Audycja opowiada historię rodziców, którzy stracili syna w wypadku motocyklowym. Jasnowidz Krzysztof Jackowski dzieli się swoją wizją, w której widzi kobietę płaczącą w pokoju na poddaszu, co okazuje się mieć głębokie znaczenie dla rodziny zmarłego.
0:00
Jeszcze jedno. Krzysztof Beckowski, Jasnowic. Przed chwilą nagrywałem się, prowadziłem transmisję, ale tak od paru dni kusi mnie, żeby Wam jeszcze opowiedzieć pewną historię. Ta historia wydarzyła się dwa, trzy lata temu. Otóż przyjechali do mnie pewni ludzie załamani, zdruzgotani, ludzie, którzy stracili syna. Chłopiec miał 15-16 lat. Był zapalonym juniorem w motokrosie. Jeździł na zawodach, odnosił sukcesy. Syn ten ich stracił życie na treningu. Otóż w trakcie jazdy strona spawa była dość chyba głośna swego czasu. W internecie można znaleźć, bo on w trakcie treningu motokrosowego wypadł z toru i uderzył w drzewo.
1:16
Niestety zgon nastąpił na miejscu. Ci rodzice przyjechali do mnie, bo mieli wątpliwości. Otóż ten ojciec powiedział pan Janckowski. Problem jest w tym, że motor, motor crossowy, którym syn jeździł, na którym się zabił, krótko przed wypadkiem był w naprawie, na przeglądzie i w jakiejś naprawie. I oni nie chcieli wierzyć w to, że syn ich popełnił jakiś błąd na tym treningu, tylko po prostu uważali, że prawdopodobnie ma to związek z jakąś usterką w motorze. I ta matka powiedziała mi jeszcze, bo to ojciec mi zadawał te pytania, a ta matka powiedziała, wie pan co, jak będzie pan robił tą wizję, niech pan mi da jakąś nadzieję, że syn żyje, że on dalej jest, on nas widzi. Ja mówię proszę panią, ja nie wiem, czy to jest możliwe. Ja mogę pani powiedzieć, że z racji moich doświadczeń mogę panią zapewnić, że syn pani jest, ma świadomość, być może was też widuje.
2:31
Natomiast taki dowód namacany nie chcę, nie wiem, raczej jest to niemożliwe. Zostałem sam, z kaskiem połamanym, tego chłopca, z rzeczami jakimiś, tych rodziców wyprosiłem, powiedziałem, żeby sobie gdzieś poszli na godzina czasu. Kiedy wykonywałem wizję, miesza z tym, ja określiłem, że to uzwykły przypadek, to, że wypadł z toru, że tam nie ma nic, żadnych podtekstów innych, zdarzeniowych i tak dalej. Ale nie o tym chcę mówić. Kiedy skupiałem się cały czas, kojarzyła mi się jedna scena. Słuchajcie, że jest poddasze, pod spalistym takim dachem, poddasze domu i tam u góry jest pokój. Na tym poddaszu jest małe okienko i stoi tylko biurko przy tym okienku i krzesło. Nic więcej w tym pokoju nie ma. I na tym krześle siedzi kobieta i płacze.
3:47
Nic poza tym. Uważałem to za nieistotne do tej wizji, bo przecież pytanie było, z jakich przyczyn doszło do wypadku. Ale ta scena parokrotnie w wizji mi się kojarzyła, więc uznałem, że na samym końcu ja to zapiszę. Kiedy ci ludzie przyszli po wizję, ja nie chciałem z nimi rozmawiać, nie chciałem oglądać ich bólu. Poprosiłem żonę, żeby im odczytała w drugim pomieszczeniu, odczytała kreść mojej wizji. Tak też moja żona zrobiła. Ci ludzie wzięli te kartki zapisane ode mnie i wyszli. Kiedy żona moja weszła do pokoju, w którym byłem, powiedziała, słuchaj, z tym pokoikiem ma to sens, co napisałeś. Dlatego, że on taki pokoik miał na poddaszu. Ojciec mu to krótko przed śmiercią zrobił ten pokoik, bo on lubiał w samotności coś tam na internecie robić. I poprosił, żeby ze strychu zrobił mu ojciec pokój. I taki zrobił, było tam małe okienko, stało tylko biurko i krzesł.
5:04
Ja mówię, niemożliwe. Ja mówię, gdzie ci ludzie są. Żona mówi, wyszli. Ja wybiegłem za nimi i przed budynkiem krzyknąłem, stójcie państwo. I stanęli. Ja mówię, proszę pani, jak pani mi powie jeszcze raz, to to ma sensu. Tak, mówi pani Jackowski. To jest jego pokój. Mąż to zrobił krótko przed jego śmiercią. On miał takie życzenie. Mamy dwóch synów, a on chciał u góry mieć takie miejsce, gdzie tam użytkuje internet, tam sobie jakieś montował filmy, jakieś rzeczy. I tam stało tylko biurko i krzesło. Na tym biurku był zawsze komputer. I małe okienko takie w ścianie, które oświetlało ten mały pokoik. Ona mówi, proszę pana, kiedykolwiek myślę o senu, a dzieje się to kilkanaście razy na dzień, idę do góry, do tego jego pokoiku, siadam przy tym biurku i płaczę. Ja byłem w większym szoku, jak ta matka. Ja mówię, proszę panią, czy chce pani większego znaku od syna, jak to, co on mi pokazał?
6:21
On widzi, że pani tam płacze. On widzi ten pokój. On jest tego świadkiem. Drodzy Państwo, to jest niezwykłe. Takie właśnie zdarzenia, takie właśnie coś bocznego, kiedy się wykonuje zasadniczą kwestię. W jasnowidzeniu mówi się o zdarzeniu. Pokazują się rzeczy, które wyraźnie dają znać, że zmarła osoba widzi nas. Pomyślcie, ten chłopiec musiał słyszeć prośbę matki, która mówiła do mnie, niech pan powie, czy on jest. Myślałem, że to jest niemożliwe, a ten chłopiec sam spełnił wolę matki. Widząc, jak ona w jego pokoju, w tym charakterystycznym miejscu, siedzi i płacze wielokrotnie. Tam właśnie, w miejscu, gdzie on, gdzie to dla niego było miejsce ulubione.
7:40
Dlatego powiem tak. Opowiadam takie rzeczy, bo one są prawdziwe, rzetelne i dające bardzo dużo do myślenia. Być może wielu ludziom młodym, zdrowym, silnym w tej chwili ich życia, te historie są niepotrzebne. Ale wielu innym ludziom te historie są bardzo potrzebne. Bo całkiem inaczej się patrzy wtedy na własne cierpienie. Na to, że mimo chęci życia, są teraz ludzie, którzy muszą odejść. Mimo, że nie chcą, mimo, że się boją, mimo, że lękają się tego, że to już jest ostatnie i nic więcej nie będzie. To skąd ten chłopiec? To dlaczego ten chłopiec pokazał mi taką cenę? On to widzi. On widział cierpienie matki, tęsknotę. To jedno zdanie. Dwa zdania, które tam napisałem o tym pokoiku.
8:56
O tym, że tam stoi to biurko z krzesenkiem i siedzi tam i płacze kobieta. Otwiera nie nadzieję, a pewnik, że jej syn dalej jest. Mało tego bywa w ich domu. Przemyślcie to. Na razie. Dziękuję.