Podczas audycji Krzysztof Jackowski omawia problem organizacji spotkania w Kołobrzegu ze względu na ustawę o zgromadzeniach, a następnie prezentuje wizję śmierci i pośmiertnego życia Michaela Jacksona. Wizja zawiera informacje o jego dzieciństwie, karierze artystycznej oraz procesie duchowym po śmierci.
0:00
Dobry wieczór państwu. Witam. Na początku małe wyjaśnienie, po czym bardzo ciekawe doświadczenie dzisiaj mam nadzieję. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Za chwileczkę wyjaśnienie, którego nie miało być, a bo zawsze zapominam. A jako pierwsza dzisiaj napisała Małgorzata Opor 927, a brzmi jej wpis tak: "Witam serdecznie Krzysztof, kiedy spotkanie w Kołobrzegu? Pozdrawiam Scrutborga". No właśnie i tu mamy problem. Ja tak się cieszyłem z możliwości naszego spotkania w Kołobrzegu, które miałem zamiar zapowiedzieć na uważam miało się odbyć dwa razy. Pierwszy powstałby na przełomie właśnie maja, a właściwie już początku czerwca, drugi w wakacje. Ale jest problem. Oto
1:15
yyy oto taki problem, że zapomniałem, a ktoś mi to przypomniał o ustawie o zgromadzeniach. Drodzy państwo, jeżeli jeżeli z tego wynikają różne problemy i właśnie może ktoś z was ma pomysł yyy jak to zorganizować, jak to zrobić. Dlaczego? Dlatego, że tak spotkanie by się odbyło na zasadzie czysto koleżeńskiej. Yyy, ja bym bardzo się cieszył ze spotkania z wami. Yyy, to spotkanie mogłoby i północy trwać. Yyy, chętnie bym odpowiedział na szereg pytań, a także bym porozmawiał z wami na temat waszych przeżyć. Yyy, tylko właśnie ustawa o zgromadzeniach. Okazuje się, że plaża jest też, plaża w Kołobrzegu jest też miejscem publicznym, w dodatku jest plażą i jeżeli by przyjechało, nie wiem, 100 osób, 200, a może więcej, to jest to zgromadzenie. I tu jest problem, bo żeby zwoływać zgromadzenia, okazuje się, że podobno trzeba mieć jakieś zgody z miasta, z danego terenu. Trzeba mieć, powinno się mieć wynajętą jakąś ochronę.
2:31
yyy no powinno nastąpić szereg yyy rzeczy, które yyy dałyby bezpieczeństwo ludziom y którzy by przyjechali. I okazuje się, że o tym wszystkim mówi ustawa o zgromadzeniach, o której ja właściwie co nieco słyszałem, ale nie zdawałem sobie z niej sprawy. Więc gdybyście mieli jakiś pomysł jak to zorganizować, żeby to miało ręce i nogi, a zarazem no nie było to wbrew prawu, to bardzo proszę piszcie do mnie na mailu, czy czy jakkolwiek, czy tu pod komentarzami pod pod filmem. Może da się coś zrobić, bo chciałbym się z wami spotkać i zapewne wielu z was chciałoby się ze mną spotkać. No ale to trzeba przemyśleć, zastanowić się jak właśnie dostosować się do tej ustawy o zgromadzeniach. A wbrew prawu no nie zamierzam występować, bo bo no bo się nie powinno występować wbrew prawu. Drodzy państwo, przynajmniej pierwsza część audycji
3:47
mnie kusi od jakiegoś czasu, żeby wrócić. Zastanawiam [parsknięcie] się tylko nad którym z nich. Wydrukowałem sobie zdjęcie już z późniejszego okresu życia Michaela Jacksona, ale ja sobie jeszcze wydrukuję Lenona. Ja robiłem na temat Lenona wizję, ale dzisiaj chciałbym coś innego zrobić. Już zaraz wydrukuję sobie Lenona na szybko. Dobrze, Lenon. Grafika jest dobrze drodzy państwo. Śmierć, przejście, zdjęcie takie właśnie, żeby ono było takie. Poczekajcie, bo muszę wybrać odpowiednie zdjęcie już. Sekundkę. John Lennon.
5:06
Nie wiem, nie, tu jest ze słabo czoło widoczne. Chwilkę cierpliwości. Lenon, grafika. Dobrze. John Lenon mam. Miejmy nadzieję, że ono będzie do Tak [parsknięcie] jest. Dobre zdjęcie. Drukuję. Tak. Okej, drukuję już. Dla tych ludzi, którzy z przypadku mnie oglądają, na mojej stronie można szereg spraw ujrzeć, które wykonałem metodą miastobidzenia. To daje mi namiastkę moralności jakiejś, że mogę spróbować skupiać się tu przed kamerą na temat właśnie tutaj Joh Renona wydrukowałem sobie. Dobrze, żeby nie nie przekładać.
