domyśleć, o kogo chodzi, że jest to osoba znana. Ten rozdział traktował o moim kontakcie, dwukrotnym kontakcie z jednym z najbogatszych ludzi w Polsce. I niestety tyle powiem o tym człowieku. Bardzo konkretny, męski, zdecydowany człowiek, tylko tyle mogę powiedzieć charakterystykę jego. Wszystko zaczęło się, nie ukazało się to w książce.
2:43
To był jeden z ciekawszych rozdziałów. A, no mówię, wydawca, polska pres, prasa bałtycka, nie wydał, nie zgodził się. Użyto sformułowania, że nie decydują się na ten rozdział i żebym go skasował. Żebym się zgodził, że z tej książki, z tej autobiografii mojej, będzie ten rozdział wyeliminowany. I tak się też stało. Inny redaktor wzmiankę napisał w innej książce, z Gazety Wyborczej, który pisał o tym człowieku. I tam jest wzmianka o kontakcie zewną. No, ale nie podam też tego autora, ponieważ, no nie chcę tutaj używać nazwiska tego pana, o którym będzie mowa. Oto do kontaktu by nie doszło, mojego z tym człowiekiem, gdyby nie artykuł w 2007 roku w Gazecie Pomorskiej, w którym to zapowiadam, iż w 2008 roku, w połowie września, że to będzie rok wstrząsu bankowego w Polsce.
3:59
Nie takiego zwykłego wahania stóp, tylko prawdziwego strząsu. Banki zadrżą. Może źle to nazywam. To będzie wyjątkowo nieprzychylny rok dla tych, którzy mają kredyty, albo zamierzają je wziąć. Ten kryzys może dotknąć Polskę, ale też i świat. Tak. To było w styczniu, to się ukazało w styczniu, albo pod koniec grudnia 2007 roku w Gazecie Pomorskiej. Zresztą tą moją przepowiednię potem cytowało wiele innych gazet. Tam powiedziałem, że ten kryzys nastąpi w połowie września. Wiosną. Wiosną, pewnego dnia, późnym popołudniem odwiedził mnie pewien pan. Przedstawił się, że jest byłym posłem. Byłym posłem na Sejm. I że on przyjechał w sprawie, w problemie swojego przyjaciela. Otóż nie powiedział, jak się nazywa ten jego przyjaciel. Tylko powiedział, że jego przyjaciel gdzieś na świecie robi odwierty na ropę.
5:20
I dość długo już to trwa. I on mi dał taką jakąś mapę satelitarną, żebym ja przyjrzał się temu. Powiedział, zastanowił się, czy tam w końcu któryś z tych odwiertów doprowadzi do ropy. I czy ten człowiek będzie mógł ropę wydobywać. Tak dość dziwnie mi to wyglądało. No ten pan mówił, że się spieszy, że on nawet nie będzie na wynik mojej wizji, czy tam poczucia czekał. Tylko zostawił mi taką dziwną w paskach mapę satelitarną. Tam były trzy czerwonym mazakiem punkty naznaczone. I to mi zostawił. Powiedział, wie pan co ja się do pana odezwę. Pojechał. Minęło kilka dni. Ten człowiek się do mnie odzywa telefonicznie i mówi, że jego przyjaciel był w Stanach kilka dni, ale teraz właśnie wrócił. I on by chciał się ze mną spotkać, żebym ja przyjechał do jego firmy.
