Audycja dotyczy refleksji Krzysztofa Jackowskiego na temat wiary, duchowości oraz relacji z Bogiem. Porusza kwestie związane z interpretacją Pisma Świętego, rolą religii w życiu ludzi oraz osobistymi doświadczeniami związanymi z duchowością i przeznaczeniem.
0:00
Dobry wieczór, tytuł dosyć dziwny. Im więcej słucham Jackowskiego, tym bardziej wiem, że mówię przez niego demony. To jest mniej więcej zdanie jednej z osób, która napisała komentarz od którymś z moich filmów. Wcale się o to nie gniewam, wcale nie mam o to pretensji, ale właśnie to nie był tylko jeden taki komentarz. Wiele komentarzy, które bronią się osoby, które wysłuchały mojej audycji, powiedzmy co się z nami dzieje po śmierci, jakie są moje przypuszczenia, moje poczucia. To powiem Państwu, że wiele osób pisze, że po prostu ma, że Pismo Święte zabrania w ogóle, no tak jakoby nawet na ten temat mówić, na ten temat rozważać.
1:23
No właśnie, żeby nie było, z urodzenia, z wychowania rodziców jestem wiary katolickiej, przestrzegam dekalog na ile potrafię i czasami się modlę do Pana Boga, do Pana Jezusa, do Matki Boskiej, tak jak mnie rodzice nauczyli. Mniej chodzę do kościoła, mało chodzę do kościoła, przyjmuję kolędę w domu, zakupuję się jak przeciętny katolik, przynajmniej z tradycji, w której rodzice mnie wychowali. To nie oznacza, drodzy Państwo, że nie myślę na ten temat i czy nie zadaję sobie pytań, no otóż zadaję sobie szereg pytań i ja to rozumiem. Wiecie, religia nie jest czymś poddańczym, religia nie jest czymś, co powiedzmy jest, jakby to powiedzieć, czymś, przed czym mamy być na kolanach, mamy się bać. Bóg nie jest moim zdaniem postacią, której należy się bać, tylko Bóg jest czymś dobrym, miłością i czymś dobrym.
2:47
Chociaż patrząc na pismo Starego Testamentu, Nowego Testamentu, to można mieć chwilami wątpliwości, to nie jest grzeszenie, ani to też nie mówią przeze mnie demony, szanowni Państwo, tylko rozsądek i myślenie, bo przecież ja nie chcę wierzyć w coś bezmyślnie, bo to wiara będzie pusta. No pomyślcie, Bóg stworzył wszystko, Bóg miał aniołów, czyli gwardię swoją i pewien anioł się przeciwko niemu zbuntował. To mi wielokrotnie dawało do myślenia, no jak to, no przecież, przecież, przepraszam, bo tutaj top chat jest, ja nie widzę Waszych, może niech ktoś spróbuje coś napisać, bo ja nie wiem, czy on działa, bo wygląda, jakby nie działał ten top chat. No będę bez tego czatu, to mnie na przykład zastanawiało, ale zastanawia mnie wiele innych rzeczy, na przykład zastanawiałem się bardzo często nad pewną kwestią, jak powiedzmy Judasz, który, taki temat jest bardzo ciekawy przed świętami, no takie rozważania nie są grzechem,
4:05
tylko wątpliwościami, na które powinniśmy sobie próbować odpowiadać. Czasami nie znajdziemy na to odpowiedzi, ale powiedzmy, no przepraszam, bo ten top chat mnie tutaj uczestniczy. Ok, a, może ja właśnie, dobrze, ale tutaj nic nie ma, poczekajcie, jeszcze chwilkę, chwilkę, chwilkę mało. No dobrze, nie działa ten top chat, ale ok. Dobrze, i będę teraz mówił dalej. Na przykład Judasz. No pomyślcie nad taką rzeczą. Wtedy, kiedy była ostatnia wieczerza i Jezus powiedział: "Zaprawdę powiadam wam, jeden z was mnie zdradzi". Chodził, jak wiemy, o Judasza, zdradził go pocałunkiem, tym wskazując oprawcom aresztowanie Jezusa. Pomyślcie, zastanówcie się. Raz, z jednej strony, że Jezus wiedział, że Judasz go zdradzi, czyli było to jakoby przeznaczone. Ale coś więcej, przecież nie było to konieczne, ponieważ Jezus w tamtych czasach i w tym okresie swego życia na ziemi był na tyle postacią znaną, że nikt nie musiał Jego wskazywać.
