Audycja porusza temat wirtualnej rzeczywistości i jej wpływu na nasze życie. Krzysztof Jackowski zastanawia się, czy żyjemy w świecie wirtualnym, analizując rozwój technologii oraz nasze uzależnienie od elektroniki i internetu.
0:00
Dobry wieczór, Krzysztof Beckowski, ponury wieczór dzisiaj, jakiś fatalny nisz, pada mokry deszcz, zimny i człowiek ma doła. Tak naprawdę to nie miałem ochoty w ogóle, tak sobie już przyrzekałem, że zrobię audycję ze trzy dni temu, każdego dnia odkładam. Postanowiłem zrobić ją dzisiaj, trudną audycję, zaraz Wam powiem jaką, ale fatalnie się dzisiaj czuję w sensie niskiego ciśnienia. I przez to, tym bardziej nie chciało mi się tej audycji robić, ale zaczynamy. Witam wszystkich, MS Kocia, Roman Lincoln, Halina Pilińska i wielu, wielu innych.
1:15
Pozdrawiam Was wszystkich, a audycja dzisiaj bardzo ryzykowna. I tutaj moje oświadczenie przed tym, zanim zaczniemy w ogóle o czymkolwiek mówić na ten temat, zacznę mówić, to moje zastrzeżenie. Uwaga, nie jestem, nie byłem i już w tym życiu nie będę naukowcem. Więc wszystko co powiem, nijak nie cenię się naukowo, przepraszam, ale nie będę się tu wypowiadał naukowo, bo nim nie jestem. Być może moje spostrzeżenia będą w niektórych aspektach bardzo błędne, ale powiem Wam to, co chodzi mi po głowie i co mnie przeraża i nad czym Wam też radzę się zastanowić. Poczekajcie, coś najpierw bez. Tak, mam już to, słuchajcie, czerwony, zielony, niebieski, czy żyjemy w rzeczywistości wirtualnej? Oby nie, ale coraz bardziej się obawiam, że chyba tak. Kójka herbaty. Słuchajcie, mimo, że jestem już nie młodym człowiekiem, ale bardzo się interesuję elektroniką, fascynuje mnie elektronika, komputery, chyba też Was, ponieważ nasz pradziad miał kamień do dyspozycji.
2:50
I ja, jako dzieciak, bawiłem się też takim kamieniem. Może był bardziej smukły, ale jak się bawiliśmy gdzieś tam w dom na podwórzu, jako małe dzieci, to rzeczywiście nieraz mówiliśmy do kamienia, używając go jako taki telefon, jako taka fantazja, że możemy mieć bez kabla telefon i do niego mówić. No, w tej zabawie było dużo prawdy, bo prawdę mówiąc, nasz praprzodek właśnie z tego kamienia zrobił, słuchajcie, telefon. Niezwykła rzecz, no, położcie sobie ten kamień na stole i zastanówcie się, jak z niego zrobić telefon. A przecież to tylko na ziemię mieliśmy do dyspozycji. Żebyście swoją inteligencję i wiedzę i doświadczenia, jedno po drugim, pozwoliły na zbudowanie nie tylko telefonu z tego kamienia, ale też z tego komputera, do którego mówię, a ten komputer z tego kamienia, który powstał, przekazuje wam obraz na żywo
4:05
i mogę się z wami na żywo komunikować. Niezwykła rzecz. Tym bardziej, jak sobie weziemy do głowy to, że powiedzmy w latach czterdziestych, pięćdziesiątych powstawały pierwsze komputery, które miały moc, no, no skandalicznie małą, w porównaniu z tym, co teraz ja tu mam na biurku i wy przed sobą, u siebie, no to te komputery były takiej wielkości, jak powiedzmy, nie wiem, całe piętro budynku. To był jeden komputer z bardzo małą mocą obliczeniową. W kilkadziesięcioleci mamy potężne, w porównaniu z tamtymi komputery, przed swoimi biurkami i się przed tymi komputerami nudzimy. Coś ciągle szukamy. Ten komputer właściwie staje się naszym oknem na rzeczywistość, a nasza rzeczywistość z tej rzeczywistości za oknem przechodzi tutaj. Ja zwróciłem na pewną rzecz uwagę. Oczywiście zajmuję się tym jasnowidzeniem trzydzieści lat. Pamiętam pierwsze dziesięciolecie lata dziewięćdziesiąte.
5:20
No, komputery już były, ale to była wielka sprawa mieć komputer i właściwie nic z nim nie można było wielkiego zrobić, ponieważ internetu nie było, a jeżeli był, to był bardzo drogi, człowiek mógł go użyć na chwilę. Ja pamiętam w latach dziewięćdziesiątych, to prawie, że tego internetu nie miałem. Chyba nie miałem. Nie pamiętam do końca, ale bym pamiętał, gdybym mógł z niego korzystać tak jak teraz. Więc nasza rzeczywistość była na zewnątrz. Ludzie z sobą rozmawiali, kiedy się nudzili, to jeden z drugiego szedł i rozmawiał. W tej chwili, nawet jeżeli rozmawiamy, to zobaczcie w taki sposób wirtualny, duchowy, gdzieś tam. Ja tu siedzę, a wy mnie oglądacie. To się wszystko dzieje elektronicznie, ale zauważyłem rzecz niebywałą i bardzo niepokojącą, że tak jak w latach dziewięćdziesiątych moja praktyka, praca polegała na tym, że kontaktowałem się z ludźmi, że osobiście, że ci ludzie ze mną się kontaktowali, tak teraz większość spraw wykonuję poprzez internet. Ludzie dosyłały mi zdjęcia, powiedzmy osoby zaginionej, czy swoje, jakie mają jakieś problemy. Ja, wpatrując się w te zdjęcia, staram się mieć odczucie i to tak idzie. Zobaczcie.