6:38
W końcu ja mówię, a co to za przyjaciel pana? Może jakieś nazwisko? Przedstawił mnie nazwisko tego człowieka. Byłem zszokowany, że to ten pan. I mówię, bardzo chętnie pojadę. Chociaż poznać takiego człowieka to jest zaszczyt. Ja mówię pojadę, chętnie się spotkam. W umówiony dzień pojechałem. Ten pan w dużym mieście czekał na mnie. Ten były poseł. I razem z nim pojechaliśmy do wielkiego biura budynku. Późnych godzin popołudniowych. Widziałem, że na recepcji dwie jakieś panie pracują, że ten budynek tętni życiem. To był duży biurowiec. Jechaliśmy windą na pierwsze piętro. No i tam przyszło nam czekać na tego jednego z najbogatszych ludzi w Polsce. Około godziny okazało się, że przedłużyła się jakaś narada, którą miał. I czekaliśmy w pięknych takich salonach, gdzie były dzieła sztuki na ścianach, duże stoły, wielka przestrzeń.
8:00
Ja przez tą godzinę chodziłem, oglądałem te dzieła sztuki i czułem się jak w muzeum. Po godzinie ten pan zjawił się, przeprosił, że czekaliśmy, no i usiedliśmy w tym jednym z dużych pokoi. Bo się tam gdzie te dzieła sztuki oglądałem. Temu byłemu posłowi ten pan kazał natychmiast wyjść. Co on uczynił bez słowa. No i bardzo nerwowo zachowując się, znaczy tak dość jakby spiesząc się, mówi: Pani Jackowski, no kolega tu panu dał mapę w sprawie tych odwiertów. Co pan może powiedzieć? Ja mówię, wie pan co, znaczy ja byłem trochę przestraszony tą taką konkretnością, nerwowością tego człowieka. No jeżeli cały dzień pracuje to rzeczywiście, rzeczywiście może być po południu czy tam już to był podwieczór nerwowy. No ale mnie to tak trochę wybiło z rytmu i kiedy on mnie zapytał co ja, co ja widzę na temat właśnie tej mapy i tych trzech odwiertów.
9:23
Ja powiedziałem, wie pan co, nic mi się nie kojarzy. Ja mam wrażenie, że to jest martwe, że tam się nic nie dzieje, że tam nie będzie żadnej ropy. A on mówi, a co pan opowiadasz? Przecież tam ekipy z zagranicy, firmy odwiertnicze pracują pełną parą. Ja mówię proszę pana, ja mam odczucie, że tam się nic nie dzieje. Spojrzał na mnie jeszcze raz, przycichł i powiedział, to dobrze pan czuje. Ja może to powiem niefachowo, nie do końca pamiętam, bo to było już trochę lat temu, powiedzmy dziesięć lat. 2008 rok, mamy 2018, ale wtedy on powiedział tak mi, że w jednym z odwiertów już dotarli do jakiejś struktury skał twardych i tam nie ma ropy, więc raczej już nie będzie. Że przerwali to, te odwierty już jakiś czas temu i tam się rzeczywiście nic nie dzieje.
10:42
Ja mówię, to dlaczego pan mnie pyta? Skoro pan wie, ja tak mówię do niego, a on mówi, proszę pana, ja wiem, ale nie wiedziałem czy pan to wie. Teraz wiem, że pan to dobrze poczuł. To tak wyglądał, jak chciał mnie sprawdzić, ale sobie myślę, w unieniu sekundy, po co ten facet mnie tutaj do siebie zaprosił, żeby o to zapytać, co jest dla niego oczywiste. Ale on wtedy zaczął drążyć ze mną rozmowę i mówi tak, wie pan co, to był gdzieś mniej więcej, nie wiem, marzec, może kwiecień. Ale on mówi, że ten kryzys nastąpił. Ten człowiek mówi do mnie, wie pan co, w gazetach pan pisze, że zapowiada pan jakiś duży światowy krach, kryzys ekonomiczny, kryzys giełdowy. W tym roku, czyli w 2008, ja mówię, no wie pan, ja to tak poczułem, nie wiem, czy to się spełni, ale tak to poczułem i tak to mówię. A on mówi, mnie by to bardzo interesowało i właściwie dlatego chciałem się z panem spotkać, bo sprawa tych odwiertów jest dla mnie oczywista.