5:32
Każdy wiedział, kim jest Jezus i jak wygląda, więc ci, co go mieli pojmać, doskonale wiedzieli, że to Jezus. Bardzo dużo w Piśmie Świętym jest podanych informacji, które kłócą się trochę z moją logiką, ale to nie oznacza, że jeżeli ja coś staram się zrozumieć, a swój ludzki rozum, to ja grzeszę albo Pan Bóg się nam je gniewa. Absolutnie uważam, że tak się nie dzieje. Druga kwestia jest taka, że rozważcie dwie kwestie, co do religii, co do podejścia zrozumienia wiary. Rozważcie dwie kwestie. Pierwsza to taka, że powiedzmy, jesteście rodzicem, wyobraźcie sobie matką lub ojcem. Macie dzieci, macie dzieci, syna i córkę. Syn ma powiedzmy 10 lat, córka ma 14 lat. No i wracacie któregoś dnia z pracy do domu, otwieracie drzwi i taki widok was zastaje.
6:52
córka, córka zaraz otwieracie drzwi w sieni, klęcz i trzyma ręce złożone i krzyczy: "Tato, bardzo cię wielbię, a syn leży krzyżem na ziemi i też mówi tato wielbię cię. Wy jako rodzice, zastanówcie się, co byście w tym momencie pomyśleli. Chyba trzeba iść z nimi do psychologa, oni się mnie lękają i wielbią zarazę. Jeżeli byście przyszli z pracy do domu i te same dzieci, córka by wlała wam w talerz zupę, którą ugotowała dla was, a syn by powiedział: "Tato, wiem, co to jest grawitacja, bo jak ciebie nie było, a mi się nudziło, to w internecie przeczytałem i już zrozumiałem, co to jest grawitacja. Pomyślcie, jakbyście byli zadowoleni ze swoich dzieci, dlaczego Bóg inaczej by nas miał traktować? Otóż wiara to czyny, wiara to odpowiedzialność, uwaga, na końcu za siebie, za kota na dachu, który chce jeść i śnieg spadł.
8:12
Was nie ma prawa to nie interesować, on żyje, nie waszego kota, za wroga, którego musicie nauczyć, że mimo, że on was nie szanuje, wy go szanujcie, żeby on zrozumiał, że jego nienawiść do was nie ma sensu, że odpłacacie mu dobrem. Wiele, wiele innych rzeczy. Jezus powiedział: "Chcesz iść moją drogą, musisz się zaprzeć samego siebie". To nie, że siebie wyprzeć. Musisz, wbrew chęci odwetu, być dobrym nawet dla wroga. Tym jest wiara. Wiara to bardzo ciężka praca w życiu. I oczywiście można i warto klęknąć przed Panem Bogiem. Ale wydaje mi się, że to się dla niego najmniej liczy. Życie i pomoc jeden drugiemu tu. Bo każdy z nas tu jest na pewnej zsyłce. No dobrze. Takie jest moje zdanie na temat wiary.
9:27
Ale jeszcze jest jedna kwestia. Być może rzeczywiście przeze mnie przemawiają demony. No, może te demony mi pomagają też czasami znaleźć zwłoki ludzkie. To nawet by pasowało. No bo demon, no to jest od złego. Gdzie jest demon, wie gdzie jest ciało ludzkie. No tak. Tak można tłumaczyć. Tylko czy to jest dobre takie tłumaczenie? Religia nie może nam dać oschłości myślenia i podporządkowania się pewnym mantrom religijnym. Ponieważ wtedy jesteśmy więźniami pewnej ideologii. A nie żywymi istotami, które mają stanowić od siebie dobro dla innych. Chociażby dla tego biednego kotka na dachu. Przed chwilą wyrzuciłem kawałek kiełbasy, więc myślę o tym kocie swoim bezdomnym.
10:45
Zobaczcie. Kościół mawia, że w piśmie pisze, iż osoby, które zajmują się sprawami z duszami, z duchami, iż osoby, które mają widzenia, iż osoby, które... No nawet ktoś jak Jackowski, który jakąś dziwną metodą psychiczną potrafi wskazać, gdzie są zwuki ludzkie. To są ciemne moce, to są demoniczne moce. Tutaj jednego roku znalazłem trzy ciała: chłopaka młodego, siostry zakonnej i policjanta w Olsztynie. Jednego roku. To nie, że siostra zakonna, to tutaj akurat demon by mi nie pomógł. Dlaczego by nie? To już tylko ciało. Widzicie Państwo, przykre to jest dla mnie z jednej przyczyny.