6:39
Co niezwykłego jest w tym kamieniu, że potrafiliśmy stworzyć coś takiego? Ok. Zacząłem się kiedyś, po do głowy mi wpadło to, że tu, w tym wirtualnym świecie, budujemy drugą rzeczywistość, być może następną z następnych. Być może taką samą rzeczywistością jesteśmy tu. Śmiać mi się nieraz, chcę, jak jadę gdzieś z samochodem z Człuchowa, na przykład do Bydgoszczy, to do żony mówię, słuchaj, przemierzamy mapę bitową z Człuchowa do Bydgoszczy. Jedziemy mapą bitową. Oczywiście, jeżeli może powstać rzeczywistość w świecie wirtualnym, to będą musiały do tego być stworzone komputery kwantowe. I prace naukowców, z tego, co czytam, trwają. Podobno Chiny są bardzo blisko stworzenia komputera kwantowego. Niezwykła rzecz. Tak jak teraz nasza rzeczywistość jest wrzucana w internet, właściwie każdego dnia wrzucamy jakieś swoje zdjęcia,
7:54
kontaktujemy się, mailujemy, to nasza rzeczywistość przenika tam, w tym świecie wirtualnym. I my tam jesteśmy. Czy nam się to podoba, czy nie. Czy chcemy, czy nie. My tam jesteśmy. Coraz bardziej jesteśmy uzależnieni od tego świata wirtualnego. Cały czas, on jeszcze jest bardzo prymitywny, to dopiero jest kilkadziesięcioleci, cały czas uważamy, że tam, ok, to jest świat, my wiemy, że to jest świat imzoryczny. Oczywiście my tam aktywnie i live na bieżąco funkcjonujemy, ale on jest, to jest iluzoryczny. Nasza rzeczywistość jest tu. Tylko pomyślcie, ile spędzamy, czy przed komórką, czy przed ekranem, czasu w ciągu jednej doby. Z przerażeniem zauważamy, że coraz więcej, co niektórzy mogą powiedzieć, że więcej patrzą w ekran, jak przed siebie w rzeczywistość, czy na ulicy idąc. Tu. Uważamiamy się, tu szukamy rzeczywistości i dajemy się na to złapać, a może nawet nie złapać, tylko to jest wygodniejsze, to jest bardziej elastyczne, ponieważ chcemy zobaczyć, co się w tej chwili dzieje w Nowym Jorku.
9:10
To sobie wbijamy jakąś kamerkę w Nowym Jorku, na jakiejś ulicy i widzimy na żywo, co jest w Nowym Jorku. Chcemy do kogoś napisać, chcemy się z kimś wideo skontaktować, korzystamy z tych rzeczy. Zaczyna to być naszą, może nie rzeczywistością, ale już ćwierć albo półrzeczywistością. Teraz zobaczcie na pewną rzecz. Przeraża mnie wiele innych rzeczy, które pozwalają mi domniemać, że być może tu, gdzie my żyjemy, to jest świat wirtualny, w jakiejś mocy komputera kwantowego, do którego ta rzeczywistość, czyli nasze komputery też zmierzają. To jest kwestia tego czasu. Otóż zwróćcie na pewną rzecz uwagę, żeby powstała gra. Na przykład Wiedźmin. Informatyk musi napisać grę, czyli tworzy mapy bitowe, tworzy rzeczywistość, świat wirtualny, po czym musi stworzyć postaci. Wiedźmin musi mieć cechy takie,
10:25
a nie inne. Jakiś tam przeciwnik Wiedźmina musi mieć cechy takie, a nie inne. Jakieś zwierzę, występujące w grze Wiedźmin, musi mieć cechy takie, a nie inne. Musi to być wszystko napisane. Więc jeżeli odtwarzamy potem grę Wiedźmin, to wszystkie te postacie są takie, a nie inne, ponieważ taki program na nie został napisany. wiecie z czym mi się to kojarzy? Z naszym DNA. Właściwie forma psychofizyczna każdego z nas przy urodzeniu jest tam zapisana w DNA. Ja mówię to zaznaczam wszystko nienaukowo, żeby było to jasne. Wybaczcie mi niedociągnięcia, których będzie tu na pewno mnóstwo. Zwróćcie uwagę, czy Was to nie przeraża. Każdy z nas rodzi się z jakimś zapisem formy bytu, jest testwa psychofizycznego DNA. Ok. Rodzimy się w konkretnym miejscu. Można to rzec, że to jest przypadek, że ja się akurat urodziłem w Polsce, ktoś w Brazylii, a jeszcze ktoś inny. Nie wiem gdzie, w Peru, czy w Argentynie. Okej. Ale nie mamy pewności, czy to też nie jest zaplanowane z góry.