12:03
Utopiłem pieniądze, a nic tam nie ma, natomiast posiadam wielkie kapitały w giełdach i sam mam akcje różne swoje i mówi, to by była dla mnie tragedia. Ja mówię, wie pan, ciężko jest na podstawie poczucia, jednoznacznie powiedzieć coś, co może odbić się na całym świecie, ale mówię, no czuję, że ten kryzys nastąpi, to bardzo mocno. A on mówi, ale to by była dla mnie tragedia. A on mówi, wie pan co, ja bym chciał, żeby pan specjalnie dla mnie skupił się, czy to będzie, czy nie. Widziałem wyraźnie cały czas, że ten człowiek się spieszył, że on nie miał dla mnie wiele czasu, że mimo późnej pory jeszcze coś miał w planach. I właściwie sam zakończyłem tą rozmowę, ja mówię, wie pan co, niech pan da mi coś swojego. Pojadę jestem do domu, zastanowię się nad panem, może to mi coś bardziej pokaże, czy pan ma się czego obawiać, czy nie. Pomyślcie sobie, że on zdjął z siebie koszulę, dał mi tą koszulę i z tą koszulą ja pojechałem do domu.
13:29
Pojechałem do domu, nie miałem nawet do niego telefonu, do tego pana. Nie dał mi telefonu, miałem do tego pana byłego posła. Zastanawiałem się nad nim i miałem wrażenie, że popadnie w poważne terapaty, jeżeli nie zrobi czegoś przed tym kryzysem, przed tym krachem, który ma nastąpić, który czułem. Wyobraźcie sobie, że po kilku dniach, akurat autem gdzieś jechałem, kierowałem i po kilku dniach dzwoni do mnie telefon z numerem zastrzeżonym. Odebrałem i odzywa się ten człowiek. Przedstawił się, takim ponurym głosem mówi tak do mnie: "I co pan Jackowski, poczuł pan coś?" Ja mówię: "No tak, coś poczułem". On mówi: "I co, będzie ten kryzys, czy nie?" Ja mówię: "Wie pan co?" Ja jestem pewny, że ten kryzys nastąpi. Może nie nastąpi to w połowie września. Tak jak mówię, bo nie zawsze czas wizji ma sens, ale to się stanie. A on mówi: "Nie ma innej opcji".
14:46
Ja mówię: "Jawana, ja nie wiem czy to jest w ogóle prawda, co ja panu mówię, ale tak czuję". Wyobraźcie sobie, że ten człowiek mówi: "Może byśmy się spotkali jednak u mnie, może pan by jeszcze raz przyjechał, byśmy porozmawiali". Miałem je z miłą chęcią. Pojechałem po dwóch, trzech dniach do niego jeszcze raz. Spotkaliśmy się już nie u niego w biurze, a w innym miejscu, którego on był patronem. To był bodajże jakiś obiekt sportowy w tym mieście. To już było ciepło, takie ciepłe dni na stałe i wiosenne. Dlaczego to zaznaczam? Dlatego, że kiedy podjechałem w miejsce umówione z tym panem, wszedłem do tego obiektu sportowego, to ten pan miał duży, biały szal na szyi owinięty i przybitał mnie z bardzo okrywiałym głosem. I powiedział: "Proszę wybaczyć ten szal, ale mówi: "Często łapie przeziębienia i właśnie w tym momencie jestem przeziębiony". O tak się przybitaliśmy.
16:01
Siedzieliśmy tam, rozmawialiśmy. Oczywiście on tam pytał o jakieś swoje prywatne sprawy, ale potem wrócił do tego kryzysu. Bard powiedział tak, że jeżeli ten kryzys nastąpi, tak jak ja zapowiadam, to on będzie zbankrutowany. Trochę banalne pytanie, bo co można zrobić w takiej sytuacji, jeżeli nie tylko, że on miał jakieś udziały na giełdach, ale on też był wystawcą udziałów, gdzie ludność kupowała jego udziały na giełdach, przynajmniej w dwóch wielkich spółkach. Zadał mi pytanie: "Co on ma zrobić?" Słuchajcie, to było najniezwykłe. On mi powiedział: "Co ja mam zrobić w takiej sytuacji? Jak ja będę żył?" Jeden z czołówki najbogatszych ludzi w Polsce zadał mi pytanie: "Jak on będzie żył?" Trochę mnie zaskoczyło to pytanie, bo sobie myślę: "No jak on będzie żył? Z czego?" No przecież jest bardzo bogaty.
