27 lutego 2018
Co na to sceptycy
Audycja dotyczy przypadków, w których jasnowidzenie pomogło w odnalezieniu zaginionych osób. Krzysztof Jackowski przedstawia dwa konkretne przypadki z 2017 roku, w których jego wizje doprowadziły do odnalezienia ciał zaginionych. Podkreśla, że jasnowidzenie jest realnym procesem, który może być skuteczniejszy niż tradycyjne metody poszukiwań.
Przepowiednie z tej audycji · 3
„wskazałem, że na prostym odcinku drogi jadąc ta pani, prawdopodobnie jakieś zwierzę, pies czy inne zwierzę wyskoczyło jej na drogę”
„Wskazałem miejsce, rów wodny przy Żwirowni.”
„Jasnowic odnalazł naszego ojca.”
Pełny transkrypt · 9 fragmentów
Ta audycja nie ma znaczników czasu (transkrypcja Whisper) — linki prowadzą do początku nagrania.
—
Fragment 1
Dobry wieczór, Krzysztof Jackowski. Dzisiejsza w miarę krótka audycja zatytułowana jest Co na to sceptycy? Tak prawdę mówiąc to nie liczę na ich jakąkolwiek odpowiedź kiedykolwiek, na fakty, które podaję o jasnowidzeniu, ale należy im zadawać takie pytania. Zobacz to światełko jest dobrze ustawione, dobrze. Szanowny, szanowni Państwo, dzisiaj chcę wam podać dwa przypadki, dwa przykłady, które pokazują, że jasnowidzenie nie jest niczym aż tak przypadkowym i rządzi się swoją logiką i że jest realne. Dwie sprawy z 2017 roku, czyli świeże sprawy. Otóż w kwietniu, w kwietniu dokładnie, 14 kwietnia 2017 roku, tu jest artykuł, zobaczcie, policja, zaginęła 30-letnia, 31-letnia kobieta, policja prosi o pomoc, to jest ta pani, ta pani zaginęła w kwietniu 2017 roku. Ona wyjechała wieczorem z Galerii Wołomin, nie wiem czy tam pracowała, czy była na zakupach i miała jechać, miała jechać do swojego domu, mieszkała na wsi, dość spora odległość od Wołomina, od Galerii Wołomin, wieś Ostrówka. Zaginęła, szukano jej kilka dni, ona zaginęła w pojeździe, wracała do domu, jeszcze dzwoniła do rodziny, że wraca i ślad po niej zaginął, telefon nie odpowiadał. —
Fragment 2
Poszukiwania były na szeroką skalę robione przez policję, niestety nie przyniosły żadnego skutku. Dopiero po jakimś czasie, po kilku dniach rodzina zwróciła się do mnie i oto ja wskazałem, że na prostym odcinku drogi jadąc ta pani, prawdopodobnie jakieś zwierzę, pies czy inne zwierzę wyskoczyło jej na drogę, wzięła, no mocno odbiła samochodem, charakterystyczne, że poczułem wizję, że w tym miejscu, gdzie to się stało, wzdłuż szedł duży ruch z wodą, już głęboki ruch i krzaki były i ona odbijając, żeby nie uderzyć w to zwierzę, wpadła, wyleciała z szosy, wpadła w ten ruch z wodą i tam tkwiła. Krzaki skutecznie zasłaniały miejsce tragedii. Na co dzień przez te kilka dni, jak szukano jej, przyjeżdżały tam samochody i nikt nie zauważył, że tam doszło do wypadku, że ta kobieta nieżywa jest w tym samochodzie i że w ogóle tam ten samochód jest. Wskazałem to na mapie, wysłałem to wieczorem, tutaj jest Jasnowic, odnalazł ciało Katarzyny, to jest jak widzicie ta sama pani, ta sama pani, która była jako zaginiona. —
Fragment 3