6:25
Michael Jackson. Jeden i drugi postacie charyzmatyczne, artystyczne, postacie wybitne pod względem swego artyzmu, ale też życiorysu, życiorysu buntów w tym życiorysie. Michael Jackson. Czekajcie tylko zobaczę, żebym Dobrze już, już, już. Śmierć, ich odejście, śmierć.
8:19
>> [parsknięcie] >> On mi się kojarzy nad takim strumieniem bardzo czystej wody w otoczeniu przyrody. On sobie siedzi oparty o jakiś konar, bardzo blisko tego strumienia i dał mi poczuć, że każdy ma swój świat i wraca do niego. Światów może być nieskończenie dużo. Niektóre światy są puste, opuszczone przez dusze, ale światy nadal są. >> [parsknięcie] >> Wnosisz do swego świata to, co najlepsze.
9:45
Jakie to niezwykłe być na swoim koncercie. ale być jednym z licznych w tłumie i obserwować siebie na scenie. Tak naprawdę w moim świecie nie jestem Michaelem. Chociaż Michael ma tam swoje miejsce.
11:24
On idzie i rzuca w powietrze wspomieniami. One się materializują jak fontanny. widzi sceny i przeżycia z tego wynikające. Nie chciałem tego mówić, ale drugi Raz tobie się skojarzyło. Odrzuca tylko dzieci. Nie chcę wspomnień.
13:06
On nie jest, on nie jest Micherem. On jest posłańcem. >> [parsknięcie] [odchrząknięcie] >> Ci wszyscy ludzie, którzy byli, którzy wiedzieli o nim, są z nim jako odbicie, jako przeżycie.
14:35
Życie i światy istnieją tylko na poziomie psychicznym. Fizyczność świata i wszechświata jest złudą. Duchowość to obszar psychiczny.
15:54
A mówi, że błędem jego było wypieranie się własnego ciała za życia. On odrzucił Michaela. Istnienie Michaela, wcielenie Michaela nie jest nim. On to tak było można wybrać postaci różne, którymi się było w różnych wcieleniach. wcale nie został przy Michenu.
17:29
On jak zmarł, to szybko odszedł od swojego ciała i były jakieś drzwi obrotowe, obrotowe drzwi i on w tych drzwiach stanął obrotowych i się obracał. To mu się nawet spodobało. Jak gdyby albo sobie nie zdawał do końca sprawę, że już nie jest w ciele, albo go w ogóle ciało nie interesowało. Potem wyszedł z tych obrotowych drzwi, spojrzał, była dość wysoka, jakiś wysoki korytarz czy taka, nie? To coś więcej jak korytarz. I spojrzał na sufit i się zaczął unosić. To mi się wydawało zabawne.
18:50
Potem z dość daleka patrzał na zamieszanie wokół jego ciała. Jakieś dwie kobiety przybiegły i przyniosły coś jak taki pokrowiec. A to nie był pokrowiec, to było coś, co pompowali tym coś. odszedł z tamtego miejsca. W ogóle go to nie interesowało, [westchnienie]
20:09
bo tam jest już ciemno. On jest na ulicy, na chodniku i czuję się wspaniale, uniwersalnie jest. On czuje swoją uniwersalność, bardzo dobre samopoczucie. Gdzieś jest oparty o coś i jakiś budynek, wieżowiec na chodniku i się przygląda ludziom jak przechodzą. nie czuł żadnych potrzeb i żadnych zależności.
21:32
pomyślał o domu i znalazł się w domu. jakby nie musiał przemierzać drogi, znalazł się w nim. Tam starsza kobieta na niego czeka. jakby babcia. C Potem nagle jest dzieckiem.
22:52
gra z chłopcami w jakąś grę na dworze. bawi się, gra w coś, ale myśli o ojcu. On myśli, żeby zaimponować ojcu. myśli, żeby ojcu, żeby ojciec zadowolony był.
24:15
>> [odchrząknięcie] >> Jako dziecko on ma trzy różnokolorowe koperty. Trzy koperty, które każda z nich ma inny kolor. Żółta, jasnobrązowa i zielona. W tych kopertach coś jest. Jakieś magiczne słowa on ma zapisane i on w to bardzo wierzy.
25:53
Lena lub Laura jako chłopiec był oczarowany dziewczynką Lena lub Laura. Ale ona on jej nie pożądał. On się nią fascynował. Teraz patrzę, jak jego ojciec przyjechał jakimś dostawczym samochodem. Ciągle był spocony albo przepocony.
27:14
On był w jakiś sposób przez ojca złamany psychicznie. był Ojcu, nie lubiał go, a był podporządkowany. Wszystko podświadomie, co robił, to robił dla ojca, którego nie lubi, ale zarazem chce mu zaimponować. Mama nie umie dać mu ciepła w jego pojęciu. A on mimo, że się stara, nie ma akceptacji. Nie czuje akceptacji. Tak jakby od niego się wymaga więcej, jak on może zrobić. I nikt nie bierze pod uwagę, że on tego nie może zrobić,
28:31
tylko że on nie rozumie, że może dać z siebie więcej. Akceptację widział u dzieci, u chłopców. którzy byli pewniejsi siebie, szczęśliwsi w jego oczach. On tak myślał. Jego seksualność stawała się nijaka.