17:16
No nie zawsze rozumiemy bogatych. Bogaci czasami mogą się czuć bardziej biedni, jak my, którzy nie mamy pieniędzy, ale pomyślałem sobie: "Co mu odpowiedzieć?" I tak sobie zacząłem kalkulować w głowie: "Jeżeli rzeczywiście to, co czułem, ten kryzys nastąpi na świecie, a on przez to by zbankrutował, to ja mówię: "Wie Pan co? Niech Pan do tego września ukradnie jak najwięcej." A Pan mówi: "O czym Pan mówi? Ja nie kradnę. Ja nie muszę kraść." On tak powiedział. Ja ja mówię: "Śle Pan mnie zrozumiał. Niech Pan ukradnie swoje. Ile się da?" Porozmawialiśmy jeszcze na temat jego prywatnych spraw i pojechałem. Nigdy więcej do dziś ten człowiek się do mnie nie odezmął. Nigdy. Czytałem w prasie, że w okresie bodajże czerwca były nagłówki w prasie, że ten człowiek sprzedaje potężną ilość akcji
18:35
pewnemu drugiemu bogaczowi w Polsce. Pomyślałem: "Posłuchał mojej rady. Za potężne miliony te akcje zostały sprzedane. Pomyślałem: "Posłuchał mojej rady. Słuchajcie. Kiedy nastąpił kryzys. Dokładnie 15 września. Tak jak powiedziałem w połowie września. Kiedy pierwsze amerykańskie banki upadły. To wiecie co pierwsze pomyślałem? Ja pierdzielę. Co ten facet se pomyśli teraz o mnie? Idealnie się wstrzeliłem. Powiedziałem dokładnie. Połowa września. Byłem pewny, że ten człowiek, nie wiem, zadzwoni, coś powie. Nigdy więcej do mnie nie zadzwonił. Co mogę powiedzieć? Bardzo ciekawa moja przygoda. Ale podziwiam też tego człowieka.
19:52
Dlaczego? Dlatego, że, zwróćcie uwagę, w czerwcu, w lipcu 2008 roku nic, absolutnie nic nie wskazywało, że nastąpi kryzys światowy. Nic. Więc w tej sytuacji, kiedy on zaczął pozbywać się swoich akcji, czyli nie tam gdzieś zakupionych jakichś obcych, tylko swojej firmy, a właściwie dwóch firm akcję zaczął sprzedawać w potężnych sumach pieniędzy innym bogaczom, musiał wtedy zaufać na ślepo temu, co ja powiedziałem. Tak zacząłem. Tak zacząłem to wszystko analizować i sobie pomyślałem: Jezus Maria, przecież ten facet, ten facet zaufał mi na ślepu. Tak. Szkoda, że tak to nieforemnie opowiadam, bo nie mogę konkretami. Szanując tego człowieka, no tyle, chociaż w taki sposób chciałem to uwiecznić. No tak, tak to wygląda.