11:44
Chociaż też nie mamy pewności, że nie. Tak. Fizycy kwantowi. Ostatnio słuchałem audycji. Pewien fizyk wypowiadał się właśnie na temat teorii kwantowej i między innymi powiedział o zapach. Że fizycy kwantowi są pewni, iż zapach, zapach, który człowiek czuje, czyli inna istota żyjąca, zapach, który czujemy, to są informacje. Czyli są to w cząstkach elementarnych informacje, jeżeli docierają do naszych nozży, a to odbiera mózg, to jest to informacja zapachu, którym mózg wytwarza. Niezwykła rzecz. To znaczy, ja to zrozumiałem, że mnie to przeraziło też, bo mówię tak chwileczkę. Czuję zapach, a fizyk kwantowy mówi mi, że to jest cząstki, są tylko informacyjne, a mój mózg i chemia w moim organizmie powoduje zapach. Jezus Maria. A jak w grze, która byłaby, oczywiście my nie odbierajmy tej gry,
13:06
wyobraźmy sobie, że powstał następny, następny, następny jeszcze ulepszony projekt Wiedźmina, ale są już komputery kwantowe. I zwróćcie na pewną rzecz uwagę, w grze zapach to jest informacja. A fizycy kwantowi mówią, że to, co ja czuję, zapach czy smród, cokolwiek, to jest informacja w cząstkach, którą mój nos wyłapuje. Okej. No dobrze. Przeznaczenie. Tu właśnie jest cały powód tego, że do takich rozmyśleń dochodzę. Otóż muszę Wam powiedzieć, że w moim życiu bardzo wiele razy, nieraz błahe rzeczy, ale bardzo charakterystyczne, wyczuwałem ileś godzin przed zdarzeniem. Ja już się tu powtarzałem, ale to taki przykład, który mi wchodzi do głowy. Mianowicie, pewna osoba miała mieć remont mieszkania na drugi dzień. Było już wszystko złożone, materiały, wszystko.
14:22
Był człowiek, który wziął zadatek. Człowiek pewny, solidny. No i miał zacząć na następny dzień remont w mieszkaniu danej osoby. Ta osoba bardzo przeżywała ten remont w tym mieszkaniu i zapytała mnie właśnie dzień przed przyjściem pachowca, który już był we wszystkim przygotowany, już wszystko było zaplanowane. Zapytała mnie, czy on zrobi dobrze ten remont. Ja mówię, to już jakiś nonsense, no przecież ktoś go polecił, czyli jest ktoś zadowolony, czyli widać, że solidny człowiek. O czym mowa? Ale po pewnym czasie poczułem, że nie będzie tego remontu od razu, będzie dłuższa przerwa. Nie umiałem powiedzieć z jakiego powodu, ale będzie dłuższa przerwa. Słuchajcie, na drugi dzień ta osoba do mnie dzwoni i mówi, słuchaj, niezwykła rzecz się wydarzyła. Otóż ten człowiek nie przyrzedł na umówioną godzinę ramną, nie rozpoczął remontu. Zadzwonił, powiedział, że przyjdzie za godzinę i wszystko wyjaśni. Jak się pojawił, okazało się, że on był leworęczny. Miał całą lewą rękę, tu miał szynę jakąś, całą lewą rękę miał zabandażowaną grubą bandażem, jakimiś pakunkami tam. Powiedział ten człowiek, że w niedzielę,
15:39
bo dzień wcześniej to była niedziela, że w niedzielę chyba go Bóg pokarał, ponieważ postanowił wieczorem pójść narąbać trochę drewna w piwnicy i robiąc to drewno, odciął sobie kciuka. Dosłownie odciął sobie tego kciuka i z tym kciukiem natychmiast zjawił się w szpitalu, gdzie mógł go doszły. Palca odzyskał, ale 3 czy 4 tygodnie remont nie był wykonywany, ponieważ człowiek z palcem dochodził do siebie. Dziwię się, że po 3 czy 4 tygodniach zaczął remont i zrobił go dobrze. Słuchajcie, ok, ja rozumiem, że można komuś przewidzieć, że złamie nogi rękę, bo to się zdarza w życiu, ale akurat dzień przed przyjściem człowieka ja nie powiedziałem, że on sobie odetnie kciuka. Ja powiedziałem, że będzie dłuższa przerwa. Słuchajcie, analizowałem ten przypadek wiele razy i doszedłem do wniosku, że to, iż ten człowiek sobie odciął kciuka, ja to powiedziałem do południa, czyli przed dwunastą do południa w niedzielę tej osobie, a człowiek odciął sobie tego dnia,
16:57
ale wieczorem palcem. Wniosek z tego, że nie zrobił tego przypadkowo, to się nie stało przypadkowo. To było przeznaczone. Ja dziękuję. Jeżeli to było przeznaczone, to oznacza, że rzeczywiście wszystko, co robimy, jest pewnym scenariuszem. Jakiś nonsens. Ja logicznie mi się w to wierzyć, więc szereg miałem takich przeczuć, które się potem wydarzyły błahych, ale jakże wymownych, których sam nie potrafię wytłumaczyć, ale przeraża mnie to i wszystko kierujemy do myślenia, że to jest jakiś schemat, że my żyjemy w jakimś schemacie, być może doskonałym, wirtualnym. Zwróćcie uwagę, że tak, jesteśmy w pewnej przestrzeni, żyjemy na Ziemi, czyli w jakimś punkcie dziwnym, okrągłym, który ma grawitację, który nas przez tą grawitację przy sobie trzyma. Żyjemy w bańce, w takim bąbelku atmosfery, w której możemy żyć biologicznie, do której jesteśmy dostosowani, a zaraz po niej kiniemy, nie ma nas, jest inne ciśnienie,