12:04
Z tej, że cała ta moja dokumentacja, którą możecie obejrzeć na mojej stronie oficjalnej, internetowej, mówi o jednej rzeczy. Mówi o tym, że psychika ludzka potrafi się wyłonić spoza ciała, będąc w ciele i poczuć to, co się stało z kimś innym. Ale ja jeszcze chcę na całkiem trochę inny w tej kwestii, ale inną historię Państwu opowiedzieć. Kilka dni temu, może trzy, cztery dni temu zadzwoniła do mnie pewna dość młoda kobieta. Może miała 30-35 lat. Ta Pani powiedziała, nie podaję danych tej Pani, jeżeli będzie to słuchała, a podejrzewam, że będzie, to ją pozdrawiam. I niech potraktuje ten przypadek, jej przypadek, który opowiem, oczywiście bez podania żadnych danych. Jako właśnie takie, powiedzmy, taka analiza tego, co jej się przydarzyło i już nieżyjącego mu mężowi. Dlatego, że to właśnie są dowody na to, jak jesteśmy mocno, raz, związani z przeznaczeniem, a dwa, to poczucia, przeczucia manifestują się czasami wiele razy przed zdarzeniem.
13:34
Ta Pani nie jest żadnym jasnowidzem, a przeżyła coś takiego. Zadzwoniła ta Pani do mnie, to już był dość późny wieczór i ona mówi, że chciałaby wysłać do mnie fotografię swojego małżonka, nie przepraszam, partnera. On jest Duńczykiem, tak powiedziała, ono jest Polką. No i oni od jakiegoś czasu z sobą żyli, byli szczęśliwi. Byli szczęśliwi, żyli z sobą. Bardzo się kochali, jak Pani zaznaczyła, byli dobrzy dla siebie. Proszę sobie wyobrazić, że nie tak dawno, powiedzmy miesiąc, półtora miesiąca wstecz, ta Pani mi opowiada, że obudziła się po koszmarnym śnie. Powiedziała, że śniło jej się, że szukała męża i w tym śnie nie mogła go znaleźć, znaczy partnera swojego i w tym śnie nie mogła go znaleźć i była taka przerażona, bo miała wrażenie, że już go nigdy nie znajdzie. Obudziła się, zszokowana taka i spostrzegła, to już był ranek i spostrzegła, że męża już w łóżku nie ma. Krzyknęła do niego, on się odezwał z kuchni i ona wstała, poszła do niego i mówi: wiesz co, miałam straszny sen.
14:57
A on mówi: ty mi nic nie mów, ty mi nic nie mów. Mi się dopiero coś śniło, a ona mówi: co ci się śniło? Śniło mi się, że umarłem. Chyba nawet sobie nie pytałem tej Pani, do końca sobie nie opowiedzieli tych znów w szczegółach. No, ale taka historia była i posłuchajcie. Kilka dni później ta Pani jedzie, jedzie do Polski. Pan zostaje w Danii. W tym czasie, jak ta Pani pojechała do Polski, ten Pan zmarł. Ciało znaleziono w domu. W domu, tam gdzie ten Pan mieszkał. Proszę zwrócić uwagę, czy to demon im pokazał, albo dał sygnał? Nie. Wydaje mi się, że my tu na Ziemi żyjemy troszeczkę jak na pewnej zsyłce. To jest coś w rodzaju, jak teraz jest elektronika, oczywiście to jest niedoskonałe, ale coś w rodzaju zakładacie 3D okulary.
16:15
No i założycie te okulary i rozglądacie się po innej rzeczywistości. Oczywiście wiecie, że to jest wirtualna, fikcyjna rzeczywistość. Wiecie co, czasami mam takie fatalne maniery, bo wstaję rano, najczęściej się obudzę równo siódma, o którejkolwiek bym nie zasnął siódma rano, wstaję na nogi. W ogóle jak otwieram oczy, znaczy jak się obudzę, to od razu wstaję, nie ma leżenia i to taki mój dziwny nawyk. Niestety idę do kuchni, parzę sobie niestety kawę i niestety wyciągam papierosa, otwieram okno od kuchni, no i palę tego papierosa. I tak właśnie niedawno sobie pomyślałem, jaki jest mój kontakt z tą rzeczywistością. Nie jestem doskonały, chociażby w patrzeniu. Gdybym mógł doskonały, to bym widział wszystko dookoła, a widzę tylko oczyma, czyli mam pewne kąty widzenia. Gdyby sprawca jakiś szedł za mną, chciał mnie zaatakować, to gdyby nie szeles, to bym go nie usłyszał i nie zobaczył, a on by to zrobił, więc pomyślcie.
17:32
To jest tak, uczestniczymy w tej rzeczywistości i wydaje nam się, że to jest jedyna prawdziwa rzeczywistość, której się musimy kurczowo trzymać i tylko to. A jeżeli to jest tylko pewna symulacja, my jesteśmy duchem, a na tą symulację jesteśmy wrzuceni w ciało. Po co na tym świecie potrzebna nam wiara, dogmat? Ja tak się też ostatnio zacząłem zastanawiać nad taką bardzo istotną kwestią. Zobaczcie, jak widzę, jak jest atakowany Kościół, ja nie mówię tego w obronie Kościoła. A dla Kościoła w tym, co robię, raczej jestem takim półdemonem. Ja po prostu mówię to z całkiem innych względów, nie broniąc Kościoła. Założę taką dziwną, dziwne zależność. Zwróćcie uwagę, a może niezależność, no zależność. Zwróćcie uwagę.