Wskazałem ciało i tam rzeczywiście znaleziono na drugi dzień rano, ja to wieczorem wysłałem mailem, rano znaleziono samochód, w którym było ciało tej kobiety, która de facto zginęła przez nieszczęśliwy wypadek, sprawa się wyjaśniła. Ale tu się stała jeszcze rzecz bardzo dziwna. Otóż to się ukazało, jak widzicie Państwo w fakcie, w gazecie, ten artykuł, i pewna rodzina, która przeżywała tragedię zaginięcia swojego ojca od listopada, to był, to, to się wszystko wydarzyło pod koniec kwietnia, właściwie w połowie kwietnia 2017 roku, a 2016 roku w listopadzie, w połowie listopada zaginął Pan, który się nazywał Stanisław Skrzeszewski, ze wsi Orzeszówka. To jest gdzieś, są te same rejony. Ten Pan zaginął, tu jest też jeden z artykułów, które wydrukowałem, ogłoszenie o zaginięciu tego człowieka. Ten Pan wyszedł z tej Orzeszówki i ślad po nim zaginął. Były poszukiwania policji, psy tropiące, ludzie ze wsi szukali, nikt nie był w stanie odnaleźć tego Pana. Ci ludzie przeczytali, o tu ten artykuł, że w ich okolicy, ja wskazałem ciało tej kobiety i pomyśleli sobie, a może skorzystamy z jasnowidza. —
Fragment 4
Pamiętam, że kiedy zjawili się u mnie, przyjechali do mnie do Warszawy, ja akurat byłem w Warszawie, no i w umówionym miejscu spotkaliśmy się. Ja właściwie nie widziałem się z tymi ludźmi. Moja asystentka z poczekalni wzięła od nich torbę, reklamówkę, w której było parę ciuchów tego Pana. Przyniosłem ją do pokoju. Zacząłem się skupiać i poczułem, że ten człowiek ze wsi poszedł do miejscowości oddalonej kilka kilometrów od tej wsi. W tej miejscowości załatwiał coś w urzędzie, po czym wracał pieszo do wsi, ale szło z nim dwóch mężczyzn. Nie umiałem powiedzieć do końca, czy oni jemu coś zrobili, czy inny nieszczęśliwy wypadek się wydarzył, chociaż okoliczności, tam gdzie były jego zwłoki, okazały się dość zagadkowe i dziwne, więc mogło być tak, że ci dwaj mężczyźni, którzy z nim wracali, mogli mu coś zrobić, zwłaszcza, że prawdopodobnie ten człowiek wniósł jakieś pieniądze, które w urzędzie dostał właśnie wracając. Wskazałem miejsce, rów wodny przy Żwirowni. To miejsce jest oddalone od drogi, którą miałby iść do wsi, czyli jakby z tymi dwoma mężczyznami on zmoczył z drogi, poszedł w inne miejsce i wyrysowałem rysunek. —
Fragment 5
Rysunek z charakterystycznymi miejscami tymi, no i powiedziałem, żeby rodzina poszła w to miejsce. To była niedziela, kiedy zrobiłem tą wizję. Nocą wracałem do Człuchowa. Wróciłem pierwsza, druga w nocy. Od razu położyłem się spać. Rano o ósmej obudził mnie natarczywie dzwoniący mój telefon. Pierwszy raz odrzuciłem połączenie. Chciałem jeszcze pospać, bo mówię, niewiele spałem, ale ten telefon dalej dzwonił i odbieram go i słyszę kobietę w tym telefonie, która mówi, proszę pana, my panu chcemy bardzo podziękować za wskazanie zwłok naszego ojca. O co chodzi? A ona mówi, no ten z orzeszówki. Myśmy poszli rano dzisiaj i brat mój, a syn zaginionego zauważył w rowie ubrania. Jak zaczęliśmy to ruszać, to jest ciało w silnym rozkładzie. Szanowni Państwo, pół roku szukano go. Jasnowic odnalazł naszego ojca. To jest ten rysunek, który ja narysowałem. Oczywiście widzicie, że ogłoszenie o poszukiwaniu tego człowieka, a człowiek, którego ja znalazłem, dobrze chyba widzicie, dobrze, to są te same twarze. Szanowni Państwo, dwa przykłady. Gdybym nie znalazł tej kobiety, to ci ludzie z tym zaginionym z okolicy by się prawdopodobnie do mnie nie zjawili w ogóle. —
Fragment 6