18:12
temperatury, brak tlenu, co kompletnie powoduje, że przestajemy żyć. Żyjemy w bańce mydlanej, można powiedzieć. Żyjemy w bąblu, gdzie nieskończenie wielki wszechświat jest bardzo nam biologicznie nieprzyjazny dookoła. Jakie to wszystko jest iluzoryczne i aż nieprawdziwe się wydaje, a jest? Teraz zobaczcie. Jest kosmos, są gwiazdy. Znajdujemy się tutaj bez, kompletnie bez wiedzy, dlaczego, dlaczego jest kosmos, dlaczego jest ta Ziemia, dlaczego my żyjemy, dlaczego w ogóle jesteśmy, co to jest jestestwo. Oczywiście wytworzyliśmy sobie wiarę, dogmaty, jakże w takiej pustce i dezinformacji cywilizacyjnie żyć tu, jeżeli sobie nie stworzymy dogmatów. Musimy mieć dogmaty, najlepiej mieć Boga i go mamy. Jesteśmy przeświadczeni, że jest Bóg. Nie potrafimy sobie go wyobrazić, ale bezpieczniej w tej niewiedzy czujemy się,
19:29
jak czujemy, że jest Bóg. I oby był. Okej. Przepraszam. Rozłączę. Przepraszam. Nie muszę to na chwileczkę, bo będzie mi przeszkadzał ten telefon, a zapomniałem go wyłączyć. Bardzo przepraszam. Okej. I teraz zobaczcie, jak będą żyć jeszcze dalej. Wszystko, wszystko, co żyje, co funkcjonuje, ma DNA. Czyli wszystko jest zapisane. Zobaczcie, są różne drzewa, ale każde drzewo ma swój program napisany. Czyli dlatego jest klon, dlatego jest dąb, dlatego jest Bóg, dlatego jest palma. Każde zwierzę ma swój kod DNA. Każdy człowiek ma swój kod uniwersalny DNA. Niepowtarzalny. Tak jak odcisk palca. Zobaczcie, rodzimy się z programem. Czyli w pewnym sensie z przeznaczeniem. Pokażę Wam jeszcze jedną ciekawostkę. O, tutaj się ci, co lubią naukę, którzy są do przodu
20:44
z nauką, mogą wyżyć na mnie, ale nie chodzi tu o jakiekolwiek wyrażenie naukowe. Ja Wam chcę tylko pokazać coś dziwnego, coś, co mnie też ostatnio uderzyło. To się nazywa chronodynamika kwantowa. To trochę będzie nudne, ale krótko przeczytam Wam to, bo muszę, żeby Wam coś pokazać. Chronodynamika kwantowa, teoria oddziaływań silnych, czyli kwantowa teoria pola opisująca oddziaływanie silne. Najsilniejsze z oddziaływań podstawowych. Chronodynamika to niebelowa, nieabelowa, przepraszam, teoria z cechowaniem. Grupą cechowania jest grupa SU na wiasie 3. Jest częścią modelu standardowego. No i tak, tak. W oddziaływaniach silnych uczestniczą cząstki obdarzone ładunkami koloru bądź zbudowane są z takich cząstek. występują tam 3 kolory. Tutaj mówimy o kwarkach
22:00
i mówimy o trzech kolorach, które mają kwarki. Czerwony, niebieski, zielony. One się przemieniają na przemian. Są ciekawe rzeczy, bo te kwarki się właściwie składają z 6 kolorów, gdyż oddziaływanie ich są kolory i antykolory, ale jeżeli mówimy o kolorach tych kwarków, to one są trzy. Czerwony, niebieski, zielony. I słuchajcie, myśleli sobie, po co ja Wam to pokazuję i mówię. Jeżeli w cząstkach elementarnych w kwarkach występują trzy kolory, czerwony, niebieski, zielony, uderzyły mnie te kolory w jednej kwestii. Nasz świat, nasza rzeczywistość, czy może wirtualna już rzeczywistość, a może cały czas żyjemy tylko i wyłącznie w wirtualnej rzeczywistości. Zobaczcie.
23:16
Tak się składają, piksel składa się z trzech subpikseli, czerwony, niebieski i zielony. Czy to będzie takiej konstrukcji piksel, takiej czy innej, zawsze ma te trzy barwy. Czerwony, zielony, niebieski. kwarki, czerwony, zielony, niebieski. Trochę to zastanawiające, co? Ten monitor, na który patrzymy, składa się z każdy piksel z trzech subpikseli, czerwony, zielony, niebieski. Kwarki, właściwie najmniejsze cząstki składają się z koloru czerwonego, zielonego, niebieskiego. Oczywiście, jeżeli byśmy żyli w kwantowym świecie wirtualnym, to jak w tym świecie można dojść do wniosku, że żyjemy w świecie wirtualnym, skoro on nam jest rzeczywisty? Ja jednak coraz bardziej obawiam się i coraz bardziej przemawia do mnie, obserwując elektroniki, rozwój elektroniki,
24:31