18:48
Wszystkie media, oprócz mediów religijnych, no wmawiają nam, że religia, wiara, to przeżytek, to stała świeckość, to, to, to, tam, to, to za ścianek. To robi z nas ludzi ograniczonych, podłych i tak dalej. Ale idą święto, tak jak teraz Boże Narodzenie, ludzie, reklamy świąteczne w telewizji, programy świąteczne w telewizji, dogmat uznany. Dlaczego? Dlatego, że przynosi wielki biznes całemu handlowi na świecie. Można wiele rzeczy sprzedać, ruch w interesie i tak dalej. I każde święto to jest bardzo dobra koniunktura dla gospodarek. Ale właśnie. To jest jedno. Ale jest też coś drugiego. Zobaczcie. Nasz cały rok składa się z różnych momentów tradycji religijnych, jak na przykład teraz Boże Narodzenie, potem Boże Ciało i tak dalej. I wszystko to przyjmujemy, świetnie się czujemy, kupujemy prezenty, to jest ta tradycja.
20:04
W gruncie rzeczy, to też moje rozważania, no dobrze, no jeżeli ja jestem katolikiem, a moja wiara właściwie istnieje od 2016 lat. Tak, bo wtedy się Jezus urodził podobno. No dobrze, ale co z pokoleniami wcześniej, a co z ludźmi z innych wiar? No dlatego, kiedyś rozmawiałem z człowiekiem religii świadków Jehowych, dawno, wiele lat temu, temu człowiekowi zadałem pyta, bo on mi mówił, że no jeżeli się nie nawrócę i temu podobne, to nie będę zbawiony. Nie, nie, nie, nie. Ja mówię kolego, dlaczego? Ja mówię, ja rozumiem, wierzysz, jesteś aktywny w swojej wierze, a dlaczego ty osądzasz? Dlaczego ty za Boga mówisz, kto będzie osądzony, a kto nie? Kto ci dał takie prawo? Widzicie Państwo, no niestety religie mają to do siebie, że to są takie, takie, to jest takie zamknięte w sobie, że nie ma zrozumienia i tolerancji względem innej religii, czy to właśnie religii muzułmańskiej, czy to religii wielu innych.
21:32
Tu po prostu polega na tym, że społeczeństwu, ludziom jest potrzebna religia, dogmat. Właśnie taki dogmat, który powoduje, że w Wigilię, zasiadając za tym stołem, jesteśmy dobrzy, wypływa nawet ktoś, kto jest z natury okrutnej, w tym momencie jest dobry. Ta energia, to wszystko wypływa z nas. To nieważne, to nieważne, czy to święto, które obchodzimy, rzeczywiście w przeszłości tak było, czy nie. Ważne, że my to uznaliśmy, że my w to wierzymy i że to daje nam to ciepło i energię i zmienia nas. Zwróćcie uwagę na pewną rzecz: każda rzecz, którą sobie wyobrazimy, dobra lub zła, ale lepiej dobra, potem w nas wchodzi jak taka półrzeczywistość, półprawda, a potem się przeobraża wręcz w prawdę. Teoretycznie mamy wątpliwości co do tej prawdy, ale tak naprawdę traktujemy tę prawdę jako coś, nad czym ok, nie dyskutujemy, mamy wiele wątpliwości, ale ta prawda jest fajna, przekazana nam, ten dogmat. Więc niech sobie będzie, niech nas pokrzepia, niech nam przypomina chociaż raz w roku, że możemy być dla siebie dobrzy.
22:54
I zobaczcie, to jest bardzo ważne i to, o czym w niektórych innych filmikach mówiłem, że właśnie zabijanie tradycji to jest ogołacanie nas z tej fantazji myślowej, z tego czegoś dobrego, z tej atmosfery. No tak, szkoda, że ten czat się nie włącza, no ale ok. No tak, tutaj ja nie wiem dlaczego tak się stało, bo bym chętnie poodpowiadał. Boże, 973 osób, tak, 980, tak. Szanowni Państwo, to jest na ten temat. A teraz chciałbym powiedzieć kilka takich rzeczy. Chociaż nie, za chwilę zrobię drugi filmik, może się to włączy. I powiem parę rzeczy na temat przyszłego roku, to co mi się kojarzy. Pozdrawiam.