29:54
Jego seksualność nie była zdeterminowana w jednym kierunku. Jego między dziećmi czuł się bezpiecznie jako dziecko, jako chłopiec. On nie chciał robić jako dziecko tego, co robił, do czego bo był namawiany, a zarazem chciał zaimponować, chciał sprostać, ale widział najczęściej niezadowolenie.
31:19
smutne dzieciństwo miał. Ciągła zależność w jego psychice, żeby zaimponował, żeby ktoś był zadowolony. Nie on, ktoś na przykład rodzice To dzieciństwo przełożyło się u niego na całe życie. To poczucie zależności i chęć, żeby ktoś był zadowolony.
32:47
Chciał być mistrzem, żeby ktoś był zadowolony. Nie on, ktoś Nikogo nie oszukałem. Oszukałem sam siebie, nie akceptując się.
34:06
Mój sukces nie dał mi ulgi. Dzieciństwo zbyt długo trwało. To wrosło we mnie. Nie potrafiłem inaczej jak tylko starać się, żeby ktoś był zadowolony. Nie miało znaczenia ile posiadam. Cały czas musiało być lepiej. doskonalej. Dlatego też wyparłem się siebie, chcąc stworzyć siebie lepszego, estetyczniezego, innego. Akceptacje tylko widziałem u dzieć.
35:21
One były zadowolone. Im wystarczało to, co było zwyczajne. Nie musiałem nic więcej dla nich, ponad to, co mogłem i chciałem. Zostałem na poziomie dziecka, które musi się starać, żeby ktoś był zadowolony. I to dziecko było we mnie do ostatniej chwili.
36:58
Dlatego go odrzuciłem. Byłem okaleczonym chłopcem, który był skazany dążyć do doskonałości. Ta zależność została mi do końca.
38:15
Cokolwiek bym nie osiągnął, nie zwalczyłbym tego w sobie.
39:47
Tak. Zbyszek BMW pisze: "Jak nie analizy polityczne, to wizje o ludziach nie mających [parsknięcie] wpływu na przyszłość". Skoro tak jest, Zbyszku BMW, to co ty tutaj robisz? znak zapytania Nie. Ta.
41:12
Dzwoni córka. Powiem, że oddzwonię. Ja przepraszam, robię audycję. Oddzwonię za chwilę. A dobrze wszystko? Tak. Tak patrzę co piszecie.
42:32
Smutne miał życie. Jak to często w życiu jest, że sukces jest wynikiem pełne pewnej traumy w życiu. ągamy. Powiem państwu coś po tej wizji. Zawsze mi się za dzieciństwa kojarzyło, wydawało, że mama moja bardzo lubi mojego brata. Mnie mniej. Może tak nie było, ale mi się tak wydawało. Pamiętam, chodziłem ludziom wrzucać węgiel do piwnic.
43:47
Wtedy prawie wszyscy palili węglem. pracy było dużo, można było zarobić pieniądze. Pamiętam jednego razu, latem wrzucałem jakimś ludziom do piwnicy węgiel. Była to żmudna praca, ponieważ trzeba było wiaderka naładować, zejść po schodach i wrzucić jakieś piwnicy bez okna ze dwie czy tam trzy tony węgla. Było to lato ciepło. Umorosałem się, okurzyłem się tym węglem, ale wrzuciłem. Tam się ileś płaciło od tony. Państwo mi zapłacili i ja taki brudny pobiegłem, pobiegłem do Samu. To się nazywał sam ten sklep w Czuchowie. To był taki nowoczesny za komuny sklep, bo z koszykami się chodziło między ladami się wybierało, co się chciało kupić. I na półkach jeszcze było sporo rzeczy. I kupiłem mamie taki rondelek czerwony. Pamiętam, że był czerwony i takie morele w puszce. To był towar zagraniczny.
45:04
Tylko na to starczyło mi za te węgiel wrzucony i biegiem taki brudny leciałem do domu i myślałem jak się mama ucieszy. A mama a mama jak zobaczyła mnie z tym garnkiem brudnego od węgla z tym garnkiem mówi: "A co ty rozum postradałeś? Przecież ja mam pełno garnków. Na co mi ten garnek? I nawet go nie odebrała ode mnie. Ja go kupiłem i chciałem dać mamie tylko dlatego, że uważałem, że mama mnie mniej kocha od brata. Nie macie pojęcia. A może i wielu z was ma pojęcie, jak to się wryje w człowieka. Dziś jestem ponad 60letnim facetem.
46:22
Nie mam o nic żalu, tylko pamiętam to z dzieciństwa. Do jutra. Pozdrawiam państwa.