Okazało się, że kobieta, która znacznie później zaginęła i ja ją po paru dniach wskazałem, to to zdarzenie spowodowało, że ci ludzie, ta rodzina zwróciła się do mnie i znalazłem ich ojca, który zaginął znacznie wcześniej tam w okolicy. Być może to ciało nie byłoby w ogóle odnalezione, a policja miałaby cały czas kłopot. Zostawmy na boku policję. Oto tymi dwoma przykładami. Chcę powiedzieć Państwu, że jasnowidzenie jest procesem bardzo realnym, bardzo prawdziwym. Może niektórzy z Was, którzy mnie substytutują, czy jak to się tam nazywa, znudzą się moimi różnymi przykładami, które podaję, ale dziękuję Wam, że to robicie. Dziękuję za zainteresowanie tak duże tymi moimi filmami. Będę starał się je robić częściej teraz. Może one będą krótkie, ale bardzo treściwe. Po co? Po to, żebyśmy sobie wszyscy znali sprawę, że jasnowidzenie jest faktem, że to jest fakt. Drodzy Państwo, te dwa przykłady na pochybel z sceptyką i różnym twardogłowym umysłom, którzy uważają, że prócz ich nauki wzorcowej nie istnieje nic więcej. Powtarzam Wam, że takie przypadki, których będę bardzo dużo dawał tutaj na stronach właśnie YouTube na moim kanale, one służą jednej bardzo ważnej rzeczy. —
Fragment 7
Dowodom na to, dowody, moje 30-letnie dowody na to, że te rzeczy są jak najbardziej realne, prawdziwe i nie wolno się z nich śmiać, mało tego, one są skuteczne. Czasami bardziej skuteczne jak praca 100 czy 200 policjantów w terenie. I to tyle na dzisiaj, ale jutro pozwolę sobie na dłuższą transmisję. Umówmy się, że ona będzie o godzinie 20, a jutro powiem Wam rzecz, która jest według mnie przełomowa. Otóż po wielu przemyśleniach dochodzę do wniosku, że okej, jasnowic, mogę się nazywać jasnowic, ale podejrzewam się o to, że jestem też medium. Pachnie to spirytyzmem, chociaż ja nie myślę, żeby było w tym coś bardzo złego. Dlaczego? Dlatego, że zwłaszcza ostatnio miałem często przypadki, kiedy znalazłem zwłoki, to zmarły, na pewno zmarły dały mi impuls. Mój kontakt ze zmarłymi uznaję w wielu wypadkach za realny. I nie mogę tego przemilczeć. Długo zastanawiałem się nad tym, co jutro Państwu powiem, a będę musiał powiedzieć Wam kilka bardzo odważnych słów o sobie. I żyłem w tym wiele lat, a na starość odkryłem, że to tak jest. I nie do końca wiem, co o tym myśleć, ale na pewno w jakiś sposób zmarli się ze mną kontaktują. Ja się tego nie boję, nie czuję nic złego z tego powodu. —
Fragment 8
I myślę, że powinienem o tym opowiedzieć. Jutro dłuższa audycja. Jackowski to medium, tak się będzie prawdopodobnie nazywała. I podyskutuję z Państwem, bo się wstawię jakiś monolog. Ja nie wiem, czy się tutaj... Oj, 422 widzów, no to dziękuję serdecznie, dopiero to widzę. Ale czemu tutaj nie ma żadnych, jakiś tam od Was pism, jakichś pytań, to by bardzo chętnie mi pomogło. Może ktoś z Was wie, jak to zrobić, żeby tu się coś pojawiało, to ja bym bardzo chętnie wówczas to uruchomił, ale na razie się na tym nie znam, a może to jest niemożliwe, to zobaczymy. Tak czy inaczej, słuchajcie, audycje postaram się robić teraz często. One będą co dwa, co trzy dni, na pewno jutro o 20 będzie pierwsza taka konkretna audycja. One będą dotykały różnych rzeczy. Ja nie będę mówił tylko i wyłącznie o tym, a zobaczcie, tu znalazłem następne zwłoki, bo to by było dla Was trudne. Ja będę starał się wiele rzeczy analizować na różny sposób i będę robił tą niezbitą kolekcję dowodów na to, że jasno widzenie istnieje. Zobaczcie, policja tą sprawę ma w aktach jako wyjaśnioną, tą sprawę, która pół roku im nie dawała spokoju wyjaśnioną, a tu siedzi facet, który pomógł to wyjaśnić. —