21:10
Tak to wygląda. Dobrze. Tyle tej historii. Ale żeby jeszcze chwilę, to może coś Wam odpowiem. Odpowiem. Tak. Przygodź, a tu ktoś o Tusku. A, kiedy będzie zima stulecia? Drodzy Państwo, muszę Wam powiedzieć kilka kwestii. Bardzo często gazety do mnie dzwonią i różni Panowie z gazet i pytają. Pamiętam, jak były mistrzostwa Europy, to pewna gazeta typowała przed każdym meczem mój wynik, którego ja nigdy nie podawałem gazecie. Oni mi proponowali, ja im odmówiłem. Powiedziałem, że ja nie umiem takich rzeczy robić. Więc gazeta za mnie typowała wynik. Jak się to skończyło, niektóre osoby, które się piłką nożną interesują wiedzą. Byłem zły, a nie miałem na to żadnego wpływu. Teraz zima stulecia. Szanowni Państwo, powiem Wam tak.
22:29
Ja wypowiadałem się dla pewnego portalu znanej gazety codziennej w Polsce. Jakiś czas temu, a właściwie wczesną wiosną mówiłem, że będzie. W tym samym portalu mówiłem, że będzie bardzo długie i suche i gorące lato. I rzeczywiście było bardzo długie i suche. Po czym pod koniec lata byłem pytany jaka będzie zima. Powiedziałem, że zima będzie jak zima w tym roku. To znaczy. Typowa polska zima i może być moment w tej zimy, że bardzo mocno przymrozi. Co ciekawe, miałem wrażenie, że taka ostra fala mrozów pójdzie na Francję, na Holandię, na Belgię, na Niemcy. I tam może nawet szkody poważne ten mróz wyrządzić. U nas natomiast będzie trochę mniejszy mróz, ale bardziej śnieżnie. I to będzie pewien okres. Kiedy po którymś z przedruków różnych gazet czytam, że Jackowski zapowiada zimę stulecia, no to Jezus Maria, no nie mam na to wpływu.
23:44
To samo się w jakiś sposób napędza i produkuje. Być może przez to, że tytuły, które mają być czytane, no muszą być bulwersujące nas w taki czy w inny sposób. To jest jedno. A co do zimy stulecia, to muszę wam powiedzieć młodszym, bo ci w moim wieku to pamiętają ją. Ona była bodajże na przełomie 2007 i 2008 roku lub 2008 i 2009 roku. Jezus przepraszam, jak ja jestem stary. Zima stulecia była między 1978 a 1989. Chyba jakoś tak ona była w tym właśnie przełomie roku. Pamiętam, że do świąt Bożego Narodzenia było ciepło. Padał deszcz. Ja byłem młodym chłopaczkiem, chodziłem do podstawówki. Myśmy z chłopakami latali po kałużach, bo było mokro, drzysto i ciepło. Na następny, pamiętam wieczorem biegaliśmy po tych kałużach, a na następny ranek już skuł lód i zaczął padać śnieg. Śnieg padał nieprzerwanie, przynajmniej tu u nas na Pomorzu dwa tygodnie. Były góry śniegu i był mróz i silny wiatr.
25:02
Potem na stałe odwilże i śnieg zaczął topnieć. Przez te dwa tygodnie nasypało tyle śniegu, że rzeczywiście była to zima stulecia. Ale ona trwała dwa tygodnie, a nie cały okaz kilku miesięcy. Jeżeli ktoś sobie wyobraża zimę stulecia, że ona się zaczyna w grudni i kończy się z początkiem marca, no wybaczcie, to nie nasz klimat. Nasz klimat jest kapryśny. Uważam, że w tym roku doznamy i śniegu, i mrozu, i chlapy. Ale to będzie i tak wyjątkowa zima, ponieważ kilka zim mieliśmy jesiennych, a nie zimowych. Tyle sprostowania a propos tej zimy. Co do wojny, wojny, tu każdy mówi o wojnie, a kto? No właśnie, każdy mówi o wojnie. Szanowni Państwo, jeszcze raz Wam chcę powiedzieć taką kwestię. Ja jestem konsekwentny w tym, co mówię, w tym, co robię. Musicie odróżnić pewne bardzo istotne kwestie. Mianowicie to, że inaczej wykonuje się wizje precyzyjne, a inaczej wykonuje się wizje na temat przyszłości, czy kwestii politycznych,