zwłaszcza komputerów, że te światy zaczynają się przenikać. Oczywiście to jeszcze nie jest ten moment. To jeszcze jest daleko, bo mówię, kluczem będzie powstanie, a na pewno takie powstanie, powstanie komputer kwantowy, czy nie zero-jedynkowy, a nie wiem, jakiś prawie, że biologiczny. On będzie bezwzględnie szybki, bezwzględnie doskonalszy od systemu zero-jedynkowego, w którym aktualnie wirtualnie się znajdujemy, tam po tamtej stronie. Natomiast kiedyś wyczytałem taki artykuł naukowy. Oczywiście to było dywagacje i fantazje, ale ktoś powiedział, że jeżeli powstaną komputery kwantowe i wystarczająca ilość danych, będzie możliwość pokuszenia się o doświadczenia zeskanowania pamięci ludzkiej, w ogóle osobowości ludzkiej. W tej chwili to się wydaje kompletną fantastyką, ale może nie do końca. Obserwując to, co się stało w ostatnich, powiedzmy,
25:46
30-40-leciu z komputerami, MIS-y. Uważam, że odważnie można takie teorie snuć. Wyobraźcie sobie, że kiedy jakoś będą komputery kwantowe, będzie można zeskanować sobie, nie wiem, męża, żonę. Dalej będzie żył, ale jego pamięć zostanie zeskanowana do doskonałego prawie że biologicznego komputera. I co? I kiedyś ten człowiek umrze. no ale będzie można włączyć komputer, włączyć program z nim i rozmawiać z nim. Mało tego, ta pamięć będzie doskonała, więc jak ja powiem słuchaj przyjacielu, a pamiętasz jak się poznaliśmy wiele lat temu? O, oczywiście on mi odpowie. I zacznie snuć to, co było rzeczywiste. wtedy się będę zastanawiał, czy ten ktoś tak naprawdę w pełni odszedł, bo mam go w komputerze. Oczywiście teraz to, co wam mówię, to wydaje się nonsensem i śmieszne, ale pomyślcie sobie, czy w latach 80. ci, co już żyli w tamtych latach, w ogóle byście
27:01
pomyśleli, że w tej chwili będziecie mieli taki kontakt z rzeczywistością, a on jest jeszcze bardzo prymitywny. Dlatego zastanawia mnie to, jak to się będzie dalej toczyło, ale na pewno przenikamy już pomału do świata wirtualnego, który sami tworzymy. Coraz więcej będziemy tam jak tu, mimo, że tutaj fizycznie jesteśmy, ale przenikamy, czyli sprawy, interesy, kontakty, znajomości, rozmowy, naukę, wszystko wyciągamy stamtąd, właśnie z tego monitora i jeżeli stanie się z elektroniką coś o wiele bardziej doskonalszego, czyli mowa tutaj o komputerze kwantowym, kto wie, czy w jakiś sposób nie przenikniemy całkowicie do nowej rzeczywistości, którą tworzymy, teraz jeszcze nazywamy wirtualną, tak jak ta nasza rzeczywistość może być doskonałą rzeczywistością wirtualną. Dlaczego tak mówię? Otóż fizycy kwantowi twierdzą,
28:16
wszechświat, w którym żyjemy nie jest jedyny, że może być wiele innych wszechświatów, a być może nieskończona ilość. No powiedzmy, że nieskończona ilość wszechświatów to jest za duże twierdzenie, ale powiedzmy, że jest ich bardzo dużo, że wszechświatów jest bardzo dużo, wszechświatów całych. I teraz pomyślcie, i fizycy kwantowi mówią tak, że nawet jeżeli, jeżeli wy w tym wszechświatiu umrzecie, to w innych będziecie żyli. Nie mogą tego zrozumieć, bo ja jestem tu jeden, czuję się jeden i jeżeli nie daj Boże bym umarł, to mnie nie ma. Tu fizycznie. Uważam, że dalej jestem. Ale wiecie co? Właśnie rozważając i biorąc pod przykład tą grę Wiedźmin, w którą nigdy nie grałem, ale tak już się jej uczepiłem. No to słuchajcie. Okej. Ale sobie zacząłem to tak tłumaczyć. Chwilę. Jeżeli kupiłem sobie grę Wiedźmin, odpaliłem na swoim komputerze, gram w tą grę, no ale jestem niezręczny i nie przeszedłem
29:31
tej gry. Przegrałem. Wiedźmin zginął w którymś momencie. Koniec gry. I pomyślałem sobie, ale numer, zabiłem Wiedźmina przez swoją nieuwagę i nawet nie dojechałem do końca gry. Tylko posłuchajcie. Raptem pomyślałem, przecież tego Wiedźmina, tej gry zostało mnóstwo sprzednie. Powiedzmy, kilka milionów. i wielu tą grę już przeszło, wielu przechodzi, ktoś jeszcze raz przechodzi tą grę, a wielu dopiero ją odpali, kupi i dopiero zacznie przechodzić. Czyli tak naprawdę Wiedźmin w swoim programie, nawet jeżeli umie, w moim komputerze umarł, to żyje w wielu innych komputerach. tak jak w wielu, jakby żył w wielu innych wszechświatach. Zobaczcie, jakie to jest podobne. Najbardziej zastanowiło mnie, kiedy oglądałem właśnie na temat fizyki kwantowej. o Jezus, tu się nie przygotowałem, nawet fachowo tego nie powiem, ale swoimi słowami Wam to powiem. Cząstkę,
30:46
bo światło jest, światło to są cząstki światła, więc tak, fizykantowi mówią, że nawet gdyby cząstka światła miała dwa, dwie możliwości, czy trzy możliwości przejścia to będąc w stanie nieobserwowalnym, ta cząstka światła jest jednocześnie we wszystkich miejscach. Lub można powiedzieć, że jej nie ma nigdzie. Ale jeżeli zdarzy się obserwator i spojrzy na jeden z kanałów, którą ta cząstka światła ma przejść, to ona przechodzi dokładnie przez to miejsce, w które jest obserwowalne. I padło takie stwierdzenie przez tego fizyka kwantowego, że to tak jakby ta cząstka obserwowała nas i wiedziała, na co patrzymy i wtedy się tam pokazywała. A jeżeli się nie patrzymy, to jest we wszystkich miejscach, albo nie ma jej w ogóle. Niezwykłe. Ale pomyślcie, czy tutaj też nie jest pewne podobieństwo, jeżeli jest napisany program na grę i dana scena w Wiedźminie jest taka,
