Audycja dotyczy zeznań Krzysztofa Jackowskiego w sprawie świadka koronnego Masę, który oskarżył boksera Andrzeja Gołotę o sprzedaż walki. Jackowski relacjonuje swoje doświadczenia związane z tą sprawą oraz krytykuje nieprawdziwe informacje, które Masa rozpowszechnia na temat Gołoty i Pershinga.
0:00
Dobry wieczór, Krzysztof Jackowski. Jest tu trochę ciemno, ale może jakoś to światło bardziej nakieruje na siebie. Wszak tło chyba nie jest tak ważne. Tytuł może nie jednego zbulwersuje, bo co tam jasnowidz będzie się wypowiadał na temat masy. Świadka koronnego masy. Ja od długiego czasu chodzi za mną powiedzenie paru słów, jakiemu panu masie. Dlatego, że ten człowiek w moim pojęciu obraził mnie swego czasu wypowiadając jakieś rzeczy na mój temat, że jego największy przyjaciel Pershing zginął przeze mnie. Ale o tym na koniec. Masa napisał, a właściwie naopowiadał pisarzowi wiele opowieści różnych i wydał wiele książek. Masa okazuje się człowiekiem, pisarzem w tej chwili,
1:16
no bo tak się to już utarło, że co człowiek, który miał związek z mafią, no fakt faktem skruszony, świadek koronny, no ale też wielki, wielki, ja to mówię w cudzysłowie, pisarz. No niech on tam będzie, niech pisze. W jednym wywiadzie, nie wiem czy w książce, ale w wywiadzie kiedyś wypowiedział się, że Gołota, Andrzej Gołota, bokser wagi ciężkiej, w 1999 roku sprzedał walkę z Grandem, która się odbywała w Atlantic City, w Stanach Zjednoczonych, w hotelu Donalda Trumpa. Podajże w drugiej lub trzeciej rundzie Gołota padł na deski, został znokautowany. No i Masa wypowiedział się publicznie, kiedy promował swoją książkę, że on twierdził, iż było to dogadane z Pershingiem, szefem mafii pruszkowskiej, który był na tej walce osobiście, a też on był z Pershingiem,
2:31
że Masa był z Pershingiem dogadany i że Pershing przywiózł kilka milionów dolarów walizce ze Stanów Zjednoczonych do Polski i się podzielili tym pieniądzmi. Właśnie obstawił walkę, walkę, którą rzekomo pan Gołota sprzedał, dogadał się, że przegrał. Otóż, wierutna bzdura. Chcę powiedzieć, że ja zeznawałem przeciwko Masie. Zeznawałem w 2017 roku w lipcu. Gołota podał do sądu Masę o tą wypowiedź. Pani Gołotowa na swoim blogu czy Facebooku napisała dość konkretne słowa w stosunku do tego pana Masy, kim on jest. Jemu się to nie spodobało i tą panią Gołotową Mariolę Gołotę też podał do sądu Masa. Czyli Gołota podał Masę do sądu, a Masa żonę Gołoty. W jednym i drugim przypadku w sprawie Gołoty byłem w sądzie w Warszawie i tam zeznawałem.
3:51
Akurat był ze mną też znany komendator sportowy pan Kostyra, czyli i ja i pan Kostyra. Teraz powiem dlaczego zeznawałem, a w Człuchowie 25 lipca 2017 te same zeznania złożyłem w sądzie w Człuchowskim. Tutaj jest oczywiście masy, nazwisko jest skreślone, żeby nie miało do mnie pretensji. Tak jest to wezwanie do sądu i tutaj Marjora Gołota, pozwana i tak dalej. Ja jako świadek. Może wytłumaczę dlaczego o tym chcę powiedzieć i po co. Szanowni Państwo, więc było to tak. Ja na walce Gołoty z Grantem w 1999 roku byłem. Byłem osobiście, był tam też właśnie pan Kostyra, było wielu miłośników boksu. Ja może do specjalnych miłośników boksu nie należę, ale ja zostałem zaproszony przez pana Gołotę i się bardzo z tego powodu cieszyłem. I pierwszy raz w życiu widziałem walkę, widziałem boks na żywo i to jeszcze w takim wydaniu. Był tam też Pershing.
5:07
Ja właściwie leciałem, znaczy nie, źle mówię, do Stanów poleciałem bez Pershinga, bo Pershing już tam był jakiś czas. Ale to Gołota mi kupił bilet w jedną i drugą stronę na samolot. I Gołota też zadbał o to, żebym poleciał. Dostałem wtedy dziesięcioletki obwizy do Stanów Zjednoczonych, co mnie bardzo zdziwiło. Wcale się nie musiałem o nią prosić. Po prostu pojechałem do ambasady i ją otrzymałem. Co chcę powiedzieć. Widziałem tą walkę. Byłem blisko Gołoty przed samą walką. Pamiętam, kiedy to w hotelu Donalda Trumpa, tam gdzie w podziemiach właśnie był ten ring, ta cała hala widowiskowa, hotel potężny, jak miasto w tym Atlantic City. Powiem wam parę ciekawostek, takich w ogóle trochę śmiesznych, ale bardzo sympatycznych. Pamiętam, to może było dwa dni przed walką.