26:17
bo musicie zrozumieć pewne tryby, z czego przepisuje się zdarzenie typu zaginął człowiek, typu morderstwo, typu kradzież, typu zdarzenie, które minęło, przeszło. To jest to zdarzenie wypełnione, jak nagrany film. Z tego zdarzenia można często precyzyjnie wyłapać jakieś istotne elementy, gdzie po składaniu ich w całość mamy wynik rzeczywisty. W tym jasnowidzeniu często były precyzyjnie. Często czytam Wasze komentarze, które są bardzo słuszne, gdzie piszecie do mnie, Pan Jackowski: "Zajmij się Pan tym, co Pan potrafisz. Szukaj Pan zaginionych, szukaj Pan trupów, szukaj Pan tego, a nie zajmuj się Panu przyszłościowymi, bo to nie za bardzo Panu wychodzi". Drodzy Państwo, to nie jest tak do końca. Właśnie przytoczę ten przykład, o którym opowiadałem. Kryzys, zwróćcie uwagę, kryzys światowy, który się zdarza raz na kilkadziesiąt lat, tak głęboki. Przypowiedziałem perfekcyjnie, co do dnia, w połowie września. On się zaczął 15 września. Tylko słuchajcie, czy Wy myślicie, że ten kryzys, że ten kryzys stał się przypadkowo?
27:39
Nieprzypadkowo. On był zaplanowany dokładnie na ten czas. I ja skupiając się, poczułem to, co było w głowach wielu, którzy decydują za ten świat. Wielu wielkich. Poczułem to. Uważam to za poczucie bardzo mistrzowskie. Uważam, że postąpiłem jak najlepszy kontrwywiad. I plan Światowej Finansjery rozszyfrowałem. Osiem. Nie. W styczniu, lutym, marzec, kwiedzień, maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień. Dziewięć miesięcy naprzód. Byłem lepszy jak kontrwywiad. Okej. Ale przecież są sprawy, które zależą od wielu czynników. Dam wam przykład. Ponad rok temu zapowiadałem, że pan Kaczyński zaniknie. Redaktorzy mnie pytali, a co to znaczy zaniknie? Umrze. Ja mówię, nie, nie piszcie, broń Boże, że umrze, bo ja nie mam wrażenia śmierci. On po prostu w polityce zaniknie.
28:54
Dzisiaj, bo bardzo szybko zapominamy to, co się wczoraj działo. I ktoś powiedział, nie no, pan Kaczyński jest jak najbardziej aktywny. Okej. Ale weźcie kilka miesięcy do tyłu. To było mnóstwo spekulacji, co się dzieje z panem Kaczyńskim. Ponieważ miał jakiś zabieg. Ponieważ mało się stawał aktywny. Prawie w ogóle nie był aktywny politycznie. On zanikł w pewnym momencie. Co nie oznacza, że zanik to już się nigdy nie pojawi na scenie. Pojawił się ponownie. Ale ten fakt zaistniał. W jasnowidzeniu wyłapuje się na przyszłość informacja jak mgłę. Co do wojny, którą czuję. Drodzy Państwo, tak jak jeszcze raz mówię, jesteśmy skalani historycznie dwoma wybuchami wojen, które właściwie stały się jednego dnia. Zwłaszcza II wojna światowa. Ale przecież weźcie pod uwagę, że wojny rodzą się różnie. I ja uważam, że my od kilku lat uczestniczymy.