32:01
że Wiedźmin może zrobić to, to, to lub to. Od tego zależy gra, że my wybieramy jako gracze i tworzymy dalszą drogę Wiedźmina w mapach widełowych, które są ograniczone i każda z nich jest napisana, ale nam się wydaje, że my wybieramy. Okej. I rzeczywiście w tym momencie wybieramy. Tylko zanim klikniemy myszą czy czymkolwiek, żeby Wiedźmin akurat w tym kierunku poszedł, czy zrobił to, a nie tamtą, to program przygotowany jest, że na wszystkie opcje, bo nie wie, którą ja wybiorę. Lub można powiedzieć, że nie jest na nic przygotowany, tylko czeka na rozkaz. Czyli jest w każdym miejscu i go nie ma. Ale w momencie, jeżeli klikam, czyli zwracam uwagę na to, jest tylko to. Tak się dzieje w napisanym programie. I tak sobie rozumiem to, co powiedział fizyk kwantowy, że on sam nie rozumie, dlaczego cząstka światła zachowuje się w taki sposób, jakby obserwowała obserwującego i zachowała się pod łuk tego, jak on obserwuje. No właśnie. To tak powierzchownie. Oczywiście z żadnych wniosków z tego nie wyciągam. Wy chyba też z tego nie wyciągniecie
33:16
żadnych wniosków. Nie wyciągniecie tego wniosku, że oszalałem. Po prostu trzeba być otwartym na rzeczywistość. Rzeczywistość się dynamicznie zmienia i nikt z Was nie ma wątpliwości, że elektronika wszystkich nas opanowała i opanowuje każdego dnia, więc nie możemy być względem niej bierni czy obojętni. Musimy się nad nią zastanawiać, bo ona nas opanowała w bardzo dużej mierze. Jesteśmy jej podporządkowani zawodowo, rozrywkowo, życiowo, więc musimy się z nami liczyć, musimy o niej myśleć, musimy się zastawiać, do czego ona nas poprowadzi, bo to ona ma nad nami władzę, a nie my nad nią. Ja mówię o tym świecie wirtualnym, który sami stworzyliśmy, a jest jeszcze bardzo prymitywne. Jak już na nas oddziały, mówię. Tyle moich dygresji. Gdyby tak było, to bardziej wytłumaczalne byłoby to moje jasnowidzenie, bo wtedy rzeczywiście pewne rzeczy, jeżeli są napisane, jeżeli są zaprogramowane, to je się da przewidzieć. Natomiast jedna rzecz jest fatalna byłaby, no jak to? Ja, symbole, Einstein,
34:31
Newton, Pythagoras, nie wiem, wszyscy, Napoleon, Kopernik, wszyscy to są pionki w grze, tak jak ja, w jakimś programie, gdzie nasze ideały. Otóż myślałem, że jak będę się starzył, a co ma miejsce, to ten świat już będzie taki dla mnie bardziej poukładany, będzie prosty, poukładany w hierarchiach i spokojny. okazuje się, że nie, że właśnie rozwój, rozwój tego, co się dzieje elektronicznie wokół nas, każe być niespokojnym, ponieważ naprawdę ja zauważam bardzo dużo podobieństw do tego, co tworzymy tam. Zwróćcie jeszcze na jedną rzecz uwagę. Kiedy patrzymy wzrokiem, to tak jakbyśmy mieli te właśnie pokulary 3D,
35:46
no, oczywiście, które są na wzór wzroku zrobione i obraz wirtualny w 3D. ok, no dobrze. My też patrzymy w oku swojej rzeczywistości w obrazie 3D. Oczywiście ktoś powie, możemy się wzorować na naszej rzeczywistości, ale podobnie możemy tworzyć następną rzeczywistość etapami, która już jest tu stworzona. Wszak człowiek może stworzyć tylko to, co go otacza, oraz drugi. My to tworzymy w razie wirtualnie w taki sposób prymitywny. Jeżeli dojdzie do pierwszego uruchomienia komputera kwantowego, jeżeli monitory będą jakieś promieniste, że będziemy widzieli rzeczywisty obraz, a nie na ekranie, no, słuchajcie, to może nam się zacząć plątać rzeczywistość z wirtualnością, która będzie też jak rzeczywistość. I potem, żeby do niej przeniknąć, to nie będzie nic wielkiego. No, na fantazjowałem się dzisiaj, ale w taki ponury dzień
37:01
warto pofilozofować i pogdybać, nawet gdyby to wszystko miało się okazać nonsense. Mam nadzieję, że to jest nonsense. Okej, a teraz kilka odpowiedzi. Bo gra ma takie znaczenie... A, uciekło mi, przepraszam. Uuu, szybko mi to lata. Aha, ja tym mogę władać. Widzicie? Dobra. Już. O, Beata Zielińska. Panie Krzysztofie, jest Pan tak rzeczywisty, że pęka serce. Jest Pan prawdziwy. Nie ściemnia. O, dziękuję. Czegoś, czego Pan nie rozumie, mówi Pan o tym, nie przesadza, nie koloryzuje i to się uliczy. Dziękuję. No tak jest.