6:24
Gołota był bardzo często przy nas, przy mnie, przy Pershingu. Wszyscy go poklepywali, tam dużo Polaków było, na tą walkę przylecieli. Gołota był wyraźnie, w mojej ocenie, wyraźnie taki stłamszony, taki bez werwy do życia. Pamiętam, jak jedliśmy wspólnie jakiś obiad, to bardzo dużo Gołota. Wtedy pewnego, późnego popołudnia, to chyba było dwa dni przed walką, Pershing do mnie mówi, że, słuchaj, jak chcesz zobaczyć, jak trenuje Gołota dzisiaj, to pójdziesz razem ze mną, tak za godzinę to zobaczymy. Ja mówię, no bardzo chętnie. Myślałem, że pójdę na jakiejś tam, do jakiejś hali, gdzie będzie boksował, a Pershing mnie prowadzi przed hotel, pod postój taksi, wsiadamy do taksówki, a wcześniej wsiadł do taksówki innej Gołota, no i każdemu temu kierowcy jechać za tym samochodem, którym jedzie Gołota. Ujechaliśmy może trzy kilometry wzdłuż oceanu, tam było takie podłużne molo,
7:40
wegiem ono szło, właśnie do hotelu Donalda Trumpa, czyli oddaliśmy się od hotelu o trzy kilometry, po czym stanęły nasze samochody, wysiadł Gołota, więc my też wysiedliśmy, Gołota poszedł kawałeczek do tego molo i linią prostą, tak jak molo prowadziło do hotelu Donalda Trumpa, on sobie po prostu spacerkiem szedł. Ja tak idę, my oczywiście mu nie przeszkadzaliśmy, my szliśmy tam za nim paręnaście metrów, ale w połowie tej drogi ja mówię do Pershinga, ja mówię, słuchaj, to wie, lepiej mu było wyjść z hotelu, ujść półtora kilometra w jedną i półtora w drugą, by też przeszedł trzy kilometry, po co on jechał terytom? A Pershing się zaśmiew powiedział, słuchaj, a może on jest zbyt leniwy i może by tyle nie szedł, a jak już go wywieziono, to musi wrócić. No, śmieszne to, ale takich coś pamiętam. Im bliżej walki, tym widziałem, że Gołota był bardzo stremowany, coraz bardziej stremowany. Przyszedł wieczór walki. Pershing bardzo stawiał na Gołotę, wydaje mi się, że on bardzo duże pieniądze postawił na Gołotę.
8:57
Pamiętam, że na walkę przyszedł z bukietem róż, duży bukiet róż, w garniturze, elegancko ubrany. No i zaczęła się walka, obiecująco. Pierwsza, druga runda Gołota górował, nawet Grand był na kolanach w pewnym momencie. Wydawałoby się, że walkę Gołota ma w jednej garści wygrano. Podajże w trzeciej rundzie padły trzy, cztery strzały. Siedziałem, ja siedziałem blisko tego ringu, blisko tego, gdzie walczą bokserzy i powiem wam, że te ciosy było słychać. To było straszne. On padł, Gołota padło, on był zamroczony. Koniec walki. W tym tłumie, oczywiście bardzo dużo ludzi wiwatowało za Grandem, ponieważ Polaków było mało. Przepraszam, ale kater mamy. I widziałem w tym tłumie Pershinga. Szedł poklepać, pogratulować miło wszystko Gołocie, ale był tłum i on stojąc jak gdyby w takiej kolejce, żeby tam dojść, trzasnął tymi różami na ziemię.
10:12
Już ich nie podniósł. Wściekły był. Massa w pewnym wywiadzie powiedział, że Gołota obstawił przegraną, że Pershing obstawił przegraną Gołoty i wygrał 7 milionów dolarów. Że rzekomo miał znajomości, chyba musiał mieć w Stanach i w Polsce też na lotniskach, nie wiem, w tych przejściach celnych, że te 7 milionów dolarów przywiózł w walizkach. Tak się składało, że wracałem z Pershingiem, z jego córką i jeszcze dwiema innymi osobami do Polski. To zeznawałem właśnie w sądzie. I tutaj jest dowód niezbity. Lot do Polski to było zresztą bardzo krótko przed zabójstwem Pershinga. Dwa, może tygodnie, może trzy, chyba dwa tygodnie gdzieś w tych granicach. Wyobraźcie sobie Państwo, że lecieliśmy z Nowego Jorku do Warszawy. Pamiętam ten poranek, wylądowaliśmy wcześniej rano w Warszawie i widać, że całą noc padał śnieg, a rano taka chlapa się zrobiła.