30:11
Bogu dziękować, że pokojowo. Ale uczestniczymy w jakimś trybie wojennym, który się dzieje na Bliskim Wschodzie. Nie mylcie tego z szarpaniną w strefie gazy, która się dzieje właściwie od zawsze. Weźmy Syrię, weźmy całą niepewną sytuację tam. Weźmy to, co się dzieje w Turcji. Weźmy nawet konflikty, mimo że Turcja należy do NATO, ale są tam zgrzyty. Drugie, militarne mocarstwo po Stanach. A sytuacja z Iranem, gdzie jest cały czas też niepewna. Przecież to jest poważne, co tam się dzieje. Druga kwestia Ukraina, gdzie ja będę swego się trzymał. Wy możecie się z tym nie godzić. Propaganda jest taka, że Putin jest B i Putin jest zły. No, ja tak nie uważam. Uważam Putina za jednego z nielicznych w tej chwili zręcznych i bardzo wytrawnych polityków na świecie.
31:27
Było coś takiego bardzo zaufania w polityce, gdzie polityki, politycy wielkiej polityki są najczęściej bezwzględni. Tutaj Putina mam za świetnego gracza i za człowieka, który bardzo dużo robi w kierunku takim, żeby na świecie nie zawrzało nic, co można nazwać poważną wojną. Kiedyś to historia tego człowieka doceni, natomiast w tej chwili jest okluwany. Dziwi się za co? Dziwi się za to, że zrobił szybciej porządek w krótkim czasie, porządek z terrorystami w Syrii, gdzie Ameryka nie umiała sobie z tym długi czas dać rady. A przecież ginęli tam cywile, dzieci i całe miasta zostały zburzone, zniszczone. Nie sądzę też, żeby Putin zbroił ISIS, a byli świetnie uzbrojeni. A kto zbroił Ameryka? No nie będę obrażał Ameryki, ale domyślcie się kto poza Ameryką mógłby ich zbroić. Chociaż nie twierdzę, że to Ameryka. Zwróćcie uwagę, że jakikolwiek konflikt Ukrainy w tej chwili z Rosją jest na rękę nie Rosji, a Ukrainy.
32:51
Po raz, że na Ukrainie zbliżają się wybory, drugi raz, że Ukraina czuje się osamotniona. Zwróćcie uwagę na to, że tak naprawdę świat dobrze życzy Ukrainie, ale tak naprawdę nikt się nie wstawia za tą Ukrainą. I ta Ukraina jest zostawiona sama sobie, z aneksją Krymu, z trudnościami gospodarczymi. I tak jak Zachód jej za bardzo nie chce, bo przecież Unia Europejska chyba sobie nie wyobraża jej do siebie przyjąć. A podobnie Rosja się wypieła na Ukrainę, no bo się wypieła. Teraz jest tak, jedyną szansą dla Ukrainy, żeby świat się za nią ujął, jest wywołanie konfliktu. Nawet gdyby miały paść ofiary, to Ukrainie by to było na rękę. Więc zwróćcie uwagę, że przywódcy ukraińscy, czy politycy ukraińscy prosili Niemcy o wsparcie militarne. No mam nadzieję, że Niemcy nie dadzą się wciągnąć w tą wojnę i nie dadzą się manipulować. Także, tak to wygląda, ale jeszcze raz mówię, są to wszystko punkty zapalne.
34:07
Nazywa się to, na pewno nazywa się to wojną i nikt nie powiedział, że wojna zacznie się, nie wiem, ponownie 1 września takiego i takiego roku. Ta wojna, ta wojna trwa. To co w Europie, to też nie można już nazwać, ale no nie chcę się powtarzać. Po prostu ci, co obserwują świat nie nagłówkami chwili, tylko analizują to w jakiejś skali, pogarsza się sytuacja chociażby w Europie. Rozumieją, że sprawy nie idą w dobrym kierunku. Podobnie, podobnie, no szanowni Państwo, no weźcie nawet ten 2008 rok i połowę września. Wytłumaczcie mi to, no ja rozumiem, że filozof może mówić głupoty, że naukowiec może się poczuć, ale ekonomista to jest matematyka nie zna błędów. Matematyka opiera się naprawdę na konkretnych wynikach, rachunkach, działaniach.