38:17
A, 187 Kamil. A co z duszą? A, no właśnie Kamilu, ale już kiedyś rozmawialiśmy. Co z duszą? Dusza to jest informacja. Nasza dusza jest wszystkim tym, co mamy w głowie. Logika, ego, wszystko, brud, śmieci i doniosłe rzeczy w Twojej głowie to jest Twoja dusza. Co z duszą? A jak myślisz? Szanowny kolego Kamilu, 187, pomyśl, a czy mój komputer w pewnym sensie w swojej pamięci, czyli na dyskach twardych, nie ma duszy? Ma. Zwróćcie uwagę, komputer to jest takie magiczne urządzenie, że dzisiaj ja i ten kolega Kamil, 187 idziemy do sklepu i kupujemy dwa takie same komputery, dokładnie te same modele z niczym się nieróżniające. Jeżeli położymy je dzisiaj na stole i zapytamy Was, czym się różną te komputery, powiecie niczym. To są dwa takie same komputery, ale jeżeli zaczniemy je użytkować, Kamil osobno,
39:32
ja osobno i po pół roku się spotkamy, postawimy na stole i oczywiście Wy sobie zdajecie sprawę, że one już są wypełnione naszym działaniem i pamięcią, to wtedy sami powiecie, aha, to są dwa różne komputery, oczywiście maszynowo, to są dalej te same komputery, ale sens tych komputerów jest kompletnie inny. Tak jest z naszymi rozumami. Wypełniamy głowę tym, co przeżyliśmy, tym, tym jacy jesteśmy i tym jest nasza dusza. I de facto, i de facto tym jest dusza, dusza jest informacja. Malconi L. Obracamy się w obrębie materialnego świata, jakby tylko on istniał. Nie do końca, szalony kolego, dlatego, że zwróćcie uwagę, że nasz kontakt z tym światem, mimo, że on jest materialny, on jest na zasadzie pewnej interakcji energetycznej. Zwróćcie uwagę,
40:48
chociażby teraz, zobacz, widzisz mnie, odbierasz mnie, ale ja jestem wirtualny. Ja mówię do ciebie jak duch, gdzieś z jakiegoś ekranu, jakaś odległość jest między nami. Ja nawet nie wiem, gdzie ty jesteś, ty możesz przypuszczać, że jestem w Człuchowie, ale ja nie wiem, gdzie ty jesteś, jest między nami kontakt. Zwróć uwagę, że ten materializm miesza się w pewnym sensie z duchowością. Oczywiście, my uważamy, że duchowość to jest coś takiego bardzo ezoterycznego, takiego duchowego, odłączonego od nauki. Nie. Duchowość to jest coś niematerialnego, a istniejącego, wywołującego uczucia, wywołującego emocje. w pewnym sensie, mój przekaz do was i wasz odbiór mnie w tej chwili jest odbiorem duchowym. Oczywiście, wy to nazwiecie, no tak, ale to jest nauka, to jest tutaj wiedza spowodowa, to są słowa poznać dzieło Boże, czyli Bóg to wszystko stworzył, Bóg tak stworzył tą ziemię, żebyśmy my, dając nam rozum, przez lata, tysiąclecia doświadczeń nie zatrzymali się
42:04
tylko na łupaniu tych kamieni i robienia z nich ostrych narzędzi, żeby kość jakiegoś tam zwierzęcia obrobić, tylko właśnie, żebyśmy zrozumieli inne rzeczy i na tej podstawie zbudowali coś, zobaczcie, kamień, uduchowiliśmy kamień. Ja przez kamień do was mówię, w jakie cuda jeszcze bardziej można uwierzyć, jak to, gdyby wam ktoś powiedział, słuchajcie, przyjdą czasy, że przez ten kamień ludzie z sobą na odległość będą rozmawiać, to ktoś by wiedział szaleniec, ale dzisiaj to się dzieje, tylko, że my tak tego nie odbieramy, my mamy komputer i tak nas naprawdę nie obchodzi, czymże jest komputer. Ja nieraz na wykładach mówię do ludzi, że wszystko tak się nam wydaje oczywiste, to kasujemy, w to nie wierzymy, w to wierzymy i wszystko jest. Ja mówię, użytkuje cię w telefonach, bluetooth, no użytkujemy. To ja mówię, zapraszam na salę, chociaż jedną osobę, która weźmie kartkę długopiski i nam fizycznie, matematycznie wytłumaczy, dlaczego działa bluetooth. Nikt z sali nie wychodzi. Boję się, bo czasami mogę trafić na fachowca, wtedy wyliczę, ale to będzie jednostka. Nikt nie wychodzi,
43:20
nikt tego nie liczy, nikt tego nie pokazuje. Widzicie dlaczego? Bo nas nie obchodzi, jak działa bluetooth. Nas to w ogóle nawet nie fascynuje, że z przedmiotu do przedmiotu sobie wysyłam coś, co nagrałem przed chwilą. To jest. Ale zwróćcie uwagę, z kamienia do kamienia wysyłam informację. Zobaczcie, jakie cuda potrafimy robić. Jak mocno przybliżyliśmy się do boskości. Do tego, że mówimy do kamienia, a inny kamień pokazuje komuś, co mówimy i pokazuje nas. Bo ten komputer powstał w pewnym sensie z pierwiastków, które są w kamieniu. I z tego sobie zdajemy sprawę, jakże doskonały jest nasz umysł, nasze doświadczenie, nasza mądrość i jakże doskonały jest budulec materiał na tej ziemi, który wydawał się tylko, nie wiem, ciężkim, ostrym kamieniem, którym, nie wiem, można było, mówię, kości ostrzyć, krzesać, krzesać iskry, żeby ognisko rozpalić.
44:35
A zobaczcie, z tego kamienia można zrobić subtelną muzykę. Pamięć, Jezus Maria, pamięć. Fascynujemy się swoim mózgiem, że jest analityczny, ale że ma pamięć, ale zrozumieć, uwagi. Ta pamięć nam ulatuje, w tej pamięci zapominamy wiele charakterystycznych rzeczy, z dzieciństwa. ta pamięć, ta pamięć jest zacierająca się w tym komputerze, wszystko, co wrzucę w ten kamień, w pamięci, tam zostaje, jest doskonałe do odtworzenia, bo materialne, ale pamięć nie jest materialne, pamięć jest zapisem. Jakże wątpić w duchowość, skoro kamień może być czymś takim? Co jeszcze genialnego możemy ze śmieci nad tej ziemi zbudować? Nawet nam do głowy by nie przyszło, a stanie się to. Tak.