11:32
Gdy wyszliśmy z lotniska, Pershing miał jedną z sobą niedużą balizeczkę, taki neseser. Gdy wyszliśmy w tej grupie z lotniska, przed lotniskiem czekał na nas samochód osobowy. To był jakiś Pershinga znajomy. Ujechaliśmy może z 50 metrów i dojrzeliśmy na drodze radiowóz, taki dżip radiowóz, kilku policjantów i taki dżip wojskowy, MSW to było. I panowie, którzy bardziej mi przypomniały o to mundury wojskowe, z karabinkami, ich było trzech, stali i blizakiem już ten samochód nasz był zatrzymywany. W momencie, kiedy stanęliśmy, pamiętam, że Pershing siedząc obok kierowcy, a my z tyłu, zdjął zegarek, który miał złoty zegarek i nosił złoty łańcuszek z taką rękawicą boksacką, złotą, zdjął ten zegarek i to dał córce i powiedział, słuchaj, weź to, bo na pewno będę aresztowany. Podszedł do nas, podeszło do nas dwóch tych wojskowych ubraniach panów i jeden policjant i mówi on, że dokumenty by chciał od nas wszystkich.
12:58
Podaliśmy dokumenty, paszporty, odniósł to do tego radiowozu, nam nie kazał wysiadać z samochodu. Staliśmy tak z 20 minut, a tam te dokumenty sprawdzano. Po czym, po czym przyszedł następny policjant i do kierowcy, nie do nas, tylko do kierowcy mówi, że czy my godzimy się na przejrzenie bagaży, z tym, że oni nie mają nakazu rewizji, tylko czy my wyrażamy taką zgodę. Każdy z nas powiedział, że oczywiście tak, bagaże były w bagażniku, więc kazali kierowcy wyjść. Kierowca tego samochodu otworzył bagażnik, otwierał każdy z bagaży i rękoma tam w jakiś sposób ruszał te rzeczy, żeby ten policjant mógł dojrzeć, co tam jest. Oprócz rzeczy jakichś osobistych, jakichś tam koszul, spodni, nie było tam de facto w tych bagażach nic, no i jakichś tam kosmetyków codziennego użytku. To na pewno zostało odnotowane i to na pewno był rozkaz, taka kontrola, bo wracał szef mafii pruszkowskiej do Warszawy i to była taka jakby pokazówka, że wiedzą, że wrócił.
14:18
Nie, przynajmniej tak Pershing twierdził, nikogo nie aresztowano i kazano potem nam pojechać, odjechać stamtąd. Masa twierdził w swojej wypowiedzi bardzo buńczucznie, że to Pershing się z nim podzielił tymi pieniędzmi, że przyrózł 7 milionów dolarów w walizce, że miał zaufanego celnika, który sam osobiście, znaczy ja to, znacie to chyba, kto się tam czyta prasę to czytał, bo to było tak całkiem niedawno, rok temu. Ja to zeznałem w sądzie i w sprawie Gołoty i w sprawie pani Marioli Gołota. Gołota wygrał sprawę z Masą, pani Gołotowa z tego co wiem też. Okazało się, że tak jak Masa bardzo często mówi, że ktoś konfabulował, on tak lubi używać tego słowa. Okazało się, że tutaj pan Masa w tak bardzo brzydkiej opowieści, do której wykorzystał pana Gołotę, konfabulował. Nie chcę używać bardziej dobitnych słów, bo brzydko to wygląda.
15:40
Zastanawiam się, jeżeli sobie pozwolił na taką konfabulację, na taką nieprawdziwą historię w stosunku do znanego boksera wagi ciężkiej, człowieka, który uważam chyba najbardziej ciekawym bokserem był w historii naszego boksu wagi ciężkiej. Pozwolił sobie na taką nieprawdę, to zastanawia mnie jedno, nigdy nie czytałem książek pana Masy, czytać nie zamierzam. Natomiast tak sobie pomyślałem, no przecież taki świadek koronny po czasie, po latach może pisać i mówić co chce. Leciałem samolotem chyba rok temu z Londynu do Gdańska, no i tam, któreś siedzenie niedaleko mnie, młody chłopak siedział z żoną i zajadlę czytał książkę Masy.
16:55
Przeprosiłem go i zadałem mu pytanie, co go tak tam fascynuje. A on mówi wszystko. Drodzy Państwo. Czy można ufać, czy się opowieści, czy ktoś mówi coś, za co potem musi przepraszyć? Pan Masa musiał i chyba to zrobił przeprosić pana Gołotę. W książkach piszę dużo. Jest taki reflen. Takiej mało znanej piosence Perfektu. Wieczorny przegląd moich myśli. Tak się ten tytuł nazywa. Poczekajcie.
18:10
A, chciałem zacytować coś. Ten reflen się kończy słowami, ale czy to prawda? Pan Masa pisze książki. I przeprasza za to, co mówi innych ludzi. Świadek Koronny to jest ktoś taki, kto zdecydował się na pokutę. Powiedział wszystko, co wie o wszystkich. I podstawa nie powinien konfabulować, a nie kłamać. To wszystko. Pozdrawiam.