35:27
Ekonomiści wiedzą, że jeżeli nastaje kryzys, to ten kryzys trzeba odpracować gospodarczo, co jest procesem długotrwałym na świecie, a nie do drugiem pieniędzy. Gdyby, no jeżeli był krach, jak upadał komunizm, bo właściwie komunizm upadł dlatego, że zbankrutował, czyli banki światowe dawały mu kredyty, a potem komunizm padł. Usech finansowo i z zadłużenia, ale to nie były wielkie pieniądze. Pamiętam, że Polska miała ile? 40 miliardów dolarów długu. Ludzie! Co to jest do obecnego naszego długu w kapitalizmie? Śmieszna suma, a komuna w Polsce upadła za mniej więcej takie pieniądze. Zobaczcie, kiedy w 2008 roku nastał kryzys, zaczęły szaleć giełdy, oczywiście bez są, idąc strasznie w dół, świat zaczął drukować pieniądze. Potem słyszałem? Nie, przecież to jest koda. Nazwałem to po swoim schizoprenia ekonomiczna świata. Zwię to tak do dzisiaj.
36:45
Jeżeli ten kryzys rzeczywiście nastał i ten kryzys jest, to dodługiem pieniędzy nic się nie załatwiło. To się na jakiś czas ten kryzys i upadek odgoniło. Uwierzcie mi, że takie zachowania ekonomiczne na świecie globalne, kończą się tragicznie. Być może, być może świat musi przejść jakąś regionalną poważną wojnę, żeby coś się otrząsnęło, żeby ta ekonomia zaczęła być zdrowsza. No tak, ale to dalsze jakieś dewakacje. Proszę o jedno, ja przygotowywuję i przed świętami jeszcze Boże Narodzenia spróbuję Wam podać różne rzeczy, które mi się kojarzą na przyszły rok. Nie oznacza to, że ja wszystko to, co Wam powiem, wiesz, po prostu tak to poczułem i szczerze to mówię. I powiem Wam, przygotowuję taki mały, powiedzmy taki spis tych różnych swoich poczuć. Powiem Wam jedno już na dzisiaj, że chodzi za mną taka myśl, iż w przyszłym roku, no ważny rok, bo to i wybory, ale w przyszłym roku, może w pierwszym okresie, mogą być problemy z premierem Morawieckim.
38:18
To już Wam teraz mówię, bo to za mną chodzi, tak mnie to. Mam wrażenie, że ja nie twierdzę, że on będzie zmieniony jako premier, bo to nie byłoby nic dobrego przed wyborami. Ale może będzie taka konieczność, a może będzie taka dyskusja, a może będą takie przepychanki, że pozycja Pana Premiera Morawieckiego może stać się w którymś momencie zachwiana. I o tym pamiętajcie co mówię. Podobnie jak, zresztą mówiłem, że Pani Beata Szydło wcześniej, mówiłem też, że Pani Beata Szydło nie będzie miała całej kadencji zarządów PiSu po tych wyborach. I rzeczywiście nie miała. Ale też powiedziałem, chyba w fakt24.pl swego czasu, wtedy kiedy Pani Beata Szydło została odwołana, powiedziałem, że dużym błędem PiSu jest odwołanie Pani Beaty Szydło. I ktokolwiek stanie na jej miejscu jako premier, to będzie błędem. Z perspektywy czasu myślę, że twarz Pani Szydło dla PiSu była jakaś taka stabilniejsza i wydaje mi się, że PiS popełnił pewien błąd zmieniając premiera.
39:40
Podsuwając Pan Premier, a stawiając tam stanowisko Pana Premiera Mrowieckiego, myślę, że będzie jeszcze wokół pozycji premiera burza, albo przetasowanie, albo coś nagłego. Pamiętajcie o tym co dzisiaj mówię, a na niektóre inne rzeczy się w krótkim czasie przygotuję. Wszystkiego dobrego, pozdrawiam i do niebawem. Czołem.