45:54
Już, już poczekajcie jeszcze chwilkę, zaraz wam dam spokój. Już, już. Aha. Dobrze. Jak Pan ocenia marnotrawienie energii, jeżeli się zdenerwuję i wkurzę? Kto zbierze plon tej energii? Ten wyrzut 3 komuś chodzi o energię, że jak się zdenerwuję? Nie, no. Ja wam powiem tak. Stany emocjonalne nie polegają na tym, ile my z siebie energii wyrzucimy i czy to komuś szkodzi, kto to zabierze i tak dalej. energię jest po to, żeby utrzymać ciało przy życiu, a też mieć świadomość świadomą. Telefony są, komputery się na nas też trochę wzorują, ponieważ ładujemy się też
47:09
śpiąc, no jeżeli 3 dni nie będziemy spali, no to prawie nie będziemy funkcjonowali. komputer by się wyłączył, czy telefon, a my w końcu byśmy się też wyłączyli samoistnie. Energia jest, energia jest do, my się musimy ładować, to bardzo często raz, co 12, co 14, co 16 godzin. Czyli zwróćcie uwagę, jeżeli ktoś powie, że komputer, dobre komputery wytrzymują 10 godzin, no to słuchaj, one wcale dużo gorsze od nas nie są, bo skoro my chcemy w miarę normalnie funkcjonować, to tak co 14 godzin, co 16 godzin musimy się też podładować, zasypiając. To tak pół żartem, ale dużo jest w tym logiki. Więc tak, to co dzisiaj powiedziałem nie oznacza, nie istnieje świat duchowy, bo zależy co my odbieramy jako formę duchową, jako określenie duchowość. My mieszamy słowo duchowość właśnie z czymś, czego sami nie potrafimy zrozumieć, z czymś, co nam się wydaje
48:24
li tylko doskonałe. Ja pamiętam w młodych latach kiedyś wyobrażałem sobie niebo, że tam są chórki anielskie, że wszyscy chodzą czyści na biało ubrani, że tak się naprawdę człowiek chodzi, modli, jest dobry jeden dla drugiego i to wszystko i se myślę, jako młody człowiek se myślę, cholera jasna, trochę nudno. No co, w chórku? No nie chciałbym w chórku śpiewać wieczność. No co? Dlatego to nie tak. Życie jest walką, kształtowanie duszy jest walką samą z sobą, czyli sami z sobą walczymy, a wieczność, już mówiłem to kiedyś jest podzielona na etapy, my żyjemy wiecznie, ale kto wie, czy kiedykolwiek się dowiemy tak naprawdę o tym, że jesteśmy wieczni. Każde narodzenie to jest wskazanie na śmierć w naturze, w tym życiu. I jeżeli się rodzimy etapami, a mamy w sobie energię wieczną życia, to będziemy za każdym razem się rodzili już z myślą, że jesteśmy skończeni, bo kiedyś umrzemy. To jest to
49:39
nieszczęście wieczności. Zobaczcie, być może jest wieczność, o której nie dowiemy się albo ją zrozumiemy. W którymś etapie wcieleń zrozumiemy, że jesteśmy wieczni, ale musimy cały czas się zmieniać. Człowiek jest postacią nienasyconą w każdej postaci, nudzącą się czymś, co jest cały czas, więc jesteśmy zdobywcami, jesteśmy odkrywcami i nikt z nas nie czułby się dobrze wiecznie w jednej sytuacji, w jednej kompozycji życia z jednym charakterem, z tym samym partnerem, wiecznie, czyli musielibyśmy być przeprogramowani, musielibyśmy być stateczni, nie oczekiwać nic od siebie, od innych, tylko po prostu funkcjonować, żyć, ale to by mogło się równać ze zwykłą wegetacją wtedy, no bo wegetacją uduchowioną, dobrą, a to nie na tym która rzecz polega, my musimy cały czas walczyć
50:54
z wyzwaniami, które najczęściej wychodzą z nas, z nas wychodzą i są dla nas bardzo niebezpieczne, pokusami, podstępami, nienawiścią, zawiścią, a też miłością i wieloma dobrymi rzeczami. Cały czas walczymy o siebie z sobą, tak mi się to wydaje, wieczni jesteśmy nie wiedząc o tym, domniemając. Przy każdej starości w tą wieczność zaczynamy wątpić, rodząc się o niej nie myślimy, jesteśmy młodzi, w fervorze środka życia walczymy o każdy dzień, o rodzinę, o dzieci, więc też nie myślimy, a na starość zamiast o tym myśleć wątpimy, bo się zbliża starość, a potem wiadomo co. Więc tak naprawdę to też jest pewna trauma być wiecznym w etapach narodzin i śmierci nieskończonych, niezliczonych. Być może kiedyś
52:10
się staniemy tacy doskonali, że już nie będziemy musieli ulegać pokusom, ale to chyba niemożliwe. nasza natura jest skomplikowana i chyba nigdy nie będziemy tak stateczni, a gdybyśmy nawet się stali tak stateczni, to byśmy zanudzili się w tej wieczności. Także traktujmy to, że wieczność, niebo to nie są takie proste sprawy do osiągnięcia, a na pewno nie po jednym życiu, jak sobie to wyobrażamy. Wszystkiego dobrego, do niebawem, pozdrawiam.